Kup Magazyn Gitarzysta

ZOOM G1M

Rodzaj sprzętu:

multiefekt gitarowy,

marka:

ZOOM

Zoom G1M - multiefekt gitarowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena
Wnioski: interesujący i nieduży procesor gitarowy z ciekawymi brzmieniami Michaela Amotta

Posłuchaj testowanego sprzętu

Zoom G1M to specjalna wersja multiefektu G1 tej samej marki. Opisywany model sygnowany jest nazwiskiem Michaela Amotta, gitarzysty znanego przede wszystkim z grup Carcass i Arch Enemy.

Michael Amott to gitarowy wymiatacz, którego podstawową paletą brzmień jest zestaw kąśliwych, metalowych przesterów. W swoich utworach gitarzysta ten najczęściej wykorzystuje dwa rodzaje brzmień na przemian. Te pierwsze to agresywne brzmienia przesterowane do szalonych riffów i gry rytmicznej. Przestery bardziej śpiewne, lejące, nieraz poddane modulacji i, co nie da się ukryć, inspirowane brzmieniem Yngwiego Malmsteena - Amott uruchamia podczas partii solowych. W ramach współpracy z firmą Zoom muzyk stworzył zestaw własnych barw do procesorów tej marki.

BUDOWA

Multiefekt w wersji G1X, czyli G1 z dodatkowym pedałem ekspresji, opisaliśmy bardzo szczegółowo w numerze 4/2007 "Gitarzysty". Aby nie powtarzać tych samych informacji po raz drugi skupimy się tutaj na ogólnym opisie i unikalnych cechach G1M.

Multiefekt G1M jako żywo przypomina swojego kuzyna G1. Multiefekt umieszczono w czarnej obudowie z tworzywa, na której wierzchu widnieje znak i podpis Michaela Amotta. W środku pudełka z efektem nabywca znajdzie dodatkowo plakat z podobizną artysty, kostkę do gry oraz naklejkę. W zestawie z multiefektem producent dorzuca nam także zasilacz 9V.

Podstawę bardzo lekkiego urządzenia stanowią cztery gumowe podkładki. Pod spodem znajdziemy schowek na cztery baterie typu AA, którymi można alternatywnie zasilać G1M, co przyda się na przykład w czasie podróży.

Na przedniej ściance umieszczono gniazdo dla zasilacza, wejście, wyjście oraz przyłącze CONTROL IN służące do podłączenia przełącznika nożnego lub pedału ekspresji. Wewnątrz G1M pracuje 32-bitowy procesor działający w trybie próbkowana 96kHz. W multiefekcie zastosowano 24-bitowe przetworniki analogowo-cyfrowe, co owocuje najwyższą jakością dźwięku.

Na panelu głównym w oczy rzucają się dwa przełączniki nożne o kilku funkcjach, dwa pokrętła skokowe oraz 2-pozycyjny wyświetlacz LED. Wyświetlacz ten jest lekko schowany w obudowie, dzięki czemu widać jego wskazania nawet przy jasnym świetle słonecznym. Dodatkowo na płycie czołowej znajdziemy trzy małe guziki do uruchomienia pokładowego automatu perkusyjnego, przełączania banków, nabicia tempa i zapisu programów.

W G1M można jednocześnie użyć do ośmiu efektów. Do wyboru mamy właściwie wszystko, co może być potrzebne gitarzyście przy kształtowaniu brzmienia. Są więc chorusy, kilka rodzajów kaczek, przestery, pogłosy i efekty nietypowe w stylu harmonizera lub modulatora krokowego Step itd. G1M wyposażony jest także w stroik uruchamiany dwoma przyciskami nożnymi wciśniętymi jednocześnie, który posiada możliwość odstrojenia dźwięku wzorcowego w zakresie 435-445Hz.

Kolejną atrakcją bez wątpienia jest pokładowy metronom, a właściwie miniautomat perkusyjny odgrywający czterdzieści różnych rytmów. Tempo dla rytmów można nabić, korzystając z przycisku TAP, a głośność ścieżki perkusji dostosować do głośności sygnału z gitary. W pamięci urządzenia znajduje się 80 komórek pamięci dla brzmień w postaci 8 banków (A-b- C-d-0-1-2-3) po dziesięć programów, z czego w czterdziestu komórkach użytkownik może zapisywać własne programy. Gdy po raz pierwszy podłączymy gitarę do G1M, znajdziemy w pamięci czterdzieści barw Michaela Amotta w bankach A-d (te barwy można przetworzyć i zapisać jako własne) i dokładnie ten sam zestaw brzmień powtórzony w bankach 0-3 (brzmienia zapisane na stałe w G1M).

Podejrzewam, że Czytelników zaintrygowanych efektem najbardziej interesują w tym momencie rodzaje dostępnych przesterów. W sekcji Drive można wybrać brzmienie spośród 20 rodzajów przesterowania, a do tego dochodzi jeszcze symulator brzmienia gitary akustycznej. Mamy algorytmy nawiązujące do brzmień wielu kultowych urządzeń.

Po przeanalizowaniu programów zaprojektowanych przez Michaela Amotta okazało się, że muzyk sięgnął tylko po kilka algorytmów przesterowania. Większość z 40 programów w modelu G1M oparta jest na przesterze oznaczonym symbolem dd. Jest to symulacja brzmienia high- -gain z ręcznie składanego niemieckiego wzmacniacza Diezel Herbert. Barwy czyste oparto natomiast na symulacji brzmienia wzmacniacza Vox AC30. Jest też kilka programów wykorzystujących algorytm brzmienia przesterowanego wzmacniacza Peavey 5150 i jedna barwa oparta na fuzzie Fuzz Face. Czyli... wszystko się zgadza. G1M jawi się jako bezkompromisowe cacuszko do grania metalu. Zagrajmy zatem!

