Wracamy do złotego okresu tweedowych wzmacniaczy - Fender wprowadził do oferty model ’57 Champ, reedycję ręcznie budowanego combo o mocy 5W. Zapraszam więc na powrót do przeszłości... Fender Champ to linia wzmacniaczy wprowadzona ponad sześćdziesiąt lat temu. W roku 1948 wyprodukowano pierwsze 3-watowe modele - najpierw pod nazwą Champion 800 (z głośnikiem 8"), a rok później Champion 600 (z głośnikiem 6") - wyglądające jak małe turystyczne telewizorki. Tweedowe obudowy z wąską półką, na której znajdował się panel kontrolny, pojawiły się dopiero w roku 1955. Wzmacniacz, początkowo stworzony wyłącznie jako małe combo do ćwiczeń, używany był przez niezliczoną rzeszę artystów. Ceniono go za prostotę, dynamikę i jakość dźwięku przy stosunkowo niewielkiej głośności. Dzięki temu stawał się świetnym narzędziem zarówno do ćwiczenia w domu, jak i nagrywania w studiu. Mam podać jakieś przykłady? Partia gitarowa Erica Claptona z utworu "Layla". I już pozamiatane...
Zarówno wygląd, jak i brzmienie Fendera ’57 Champ sprawiają, że na wzmacniaczu po prostu chce się grać. Przyzwyczajonych do współczesnych wodotrysków zdziwić w tym combo może samotna gałka VOLUME. Zapewniam jednak, że gdy gitara jest w porządku, to nic więcej nie jest potrzebne. Jeśli już miałbym się na siłę do czegoś przyczepić, to byłaby to jedynie cena tej reedycji - przecież w latach 50. "czempion" był tanim, ćwiczebnym piecykiem. O ile jednak stać Was na ten wydatek, to zdecydowanie go polecam. To największe nagromadzenie "mojo" na tak małej powierzchni, z jakim miałem ostatnio do czynienia.
Krzysztof Inglik
Wszyscy gitarzyści znają tzw. akord hendriksowski, który ma jednocześnie tercję małą i wielką. Czy to akord molowy, czy durowy? I jaka skala do niego pasuje?
{Odpowiedź}Scott Henderson używa wajchy w taki sposób, że wychodzą z tego melodie. Jak się tego nauczyć?
{Odpowiedź}Zgodnie z podręcznikiem do akordu C dur gram skalę jońską, ale nie brzmi to ciekawie. Jak można to urozmaicić?
{Odpowiedź}