Kiedy w roku 1996, w kalifornijskim miasteczku Calabasas, powstawała marka Line 6, nikt jeszcze nie przeczuwał nachodzącej rewolucji. Dwaj wizjonerzy - Marcus Ryle i Michel Doidic - pracując w firmie Fast-Forward Designs, zaczęli na własną rękę rozwijać swoje pomysły nowych procesorów gitarowych.
Znana dziś wszystkim nazwa wywodzi się od linii telefonicznych, których w tej firmie było pięć. Nieoficjalny proceder dwóch pasjonatów otrzymał więc, niczym tajna operacja wojskowa, pseudonim "Line 6". Pierwszym produktem Line 6, wykorzystującym modeling, był wprowadzony w 1996 roku wzmacniacz AxSys 212. Jednakże ogólnoświatowy sukces przyniosła firmie dopiero słynna "fasolka" (POD), której ekspansja zaczęła się w roku 2000.
Ewolucja przebiegała od modelu 1.0 przez 2.0 do wersji X3, pojawiały się wersje podłogowe (Live), a nawet kieszonkowe (Pocket POD). Pod koniec roku 2010, po trzech latach prac i testów, kalifornijska firma wprowadziła nową technologię modelowania brzmień, na której oparta została linia produktów HD. Testowany Line 6 POD HD300 jest dumnym członkiem tej rodziny.
Najnowsza odsłona POD-a ukryta została w masywnej, metalowej (żeby nie powiedzieć "pancernej") obudowie. Wszelkie niezbędne manipulatory i kontrolery, a także wyświetlacz, umieszczono na górnej płycie. Przy dolnej krawędzi znajdują się: MODE (którym wybieramy jeden z trzech trybów pracy pozostałych switchy), AMP-PRE/POST-A, FX1-REC/ OVERDUB-B, FX2-PLAY/ STOP-C, FX3-PLAY ONCE-D. Kontrolują one pracę urządzenia w trybie loopera, modelera wzmacniaczy lub procesora efektów. Nieco wyżej, po lewej stronie, znajduje się przełącznik TAP-TUNER. Możemy nim nabić tempo używane w efektach lub (po dłuższym przytrzymaniu) aktywować pokładowy tuner.
Potencjometry umieszczone są w dwóch blokach i zabezpieczone zostały przed zniszczeniem znaną z POD-a Live stalową "barierką". W pierwszym z nich mamy gałki umożliwiające szybką aktywację i dezaktywację efektów, których praca sygnalizowana jest diodami: FX1 (gain, various, pitch), FX2 (mod, filter, tremolo), FX3 (delay, tape echo, sweep echo) i REVERB. Z prawej strony tych potencjometrów znajduje się przełącznik FX ONLY - umożliwia korzystanie z samych efektów z pominięciem symulacji wzmacniaczy, kolumn i mikrofonów.
Na pokładzie znalazło się ponad 80 efektów, z których jednocześnie używać możemy czterech. Część z nich znamy już ze słynnych modelerów, takich jak M6 czy M13. Pod sekcją efektów, na obudowie, znajdziemy sekcję wzmacniacza - switch obrotowy umożliwia tu manualny wybór jednego z ośmiu rodzajów wzmacniacza: CLEAN, PAWNSHOP, BLUES, BOUTIQUE, CLASS A, CRUNCH, HI GAIN i METAL. Pod każdym z tych ustawień kryją się dwa wzmacniacze, których praca sygnalizowana jest jednym z dwóch kolorów diody (tak więc łącznie mamy tu modele 16 wzmacniaczy).
Każdy z tych modeli ma oczywiście dopasowaną własną kolumnę głośnikową. Przykładowo Tweed B-Man ma odpowiadający mu model kolumny Fender Tweed Bassman opartej na czterech dziesięciocalowych głośnikach Jensena.
