Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / DigiTech JamMan Delay

DIGITECH JamMan Delay

Rodzaj sprzętu:

efekt gitarowy,

marka:

DIGITECH

DigiTech JamMan Delay - efekt gitarowy
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Posłuchaj testowanego sprzętu

JamMan Delay to najbardziej rozbudowany model z serii looperów DigiTecha. Producent postanowił postawić na funkcjonalność w zastosowaniu scenicznym, dlatego looper został sprzężony z programowalnym efektem delay.

Połączenie to nie jest przypadkowe, ponieważ zarówno "zapętlacz", jak i efekt powtórzeń podlegają jednemu, podstawowemu parametrowi - mowa oczywiście o czasie, czyli rytmie. JamMan Delay pozwala nam na szybką i dokładną synchronizację, dzięki której w naszych dźwiękach zapanuje wszechogarniający ład i porządek...

Budowa


Urządzenie jest dość spore - większe niż typowy stompbox, ale mniejsze niż przeciętny multiefekt. Takie wymiary są podyktowane zastosowaniem ośmiu przełączników nożnych, co jest doskonałym rozwiązaniem, gdyż nie ma nic bardziej frustrującego podczas gry na scenie, jak zastanawianie się, ile razy należy nacisnąć jeden przycisk odpowiedzialny za kilka funkcji. Mamy więc sporą, odlewaną, metalową obudowę, która sprawia wrażenie nie tylko wytrzymałej, ale jest także funkcjonalna. Przełączniki nożne umieszczone są w dwóch rzędach po cztery, każdy rząd na innej wysokości, dzięki czemu manewrowanie stopą staje się łatwe i precyzyjne.

Wejście JamMana zrealizowano na dwóch gniazdach jack, przy czym - korzystając tylko z lewego - pracujemy w trybie mono. Podobnie wyjścia podzielono na lewe i prawe. Jak widać, urządzenie może pracować w pełnym trybie stereo. Nieopodal znajdziemy gniazdo kontrolera nożnego ekspresji oraz potrójnego footswitcha nożnego, który także rozszerza możliwości testowanego urządzenia.

Obok dostrzec można przełącznik DELAY/LOOPER, który określa, czy pedał ekspresji ma być zastosowany do funkcji loopera, czy efektu delay. Gniazdo MEMORY CARD pozwala rozszerzyć pamięć urządzenia dzięki zastosowaniu kart pamięci SD/SDHC. Nie zabrakło także wyjścia USB.

Dzięki niemu możemy przenosić gotowe pętle na komputer i odwrotnie. Ściągając ze strony producenta dedykowane oprogramowanie, proces ten staje się jeszcze bardziej ułatwiony - pliki zapisywane są w bibliotece programu jako pliki w formacie XML z określonymi parametrami, takimi jak tempo i metrum. Ostatnim przełącznikiem tylnej ściany jest niepozorny TAILS. Określa on, czy odbicia delaya mają być słyszalne po wyłączeniu efektu (wybrzmiewając do samowygaśnięcia), czy mają zaniknąć od razu (zostać natychmiastowo ucięte). JamMan Delay zasilany jest dołączonym zasilaczem AC 9 V.

Spójrzmy teraz na ścianę przednią. Oprócz ośmiu solidnych przełączników nożnych DPDT centrum sterowania na samej górze urządzenia wyposażone jest w osiem potencjometrów, z czego dwa obsługują looper, a pozostałe delay. Oprócz switchów dedykowanych do programowania znajdziemy również jasny, diodowy wyświetlacz, który wskazuje numer aktualnie używanej pętli, jak również niektóre parametry związane z edycją ustawień.

