Urządzenie, któremu przyjrzymy się w tym miesiącu, jest kontynuacją znanej serii wzmacniaczy Cube. Tym razem jednak konstruktorzy postanowili ułatwić grę instrumentalistom podróżującym oraz grającym w plenerze. Wzmacniacz Cube Street, jak sama nazwa wskazuje, przeznaczony jest do użytku na prawdziwym placu boju, czyli na ulicy. W takich warunkach nie ma taryfy ulgowej - liczy się solidność, wytrzymałość i przede wszystkim brzmienie, w końcu chodzi o to, aby nas było słychać. Mobilność idzie z reguły w parze ze zmniejszeniem gabarytów, co z kolei pociąga za sobą spadek jakości dźwięku. Ideałem jest w takim razie pewien kompromis, który jak dotąd sprawia wiele trudności projektantom tego typu wzmacniaczy. Czy można zbudować poręczne, lekkie, głośne i dobrze brzmiące urządzenie, które na dodatek zasilane będzie bateryjnie?
Po pierwszych dźwiękach wydobytych z tego wzmacniacza jedno jest pewne: jest naprawdę głośny! Początkowo moc 5W nie przekonywała mnie, ale w praktyce ustawienia już na połowę skali wydają się wystarczające. Bardzo dobrym pomysłem jest zastosowanie dwóch torów sygnałowych, dzięki czemu możemy grać np. w duecie lub razem z wokalistą, ustawiając dodatkowo niezależny poziom efektów pogłosowych. Nawet podczas gry w duecie wzmacniacz gra selektywnie i nie dławi się. Duża zasługa w tym wydajnych głośników, a także faktu, że zastosowano ich parę. Ponieważ wzmacniacz posiada niewielkie gabaryty, nie należy spodziewać się monumentalnego, szerokiego brzmienia. Słychać wyraźnie specyficzny środek, pojawiający się w takich niewielkich konstrukcjach. Nie dominuje on jednak nad całym pasmem, pozwalając za pomocą wbudowanego korektora, ustawić szereg ciekawych i całkiem niezłych barw.
Na pierwszy ogień poszło nagłośnienie gitary elektrycznej. Dostępne symulacje oczywiście w niewielkim stopniu przypominają swoje pierwowzory, oferują za to bardzo grywalne barwy. Najbardziej przypadło mi do gustu ustawienie JC Clean dające bardzo ładny, okrągły clean, a także Classic Stack z soczystym high gainem. Wielu gitarzystom spodoba się też pewnie symulacja Mesa Boogie Rectifier - w tym przypadku oferująca największe przesterowanie. Po podbiciu korekcji potencjometrem BASS wzmacniacz odzywa się dość ładnym basem, co przy tak niewielkiej budowie jest swoistym ewenementem. Efekty cyfrowe spisują się bardzo dobrze, chociaż czasami brakuje możliwości ich dokładniejszej regulacji. Pamiętajmy jednak, że w warunkach bojowych (zatłoczona ulica) możliwości odsłuchu i ewentualnego zachwytu nad brzmieniem są mocno ograniczone... Faktem jest jednak, że możemy uzyskać bardzo skrajne ustawienia: od ledwo słyszalnego efektu do mocno ubarwionego brzmienia. Szkoda tylko, że delay nie posiada odrębnej możliwości regulacji ilości odbić i nasycenia. Te dwa parametry decydują o funkcjonalności tego efektu, a sama regulacja długości odbić przy zachowaniu stałego nasycenia (ok. 60:40) wydaje się niewystarczająca. Podłączenie gitary akustycznej także dało świetne rezultaty. Mamy tu bowiem czystą, w miarę naturalną barwę z lekkim przerysowaniem częstotliwości wysokich. Zdecydowanie jednak efekt był zadowalający. Bardzo dobrze brzmiała gitara ubarwiona chorusem. Wzmacniacz pracuje w trybie stereo, który zdecydowanie jest słyszalny, powodując poszerzenie panoramy dźwięku.
Wydaje mi się, że testowany wzmacniacz należałoby rozpatrywać pod nieco innym kątem niż większość wzmacniaczy gitarowych, bowiem na pierwszy plan wysuwa się jego zastosowanie. Mniej ważna jest zatem barwa i wierność odwzorowania brzmienia instrumentu. Podstawowe kryterium oceny stanowić powinny cechy, które w warunkach bojowych liczą się najbardziej, czyli mobilność, wytrzymałość konstrukcji i sprawność (głośność). Trzeba przyznać, że konstruktorzy firmy Roland doskonale zdawali sobie z tego sprawę, projektując tak uniwersalne urządzenie. Niewielki ciężar, solidna konstrukcja i siła przebicia gwarantująca słyszalność w warunkach plenerowych. Wydaje się więc, że mamy do czynienia z produktem przemyślanym i udanym. Nie bez znaczenia pozostaje fakt, że wzmacniacz Cube Street oferuje dobrej jakości brzmienie, niedostępne dotychczas w tego typu urządzeniach. Bardzo długa praca podczas zasilania bateryjnego także zasługuje na uwagę. O jednej rzeczy jednak nie pomyślano, a mianowicie: o torbie do transportu... Jest ona oczywiście do nabycia osobno jako dodatkowa opcja, ale wydaje mi się, że w tego typu przenośnych wzmacniaczach powinno być to standardowym wyposażeniem. Pomimo tego drobiazgu wzmacniacz Cube Street z pewnością godny jest polecenia dla wszystkich gitarzystów, którzy szukają poręcznego i niezawodnego nagłośnienia, które dotrzyma im kroku w muzycznych wojażach.
Krzysztof Błaś
Wszyscy gitarzyści znają tzw. akord hendriksowski, który ma jednocześnie tercję małą i wielką. Czy to akord molowy, czy durowy? I jaka skala do niego pasuje?
{Odpowiedź}Scott Henderson używa wajchy w taki sposób, że wychodzą z tego melodie. Jak się tego nauczyć?
{Odpowiedź}Zgodnie z podręcznikiem do akordu C dur gram skalę jońską, ale nie brzmi to ciekawie. Jak można to urozmaicić?
{Odpowiedź}