Na prawo od potencjometrów umieszczono dwa wyświetlacze, czterokierunkowy selektor, gałkę EDIT oraz przycisk SAVE. Mamy tu także wbudowany pedał, który może pracować w trybie Volume (świeci się dioda VOL), w trybie Wah (dioda WAH) lub jako kontroler efektu Pitch Glide (świecą się obie diody naraz).
Z tyłu obudowy tradycyjnie już znajdziemy komplet przyłączy. Idąc od lewej: GUITAR IN, CD/MP3 INPUT, pot MASTER VOLUME, wyjścia LEFT/RIGHT wraz z selektorem AMP/LINE, 3-pozycyjny switch OUTPUT MODE (LIVE/DUAL/STUDIO), wyjścia XLR LEFT/RIGHT wraz z przełącznikiem GOUND/LIFT, złącze L6 LINK, gniazdo USB oraz wejście na zasilacz 9 V o prądzie minimum 2,5 A.
Pierwsze spostrzeżenie dotyczy wykonania POD-a HD300 - estetyczne i solidne zarazem. Przełączniki z pewnością wytrzymają ekspresyjne deptanie POD-a przez gitarzystów z najcięższą nogą, a stalowa barierka zatrzyma but, który bez niej mógłby uszkodzić potencjometry. Nawet przewód zasilacza jest wystarczająco gruby, by przeżyć ciężkie warunki sceniczne (niestety inne firmy o ten niuans często nie dbają).
Drugie to ergonomia użytkowania. Podświetlenie efektu, czyli wszelkie diody (w tym dwukolorowe) i dodatkowy wyświetlacz cyfrowy, świadczą o tym, że każdy szczegół został tu przemyślany. Sprawdziłem - nawet przy zerowym oświetleniu korzystanie z POD-a HD300 jest bezproblemowe i intuicyjne. Z łatwością znajdziemy więc wcześniej ustawione brzmienia i presety zarówno w domu, jak i na scenie. Na pochwałę zasługują pokładowe potencjometry korekcji, które dają nam poczucie obcowania z prawdziwym wzmacniaczem, gdzie nie trzeba się przebijać przez piętrowe parametry setupu, aby zmodyfikować EQ. Tutaj wystarczy przekręcić gałkę BASS lub TREBLE, żeby szybko wpłynąć na charakter barwy. To samo tyczy się potencjometrów FX1- -FX3, którymi szybko możemy aktywować lub dezaktywować żądany efekt. Dodatkowo, jeśli gramy w domu, możemy odpalić na komputerze dedykowaną urządzeniu aplikację, gdzie jednym kliknięciem wybierzemy nowy preset, wzmacniacz, efekt czy zmienimy ich parametry.
Co więcej, mamy tu dojście do wszelkich internetowych dobrodziejstw znanych z wcześniejszych produktów Line 6. Najwyraźniej firma doskonale wie, jak zadowolić współczesnego muzyka i dać mu do rąk te narzędzia, których może potrzebować w dowolnej sytuacji.
Czas sprawdzić barwy. Korzystałem wcześniej zarówno z Guitar Porta (gdzie presety oblicza CPU komputera), jak i z "czerwonej fasolki", czyli POD-a (gdzie za wszystko odpowiada pokładowy DSP). Dlatego też od razu zauważyłem inną reakcję POD-a HD na sygnał, którym jest karmiony. To niewiarygodne, ale efekt jeszcze lepiej reaguje na dynamikę gry i niuanse artykulacji. Ten aspekt został tu naprawdę dopracowany. Jeśli skręcę gałkę VOLUME gitary, przesterowanie się zmniejsza, a barwa oczyszcza.
