Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Tech 21 SansAmp Classic 20 Anniversary

TECH 21 SansAmp Classic 20 Anniversary

Rodzaj sprzętu:

akcesoria,

marka:

TECH 21

Tech 21 SansAmp Classic 20 Anniversary - akcesoria
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Posłuchaj testowanego sprzętu

Zanim zaczniemy ten test, chciałbym, aby w tym miejscu, na samym początku, wszyscy zrozumieli, że SansAmp nie jest kostką overdrive/ distortion. A czym jest? Tego dowiemy się za chwilę...

TECH 21 NYC


Historia firmy Tech 21 NYC to historia węgierskiego emigranta, pasjonata i wizjonera - Andrew B. Barty - notabene przesympatycznego człowieka, z którym wielokrotnie już rozmawialiśmy przy okazji targów NAMM i Musikmesse. Andrew od początku był kimś więcej niż tylko gitarzystą - już w latach 70., uczęszczając do szkoły w Budapeszcie, zbudował z resztek rosyjskich podzespołów wojskowych swój pierwszy efekt, opto-phaser. W końcu nadszedł moment, w którym stwierdził, że jeśli chce dalej rozwijać swoją pasję, to będzie mógł to robić tylko w Nowym Jorku. Będąc już w Ameryce, pracował w miejscowych sklepach muzycznych, reperując i modyfikując wzmacniacze. Nie miał wykształcenia inżynierskiego, więc swą wiedzę zdobywał od podstaw. Analizując zepsute wzmacniacze, próbował dociec, co sprawia, że brzmią tak, a nie inaczej, dlaczego przestawały działać lub traciły dobre brzmienie. Podczas swej pracy spotykał też oczywiście znanych muzyków, którym pokazywał, nad czym aktualnie pracuje. Tak to właśnie na zapleczach nowojorskich sklepów muzycznych zaczęła się krystalizować firma Tech 21 NYC. Obecnie opublikowana na firmowej stronie WWW lista "Hall of Fame", na której znajdują się nazwiska znanych muzyków używających produktów Tech 21 NYC, zawiera 476 pozycji. Amerykański sen w krystalicznie czystej postaci.

SANSAMP


Być może nie każdy z nas wie, że jeszcze 15-20 lat temu czas w studiu był potwornie wręcz drogi. Andrew drażniło, że wszechobecne wzmacniacze lampowe, których brzmienie tak kochał, są tak kapryśne, zawodne, a do tego wymagające bardzo głośnego rozkręcenia, by można było uzyskać odpowiednią barwę, oraz odpowiedniego mikrofonowania, by tę barwę przenieść na stół mikserski. Postanowił stworzyć urządzenie, które pozwoli gitarzyście ominąć ten cały łańcuch. Swoją wizją wyprzedził zatem o dekady firmy produkujące obecnie rozmaite gadżety emulujące brzmienia wzmacniaczy. Ponad 20 lat temu stworzył w pełni analogową konstrukcję o nazwie SansAmp, co oznacza "bez wzmacniacza" ("sans" to słowo z języka francuskiego), co miało podkreślać, że nie jest to po prostu kostka overdrive, z którą na pierwszy rzut oka można by efekt pomylić. Pierwsze prototypy spodobały się odwiedzającym go muzykom tak bardzo, że miał trudności z ich odzyskaniem. Następne zostawił w sklepach muzycznych - sprzedały się w ciągu kilku dni, a trafiły między innymi do zespołów Def Leppard i KISS. To właśnie na tym urządzeniu Kurt Cobain rejestrował swe legendarne partie gitary na płytach Nirvany. Co ciekawe, na przestrzeni ostatnich dwóch dekad w wielu studiach nagraniowych całego świata SansAmpa używano nie tylko do wioseł, ale także do podbarwiania parapetów, konewek, a nawet garów (czyli keyboardów, saksofonów i perkusji).