GRAMY

Efekt, zgodnie z sugestią producenta, podłączyłem do pętli efektów wzmacniacza Laboga Alligator 5200 Twin z uruchomionym kanałem czystym. W dłonie złapałem gitarę ESP LTD EC-400 FM wyposażoną w zestaw aktywnych pickupów EMG-81 i EMG-60. Od pierwszych dźwięków stało się jasne, że Amott lubi poszaleć z poziomem gainu w przesterze. Każdy kolejny program to inna wariacja na temat barwy hi-gain, a może nawet ultra high-gain. Jest więc hi-gain do gry rytmicznej przypominający brzmienia z nagrań Arch Enemy, jest też do gry solowej. Każda barwa inna, w każdej coś jest lekko zmienione. Najczęściej podobne do siebie brzmienia różnią się rodzajem dodanego efektu modulacyjnego lub przestrzennego. A jest naprawdę gęsto i ciężko. Do tego multiefekt charakteryzuje się brzmieniem całościowo przyciemnionym w górnym rejestrze. Zapewne po to, aby nie było słychać niepotrzebnych szumów. Ładnie uwydatnione jest natomiast pasmo środkowe. Tutaj instrumenty przepuszczone przez Zooma odzywają się śpiewnie i bogato. W programach bazujących na przesterze ze wspomnianego Diezela podbite są też w wielu przypadkach częstotliwości najniższe w module korektora. W wyniku tego ładnie słychać też pomruki pasma basu.

W zestawie znalazło się także kilkanaście barw czystych. Tutaj, podobnie jak w sekcji przesterów, brzmienia różnią się rodzajem aktywnego efektu modulacji (phaser, chorus, flanger itd.) i poziomem efektu delay. Dwadzieścia pierwszych programów to brzmienia nawiązujące sonicznie do wyczynów Amotta w zespole Arch Enemy. Kolejne dziesięć to ukłon w stronę fanów Carcass (barwy do niższych strojów gitary) i grupy Spiritual Beggars, w której także udziela się muzyk. Ostatnia dziesiątka barw to brzmienia eksperymentalne, różniące się odrobinę od całej reszty, w tym brzmienie akustyczne, z oktawerem, potężną dawką delaya itd. Widać, że w tym segmencie Michael Amott popuścił wodze fantazji. Barwy z G1M faktycznie przypominają te, których Michael Amott użył w wielu utworach. W spisie programów (sprawdźcie dokument Zoom G1M_patch_list_e.pdf na CD w katalogu /dodatki) znajdziemy konkretne przykłady odniesienia do danego utworu z dyskografii muzyka. A zatem, przed zakupem G1M najlepiej poznać nagrania z Michaelem Amottem jako gitarzystą, by wiedzieć, czego się spodziewać. Jeśli ktoś chce kupić w ciemno, powinien pamiętać, że bluesa lub muzyki pop na fabrycznych barwach G1M raczej nie zagra. Jeśli już, to trzeba będzie takie barwy zaprojektować sobie samemu. Wszak G1M to mniej więcej w połowie to samo co podstawowa wersja efektu G1.

PODSUMOWANIE

Zoom G1M gra bardzo obiecująco. Gęste, nasycone i mroczne, ale otwarte w środku pasma barwy metalowe można naprawdę polubić, zwłaszcza gdy spojrzymy na cenę tej czarnej skrzyneczki. Efekt charakteryzuje się typowym dla procesorów tej marki od razu rozpoznawalnym dźwiękiem. Podejrzewam, że w modelach serii G1 celowo podcięte zostało pasmo górne i zastosowano opatentowaną przez firmę bramkę szumów. Dzięki temu mamy pewność, że urządzenie nie będzie szumieć ani przypadkowo sprzęgać, jak to się zdarza w przypadku używania innych multiefektów z najniższej półki cenowej. Mało precyzyjnie działa, jak dla mnie, pokładowy tuner. Jednak można się do jego wskazań jakoś po czasie przyzwyczaić.

Efekt G1M to świetna opcja dla początkujących gitarzystów celujących w metalowe klimaty. Producent zaleca wykorzystanie procesora w połączeniu z niedużymi piecykami treningowymi lub sugeruje podłączyć efekt bezpośrednio do domowej wieży stereo. Wbudowany automat perkusyjny będzie naszym najlepszym przyjacielem podczas ćwiczenia karkołomnych solówek. Jak sprawdziłem podczas testów, G1M można także śmiało podłączyć do dużego wzmacniacza koncertowego. Wtedy usłyszymy całą moc i przestrzeń metalowych przesterów stworzonych przez Amotta. Można też efekt załadowany bateriami zabrać do kieszeni i ćwiczyć ciężkie zagrywki na gitarze gdziekolwiek mamy na to ochotę, ze słuchawkami na uszach. W kategorii niedrogich procesorów Zoom G1M na pewno jest ciekawą propozycją.

INFORMACJE
ilość efektów: 54 (8 jednocześnie)
programy: 40 fabrycznych, 40 użytkownika
częstotliwość próbkowania: 96kHz
przetwarzanie A/D/A: 24-bit.
odstęp sygnał-szum: 110dB
zasilanie: zasilacz 9V
(w zestawie) lub baterie AA (4)
czas pracy na bateriach: 12h
wymiary: 155×234×52mm (W×S×G)
waga: 600g
wyposażenie: plakat, naklejka i kostka Michaela Amotta
Liczba odsłon: 9072


Marka: ZOOM Dystrybutorzy: SOUND SERVICE
 

Tomasz Hajduk