Jedną z popularnych metod opanowania umiejętności gry na gitarze jest nauka utworów z nagrań. Dla zaawansowanych muzyków nie stanowi to wielkiej trudności, jednak dla początkujących solówki zawsze są za szybkie i zbyt skomplikowane, by można je było opanować nawet po wielu przesłuchaniach powtarzanego fragmentu. Gitarzyści w średnim wieku w czasach swojej młodości zwykli stosować sztuczki z obniżaniem prędkości odtwarzania magnetofonu, na przykład słynnego Tonette (produkcji krajowej, zwanego pieszczotliwie "Tonetka"). Oczywiście wraz z obniżeniem prędkości o połowę wysokość dźwięku ulegała transpozycji oktawę w dół. Dziś znakomitą pomocą do tego celu są odtwarzacze CD dedykowane gitarzystom, posiadające funkcje zwolnionego odtwarzania wraz z transpozycją (np. Tascam CD-GT2, który testowaliśmy w 2/2009 "Gitarzysty"). Tym razem do naszej redakcji trafiła hybryda mieszcząca w sobie odtwarzacz CD, wzmacniacz i procesor efektów.
Zewnętrzna jakość wykonania oraz estetyka nie wzbudzają zastrzeżeń, już na pierwszy rzut oka widać, że mamy do czynienia ze starannie zaprojektowanym urządzeniem. Klapka odtwarzacza jest duża i otwiera się prawie pionowo, przez co wkładanie i wyjmowanie płyt jest nadzwyczaj wygodne. Duża ilość przycisków i diod na górnym panelu w pierwszej chwili może odstraszać, ale już po chwili od włączenia urządzenia instrukcja obsługi przestaje być potrzebna. Obsługa jest dość prosta i logiczna, przełączniki i potencjometry rozmieszczone są w sposób absolutnie uporządkowany. Dźwięk uzyskiwany z odtwarzacza i niewielkich głośników ma dobrą jakość, a dzięki odpowiedniej konstrukcji obudowy dół pasma jest poszerzony. Porównując brzmienie odtwarzacza z popularnymi bum boxami, dźwięk jest znacznie wyraźniejszy i bardziej dynamiczny, a przede wszystkim nie jest plastikowy. Należy jednak uważać, aby, podwyższając głośność, nie uszkodzić małych szerokopasmowych głośników, ponieważ przekraczając połowę skali przy mocno skompresowanych nagraniach, dźwięk zaczyna ulegać zniekształceniom, a głośniki sprawiają wrażenie, jakby miały za chwilę zostać rozerwane - w tym momencie przypomina się specyfikacja techniczna: po 7,5W na dwa 3-calowe głośniki. Przy normalnym słuchaniu wystarczy ustawienie głośności na "godz. 9.00".
Wyciszanie gitary solowej (Guitar Cancel) funkcjonuje poprawnie, gdy ścieżka gitary nagrana jest na środku panoramy stereo. Działa to praktycznie w ten sam sposób, jak funkcja karaoke w wieżach hi-fi. W przypadku nagrań ze zdublowanymi riffami (dwie gitary rozsunięte w panoramie) rezultat jest odwrotny do zamierzonego - gitara zostaje drastycznie uwypuklona. Podobnie dzieje się, gdy w nagraniu użyto stereofoniczne efekty modulacyjne albo głęboki pogłos. Zmiana prędkości odtwarzania (Tempo) nie działa niestety tak płynnie jak w magnetofonach, a przetwarzanie cyfrowe wprowadza pewne zakłócenia, dotyczy to również zmiany prędkości odtwarzania z jednoczesną korektą wysokości dźwięku.
Efekty z pokładowego procesora prezentują poziom jakości typowy dla prostych multiefektów podłogowych. Pod względem funkcjonalności jest on nawet nieco uproszczony, ponieważ jednocześnie można włączyć jeden z ośmiu efektów i niezależnie działający pogłos, który na tle pozostałych efektów wypada nadzwyczaj korzystnie. Uwagę zwraca również łatwa do opanowania automatyczna kaczka, która nie tylko prawidłowo reaguje na artykulację, ale jak na prosty multiefekt brzmi wyjątkowo dobrze.
