Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / Schecter C8 Hellraiser Special

SCHECTER C8 Hellraiser Special

Rodzaj sprzętu:

gitara elektryczna,

marka:

SCHECTER

Schecter C8 Hellraiser Special - gitara elektryczna
WYNIKI TESTU
Wygoda gry
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena

Skąd wzięła się marka Schecter? Własne instrumenty produkują wprawdzie od 1989 roku, ale wcześniej produkowała części do gitar, a także była podwykonawcą ESP. Wiemy więc, że podstawy mają solidne. Od kilku lat wbijają się na rynek wyszukując nisze i idzie im to całkiem sprawnie, bo mają rzetelnie zarabiający na swoje pensje dział kontroli jakości.

Generalnie głównym ich targetem stali się muzycy grający cięższe odmiany muzyki. Co jest wg mnie główną cechą wszystkich instrumentów tej marki? Dokładność wykonania. Nawet instrumenty z najniższej półki, pochodzące z fabryk w Chinach dają się wyregulować i z powodzeniem wykorzystywać jako backup na koncertach bardziej doświadczonych muzyków, o byciu przyzwoitym narzędziem do nauki nie wspominając.

Budowa


Mamy do czynienia z instrumentem dla wielu nietypowym. W końcu 8 strun to nie przelewki. Menzura typowa dla barytonowych i więcej-niż-sześciostrunowych Schecterów czyli 26,5". Korpus z mahoniu, z ładnym topem z klonu płomienistego. Szczerze mówiąc to nie jestem zbytnim pedantem jeśli chodzi o wykonanie. Do szału doprowadzają mnie teksty "w gitarze za tyle kasy niedociągnięcia w lakierowaniu są niedopuszczalne". Co z tego, jeśli instrument brzmi tak, że można nim niszczyć planety? Przyglądając się jednak dokładnie w jednym miejscu widać trochę nierówny binding na korpusie. Idźmy dalej.

Czym różni się ten instrument od regularnego Hellraisera C8? Jest "uboższy". W starszym bracie mamy Hipshota, blokowane klucze o przełożeniu 19:1 (w naszym Hellraiser Special zwykłe Grovery ze znaczkiem Schectera, 15:1 i mostek produkowany przez samego wytwórcę), inne markery i binding z masy perłowej. Albo czegoś co ma ja ładnie imitować. W wersji Special jest to po prostu kremowe wykończenie.

Podstrunnica jest z ładnego, ciemnego palisandru, progi jumbo. Gryf klonowy, wklejany w korpus. Zwieńczeniem tej konstrukcji jest zastosowanie aktywnych przetworników EMG, serii 808, zaprojektowanych na bazie modelu 707 (w mojej opinii najdoskonalszej przystawki aktywnej dla 7-emek) specjalnie dla gitar ośmiostrunowych. 3-pozycyjny przełącznik, dwie głośności i jeden, wspólny potencjometr od tonu, u mnie kompletnie nieprzydatny. Ale ja jestem prostym metalowcem, więc się nie znam.

Udajemy, że umiemy grać


Moje zderzenia z tym instrumentem były dwa. Pierwsze, tuz po otwarciu pudełka i podłączenia jej do wzmacniacza to ŁAAAAAAŁ i szeroki uśmiech. Drugie, już na próbie, to skrajnie odmienne "rany boskie, co ja zrobiłem..." Już tłumaczę skąd taka reakcja. Do tej pory używałem lutniczego instrumentu z nieistniejącej już niestety pracowni PAS Guitars z menzurą 28,625", z gryfem z klonu i pasywnym układem opartym na Merlinach S8. Tutaj dostałem instrument z krótszym gryfem, bez problemu sprawdzającym się w F# standard, ale przy moim strojeniu (Yony Open, jak ktoś to ładnie nazwał) D-A-D-A-D-G-B-E nagle okazuje się, że nawet struna .090 jest zbyt miękka.

Przypomnijmy, że standardowy set dla tych gitar to .010 - .074 Ernie Balla. Drugim problemem okazał się po prostu mocniejszy sygnał. Niby mój Eleven Rack wyrównuje poziomy na wejściu, ale oczywiście okazało się, że na presecie umownie traktowanym jako czysty, mam teraz regularny przester! Czyli od nowa kreacja brzmienia. Ach, jak ja to lubię...

Nie można tez nie wspomnieć o jednej, podstawowej rzeczy w przypadku gitar ośmiostrunowych. Otóż 95% wzmacniaczy lampowych na rynku po prostu sobie nie radzi z 8-mą struną. Także nie zdziwcie się drodzy czytelnicy, gdy pójdziecie do sklepu ograć instrument, miły koleżka z obsługi podłączy Wam wiosło za 5 lub więcej tys. zł do VHT Pittbull Ultra Lead, a dostaniecie z głośnika jakieś brudne blrrppp, nie mające nic wspólnego z prawdziwym brzmieniem tej gitary. Jak na razie znalazłem dwa lampowe wzmaki, których przedwzmacniacze jako tako radzą sobie z tymi instrumentami. JCM2000 Dual Super Lead i Spider Valve. Niestety, do obsługi tych gitar potrzeba albo procesorów w rodzaju Eleven Rack, POD HD czy Fractal Axe albo konstrukcji cyfrowych - tutaj pełna rekomendacja HD147 i Vetta II.

Trzecią, niezwykle istotną sprawą jest przestawienie się mentalne i fizyczne do tej gitary. Z 6 na 7 strun przesiadałem się ze 12 godzin rzetelnego ćwiczenia. Z 7 na 8... dwa tygodnie. Po pierwsze - większa masa instrumentów. Nawet Thordendal w jakimś wywiadzie mówił "rany, żeby one jeszcze nie były takie ciężkie". Po drugie - trochę większy korpus a co za tym idzie inne ułożenie ręki. Po trzecie i najważniejsze - po prostu inaczej się gra. I to nawet nie chodzi o samo granie ile raczej o tłumienie. Zwyczajnie, wibracje od tak grubych strun powodują wzmożone wybrzmiewanie pozostałych.

Kończąc smutki


Schecter C8 Hellraiser Special to niezwykle ciekawa propozycja dla ludzi spragnionych wyzwań. Przy cenie nieprzekraczającej 3500 PLN otrzymujemy wysokiej jakości narzędzie do siania zniszczenia w monitorach na biurku i w przodach na koncertach. Jest to niezwykle fajna propozycja, niestety z definicji skierowana do dość wąskiego grona odbiorców.

Na pewno jednak wart swojej ceny co potwierdzam, kupując dwa egzemplarze do mojego Obscure Sphinx i zamawiając dwa kolejne, tym razem z serii Damien Elite, czyli szczebelek niżej i Blackjack ATX czyli najwyższej z seryjnych. Myślę więc, że na przełomie marca i kwietnia będziecie mogli spodziewać się kolejnych testów ośmiostrunowych potworów!

INFORMACJE
konstrukcja: set neck
korpus: mahoń z topem z klonu płomienistego
gryf: 3-częściowy, klon, wzmacniany włóknem węglowym
podstrunnica: palisander, perłowe inlaye
progi: 24, jumbo
przetworniki: EMG 808 Active
potencjometry: 2x VOLUME, TONE
przełącznik: 3-pozycyjny
mostek: Schecter CTM-8
klucze: Schecter
wykończenie: black cherry (BCH) lub SEE-TRU BLACK (STBLK), kremowy binding
kraj pochodzenia: Korea
Liczba odsłon: 8891




Tomasz "Yony" Jońca (Obscure Sphinx)