Kiedy na takim ustawieniu mocniej zaatakuję struny, dźwięki przesterowują się ponownie. Podczas rejestrowania ścieżek w programie typu DAW ma się wręcz wrażenie, że nie gramy na cyfrowo opisanych modelach, a na prawdziwym wzmacniaczu postawionym i omikrofonowanym w sąsiednim pomieszczeniu. Jeśli chodzi o sam charakter czy stylistykę barw, to nie podejmuję się nawet wyszczególnienia, co można z tego urządzenia wycisnąć. Ustawić da się tu praktycznie wszystko - od ciepłego, bluesowego drive’u aż po jakieś kosmiczne odgłosy nie z tej planety. Firma Line 6 zadbała o to, aby pod naszą ręką był każdy rodzaj efektu, jakiego będziemy potrzebować. Co więcej, każdy z nich ustawić możemy PRE (czyli przed wzmacniaczem) lub POST (po wzmacniaczu).
Rewelacyjnie POD HD300 spisuje się jako pedalboard w trybie FX ONLY. Spróbujcie sami włączyć sobie overdrive, który modelowany jest na wzór kostki DOD 250 Preamp/Overdrive i dalej sygnał do zwykłego gitarowego combo - poezja - przyznam się, że przez dłuższy moment bawiłem się tym zaawansowanym procesorem jak zwykłą kostką podłogową.
Bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie algorytmy przestrzenne. Delaye i pogłosy są tu najwyższej, studyjnej jakości i z powodzeniem używać ich można nie tylko w gitarowych projektach. Efekty modulacyjne reprezentowane są w ilości imponującej - każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Do tego mamy wisienki w postaci takich efektów, jak Tron Down/Up (moduluje obwiednie modelu Mu-Tron III) czy Rotary Drum (modeluje Fendera Vibratone z jego charakterystycznym bębnem obracającym się wokół głośnika). Mamy także do dyspozycji barwy syntezatorowe - między innymi Synth String (emulujący Rolanda GR700), połączenie go z efektem Tron - Growler - czy w końcu Synth-O-Matic (przebiegi wzorowane na takich instrumentach jak Moog Modular czy Oberheim Synthesizer Expander Module).
Sprawia to, że niezależnie od tego, czy chcemy mieć brzmienie krystalicznie czyste, przesaturowany hi-gainowy przester, przestrzenne pady a la Jean Michel Jarre, czy grać basowe riffy rodem z Deeper Underground Jamiroquaia - dzieli nas od tego zaledwie kilka presetów, które cały czas czekają pod naszą nogą.
Na załączonym CD znajdziecie próbkę brzmień nagranych z Line 6 POD HD300 bezpośrednio na komputer. Z premedytacją wykorzystałem jedynie fabryczne barwy, które dostajemy na starcie razem z urządzeniem. Żadna z nich nie była modyfikowana w jakikolwiek sposób. Niestety nie zmieściły się tu wszystkie presety - myślę, że jest to około 30-40% z dostępnych fabrycznie - ale z pewnością pokazują możliwości tego urządzenia.
Line 6 POD HD to świadek kolejnego etapu ewolucji zapoczątkowanej 15 lat temu. Wydaje się, że od tego czasu wszyscy pozostali producenci próbują nadążyć za pomysłami nadawanymi przez "szóstą" Linię. HD300 to najmłodszy model w serii oferujący tę rewolucyjną technologię w niezwykle przystępnym przedziale cenowym.
Gitara do niego podpięta da Wam wszystko, co potrzebne do tworzenia i wyrażania siebie, plus zerowe szanse na wymówki. Aż do czasu kiedy będziecie tak sławni, że wszystkie modelowane urządzenia będziecie sobie mogli kupić, używając platynowej karty kredytowej.
Podziękowania dla warszawskiego salonu Rock’n’Roll za pomoc logistyczną.
Wszyscy gitarzyści znają tzw. akord hendriksowski, który ma jednocześnie tercję małą i wielką. Czy to akord molowy, czy durowy? I jaka skala do niego pasuje?
{Odpowiedź}Scott Henderson używa wajchy w taki sposób, że wychodzą z tego melodie. Jak się tego nauczyć?
{Odpowiedź}Zgodnie z podręcznikiem do akordu C dur gram skalę jońską, ale nie brzmi to ciekawie. Jak można to urozmaicić?
{Odpowiedź}