Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Fender American Deluxe Strat V Neck, Fender American Deluxe Strat Ash

FENDER American Deluxe Strat V Neck, American Deluxe Strat Ash

Rodzaj sprzętu:

gitara elektryczna,

marka:

FENDER

Fender American Deluxe Strat V Neck, Fender American Deluxe Strat Ash - gitara elektryczna
WYNIKI TESTU
Wygoda gry
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Posłuchaj testowanego sprzętu

Posłuchaj testowanego sprzętu

O firmie Fender napisano już tysiące stron tekstu - legendarna marka, powołana do życia w 1946 roku przez Leo Fendera, wpisała się na stałe w nasz muzyczny krajobraz. Jednym z kamieni milowych jest niewątpliwie Stratocaster zaprojektowany w roku 1954.

Jest to konstrukcja, która przetrwała ostatnie 56 lat w niemal niezmienionej formie i nadal inspiruje niezliczone rzesze młodych muzyków. Model ten jest stale rozwijany, a kalifornijska firma co jakiś czas wypuszcza na rynek kolejne jego odmiany różniące się delikatnie stylistyką, parametrami, konfiguracją osprzętu czy użytym do ich budowy drewnem. Przykładem tej ewolucji jest stworzona w 1998 roku seria American Deluxe zastępująca wprowadzoną ponad dziesięć lat wcześniej linię Plus. Także wewnątrz samej serii American Deluxe gitary spotykał co jakiś czas upgrade. Ostatni nastąpił na początku roku 2010 i zadebiutował na targach Musikmesse oraz NAMM. Do "Gitarzysty" trafiły dwa instrumenty: Fender American Deluxe Strat V Neck i Fender American Deluxe Strat Ash.

FEJCZERSY


New features to z pewnością kwestia najbardziej interesująca gitarzystów. Fender wprowadzał bowiem takie nowości jak przystawki Noiseless czy późniejsze Samarium Cobalt Noiseless (SCN), które wzbudzają po dziś dzień sporo kontrowersji. W najnowszej odsłonie American Deluxe zastosowano zupełnie nowe przetworniki opatrzone symbolem N3, które mają w założeniu dawać brzmienie rasowych, vintage’owych singli, ale bez towarzyszącego im szumu. Trzecia generacja Noiselessów to przede wszystkim powrót do cenionych przez gitarzystów magnesów AlNiCo, których rodzaj został dobrany do pozycji pickupów w celu lepszego wykorzystania właściwości akustycznych gitary. Zastosowano tu więc AlNiCo V pod mostkiem, AlNiCo II w środku i AlNiCo III pod gryfem. Co więcej, od podstaw został zaprojektowany układ dwóch pionowo nałożonych cewek, a także została dostosowana wielkość metalowych rdzeni i dobrana grubość oraz rodzaj drutu.

Drugą z najważniejszych nowości w serii American Deluxe jest zmienny promień podstrunnicy (ang. compound radius). Przy pierwszym progu wynosi on 9,5 cala, a przy ostatnim 14 cali. Klucze tu zastosowane są oczywiście blokowane, ale wyróżniają się zmienną wysokością - klucze wiolinowe są niżej od basowych, dzięki czemu unikamy zbyt dużego napięcia na siodełku i drzewku podtrzymującym struny. Na pokładzie znalazł się także poprawiony, ale znany z wcześniejszych odsłon serii system przełączania pickupów S-1. Ukryty w pokrętle VOLUME przełącznik aktywuje pięć dodatkowych konfiguracji przystawek, niedostępnych w standardowym Stratocasterze. Gdy jest włączony, do dyspozycji mamy następujące połączenia (kolejno od pozycji 1 do 5): mostek/ środek/ gryf (wszystkie szeregowo), mostek/ środek szeregowo, środek/ gryf szeregowo, gryf/ mostek szeregowo i w przeciwfazie, gryf w przeciwfazie/ środek równolegle/ mostek szeregowo.

