Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Parker Fly Mojo

PARKER Fly Mojo

Rodzaj sprzętu:

gitara elektryczna,

marka:

PARKER

Parker Fly Mojo - gitara elektryczna
WYNIKI TESTU
Wygoda gry
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena
Wnioski: nowoczesny design, innowacyjna konstrukcja, bardzo szeroka paleta barw

Posłuchaj testowanego sprzętu

Wielu gitarzystów twierdzi, że Ken Parker to geniusz lutnictwa. Ciężko się z tym nie zgodzić, skoro opracował on koncepcję gitary elektrycznej niemal od początku, a sam kształt stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych zaraz po Fenderze i Gibsonie. Parker Fly Mojo, pomimo swojej innowacyjności, to już właściwie klasyka. Uniwersalność brzmieniowa sprawiła, że sięgnęli po niego gitarzyści reprezentujący niemal każdy styl muzyczny: Vernon Reid, Adrian Belew czy Larry Coryell. Tym razem przetestujemy model Fly Mojo - gitarę łączącą niepowtarzalny wygląd z nowoczesną technologią i szerokimi możliwościami brzmieniowymi.

BUDOWA

Jedno jest pewne: Parker Fly to gitara, w której można się zakochać lub ją znienawidzić, ale zdecydowanie nie można przejść obok niej obojętnie. Oryginalne, nieco futurystyczne kształty i rozpoznawalna wąska główka - iluż to lutników próbowało kopiować ten design, a zwłaszcza główkę, która w przeciwieństwie do oryginału często pękała? Dlaczego tak się działo, wyjaśni się w dalszej części testu. Zacznijmy od zastosowanych materiałów. W przypadku Fly Mojo do budowy korpusu, jak również i gryfu, zastosowano mahoń. Zupełnie nie wskazuje na to waga instrumentu, ponieważ trzyma się go w rękach jak styropianową makietę... Tak drastyczne zmniejszenie wagi możliwe było do uzyskania poprzez ograniczenie grubości korpusu. Jest on naprawdę cienki, a jego tył pokryto warstwą materiału grafitowo-epoksydowego. Spełnia on dwie role: po pierwsze - wzmacnia drgania akustyczne, a po drugie - stabilizuje konstrukcję, w tym połączenie z gryfem.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że testowana gitara ma konstrukcję monolityczną. W rzeczywistości jednak gryf został wklejony i umocniony opatentowanym systemem drewnianych pinów. To pozwoliło niewiarygodnie mocno wyprofilować samo połączenie z korpusem, które umożliwia swobodny dostęp do wysokich pozycji. Sporą innowacją jest system tremolo oparty na zupełnie odmiennej zasadzie działania niż znane konstrukcje ruchomych mostków. Sam mostek jest zrobiony z aluminium, co powoduje, że odznacza się doskonałą dynamiką podczas pracy. Świetny niskoprofilowy design sprawia, że podczas gry prawa dłoń ma doskonałe oparcie i nie zahacza o żadne elementy. Ważną innowacją jest fakt, że mostek pracuje na łożyskowanych trzpieniach umieszczonych mniej więcej w linii siodełek. Przypomina to nieco konstrukcję Zero Point znaną z gitar Ibaneza, a efektem jest lepsza stabilność podczas pracy i w równym stopniu naciąganie lub poluźnianie wszystkich strun.

Prawdziwe nowatorstwo cechuje jednak tremolo. Zamiast sprężyn mamy tu kawałek blachy. Podczas pracy mostka sprężyna ta się napręża lub rozpręża. Ponieważ sprężyna jest tylko jedna i ma określoną twardość, w zależności od grubości strun musimy dokonać jej wymiany. Fabrycznie otrzymujemy dwie sprężyny - do kompletów strun .009-.042" i .010-.046". Gdy odwrócimy gitarę, zauważymy dużą płytę maskującą z tyłu korpusu. Znajdują się w niej otwory umożliwiające (za pomocą dołączonego klucza) ustawianie trzech trybów pracy mostka: klasyczne dwustronne tremolo, jednostronne (w dół) albo jako mostek stały. Dodatkowo znajdziemy dostęp do koła, którym możemy regulować naciąg sprężyn, a tym samym ustawienie (wypoziomowanie) mostka. W pierwszych wersjach modeli Fly koło to wystawało z przodu korpusu, za mostkiem, tak że można było je regulować palcami. Ponieważ jednak wielu gitarzystów zahaczało o nie przypadkowo, powodując rozstrojenie instrumentu, zdecydowano się utrudnić do niego dostęp. Wskutek tego instrument stracił może nieco na futurystycznym wyglądzie, ale jego obsługa stała się praktyczniejsza.