Możliwości


JamMan Delay to właściwie dwa urządzenia w jednym: looper i programowalny delay. Zaczniemy od możliwości i funkcji, jakie udostępnia ten pierwszy. Po pierwsze, na uwagę zasługuje jakość dźwięku porównywalna do jakości płyty CD, czyli 16 bit/44,1 kHZ, stereo, przy czym sygnał gitary (w tym dla potrzeb efektu delay) przechodzi przez 24-bitowe przetworniki AD/DA. Nagrać możemy jednorazowo pętlę o długości 10 minut, przy czym urządzenie oferuje aż 99 komórek pamięci.

Maksymalny czas nagrań, korzystając z wewnętrznej pamięci, to 35 minut! Jeżeli jednak wyposażymy się w kartę pamięci SD/SDHC (maks. 32 GB), to możemy zwiększyć łączny czas nagrań do 16 godzin, dodając jednocześnie kolejne 99 komórek pamięci! Oczywiście czas liczony jest dla konkretnych pętli, a nie nakładek i dogrywek, których możemy robić nieskończoną liczbę...

Jak w praktyce działa looper? Właściwie obsługa następuje bez udziału rąk, ale po kolei. Mamy do wyboru dwa tryby nagrywania: standardowy i z kwantyzacją. W standardowym po prostu naciskamy przycisk REC i gramy - po naciśnięciu STOP pętla zostaje automatycznie zapętlona i odtworzona. W trybie kwantyzacji możemy określić metrum pętli oraz tempo (nabijając je przyciskiem TEMPO/STOP).

Jeżeli nagramy nierówno, urządzenie samo wyrówna i zapętli dźwięk według wprowadzonych wcześniej parametrów. W obydwu trybach możemy posiłkować się wbudowanym automatem rytmicznym, którego głośność reguluje dedykowany potencjometr RHYTHM LEVEL. Do wyboru jest także dziewięć rodzajów brzmień automatu, w tym tradycyjny metronom.

Jeżeli chcemy usunąć nagraną pętlę, to wystarczy przycisnąć i przytrzymać chwilę przycisk TEMPO/STOP. Dogrywki realizujemy, włączając i wyłączając przełącznik REC. Tym samym przełącznikiem możemy także skasować ostatnio nagraną ścieżkę - niestety tylko najświeższą. Przełączanie nagranych pętli odbywa się również bez użycia rąk - za pomocą dwóch przycisków LOOP UP i LOOP DOWN (w górę i w dół).

Co jeszcze możemy zrobić z nagraną ścieżką? Na przykład odtworzyć ją w trybie Reverse, czyli od tyłu. Co ciekawe, nakładki nagrane na tak odtwarzaną pętlę będą brzmiały normalnie. Inną rewelacyjną funkcją jest zmiana tempa bez zmiany stroju odtwarzanej (wcześniej zapamiętanej) ścieżki. W tym celu przed odtwarzaniem nabijamy żądane tempo przyciskiem TEMPO/STOP i cieszymy się zwolnioną lub przyspieszoną pętlą. Jeżeli do urządzenia podepniemy zewnętrzny footswitch, to zmiana tempa będzie możliwa także w trakcie odtwarzania pętli. Głośność odtwarzanego nagrania reguluje się potencjometrem LOOP LEVEL, lecz niestety nie ma możliwości regulacji poziomu sygnału wejściowego instrumentu. Szkoda, bo w przypadku słabych, vintage'owych przetworników (lub bardzo mocnych) mogą się pojawić szumy bądź przesterowania wynikające z niedostosowania sygnału wejściowego.

Pozbawienie JamMana Delaya regulacji tego ważnego parametru jest nieco niezrozumiałe, zwłaszcza że nie było z tym problemu w skromniejszym modelu JamMan Stereo...

Czas przyjrzeć się efektowi delay. To dość rozbudowany efekt z możliwością programowania. Możemy zapamiętać trzy programy, każdy dostępny pod jednym z trzech osobnych przełączników nożnych. Możemy je podczas gry przełączać, a dwukrotne naciśnięcie tego samego przycisku spowoduje wyłączenie delaya. Do ustawienia parametrów delaya mamy sześć pokręteł: DELAY LEVEL (głośność odbić), TIME (czas odbić), REPEATS (liczba odbić), MODIFY 1 i MODIFY 2 (w zależności od rodzaju deleya sterują takimi parametrami, jak: chorus, wibrato, filtr Lo Fi, Hi Fi, Tone, Bass, Sopran). Na końcu znajduje się obrotowy przełącznik TYPE do wyboru trybu pracy.

