Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / DiMarzio D-Activator DP219, DP220

DIMARZIO D-Activator DP219, DP220

Rodzaj sprzętu:

akcesoria,

marka:

DIMARZIO

DiMarzio D-Activator DP219, DP220 - akcesoria
WYNIKI TESTU
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena
Wnioski: przetworniki oferujące mocny sygnał o dużej zawartości harmonicznych

Posłuchaj testowanego sprzętu

DiMarzio to firma, której gitarzystom przedstawiać nie trzeba. Od wprowadzenia przetwornika o nazwie Super Distortion, pierwszego masowo dostępnego zamiennika, minęło już 37 lat.

W tym czasie firma zdobyła serca muzyków na całym świecie i stworzyła pokaźny asortyment przetworników w najróżniejszych odmianach. Tym razem przyjrzymy się konstrukcji D-Activator w wersji pod gryf (DP219) oraz pod mostek (DP220). Wśród wielu gitarzystów, zwłaszcza tych grających ciężkie odmiany rocka, popularne stały się przystawki aktywne. Dzięki zastosowaniu przedwzmacniacza dawały do dyspozycji mocny sygnał przy świetnym stosunku sygnału do szumu. Niestety są one krytykowane za sterylność brzmienia i mały headroom. Wielu muzyków nie akceptuje także obecności baterii w instrumencie. Firma DiMarzio postanowiła więc skonstruować produkt posiadający zalety przetworników aktywnych, ale pozbawiony ich wad. W roku 2007 do sprzedaży wprowadzony został model D-Activator, czyli "dezaktywator".

BUDOWA

D-Activator to humbucker pasywny oparty na magnesie ceramicznym. Do obu cewek przystawki mamy pełny dostęp dzięki wyprowadzeniu czterech przewodów. Przetwornik przeznaczony pod gryf (o symbolu DP219) ma sygnał wyjściowy o wartości 385mV. Jego oporność wynosi 7,22kOhm. Pickup zaprojektowany z myślą o pozycji przymostkowej daje sygnał o wartości 470mV, a jego oporność to 11,41kOhm. Taki stosunek oporności do sygnału pozwala przypuszczać, że stosunkowo niewielką (jak na mocny humbucker) liczbę zwojów rekompensuje siła ceramicznego magnesu. Każda z cewek tych humbuckerów została inaczej zestrojona - ich odmienne częstotliwości szczytowe mają w założeniu dać pełniejsze, ale jednocześnie bardziej czytelne i przejrzyste brzmienie. Według specyfikacji pasmo przystawek to (w kolejności hi-mid-low i skali dziesięciopunktowej): 8-5-4 (dla DP219) oraz 6,5-6-6 (dla DP220). Zobaczmy, jak te dane pokryją się z wrażeniami z gry...

GRAMY

Obie przystawki mają sygnał odczuwalnie wyższy od średniej. Zostały zaprojektowane jako set, więc ich sygnał jest odpowiednio skalibrowany. Przy przechodzeniu pomiędzy pozycjami nie odczuwa się skoku głośności. Pickup pod gryfem (DP219) charakteryzuje otwartość brzmienia. Nie jest tak zamknięty i skupiony w sobie jak tradycyjny PAF. Jednocześnie przewaga górnego pasma powoduje, że nie odczuwamy jego sygnału jako zbyt wysokiego. Mam nawet wrażenie, że jest niższy od sygnału PAF Pro, którego zwykle używam. Złudzenie to wywołane jest zapewne większą zawartością środkowego i niskiego pasma w PAF Pro. D-Activator Neck brzmi dość śpiewnie na przesterze, aczkolwiek osobiście wolę bardziej klasyczne humbuckery. Wyższy sygnał daje tutaj większe nasycenie przesteru, ale moja ręka intuicyjnie podążała w stronę gałki TONE, której skręcenie sprawia, że dźwięk jest mniej bzyczący. Brzmienie przesterowane ładnie się natomiast oczyszcza przy skręcaniu potencjometru VOLUME. Można dzięki temu przechodzić płynnie od barwy mocno przesterowanej do prawie czystej.

Przetwornik przeznaczony pod mostek (DP220) kopie już zdecydowanie mocniej, aczkolwiek jego 470mV odczuwalne jest bardziej w wyższym środku pasma niż w dole. Tak więc wrażenie z gry jest zupełnie inne niż przy, powiedzmy, modelu Super Distortion. Jeśli kogoś drażniło kopyto tej przystawki w niskim środku i mulącym dole, to D-Activator będzie na te odczucia skuteczną odtrutką. Gdybym miał obrazowo opisać jego brzmienie, to określiłbym go jako wypadkową pomiędzy opartym na AlNiCo 5 PAF Pro, a ceramicznym Evolution Bridge. Pasmo DP220 jest dość zrównoważone, z lekką przewagą góry i wyższego środka oraz wzbogacone harmonicznymi znanymi z modelu sygnowanego przez Steve’a Vaia. Na brzmieniu czystym pickup sprawdza się według mnie średnio (jak na moje ucho ciekawie brzmi jedynie w połączeniu ze środkowym singlem lub przystawką pod gryfem). Natomiast środowisko, w którym czuje się jak ryba w wodzie, to przesterowanie. Nie ukrywajmy, że D-Activator został stworzony z myślą o gitarzystach grających cięższe odmiany muzyki, i tam sprawdza się najlepiej. Brzmienie przy nawet mocniejszym gainie jest w miarę czytelne, a sustain, distortion i łatwość wydobywania sztucznych flażoletów wywołałyby uśmiech na twarzy samego Zakka Wylde’a.

PODSUMOWANIE

Przetworniki DiMarzio D-Activator to interesująca propozycja dla tych, którzy chcieliby wycisnąć z przystawek sygnał mocniejszy i z większą zawartością harmonicznych, a nie chcą w ukochanej gitarze dokonywać przeróbek związanych z montażem układu aktywnego i baterii go zasilającej. Czy brzmienie jest mniej sterylne? Nie wiem - zdania na ten temat będą podzielone, tak jak podzielone są opinie na temat sterylności przystawek aktywnych. Jednego jestem pewien: D-Activator to kolejna ciekawa konstrukcja, która doskonale uzupełnia bogaty katalog firmy DiMarzio.

Marcin Komorowski

INFORMACJE
Cena: 450 zł (każdy)
Liczba odsłon: 9936

Marka: DIMARZIO Dystrybutorzy: SOUND SERVICE