Przez ponad pięćdziesiąt lat Fender stworzył i wyprodukował więcej rodzajów przetworników gitarowych niż wszystkie pozostałe firmy razem wzięte.
Niemal wszystkie firmy produkujące przetworniki gitarowe w mniejszym lub większym stopniu wzorują się właśnie na pickupach Fendera, próbując osiągnąć brzmienie konkretnych modeli, które powstały na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. W tym miesiącu mamy do czynienia z trzema zestawami pickupów typu single-coil, które są dokładnymi replikami przetworników ze złotych czasów Stratocastera lat 50. i 60. I nie ma tu mowy o jakichkolwiek podróbkach - to oryginalne pickupy firmy Fender, chociaż w nowym wydaniu. Czy ktoś mógłby zrobić to lepiej?
Nazwa tych przetworników, montowanych w gitarach Custom Shop Showmaster, sugeruje klasyczne brzmienie lat 50., które zostało dostosowane do wymagań gitarzystów preferujących nieco mocniejszy, ale wciąż klasyczny sound. Tu również spotykamy magnes AlNiCo 5 o różnych wysokościach nabiegunników. Trzeba zaznaczyć też, że wszystkie cewki w pickupach z serii Custom Shop poddawane są kąpielom woskowym, dzięki czemu zostają wyeliminowane puste przestrzenie i przystawka zyskuje odporność na wzbudzenia. Pickupy są tu skalibrowane, każdy jest nawijany z przeznaczeniem do określonej pozycji w gitarze; dodatkowo środkowy singiel ma odwrotną polaryzację, dzięki czemu można cieszyć się zredukowaniem szumów w pozycjach "2" i "4" przełącznika. Poziom wyjściowy przetworników jest tu nieco zwiększony, rezystancja przy gryfie wynosi 6k., w pozycji środkowej 6,3k., a przy mostku - 6,2k.. Pickupy te dostępne są tylko w białych obudowach.
Każdy z setów przetworników został zamontowany w typowym Stracie American Standard z olchowym korpusem i palisandrową podstrunnicą. Próbki dźwiękowe zostały nagrane w każdym przypadku z tymi samymi ustawieniami wzmacniacza i efektu drive. Na nagraniu możemy usłyszeć na przemian brzmienia czyste i przesterowane z pozycji "5" (gryf), "4" (gryf + środek), "2" (mostek + środek) oraz barwę przesterowaną z singla przy mostku. Barwy czyste to rasowa "fenderowska szklanka". Przetworniki ’57/’62 zachowują się tu znakomicie, szczególnie w pozycji przy gryfie i w między pozycji z pickupem środkowym - naprawdę klasyka brzmienia. Pickupy te stworzone są do grania bluesa szczególnie z mniej przesterowanymi barwami. Nieco zbyt jasny okazał się tu pickup przy mostku, brakowało mi w nim, zwłaszcza przy mocniejszym drivie, nieco "poweru". Także pozycja druga przełącznika brzmiała trochę słabiej niż w przypadku pickupów Custom Shop, choć jest to moje subiektywne odczucie. Pewne odwzorowanie można znaleźć, słuchając nagranych próbek, ale oczywiste jest, że każdy pickup zabrzmi inaczej w innej gitarze, a przede wszystkim na innym wzmacniaczu. We wszystkich zestawach przetworników daje się zauważyć znakomitą dynamikę, atak i reakcję na potencjometr VOLUME gitary. Single Custom Shop Custom ‘69 mają nieco wycofany środek i bardzo dobrze sprawdzają się też przy barwach przesterowanych. Słychać nieco większą ilość basu i lekko zmniejszoną górę w stosunku do ’57/’62, ale charakterystyczne dla Fendera "dzwonki" wciąż tu są. Wielbiciele Hendriksa na pewno nie będą zawiedzeni. Podobała mi się też pozycja przy mostku na kanale drive - była dosyć nasycona i nie odstawała tak tonalnie od pozostałych konfiguracji. Ideałem w przypadku tego setu byłaby odwrotna polaryzacja środkowego pickupu eliminująca szumy i zakłócenia w pozycjach "2" i "4" słyszalne szczególnie podczas gry z przesterem.
W przypadku wszystkich przetworników miałem pewien problem z ustawieniem odległości od strun. Z uwagi na dosyć wysoko ustawiony nabiegunnik pod struną G, i nisko dla strun E i B, występuje spora różnica sygnału pomiędzy tymi strunami, szczególnie przy niskim ustawieniu przetwornika. Gdy podniesiemy wysokość przystawki (najbardziej zauważalne jest to dla pozycji przy gryfie), dźwięk na strunie G - z uwagi na jej małą odległość od magnesu - lekko wibruje szczególnie w wyższych pozycjach, można powiedzieć nawet, że czasem nie stroi - ale taki to już urok konstrukcji vintage. Set Custom Shop Fat ’50s chyba najbardziej przypadł mi do gustu. Oczywiście mamy tu odwróconą polaryzację środkowego pickupu i redukcję szumów, a większa ilość zwojów skutkuje mocniejszym basem i cieplejszym tonem, chociaż cały czas mamy w brzmieniu bardzo ładną klasyczną górkę. Trzeba zaznaczyć, że przetwornik środkowy jest w zasadzie najmocniejszy z całego zestawu, ma więc większy wpływ na między pozycje, które brzmią tu wyjątkowo rasowo. Również singiel przy mostku brzmi bardzo dobrze, powiedziałbym nawet, że najlepiej z testowanych trzech setów. Przy przesterowaniu otrzymujemy dosyć mocny i czytelny sound bluesowo-rockowy, co jest zasługą m.in. zwiększonego poziomu wyjściowego. Set ten jest też najlepiej zbalansowany, chociaż nie jest już może aż tak vintage’owy jak pozostałe testowane przetworniki.
Piotr Szarna
Wszyscy gitarzyści znają tzw. akord hendriksowski, który ma jednocześnie tercję małą i wielką. Czy to akord molowy, czy durowy? I jaka skala do niego pasuje?
{Odpowiedź}Scott Henderson używa wajchy w taki sposób, że wychodzą z tego melodie. Jak się tego nauczyć?
{Odpowiedź}Zgodnie z podręcznikiem do akordu C dur gram skalę jońską, ale nie brzmi to ciekawie. Jak można to urozmaicić?
{Odpowiedź}