20TH ANNIVERSARY


Testowany SansAmp to reedycja klasycznej konstrukcji wykończona w wersji Relic. Obudowa została dokładnie wyrenderowana na podstawie egzemplarza używanego w trasie przez wiele lat przez jednego z endorserów marki Tech 21. Stąd wygląd weterana - efektu, który był faktycznie używany, a nie przeleżał swe lata w szufladzie. Muzycy przyzwyczajeni do tradycyjnych manipulatorów stosowanych w kostkach gitarowych od razu zauważą niestandardowy element umieszczony pośrodku pomiędzy potencjometrami. Jest to multiswitch z ośmioma małymi przełącznikami ON/OFF, które można przestawiać czubkiem kostki. W zasadzie Andrew zastosował go w prototypie, żeby móc wybrać optymalne zestrojenie preampu bez ciągłego lutowania elementów. Jednakże, gdy chciał go usunąć, muzycy testujący SansAmpa masowo zaczęli protestować. Okazało się, że każdy chce mieć możliwość zmiany ustawień i takie rozwiązanie to strzał w dziesiątkę. Przełączniki te noszą następujące nazwy: MID-BOOST I, MID-BOOST II, LOW DRIVE, CLEAN AMP, BRIGHT SWITCH, VINTAGE TUBES, SPEAKER EDGE i CLOSE MIKING. Wspomniane potencjometry to: PRESENCE DRIVE, AMPLIFIER DRIVE, OUTPUT i HIGH. Oprócz tego na prawej krawędzi obudowy znajdziemy 3-pozycyjny przełącznik LEAD/ NORMAL/ BASS. Tyle opisu. A jak to działa?

SANSAMP W PRAKTYCE


Ponieważ nie jest to typowy gitarowy stompbox, kilka słów trzeba poświęcić działaniu potencjometrów. PRESENCE DRIVE wpływa na kontur brzmienia preampu głównie w wyższym środku pasma, a jego maksymalne rozkręcenie daje efekt zwany crunchem. AMP DRIVE pozwala dostroić reakcję "końcówki mocy", a przy jego skrajnym rozkręceniu otrzymujemy największe nasycenie distortiona. OUTPUT raczej nie wymaga wyjaśnienia - można nim ustawić poziom wyjściowy włączonego SansAmpa, dzięki czemu po wciśnięciu przełącznika BYPASS będziemy mieli do dyspozycji zupełnie czyste brzmienie o porównywalnym poziomie. Ostatni z potencjometrów, HIGH, dostraja najwyższe pasmo. Jeśli SansAmp podłączony jest do miksera lub zestawu hi-fi, powinien być rozkręcony do końca. W przypadku użycia ze wzmacniaczem gitarowym dobrze jest go skręcić do połowy albo nawet dalej.

Sygnał wejściowy można dodatkowo dostroić za pomocą przełącznika LEAD/ NORMAL/ BASS. W zamierzeniu ma on odzwierciedlać charakter brzmienia wzmacniaczy, czyli odpowiednio: Marshall, Mesa-Boogie i Fender. Pierwsze ustawienie ma podkreślony środek i górę. W drugim equalizacja jest płaska i całe pasmo przenoszone jest równomiernie. W ostatnim, zgodnie z nazwą, podkreślone jest niskie pasmo brzmienia.

Zapewne większość z Was najbardziej intryguje ów ośmioczęściowy multiswitch. Pierwsze dwa przełączniki, MID-BOOST I i MID-BOOST II, wpływają na średnicę brzmienia - jeśli oba są wyłączone, brzmienie jest najjaśniejsze, jeśli oba są "ON", to brzmienie będzie najpełniejsze, a wszelkie ich kombinacje dadzą brzmienia pośrednie. Umożliwia to dostrojenie konturu barwy do aktualnych potrzeb. Do kontroli konturu niskiego pasma służy kolejny przełącznik - LOW DRIVE - kiedy jest włączony, przenoszony jest cały dół, a jego wyłączenie daje efekt filtra górnoprzepustowego. Czwarty switch to CLEAN AMP - jak podpowiada jego nazwa, załączenie go powoduje oczyszczenie pasma z przesteru - przydatna opcja, jeśli szukacie cleanów lub lekkiego drive’u. Kolejnym przełącznikiem jest BRIGHT SWITCH, który powoduje rozjaśnienie pasma przy niższych położeniach potencjometru AMP DRIVE - przy jego maksymalnym rozkręceniu BRIGHT SWITCH nie ma wpływu na brzmienie.

