Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Sprzęt / Testy sprzętu / ESP Snakebyte, LTD Snakebyte

ESP Snakebyte

Rodzaj sprzętu:

gitara elektryczna,

marka:

ESP

ESP Snakebyte, LTD Snakebyte - gitara elektryczna
WYNIKI TESTU
Wygoda gry
Brzmienie
Wykonanie
Jakość/Cena
Wnioski: 6

Posłuchaj testowanego sprzętu

ESP jest z pewnością jedną z tych marek, których nie trzeba specjalnie przedstawiać żadnemu gitarzyście. Założona w roku 1975 w Tokio firma zaczynała (podobnie jak jej główny japoński konkurent Ibanez) od kopiowania słynnych amerykańskich i europejskich modeli, by wkrótce na stałe wpisać się w historię branży gitarowej.

Dziś na liście endorserów znajdziemy ponad pięćset nazwisk, w tym ikony muzyki, takie jak: Alexi Laiho (Children Of Bodom), George Lynch, Gus G (Ozzy Osbourne), Jake E. Lee, James Hetfield i Kirk Hammett (Metallica), Jeff Hanneman i Tom Araya (Slayer), K.K. Downing (Judas Priest), Max Cavalera (Soulfly), Mitch Harris (Napalm Death), Richard Z. Kruspe (Rammstein), Richie Sambora (Bon Jovi) czy Ron Wood (The Rolling Stones). Nie można też pominąć naszej narodowej dumy, czyli grupy Behemoth, której muzycy na narzędzia masowej destrukcji wybrali instrumenty z logo ESP (Nergal uhonorowany został nawet własną sygnaturą).

Dziś ta lista nazwisk jest wręcz onieśmielająca, ale kiedy sam zaczynałem grać na gitarze, a uczyłem się grać głównie na zdobytych z trudem płytach "Master Of Puppets" i "... And Justice For All", trzy tajemnicze litery po raz pierwszy zobaczyłem na główce gitary Jamesa Hetfielda. Wiedziałem wówczas, że jeśli mój idol gra na takim wiośle, to musi to być "coś". Dziś mam przed sobą dwie gitary sygnowane jego nazwiskiem - obie z serii Snakebyte, która zadebiutowała na kalifornijskich targach The Winter NAMM Show w roku 2011. Na pierwszy rzut oka różni je jedynie logo: ESP vs. LTD. Ale zanim przyjrzymy im się dokładniej...

ESP vs. LTD


Najpierw trzeba powiedzieć kilka słów o LTD, które wprowadziło projektowany w Japonii muzyczny oręż - nie bójmy się tego stwierdzenia - "pod strzechy". Siostrzana marka powołana została do życia w roku 1996, aby umożliwić zakup instrumentów ze stajni ESP mniej zamożnym gitarzystom. Jakkolwiek oryginalne ESP produkuje się w Japonii z najlepszych gatunkowo komponentów, to linia LTD dzieli się na dwa segmenty: najniższe modele wytwarzane są w Indonezji, a wyższe w Korei. Do tej drugiej grupy zalicza się seria Artist - między innymi testowany LTD Snakebyte.

Snakebyte


Kształt tego modelu może być zaskoczeniem, ponieważ jest to modyfikacja, a nie wierna kopia słynnego Explorera, który stał się trademarkiem Hetfielda. Kontur został tu nieco zaostrzony i stał się bardziej agresywny. Pod względem użytych do budowy Snakebyte’a materiałów, mamy tu to, co Papa Het lubi najbardziej - i to zarówno w ESP, jak i LTD (obie wersje mają tę samą specyfikację!). Korpus i osadzony w nim techniką set-in gryf wykonano z mahoniu. Skala instrumentu wynosi 24,75 cala. Na hebanowej podstrunnicy nabite są 22 progi XJ, czyli extra jumbo. Rolę znaczników pozycji pełnią perłowe kropki, z wyjątkiem dwunastego progu, na którym umieszczono wężową inkrustację. Szerokość gryfu przy siodełku wynosi 42 mm, a jego profil to spłaszczone "U". Na główce zamontowane zostały niskoprofilowe klucze blokowane Sperzel.

