Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / T.C. Electronic RPT-1 Nova Repeater

TC ELECTRONIC RPT-1 Nova Repeater

Rodzaj sprzętu:

efekt gitarowy,

marka:

TC ELECTRONIC

T.C. Electronic RPT-1 Nova Repeater - efekt gitarowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena
Wnioski: wysokiej klasy delay nadający się do wielu zastosowań

Posłuchaj testowanego sprzętu

T.C. Electronic to duńska firma założona w roku 1976 przez dwóch braci, Kima i Johna Rishøjów, którzy przez kilka pierwszych lat sami wytwarzali efekty gitarowe. Stworzony przez nich w 1985 roku delay rackowy TC 2290 stał się niedoścignionym wzorcem i przez wiele lat grał w studiach na całym świecie. Obecnie firma ma w asortymencie gitarowym szeroki wachlarz kompaktowych efektów oraz multiefektów zarówno podłogowych, jak i typu rack. Jednym z najmłodszych dzieci T.C. Electronic jest (młodsza siostra Nova Delay) kostka Nova Repeater, z którą właśnie mamy przyjemność się zapoznać...

Oglądamy Nova Repeater to efekt gitarowy o wadze 765 gramów i rozmiarach 130×130×55 milimetrów. Niezwykle efektowna a zarazem funkcjonalna obudowa z aluminiowymi wstawkami stała się trademarkiem firmy T.C. Electronic. Jej top kryje wszystkie manipulatory i przełączniki służące do obsługi urządzenia. Patrząc od góry, mamy tu pięć potencjometrów, panel informujący o trybie pracy delaya, pięć przełączników, switch ON/OFF oraz TAP/TEMPO.

Potencjometr DELAY służy, jak łatwo się domyślić, do kontrolowania czasu opóźnień. Gałka ta współpracuje z przyciskiem RANGE znajdującym się poniżej. Do wyboru mamy trzy zakresy delaya: I (od 20 do 400 ms), II (od 300 do 600 ms) oraz III (od 500 do 1200 ms). FEEDBACK odpowiada za ilość powtórzeń. TONE jest kontrolerem bass/treble z domyślną pozycją na "godz. 12.00". Skręcanie w lewo spowoduje osłabienie wysokiego pasma. Kolejna gałka MOD dodaje efekt modulacyjny do powtórzeń. W jej lewym zakresie ustawiamy intensywność wibrato, a w prawej - efektu chorus. W pozycji na "godz. 12.00" potencjometr jest wyłączony z toru sygnałowego. Ostatni potencjometr to FX.LEVEL, który służy do ustawiania poziomu powtórzeń.

Przycisk SPILLOVER zmienia reakcję delaya podczas wyłączania efektu. Domyślnie po wciśnięciu OFF efekt jest urywany od razu. Po aktywowaniu funkcji SPILLOVER efekt delay jest wyłączany, ale powtórzenia mogą wybrzmieć naturalnie do końca. Przycisk KILLDRY umożliwia wycięcie z wyjścia oryginalnego sygnału, pozostawiając sam efekt, co przydaje się chociażby wtedy, gdy chcemy użyć RPT-1 w równoległej pętli efektów. TYPE służy do wyboru charakteru efektu delay. Do dyspozycji mamy tu następujące typy: Studio, Analog, Tape, Dynamic, Reverse i Ping Pong. Ostatni z przycisków nosi nazwę DIVISION i pozwala na wybór wartości rytmicznej powtarzanych dźwięków w zależności od tempa nabitego kontrolerem TAP/TEMPO. Możemy wybrać pomiędzy ćwierćnutą, ósemką z kropką i triolą ósemkową. W trybie stereo możemy użyć dodatkowo wartości, takich jak (na kanałach lewym/ prawym): ćwierćnuta/ ósemka z kropką, ćwierćnuta/ triola ósemkowa i ćwierćnuta/ ósemka.

Nabijanie tempa z użyciem przycisku TAP/TEMPO może odbywać się na dwa sposoby. Najbardziej oczywistym jest wstukanie odpowiedniego tempa nogą. Można to zrobić jeszcze przed włączeniem delaya. Innym sposobem jest przytrzymanie switcha TAP/TEMPO i zagranie kilku krótkich uderzeń bezpośrednio na gitarze.

Na górnym boku obudowy znajdują się dwa wyjścia (L i R), dwa wejścia (LO i HI) oraz gniazdo zasilacza. Domyślne dla RPT-1 zasilanie to 12V/200mA. Można oczywiście podłączyć standardowy zasilacz 9V, ale tracimy wtedy nieco headroomu.