Opisane wcześniej potencjometry, przełącznik charakteru wejścia oraz multiswitch pozwalają na niezliczoną ilość kombinacji brzmieniowych. Na szczęście producent proponuje kilka ustawień, od których możemy zacząć eksperymenty. Przykładowo, brzmienie starego Marshalla znane z nagrań AC/DC można osiągnąć przez maksymalne rozkręcenie gałek PRESENCE DRIVE, AMP DRIVE i HIGH, ustawienie charakteru wejścia na LEAD oraz uaktywnienie przełączników 1, 3, 4 i 6. Nie ruszając potencjometrów, ciepły solowy drive w stylu Santany uzyskamy, przełączając charakter wejścia na NORMAL i pozostawiając aktywnymi jedynie przełączniki 2, 3 i 8. Ulubionym ustawieniem Kurta Cobaina była podobno aktywacja przełączników 1, 2, 3, 7 i 8, przy wejściu NORMAL i potencjometrze HIGH regulowanym w zakresie od połowy do maksimum. Brzmienie w stylu SRV, idealne na gryfowym singlu Stratocastera, będzie: PRESENCE na "godzinę 13", HIGH na "10", wejście BASS i aktywne przełączniki 1, 3, 4 i 6. Podobnych kombinacji barw można ustawić tutaj nieskończoną ilość i z pewnością każdy gitarzysta przy minimum włożonej pracy znajdzie tu coś dla siebie. Brzmienia są żywe i realistyczne, a gitara wpięta w tak zwaną linię wyraźnie ożywa.

Oczywiście z SansAmpem można wykorzystywać dowolne kostki gitarowe, co otwiera kolejne możliwości, ale należy go traktować w torze efektów tak jak wzmacniacz. W związku z tym przed SansAmpem trzeba będzie włączyć takie stompboxy, jak distortion, wah-wah czy kompresor. Z kolei kostki, takie jak delay, pogłos lub chorus - najlepiej zagrają włączone za SansAmpem. Możliwe jest również podpięcie tego łańcucha do zwykłego gitarowego pieca, natomiast niezalecane jest użycie kanału przesterowanego, a najlepiej będzie (o ile wzmacniacz ma odpowiednie przyłącza) użyć samej końcówki mocy. Da się też grać na SansAmpie na słuchawkach - wystarczy wpiąć je do połowy w OUTPUT, tak aby słyszeć dźwięk w obu kanałach. Jednakże natywnym jego przeznaczeniem będzie użycie przed mikserem/ konsoletą - właśnie tak jak zamierzał jego twórca - z pominięciem pełnowymiarowych wzmacniaczy.

PODSUMOWANIE


SansAmp z pewnością nie może konkurować z emulacyjnymi kombajnami opartymi na najnowszych procesorach tworzonych we współczesnych laboratoriach hi-tech. To zupełnie inna liga. Mamy tu do czynienia z jedynym w swoim rodzaju, oldskulowym, w pełni analogowym, a na dodatek legendarnym urządzeniem, które na przestrzeni ostatnich 20 lat było używane na niezliczonej ilości nagrań i na niezliczonych koncertach najbardziej znanych artystów. Namawiam Was, abyście spróbowali znaleźć w SansAmpie swoje własne brzmienie. Mnie ta zabawa naprawdę wciągnęła.


INFORMACJE
potencjometry: PRESENCE DRIVE, AMPLIFIER DRIVE, OUTPUT, HIGH
przełączniki: 8-pozycyjny multiswitch (MID-BOOST I, MID-BOOST II, LOW DRIVE, CLEAN AMP, BRIGHT SWITCH, VINTAGE TUBES, SPEAKER EDGE, CLOSE MIKING), 3-pozycyjny LEAD/NORMAL/ BASS
przyłącza: INPUT, OUTPUT
zasilanie: 9V DC lub bateryjne
Liczba odsłon: 6343


Marka: TECH 21 Dystrybutorzy: SOUND SERVICE

Krzysztof Inglik