Możemy korzystać z następujących efektów: delay cyfrowy 0,5 s, 2 s, 4 s, 8 s, Analog (odbicia posiadają obciętą górę jak w delayach analogowych), Modulated (korzystając z potencjometrów MODIFY 1 i MODIFY 2, możemy dodać chorus lub/i wibrato do odbić), Reverse (dźwięk odtwarzany od tyłu), Slap (krótkie odbicia), Lo Fi (odbicia posiadają obcięte, regulowane potencjometrami Modify 1 i Modify 2 pasmo wysokie i niskie, na wzór urządzeń 8-bitowych), Tape (symulacja echa taśmowego), Pong (odbicia między kanałami na zmianę typu ping-pong). Jak widać, to całkiem pokaźny arsenał pogłosów.

Szkoda tylko, że możemy zaprogramować jedynie trzy - wspólne, niezależnie od wybranej pętli... Programując, będą oczywiście zapamiętane ustawienia wszystkich dedykowanych regulatorów, przy czym tempo odbić można łatwo nabić bez użycia rąk, korzystając z przycisku nożnego DELAY TEMPO.

Wbudowany delay byłby standardowym efektem, gdyby nie fakt, że możemy go zsynchronizować z nagraną wcześniej pętlą. W tym celu naciskamy przez chwilę przycisk DELAY TEMPO, a po zapaleniu się diody nabijamy żądane tempo pętli i jednocześnie delaya przyciskiem TEMPO STOP. W taki sposób mamy idealnie zsynchronizowane odbicia delaya w stosunku do podkładu z pętli. Co ciekawe, kiedy zmienimy pętlę, nie zmieniając programu delaya, odbicia automatycznie dostosują swoją prędkość.

Jakie jeszcze atrakcje kryje JamMan Delay? Przyjrzyjmy się wyjściu na pedał ekspresji. Może pracować razem z looperem lub delayem (rodzaj pracy wybieramy przełącznikiem znajdującym się obok). W pierwszym przypadku pod nogą mamy płynną regulację głośności odtwarzanej pętli. W drugim przypadku sprawa jest nieco bardziej skomplikowana. Możemy bowiem zaprogramować ustawienie delaya dla pedału opuszczonego oraz inne dla podniesionego. W ten sposób podczas gry możemy płynnie poruszać się między dwoma "wersjami" delaya, zmieniając w locie jego ustawienia, a tym samym tworząc ciekawe efekty brzmieniowe.

Brzmienie i praca


Niewiele można powiedzieć o samym looperze oprócz tego, że nagrywa i odtwarza z doskonałą jakością dźwięku. Zero szumów czy ucinania brzmienia.

Na uwagę zasługuje fakt, że dźwięk gitary również nie ulega degradacji - pod warunkiem dostarczenia odpowiedniego sygnału (przydałby się regulator wejścia). Obsługa loopera jest właściwie intuicyjna i doskonale sprawdza się podczas gry na żywo. Solidne przyciski nożne z wyczuwalnym skokiem ułatwiają precyzyjne zapętlanie fraz. Szkoda tylko, że nie można skasować więcej niż ostatnią dogrywkę.

Jeśli więc chcemy się pozbyć czegoś nagranego wcześniej, to czeka nas kasacja całości. Najlepiej więc kolejne dogrywki robić w kolejnych komórkach pamięci. Zawsze wtedy możemy podczas gry wybierać te, które zawierają pożądane, dograne ścieżki. Co ważne, podczas odtwarzania, kiedy wybierzemy kolejną pętlę, urządzenie najpierw skończy odtwarzać pierwszą, a następnie płynnie uruchomi następną.