GRAMY


Efekt prezentuje się bardzo dobrze, a jego estetyka adresuje do naszej podświadomości komunikat, że mamy do czynienia z zaawansowaną technologią. Projektanci firmy T.C. Electronic wiedzą doskonale, że ocena urządzenia zaczyna się jeszcze przed jego włączeniem do prądu. Po podpięciu zasilacza zapalają się czerwone diody sygnalizujące zakres opóźnień, rodzaj delaya oraz podział rytmiczny. Po aktywowaniu efektu switchem ON/OFF zapala się nad nim czytelna czerwona dioda. Pulsuje również czerwone światełko nad przyciskiem TAP/TEMPO. To świetne rozwiązanie - dzięki temu będziemy widzieć aktualne tempo powtórzeń nawet w niesprzyjających warunkach scenicznych. Umożliwia to precyzyjne dopasowanie tempa delaya do aktualnego tempa utworu za pomocą funkcji TAP jeszcze przed włączeniem efektu. Przyciski SPILLOVER i KILLDRY świecą się na zielono, dzięki czemu łatwo jest je zauważyć w kontraście do pozostałych czerwonych światełek. Niestety z większej odległości lub przy gorszym oświetleniu panel informacyjny urządzenia zlewa się wizualnie w jedną czarną plamę z kilkoma czerwonymi punkcikami. Nie da się więc w warunkach bojowych stwierdzić, który z trzech zakresów jest ustawiony i który dokładnie typ delaya aktualnie gra. W zasadzie trzeba wtedy polegać wyłącznie na pulsującym światełku TEMPO. Oczywiście pisząc to wszystko, pamiętam o tym, że jest to kompaktowa kostka efektowa i w żadnym wypadku nie uważam tego za wadę. Delaye innych firm często nie są wyposażone w nic więcej poza trzema gałkami i diodą ON/OFF.

Pierwszy z typów delaya (Studio) to wysokiej jakości efekt inspirowany słynnym TC 2290. Ten wprowadzony w roku 1986 delay jest do dziś uważany za wzorcowy i używany przez wielu znanych muzyków, między innymi przez Roberta Frippa. Brzmienie jest tu idealnie czyste i pozbawione zniekształceń. Świetny rezultat można uzyskać, odkręcając poza "godz. 12.00" gałkę TONE i dodając nieco chorusu do powtórzeń za pomocą pota MOD. Stereofoniczną odmianą tego pogłosu jest Ping Pong, gdzie powtórzenia oscylują pomiędzy kanałami. Analog to jedna z najpopularniejszych odmian delaya. Jej cechą charakterystyczną jest lekkie kolorowanie barwy i delikatny clipping w najwyższym paśmie. Słychać nieco mocniejsze niż w Studio ścięcie górnego pasma kolejnych powtórzeń. Trzeci typ delaya nosi nazwę Tape i wzorowany jest na urządzeniu, w którym powtórzenia generowane są przez zapętloną taśmę. Kolejne odbicia nie tylko są ciemniejsze, ale i zdecydowanie bardziej podkolorowane. Przy podaniu mocniejszego sygnału słychać charakterystyczny clipping. Jeszcze bardziej wiarygodny efekt można uzyskać, dodając do powtórzeń nieco wibrato (gałka MOD). Dynamic to dość interesująca odmiana efektu reagującego na gęstość grania. Delay zostaje wycofany i pozostaje w tle, gdy gramy dużo, by następnie powrócić, gdy w grze pojawi się więcej pauz i oddechu. Jeśli będziemy potrzebować bardziej tajemniczego i psychodelicznego brzmienia, z pomocą przyjdzie nam Reverse Delay. Przy maksymalnym ustawieniu FX.LEVEL brzmi to tak, jakbyśmy grali solo od tyłu. Niezależnie od wybranego typu delaya niezwykle przydatne mogą okazać się podziały (division). Przy dowolnie nabitym tempie zamiast ćwierćnutowych powtórzeń można załączyć ósemkę z kropką czy triolę. Delaye zaprojektowane z myślą o stereo nakładają się na siebie w trybie mono (np. ćwierćnuta plus ósemka z kropką). Regulowany zakres (RANGE) pozwala na w miarę dokładne ustawienie wartości efektu w milisekundach. Jeśli chcemy mieć delay 500ms, to wystarczy, że ustawimy zakres III i gałkę DELAY skręcimy na minimum.

PODSUMOWUJEMY

Wszystkie delaye działają bez zarzutu, uzyskiwane brzmienia są świetnej jakości, a urządzenie daje się łatwo "urabiać" nawet podczas gry na żywo. Nie jest to zaskoczeniem, bo firma T.C. Electronic zdążyła nas już przyzwyczaić do wysokiej klasy swoich urządzeń. Nova Repeater to esencja bez zbędnych wodotrysków - jest wszystko to, czego muzyk na scenie naprawdę potrzebuje. RPT-1 staje się przez to groźnym przeciwnikiem dla innych efektów w tym segmencie cenowym. A więc lepiej się z nim zaprzyjaźnić.

INFORMACJE
wejścia: 2×1/4" jack mono (hi/lo), impedancja 1MOhm, maks. poziom 10dBu przy 12V
wyjścia: 2×1/4" jack
mono (L/P), impedancja 0Ohm,
maks. poziom 10dBu przy 12V
przetwarzanie D/A: 24-bit.
opóźnienie z A do A: 1,65ms
zakres dynamiczny: 106/98 dB, 20Hz do 20kHz przy poz. we. 16/-2dBu
THD: < -90dB (0,0032%) przy 1kHz, poz. I/O 16dBu
pobór mocy: <5W
wymiary:
130×130×55mm (S×W×G)
waga: 765g
Liczba odsłon: 5640


Marka: TC ELECTRONIC Dystrybutorzy: AUDIOSTACJA
  

Krzysztof Inglik