Interesujące brzmienia uzyskujemy, stosując różne kombinacje wypuszczenia efektu: głośnikiem centralnym, dwoma bocznymi, wszystkimi trzema. Wyjątkowo zaskakuje tu efekt tremolo. Przez głośnik centralny brzmi tak jak na efekt tego typu przystało, to znaczy: zmienia głośność dźwięku z częstotliwością 0,2-20Hz i określonym przebiegiem: trójkątnym, sinusoidalnym albo piłokształtnym. Przy włączonych bocznych głośnikach dźwięk jakby wiruje pomiędzy nimi, co przy opóźnieniu kilkunastu milisekund, jakie występuje w tym trybie, daje efekt podobny do dźwięku wirujących głośników z kolumn Leslie. Podobnie interesujące rezultaty daje przełączanie dźwięku innych efektów pomiędzy głośnikami. Zresztą w instrukcji obsługi jest to nawet zalecenie producenta, aby wypróbować różne kombinacje połączeń i proporcji dźwięku przetworzonego i bez efektów. Jedynie nagranie z CD jest zawsze odtwarzane w głośnikach bocznych w trybie stereo.
Tascam jako wzmacniacz gitarowy nie należy do nadzwyczajnie głośnych ani wyjątkowo intrygujących brzmieniowo konstrukcji - zresztą trudno spodziewać się czegoś więcej po 15-watowym wzmacniaczu z 6,5-calowym głośnikiem. W brzmieniu czystym piecyk jest stosunkowo cichy i dopiero odkręcenie czułości na maksimum i głośności na połowę skali zapewnia poziom głośności wystarczający do domowych ćwiczeń. W warunkach próby z perkusistą można odczuć niedosyt głośności, co potwierdza, że jest to konstrukcja przede wszystkim do indywidualnych ćwiczeń w domu. Za to na uwagę zasługuje barwa czysta - dźwięk jest zrównoważony, miły dla ucha, wręcz zachęcający do ćwiczeń, co nie zawsze jest regułą w piecykach 15-watowych. Podbicie czułości (Boost) powoduje stosunkowo duży skok głośności, jednak, grając na Stratocasterze, zapas czułości kończy się na brzmieniach typu crunch. Nieco więcej można wycisnąć, stosując instrument z humbuckerami, lecz pod względem jakości przester niestety nie wzbudza zachwytu.
Największym atutem testowanego urządzenia jest nadzwyczaj funkcjonalny, stereofoniczny odtwarzacz CD wyposażony w funkcje bardzo przydatne dla uczących się gitarzystów. Dobrze spisuje się sekcja procesora efektów zawierająca 9 najczęściej stosowanych efektów, jednak brak możliwości ich łączenia świadczy, iż jest to wyposażenie typowo szkoleniowe, bardziej służące poznaniu specyficznych brzmień niż eksperymentom dźwiękowym. Z punktu widzenia edukacji młodego adepta sztuki gitarowej jest to nawet bardzo dobre rozwiązanie, ponieważ wciąż słychać gitarę, a nie dużą ilość efektów, spod których instrument nie może się przebić. Niewielka moc i gabaryty oraz testy odsłuchowe wskazują, iż Tascam GA-30CD to przede wszystkim funkcjonalne urządzenie do nauki gry i ćwiczenia w domu. Inne jego zastosowania to kameralne występy solowe z odtwarzanym podkładem albo granie w małych składach z mocno ograniczoną perkusją (najlepiej w postaci bongosów albo skromnego zestawu muskanego miotełkami, tudzież pałeczkami typu "rózga"). Dobrze sprawdzi się również w sali prób jako odtwarzacz treningowy, metronom i kamerton, a zatem można go śmiało polecić nie tylko młodym gitarzystom, ale i uczącym się grać na dowolnym instrumencie.
Wojciech Wytrążek
Wszyscy gitarzyści znają tzw. akord hendriksowski, który ma jednocześnie tercję małą i wielką. Czy to akord molowy, czy durowy? I jaka skala do niego pasuje?
{Odpowiedź}Scott Henderson używa wajchy w taki sposób, że wychodzą z tego melodie. Jak się tego nauczyć?
{Odpowiedź}Zgodnie z podręcznikiem do akordu C dur gram skalę jońską, ale nie brzmi to ciekawie. Jak można to urozmaicić?
{Odpowiedź}