Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Cornford Roadhouse 30

CORNFORD Roadhouse 30

Rodzaj sprzętu:

wzmacniacz gitarowy,

marka:

CORNFORD

Cornford Roadhouse 30 - wzmacniacz gitarowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena
Wnioski: doskonale brzmiący wzmacniacz dla wymagających instrumentalistów

Posłuchaj testowanego sprzętu

Cornford to stosunkowo młoda marka na rynku. Wszystko zaczęło się w 1999 roku od małego sześciowatowego wzmacniacza typu combo o nazwie Harlequin.

Dziś oferta firmy liczy dziewięć modeli i zaspokaja potrzeby najbardziej wybrednych przedstawicieli branży gitarowej. Guthrie Govan, Greg Howe, Frank Gambale, Richie Kotzen, Jan Cyrka, Dweezil Zappa - to tylko kilka nazwisk z długiej listy endorserów tej firmy. Wielu innych, znanych muzyków używało tych angielskich wzmacniaczy w studiu, między innymi Gary Moore, Joe Satriani i Yngwie Malmsteen. Z tym większą przyjemnością powitaliśmy jednego z przedstawicieli tej rodziny - wzmacniacz Cornford Roadhouse 30.

OGLĄDAMY

Testowany Cornford Roadhouse 30 to lampowy jednokanałowy head gitarowy o mocy 30W (wzmacniacz występuje również w wersji combo). W sekcji przedwzmacniacza zastosowano trzy lampy 12AX7, a w końcówce mocy dwie EL34. Sam head waży około 25kg - głównie za sprawą potężnych transformatorów nawijanych w Wielkiej Brytanii na specjalne zamówienie firmy. Jakkolwiek Cornford zasłynął konstrukcjami montowanymi metodą point-to-point, okazywały się one za drogie dla zwykłych śmiertelników. Paul, właściciel firmy, zdecydował więc o przeniesieniu układu wzmacniacza na płytkę PCB. Sam ją zaprojektował i znalazł brytyjskiego producenta, który mógł zapewnić najwyższą jakość.

Panel kontrolny tego wzmacniacza jest prosty i intuicyjny w obsłudze. Co znajdziemy na nim, idąc od strony lewej do prawej? Pierwsza w kolejności jest dioda sygnalizująca pracę urządzenia. Przełącznik OFF/STAND-BY/ON jest 3-pozycyjny. W położeniu OFF do układu wzmacniacza nie dochodzi żadne napięcie. W środkowym ustawieniu (STAND-BY) podawane jest niskie napięcie, dzięki czemu lampy mogą się nagrzać, zanim uderzy się w nie wysokim napięciem. W położeniu ON wzmacniacz jest gotowy do gry. Potencjometr MASTER umożliwia całościową korekcję głośności wzmacniacza. RETURN i SEND to przyłącza szeregowej pętli efektowej. SEND wysyła sygnał z preampu o poziomie -6dBV, który podać możemy na kostki efektowe lub multiefekt. Przetworzona barwa powraca do wzmacniacza poprzez gniazdo RETURN. Kolejne trzy potencjometry to korekcja TREBLE-MIDDLE-BASS. Gałką BOOST zwiększyć można ilość sygnału przesyłanego do preampu z pierwszego stopnia mocy, a co za tym idzie - ilość generowanego w preampie przesteru. Pot ten aktywowany jest znajdującym się obok przełącznikiem lub za pomocą footswitcha. Pierwsze z prawej jest wejście INPUT o impedancji 1MOhm.

Na panelu tylnym znajdziemy wejście FOOTSWITCH BOOST oraz pięć wyjść na głośniki, które umożliwiają połączenie kolumn o oporności 16, 8 lub 4Ohm. Dostarczona do testu paczka to typowa czterogłośnikowa baza, jaką zwykle stosuje się na dół gitarowego full stacka. Zastosowano w niej cztery dwunastocalowe głośniki Celestion Vintage 30. Paczka jest dość duża (jej głębokość to 355mm), a jej waga wynosi 35kg.

GRAMY

Najpierw podpinam do wzmacniacza gitarę z przetwornikami single coil. GAIN ustawiam na "godz. 9.00", a korekcję na "12.00". Brzmienie jest krystalicznie czyste, ale z bardzo zdecydowanym dołem, który podkreśla masywna, czterogłośnikowa kolumna. Barwa zaczyna się łamać dopiero po rozkręceniu gałki GAIN powyżej "godz. 12.00". Efekt jest na tyle zachęcający, że przez chwilę nie mogę oderwać się od grania. To zdecydowanie dobry znak. Dzięki potencjometrowi MASTER można ustawić komfortowy poziom głośności do grania w domu lub na niewielkiej scenie. BOOST sprawdza się zarówno jako podbicie do solówek, jak i źródło dodatkowego gainu, którego w testowanym Roadhouse jest tyle, że w zasadzie nie mogę sobie wyobrazić, komu i do czego potrzeba by było go więcej. Stwierdzenie to staje się jeszcze bardziej prawdziwe po podpięciu do wejścia gitary wyposażonej w dwa humbuckery.

Barwa przesterowana, którą usłyszałem, wywołała na mojej twarzy uśmiech od ucha do ucha. Zawartość składowych harmonicznych, balans pomiędzy pasmami, nasycenie, dynamika, czytelność, siła i klasa tego brzmienia - wszystko, co kojarzy mi się z wzorcowym brzmieniem overdrive/ distortion, zaklęte jest w tym wzmacniaczu. Równie imponująca jest jego uniwersalność. W zasadzie operując samą gałką VOLUME w gitarze, można przejść przez całą gamę użytecznych barw - od lekko złamanej do mocno przesterowanej. Do tego dochodzi wspomniany booster, który załączyć można w dowolnej chwili. Przy skręceniu potencjometru MASTER, a odkręceniu na maksimum GAIN i BOOST, otrzymujemy tak duże nasycenie przesteru, że można spokojnie uderzyć akord, pójść sobie zrobić kawę, wrócić, a dźwięk nadal będzie wybrzmiewał ze wszystkich czterech głośników paczki Roadhouse. A wszystko to przy cywilizowanym poziomie decybeli.

PODSUMOWANIE

W świecie opanowanym przez nowoczesne technologie, multiefekty i multikanałowe wzmacniacze z setkami gałek i migających światełek - prostota Cornforda Roadhouse’a może się wydawać lekko faux pas. Czy jeden kanał wystarczy, by przeżyć na współczesnej scenie? Zdecydowanie tak - ten head przypomina dzieła inżynierii, które pomogły niegdyś zbudować Imperium Brytyjskie. Jest cichy, niezawodny, intuicyjny w obsłudze i ma wszystko to, co jest rzeczywiście niezbędne gitarzyście, i to bez jałowych fajerwerków czy udziwnień. Uzyskane barwy są użyteczne (co wbrew pozorom nie jest częste), a pętla umożliwia spersonalizowanie brzmienia dodatkowymi efektami. Poza tym wzmacniacz charakteryzuje się niezwykle przyjemną, naturalną kompresją, dzięki czemu gra się na nim dość łatwo. Zdecydowanie inspirujące doświadczenie.


INFORMACJE
moc: 30W
lampy: 3×12AX7 (preamp), 2×EL34 (końcówka mocy)
kanały: jeden korekcja: TREBLE, MIDDLE, BASS
pętla: szeregowa głośniki kolumny: Celestion Vintage 30
waga: 25kg (head), 35kg (kolumna)
Liczba odsłon: 8148


Marka: CORNFORD Dystrybutorzy: OWNSOUNDS
   

Krzysztof Inglik