Zaznaczam, że pozycja pierwsza przełącznika położona jest na dole, a piąta na górze. Przypominam to, bo niektórzy liczą odwrotnie, czyli pierwsza pozycja to ta najbliżej strun - a i sam Fender w swej specyfikacji oznacza pozycje przełącznika na dwa sposoby. Podobnie jak we wcześniejszych odsłonach serii American Deluxe mamy tu także połączenie gryfu z korpusem o bardziej ergonomicznym, zaokrąglonym kształcie.

STRAT V NECK


W porównaniu do innych Stratów, które mieliśmy w testach, gitara Fender American Deluxe Strat V Neck jest stosunkowo ciężka. Jej korpus wykonany został z selekcjonowanej olchy, a podstrunnica i gryf z klonu. Na podstrunnicy o zmiennym radiusie nabito 22 progi medium jumbo. Profil gryfu, jak łatwo się domyślić, to "V". Jest to jednak "V" dość łagodne, miejscami lekko przechodzące w "U". Cały gryf odczuwany jest jako masywny, ale wygodny, szczególnie jeśli gra się bardziej bluesowo - z kciukiem na górze. Kilka słów należy się zmiennemu radiusowi, który ma ożenić wygodę grania akordów w niskich pozycjach i grania solówek wysoko na gryfie. Jest to jednak odejście od tradycyjnej, firmowej specyfikacji. Osobiście uwielbiam okrągłe podstrunnice w stylu lat 50. Ale sporo moich znajomych narzeka na blokujące się przy podciąganiu w wysokich pozycjach struny. Oni z pewnością docenią tę nową cechę Stratocastera.

Gryf z korpusem połączono tradycyjnie czterema wkrętami, umieszczając w kieszeni korpusu Micro Tilt znany z serii American Standard. Lekko popuszczając wkręty, możemy za jego pomocą wyregulować kąt nachylenia gryfu do korpusu bez ingerencji lutnika. Rozwiązanie to ma zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników, którzy twierdzą, że Micro Tilt odbiera instrumentowi nieco rezonansu. W korpusie osadzono trzy nowe przetworniki Fender Noiseless N3 Strat, których konfigurację zmienia się tradycyjnym przełącznikiem 5-pozycyjnym. Z pozoru standardowy układ potencjometrów - TONE, TONE i VOLUME - kryje wspomnianą już niespodziankę: umieszczony w gałce VOLUME system S-1 Switching. Firmowe blokowane klucze oraz mostek Deluxe oparty na dwóch śrubach są chromowane. Ramię mostka tremolo jest wciskane, a nie przykręcane jak w innych modelach Stratocasterów.

STRAT ASH


Fender American Deluxe Strat Ash jest wyczuwalnie lżejszy od modelu Strat V. Jego korpus wykonano z jesionu, gryf z klonu, a podstrunnicę z palisandru. Tył gryfu ma profil "Modern C", który dla wielu gitarzystów pozostanie optymalnym i najbardziej wygodnym. Pozostałe parametry instrumentu są takie same jak w opisywanym wcześniej Stracie V. Oba instrumenty wyposażone są fabrycznie w nowe amerykańskie struny Fender Super Bullets 3250, komplet kluczy imbusowych oraz wysokiej jakości prostokątny futerał SKB, który zadebiutował jakiś czas temu wraz z odnowioną serią American Standard.

BRZMIENIE


Czas podłączyć ten amerykański luksus. Na pierwszy ogień idzie "singiel" pod gryfem Strata V na czystym brzmieniu. Specjalnie wziąłem słowo singiel w cudzysłów, bo przecież jest to w zasadzie humbucker z dwoma cewkami ułożonymi pionowo. Najważniejsze pytanie, to: czy ta konstrukcja brzmi jak rasowy Strat? Moim zdaniem - prawie, a to "prawie" jest kompromisem, dzięki któremu pozbywamy się szumów, które w sytuacji koncertowej (światła, niestabilne napięcie itd.) mogą skutecznie zabić każde, najlepsze nawet brzmienie. Umieszczony pod gryfem N3 gra niezwykle przyjemnym, gładkim dźwiękiem. Jeśli gra się lekko, nieważne solowo czy akordowo, to brzmienie jest klasycznie fenderowskie, z wyraźnie wyczuwalną "szklaneczką". Słychać w nim lekki twist, jaki daje tylko zatrzymane w połowie wah - niskie częstotliwości są obecne, ale jakby za szybą. Jeśli znacie dobrze brzmienie humbuckera PAF Pro, to będziecie wiedzieli, o co mi chodzi.