Jeżeli chcemy zatrzymać odtwarzanie w ogóle, to mamy do dyspozycji trzy tryby: natychmiastowe ucięcie, stopniowe wyciszanie lub dogranie do końca pętli. Jak widać, nie ma w tym większej filozofii - looper ma nagrywać i odtwarzać z jak najlepszą jakością dźwięku oraz precyzyjnie zapętlać (szczególnie w trybie kwantyzacji), i tak też jest w tym przypadku. Dużo ciekawszym zagadnieniem jest wbudowany delay, który jako efekt często podlega surowym testom. Kiedy już uporamy się z wieloma trybami, jakie oferuje, można zacząć słuchać, jak wpływa na brzmienie.

Tutaj nie ma niespodzianek (w zależności od tego, czego oczekiwaliśmy). Włączenie delaya absolutnie nie modyfikuje podstawowego sygnału gitary. Tryb analogowy brzmi mało przekonywająco - brakuje charakterystycznego "szumu" słyszalnego z odbiciami - działa po prostu jak cyfrowy delay z filtrem wysokich częstotliwości nałożonym na odbicia. Świetnie jednak spisują się pozostałe tryby. Dzięki potencjometrom MODIFY 1 i MODIFY 2 możemy wyczarować wiele ciekawych barw, w tym także chorus i wibrato. Wysokie próbkowanie gwarantuje duży odstęp od szumów i doskonałą dynamikę.

Bardzo szeroka regulacja parametrów pozwala wykreować przestrzenie typu pokój lub długie, 8-sekundowe odbicia. Doskonałym pomysłem jest możliwość zaprogramowania i szybkiego dostępu do trzech różnych ustawień. Szkoda tylko, że nie można ich przyporządkować do konkretnej komórki pamięci pętli. Przydałaby się też możliwość synchronizacji delaya z pętlą podczas odtwarzania jej, a nie tylko nabijając tempo przed rozpoczęciem gry. W takim przypadku jednak zawsze mamy do dyspozycji przycisk DELAY TEMPO, więc przy odrobinie wprawy można osiągnąć zadowalające rezultaty.

Podsumowanie


JamMan Delay to absolutnie zawodowe urządzenie rozszerzone o doskonały delay. Idealna jakość dźwięku, łatwa obsługa na scenie, spora pamięć - są to cechy najbardziej pożądane w tego typu urządzeniach. Jakością nie ustępuje też wbudowany delay. Rozbudowany, programowalny i krystaliczny w stosunku do przetwarzanego sygnału instrumentu. Oczywiście można kupić dwa oddzielne urządzenia, ale funkcja synchronizacji zdecydowanie ułatwi pracę bez konieczności deptania wielu kostek.

Oczywiście można by rozbudować urządzenie o elementy dostępne choćby w mniejszej wersji - JamMan Stereo - czyli o regulację sygnału wchodzącego, wyjście słuchawkowe, wyjście stereo sygnału samej pętli (bez sygnału gitary), wejście AUX na iPoda. To oczywiście podniosłoby jeszcze funkcjonalność, która i tak już w tej chwili stoi na czele w porównaniu do konkurencyjnych produktów.

Jeżeli więc ktoś planuje zakup loopera i delaya, to warto sięgnąć po tę kostkę - można upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, otrzymując przy okazji doskonale brzmiącą i funkcjonalną "maszynę czasu".

INFORMACJE
próbkowanie: 44,1 kHz
przetwarzanie sygnału: 24-bit.
format pętli: 44,1 kHz, 16-bit., stereo
maks. długość pętli: 10 min.
pamięć: 99 komórek (35 min.)
pasmo przenoszenia: 20Hz-20kHz
wymiary: 173,5 (W) x 279,4 (S) x 73,2mm (G)
waga: 1,55 kg
Liczba odsłon: 6011




Krzysztof Błaś