Przejdźmy teraz do układu elektroniki. W jej skład wchodzą dwa humbuckery Seymour Duncan (Jazz Neck i JB Bridge), które ze względu na niewielką grubość korpusu musiały zostać specjalnie zaprojektowane. Na pokładzie znajdziemy także przetwornik piezo firmy Fishman ukryty w siodełkach mostka. Warto przy tym przypomnieć, że firma Parker jako pierwsza wprowadziła do seryjnej sprzedaży gitary elektryczne z mostkiem piezo. Skoro mamy pickup piezo, to powinien on mieć zasilanie. Rzeczywiście z tyłu korpusu znajdziemy kieszeń na baterię 9V. Zasila ona wbudowany preamp przetwornika piezo, ale uwaga - jeśli wyciągniemy baterię, to nie będą także działać pasywne humbuckery. Wraz z instrumentem otrzymujemy specjalny kabel stereofoniczny pozwalający tylko z jednego gniazda gitary rozdzielić i doprowadzić do osobnych wzmacniaczy sygnał z przetworników elektromagnetycznych i piezo. Układ elektroniki uzupełniają trzy potencjometry: głośność piezo, głośność humbuckerów oraz TONE dla systemu pasywnego. Ten ostatni dodatkowo posiada przełącznik push-pull pozwalający rozłączyć cewki humbuckerów. Fly Mojo dysponuje także dwoma 3-pozycyjnymi switchami. Jeden przełącza humbuckery (mostek, obydwa, szyjka), drugi z kolei wybiera pomiędzy pickupami elektromagnetycznymi a piezo (piezo, wszystkie jednocześnie, same humbuckery). Tak rozbudowana elektronika daje ogromne możliwości kształtowania barwy dźwięku, szczególnie jeśli połączymy przetworniki elektromagnetyczne z piezo. Parker Fly Mojo to po prostu kombajn brzmieniowy!

Przyjrzyjmy się teraz gryfowi. Podobnie jak korpus wykonany jest z mahoniu, ma bardzo wygodny profil, lecz nieco grubszy niż wczesne wersje Parkerów. Również pokryty z tyłu materiałem grafitowo-epoksydowym jest bardzo sztywny i stabilny. Prawdziwą innowacją jest jednak podstrunnica. Wykonana z syntetycznego grafitu dodatkowo wzmacnia sztywność gryfu, powodując jednocześnie, że całość właściwie nie reaguje na zmiany wilgotności powietrza. Na podstrunnicy znajdziemy 24 progi, które zostały wklejone. Wykonano je z hartowanej stali, a nie z popularnie stosowanego stopu chromo-niklowego. Efektem jest jaśniejsze brzmienie, ale przede wszystkich niesłychana odporność na ścieranie pozwalająca nawet po 10 latach cieszyć się progami bez najmniejszych śladów gry. Jak łatwo się domyślić - przy takim materiale nie ma mowy o szlifie nabitych niewłaściwie progów. Stąd właśnie zostały precyzyjnie wklejone, tak że szlif wyrównawczy stał się niepotrzebny. Dzięki temu korony progów są idealnie zaokrąglone, co gwarantuje doskonały, precyzyjny strój. Przyjrzyjmy się teraz sławnej główce. Dlaczego w wielu lutniczych kopiach główka często pękała? Otóż w oryginale została obustronnie pokryta materiałem grafitowo- -epoksydowym, co drastycznie podniosło jej wytrzymałość. Stąd możliwe zmniejszenie jej gabarytów i masy. Na główce zamontowano w jednym rzędzie komplet blokowanych kluczy Sperzel. W połączeniu z grafitowym siodełkiem gwarantują one utrzymanie stroju nawet po solidnym wajchowaniu. Bardzo oryginalnie wygląda także dostęp do pręta regulującego krzywiznę gryfu. Zastosowano tu (w przeciwieństwie do wersji przeznaczonych na rynek amerykański) tradycyjny klucz imbusowy, który łatwo i skutecznie pozwala dokonać niezbędnych regulacji.

GRAMY

Pomimo że gitara jest niewiarygodnie lekka, gra na niej nie należy do najwygodniejszych. Wszystkiemu winne lewe skrzydło (róg) korpusu, które jest tak wyprofilowane, że wbija się w żebra. To właściwie jedyna niewygoda, do której albo trzeba się przyzwyczaić, albo po prostu nie grać na siedząco... Pomijając ten fakt, trzeba zwrócić uwagę na bardzo ergonomiczny gryf i wyjątkowo niską akcję strun. Progi są nabite, a właściwie wklejone wzorcowo. Nawet maksymalne opuszczenie strun nie powoduje powstania brzęczeń - po prostu rewelacja! Tym samym Fly Mojo to instrument stworzony wręcz do szybkiego grania. Chwilę jednak poświęcić trzeba na przyzwyczajenie się do podstrunnicy. Jest czarniejsza niż hebanowa, nie ma markerów i z początku wydaje się w dotyku taka... sztuczna. Z czasem jednak przestaje się zwracać na to uwagę i nie ma mowy o jakimś dyskomforcie podczas gry.

