Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Merlin Beef 'n' Bone

MERLIN PICKUPS Beef n Bone

Rodzaj sprzętu:

akcesoria,

marka:

MERLIN PICKUPS

Merlin Beef 'n' Bone - akcesoria
WYNIKI TESTU
Funkcjonalność
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Posłuchaj testowanego sprzętu

Merlin Pickups to polska manufaktura zajmująca się produkcją wysokiej klasy przetworników gitarowych i basowych. Firma została założona w 1991 roku przez gitarzystę i współzałożyciela zespołu Vader, Zbigniewa "Vika" Wróblewskiego, który swoją pasję muzyczną postanowił realizować poprzez wytwarzanie pickupów gitarowych.

Pan Zbyszek decyzję o zajęciu się elektroniczną stroną instrumentu podjął już w połowie lat 80., zbierając wszelkie informacje i analizując budowę najpopularniejszych pickupów. Wszystkie przetworniki produkowane w firmie są ręcznie nawijane i montowane przy zastosowaniu materiałów najwyższej jakości. Oferta Merlin Pickups stale rozszerza się, a po kolejne przetworniki sięga coraz większa liczba gitarzystów i basistów.

Co roku pojawiają się nowe konstrukcje, takie jak mocny humbucker Sabotage, klasyczny P.A.F do gitary siedmiostrunowej czy też mocniejsza odmiana singli Classic Strat o nazwie Merlin Hot Overwound (Gitarzysta, 10/2008) - pozwalające na dokonanie precyzyjnego i satysfakcjonującego wyboru. Dla najbardziej wymagających klientów istnieje też możliwość wykonania specjalnych, nietypowych przetworników na indywidualne zamówienie.

Do testu otrzymaliśmy set najnowszych, bardzo ciekawych przetworników typu single-coil o mięsiście brzmiącej nazwie Beef 'n' Bone.

Budowa


Zestaw trzech przetworników został umieszczony na czarnej, trójwarstwowej płytce, którą bez problemów można zamontować w gitarach typu Stratocaster.

Pickupy zbudowane są w oparciu o magnesy ceramiczne o długim, sztabkowym rdzeniu, dzięki czemu pole magnetyczne w równym stopniu oddziałuje w całym zakresie szerokości rozstawu strun, eliminując też spadki głośności przy ich podciąganiu. Precyzyjnie skonstruowany obwód magnetyczny poprawia sustain i nie powoduje problemów intonacyjnych, tak często spotykanych w instrumentach z tradycyjnymi singlami. Rezystancja przetworników Merlin Beef 'n' Bone wynosi 6,1 kOhm, a dzięki nowatorskiej konstrukcji zwiększony został sygnał wyjściowy pickupów. Środkowy singiel ma odwróconą polaryzację, która pozwala na wyeliminowanie szumów w pozycjach "2" i "4" przełącznika.

Dzięki utwardzeniu uzwojeń woskiem metodą próżniową przetworniki odporne są na sprzężenia mikrofonowe. Beef 'n' Bone umieszczone są w czarnych, zamkniętych obudowach, kojarzących się nieco z singlami aktywnymi. Układ elektryczny płytki składa się z głównego potencjometru głośności VOLUME i dwóch potencjometrów TONE, które odpowiadają za oddzielną regulację tonów przetwornika przy gryfie i środkowego. Zmiany konfiguracji połączeń dokonywane są za pomocą 5-pozycyjnego przełącznika.

Brzmienie


Płytkę tradycyjnie już zamontowałem w wysłużonym Stracie z olchowym korpusem i palisandrową podstrunnicą. Intrygująca nazwa Beef 'n' Bone może kojarzyć się z brzmieniem mięsistym, nasyconym i jednocześnie oddającym naturalny charakter instrumentu. Zaczynamy od barw czystych. Po magnesach ceramicznych spodziewałem się nieco innego brzmienia w porównaniu do klasycznych konstrukcji AlNiCo 5. Byłem też ciekawy, jak pickupy Beef 'n' Bone wypadną tu w połączeniu z większym sygnałem na wyjściu.

Przetworniki mogłem przetestować kilka razy na żywo, dzięki czemu mogłem się najszybciej przekonać o ich prawdziwym, użytkowym brzmieniu. Pozycje "5" i "4" przełącznika, czyli pod gryfem, i połączenie z pickupem w środku - to prawdziwa uczta dla uszu. Bardzo ładny, dynamiczny i naturalny sound z pięknym charakterem "szklanki", przerastający moim zdaniem wiele markowych przetworników.

Barwa ma nieco więcej niższego środka i lekko zmniejszoną górę, ale jest klarowna i ma rasowy charakter spotykany w instrumentach i pickupach najwyższej klasy. Jednocześnie zwiększony sygnał powoduje lepszy sustain i łatwość grania przebiegów solowych.

Singiel w środku, w połączeniu z pickupem przy mostku, oferuje ładną, dzwoniącą barwę akordową, choć tu już brzmienie nieco różni się od klasycznego Strata, odczuwalna jest też trochę większa kompresja dźwięku. Przy włączeniu lekkiego drive’u na Beef 'n' Bone gra się jeszcze lepiej. Dynamika i sustain są wzorowe, a zagrywki bluesowe same wypływają spod palców, góra jest bardzo ładnie zaokrąglona, a moje ulubione pozycje "4" i "5" brzmią wyśmienicie. Na mocnym przesterze brzmienie jest tłuste, ma czytelny środek i ciepłą górę. Od razu słychać, że pickupy doskonale sprawdzą się w muzyce popowej i rockowej.

Jedynym minusem jest dosyć klasyczny układ korekcji zamontowany na płytce, gdzie nie mamy możliwości zmniejszenia wysokich tonów dla przetwornika przy mostku, który w porównaniu do pozostałych pozycji może być czasami za jasny. No, ale to już sprawa połączeń płytki, a nie samych pickupów. Dodam, że singiel przy mostku pozwala na ustawienie mocnych, agresywnych, rockowych barw z dużą zawartością harmonicznych, które ładnie przebijają się podczas gry na żywo.

Po zamontowaniu humbuckera przy mostku byłby to jeden z lepszych zestawów, jakie można sobie wyobrazić, chociaż tracimy wtedy rasowe brzmienie w pozycji "2". Coś za coś. Single Beef 'n' Bone ze stajni Merlina to nie tylko pickupy wysokiej klasy, bo taka jest teraz większość oferowanych przejednotworników, ale pickupy, które nadają barwie instrumentu szlachetny, indywidualny charakter, z którym chcemy pozostać na dłużej.

Podsumowanie

Przetworniki Merlin Beef 'n' Bone oferują profesjonalne, rasowe brzmienie o jeszcze ciekawszym brzmieniu niż wiele klasycznych, droższych wersji Fenderowskich pickupów, dowodząc tym samym, że wieloletnia pasja ich konstruktora ma sens i że cały czas znajduje ona swe odzwierciedlenie w praktyce.

Kolejny raz możemy przekonać się o wartości naszych rodzimych producentów, których logo gości na dłużej u coraz to większej liczby muzyków. Myślę, że dla wielu gitarzystów przetworniki single-coil Beef 'n' Bone mogą być jeśli nie końcowym, to na pewno długim i zaskakującym przystankiem na ich drodze w poszukiwaniu brzmienia.

 



Piotr Szarna