Wyraźna różnica w stosunku do normalnych (czytaj - szumiących) singli pojawia się, kiedy mocniej nadusimy, zagramy kostką głębiej i bardziej dynamicznie. Brakuje mi tutaj tego charakterystycznego poświstu i efektu określanego po angielsku mianem thump. Co ciekawe, po skręceniu gałki VOLUME w okolice 7-8 podziałki wzrastają nieco szumy, ale brzmienie staje się bardziej rasowe i zdecydowanie bardziej odpowiadające mi pod względem reakcji na dynamikę. Różnica w brzmieniu po podłączeniu Strata Ash jest diametralna. Rzadko ma się możliwość przetestowania dwóch gitar z tą samą elektroniką i strunami, ale nieco innym drewnem. Strat Ash ma bardziej miękki środek i więcej góry. Właśnie owa góra, której brakowało trochę Stratowi V, najbardziej mnie zaskoczyła - przecież klonowa podstrunnica powinna dawać jaśniejsze brzmienie.

Po przełączeniu w międzypozycję (gryf + środek) dostajemy wysokiej klasy brzmienie kojarzone ze Stratocasterem, ale na Stracie V jest ono nieco ciemniejsze niż na standardowych singlach - zupełnie jakby wycofać lekko gałkę TONE - i jak na mój gust nieco zbyt twarde. Sytuację ratuje śmielsze odkręcenie gałki TREBLE i PRESENCE we wzmacniaczu - w zasadzie głupotą byłoby oczekiwać, że przystawki Noiseless zabrzmią identycznie jak standardowe single na tych samych ustawieniach wzmacniacza. Mam wrażenie, że tych pickupów trzeba się po prostu nauczyć i znaleźć dla nich ich własny sweet spot. W tej pozycji także bardziej podoba mi się Strat Ash - jest bardziej miękki, plastyczny i ma więcej góry. Zdecydowanie najlepsza na czystym kanale jest druga pozycja przełącznika obu gitar, czyli połączenie równoległe przetwornika środkowego z mostkowym. Tłumione dźwięki porządnie kwaczą, barwa nie ma przesadzonej góry, basy mogłyby być bardziej miękkie w Stracie V, ale generalnie wszystko się tu zgadza.

Obie gitary zdecydowanie nabierają rumieńców po włączeniu przesteru. Brak singlowych brudów przestaje przeszkadzać, a wyeliminowany szum sieciowy to mile widziana opcja przy włączonym overdrive/ distortion. Teraz najlepiej brzmi pozycja piąta oraz trzecia, której osobiście nie lubię na czystym kanale, ale na przesterze, jej uwypuklony środek dodaje nieco wibracji typu SRV.

A co z systemem S-1 Switching? Pozycja pierwsza przełącznika, gdzie mamy mostek, środek i gryf (wszystkie pickupy szeregowo), brzmi jak futurystyczny humbucker. W normalnej przystawce tego typu mamy dwie połączone szeregowo i położone blisko siebie cewki, a więc zbierające "informacje" z dość wąskiego zakresu struny. Natomiast tutaj mamy trzy połączone szeregowo i oddalone dość znacznie od siebie cewki. Brzmienie jest zatem bardziej złożone, bogate i nasycone harmonicznymi. W pozycji drugiej, trzeciej i czwartej przełącznika mamy kolejne "humbuckery", tym razem złożone z dwóch tylko cewek - najpierw mostka ze środkiem, potem środka z gryfem i na koniec mostka z gryfem. Co ciekawe, w tej konfiguracji pojawia się już nieco brumienia, nieobecnego przy wyłączonym switchu S1. Tak więc w drugiej pozycji switcha otrzymujemy namiastkę prawdziwego humbuckera i muszę przyznać, że brzmi to na przesterze całkiem porządnie, zwłaszcza w riffach i akordach - mocna, nasycona środkiem barwa. Tego z pewnością nie uzyskamy na standardowych singlach.