Aluminiowy mostek tremolo to genialny patent. Bardzo lekko się go obsługuje, reaguje na najlżejszy nacisk - jest bardzo dynamiczny. To zupełnie inna klasa niż standardowe mostki typu Floyd Rose. Zastosowane przetworniki Seymoura Duncana brzmią bardzo dobrze - mają stosunkowo mocny sygnał, zapewniając jednocześnie tłuste, zrównoważone brzmienie. Przetwornik przy gryfie pozwala uzyskać ciepłe, wręcz jazzowe brzmienie, podczas gdy pickup pod mostem doskonale nadaje się do gry solowej z przesterem. Rozłączając cewki za pomocą potencjometru push-pull, wchodzimy do świata brzmień singlowych. Bez problemu możemy uzyskać barwy typowe dla Stratocastera. Tutaj także okazuje się, że Fly Mojo to doskonały instrument funkowy. Uniwersalność brzmień powala, pozwalając w jednej chwili przeistoczyć posiadany instrument z Les Paula w Stratocastera, i odwrotnie. Pomimo tłustego brzmienia przetworników końcowa barwa nie jest pozbawiona ataku i selektywności. Główna zasługa w tym samej konstrukcji gitary - lekkiej i dynamicznej.

Przetworniki doskonale uzupełniają się z instrumentem, dostarczając brzmieniu częstotliwości, których mu brakuje - środka i dołu. Generalnie Fly Mojo posiada bardzo dużo góry, która słyszalna jest dopiero po rozłączeniu cewek humbuckerów. Dzięki temu doskonale też współpracuje przetwornik piezo. Jeżeli jednak sądzicie, że kupując gitarę elektryczną z przetwornikiem piezo, nie będziecie musieli posiadać akustyka, to czas zweryfikować poglądy. Brzmienie piezo testowanej gitary jest zupełnie inne niż instrumentu akustycznego z pudłem rezonansowym. Zdecydowanie brzmi bardziej akustycznie niż humbuckery, ale jest to barwa surowa, metaliczna, a jednocześnie ciekawa. Oryginalne efekty można osiągnąć, mieszając sygnał przetworników elektromagnetycznych z piezo. Dodawanie składowej akustycznej piezo powoduje pojawienie się powietrza w brzmieniu, nadając mu dynamikę i lekkość.

Parker Fly Mojo to jedna z najbardziej uniwersalnych gitar, na jakich grałem, oferująca ogromny arsenał brzmień, które są doskonałe zarówno na kanale czystym, jak i przesterowanym. Pewnym minusem może być jedynie fakt, że w przeciwieństwie do takich klasyków, jak np. Les Paul, Statocaster czy Telecaster, Fly Mojo nie posiada swojej unikatowej i rozpoznawalnej barwy. Na pewno nie będzie to przeszkadzać muzykom sesyjnym, którzy potrzebują takiego uniwersalnego instrumentu do nagrań studyjnych. Dla tych, którzy poszukują "klasyka" o jednym brzmieniu, polecam raczej któryś z instrumentów typu vintage...

PODSUMOWANIE

Parker Fly Mojo to z pewnością instrument wyjątkowy. Genialnie skonstruowany, bardzo grywalny i oferujący przy tym porażającą paletę brzmień. Właściwie to jedno zdanie mogłoby służyć za całe podsumowanie. Z dziennikarskiego obowiązku muszę jednak dodać, że w komplecie mamy zawodowy futerał, wszystkie potrzebne klucze regulacyjne i... instrukcję obsługi. Instrukcję do gitary? Tak, ponieważ niektóre zastosowane patenty (system tremolo, elektronika) wymagają zapoznania się z instrukcją, zanim będziemy mogli sprawnie posługiwać się instrumentem. Potem czeka nas już tylko twórcza i inspirująca gra na jednej z najbardziej innowacyjnych gitar w historii.


INFORMACJE
korpus: mahoń (płyta tylna pokryta
kompozytem grafitowo-epoksydowym)
gryf: mahoń (tył pokryty kompozytem grafitowo-epoksydowym)
podstrunnica: kompozyt grafitowo-epoksydowy
progi: 24
przetworniki: Seymour Duncan Jazz Neck
(1), Seymour Duncan JB (1),
piezo Fishman w mostku (1)
klucze: Sperzel
waga: 2,5kg
Liczba odsłon: 7763


Marka: PARKER Dystrybutorzy: FX MUSIC GROUP
 

Krzysztof Błaś