Jak zwykle jednak mamy coś za coś. Szersze pole zbierania alikwotów ze strun skutkuje mniejszą selektywnością podczas grania szybszych solówek. W trzeciej pozycji brzmienie ma podobne właściwości, ale jest ciemniejsze. Interesującą odmianą pozycji drugiej jest czwarta - dzięki singlowi spod mostka barwa nie jest nadmiernie stłumiona i dobrze gra się na niej solówki. Nie jest to jednak, jak można by się spodziewać, nawiązanie do charakteru Telecastera. Na tych trzech omówionych przed chwilą pozycjach przełącznika także bardziej podoba mi się Strat Ash. Być może to połączenie jesionowego korpusu, palisandrowej podstrunnicy i specyfiki pickupów N3 sprawia właśnie, że ten model brzmi lepiej, bardziej przyjaźnie, miękko i autentycznie. Dość dziwna jest za to ostatnia, piąta pozycja przełącznika w obu gitarach. Mam wrażenie, że została dorzucona do systemu S-1 jako bonus. Mamy tu gryf w przeciwfazie, środek równolegle i mostek szeregowo. Na przesterze raczej nie do wykorzystania, ale na czystej barwie barwa mogłaby być użyta w szeroko pojętym funku. Uzyskane brzmienie przypomina gitarę przepuszczoną przez filtr górnoprzepustowy i zatrzymanie w górnym zakresie pedału wah. Muszę przyznać, że ta konfiguracja dała mi niespodziewanie sporo zabawy. Spróbujcie skręcić do połowy pierwszy TONE lub zagrać akord na skręconej gałce TONE i szybko ją otworzyć. Gdybym tego sam nie grał, nie uwierzyłbym, że w łańcuchu nie było zapiętego wah.

PODSUMOWANIE


Z pewnością Fender American Deluxe to gitara niezwykła, a głównym jej powodem do dumy jest system przełączania S-1. Uzyskane dzięki niemu barwy nie są jednak tymi, do których przywykliśmy - to zupełnie nowa jakość, której zastosowanie jest nieodkrytym jeszcze, dziewiczym terytorium. I teraz, w zależności od podejścia do muzyki, jedni uznają to za nową możliwość czekającą na wykorzystanie, inni stwierdzą, że nie jest to barwa, jakiej szukali, bo nie jest ona podobna ani do singla vintage, ani do humbuckera typu PAF. Jeśli byłbym zmuszony do wyboru jednej z tych dwóch gitar - Strata V lub Strata Ash - wybrałbym tego drugiego, a muszę podkreślić, że osobiście jestem wielkim fanem klonowych podstrunnic i gryfów "V". Instrumenty z nowej serii American Deluxe (niskie szumy) docenią muzycy występujący na scenie, często używający barw mniej lub bardziej przesterowanych, oraz wszyscy ci, którzy poszukują niestandardowych barw. Tym razem Fender daje Wam to wszystko w jednym wiośle..



INFORMACJE
korpus: olcha (Strat V Neck), jesion (Strat Ash)
podstrunnica: klon (Strat V Neck), palisander (Strat Ash)
progi: 22, medium jumbo
skala: 648mm
radius: zmienny 9,5-14"
mostek: Deluxe 2-Point Synchronized Tremolo
układ elektryczny: przetworniki N3 (3), potencjometry VOLUME (1) i TONE (2), przełącznik 5-pozycyjny
osprzęt: chromowany
Liczba odsłon: 12298


Marka: FENDER Dystrybutorzy: FENDER


Krzysztof Inglik