Po przeciwległej stronie bazę dla strun stanowi firmowy mostek Tonepros Locking TOM Bridge & Tailpiece. Sercem gitar Snakebyte jest tandem aktywnych przetworników EMG: model 81 pod mostkiem i 61 pod gryfem. Współpracuje z nimi 3-pozycyjny przełącznik oraz dwa potencjometry VOLUME, po jednym dla każdej z przystawek. James nie korzysta zazwyczaj z gałek TONE, więc ich tutaj nie znajdziemy. Model Snakebyte dostępny jest w dwóch wersjach kolorystycznych: czarnej i białej. Specyfikacja jest tu, jak widać, bliźniacza, a wersje ESP i LTD różnią się w zasadzie jedynie detalami. Jakimi? Przede wszystkim ESP dostajemy w znakomitej jakości twardym futerale, w którym oprócz kompletu kluczy znajdziemy także ozdobny certyfikat autentyczności. LTD jest jedynie w kartonie, co trochę dziwi - czy prosty pokrowiec tak bardzo zwiększyłby cenę?

Bateria w ESP schowana jest w specjalnym metalowym slocie, a dostęp do niej nie wymaga użycia śrubokręta - w LTD ukryta jest pod plastikową zaślepką przykręconą dwoma śrubkami. Potencjometry są zamontowane w innej kolejności - w LTD ten bliżej mostka kontroluje przystawkę pod mostkiem, a w ESP na odwrót. W ESP mamy straplocki Schallera, a w LTD standardowe zaczepy na pasek. Inkrustacja na XII progu jest staranniej wykonana w ESP - np. wąż w LTD nie ma oczka - ale niestety nie dowiemy się, czy jest to prawdziwa masa perłowa tak jak w wersji ESP, czy tylko jej imitacja. Połączenie gryfu z korpusem jest w obu gitarach nieco inaczej wyprofilowane, ale jest to różnica w zasadzie kosmetyczna. To samo tyczy się nieco innego odcienia osprzętu - mostek w LTD jest ciemniejszy. Rodzi to podejrzenie, że pomimo kształtu nie jest to ten sam mostek co w droższym ESP, wykonany ze stali, a mający te same kształty i nazwę mostek ze stopów - gdzieś przecież musi się zawierać różnica kosztów. Nie wiem jednak tego na 100% - domyślam się jedynie.

Podejrzewać można także różnicę w gatunku użytego drewna - wiadomo przecież, że mahoń mahoniowi nierówny, w dodatku LTD jest nieco lżejsze - ale zapewne największe oszczędności leżą, brzydko mówiąc, w zasobach ludzkich. Bez względu na to, czy w procesie używane są proste narzędzia czy skomplikowane maszyny, w ESP pracują lutnicy z wieloletnim doświadczeniem, a w LTD robotnicy przeszkoleni w zakresie wykonywanych na danym stanowisku czynności. Sprawdźmy zatem, czy różnica pomiędzy Snakebyte w wersji ESP i LTD jest rzeczywiście odczuwalna w praktyce.

Gramy


Oba instrumenty wykonane są perfekcyjnie i gdyby nie logo na główce w zasadzie byłyby wizualnie nie do odróżnienia. Gryfy wyprofilowane są tak, że już po chwili czujemy się, jakbyśmy grali na tych gitarach od urodzenia. Korpus - wiadomo - jeśli ktoś miał do czynienia jedynie ze standardowymi wiosłami, to musi poświęcić trochę czasu na znalezienie wygodnej pozycji. Po podłączeniu daje o sobie znać klasa zastosowanej tu elektroniki (w obu przypadkach oryginalne przystawki EMG 81/60). Gitary brzmią jak trzeba, niezależnie od poziomu przesterowania, i radzą sobie doskonale nawet na maksymalnym gainie, nie tracąc nic z selektywności.

Podstawowym pytaniem, jakie rodzi się w tym teście, jest pytanie o różnice pomiędzy droższą i tańszą wersją. Odpowiedź trudno jest wyczytać z bliźniaczej specyfikacji, ale różnicę, jakkolwiek subtelną, czuje się po wzięciu instrumentów do ręki. Grając na ESP, od razu wiadomo, że mamy do czynienia z gitarą z najwyższej półki - jest w niej coś, co przemawia do doświadczonego muzyka. Interesująca jest różnica w środkowym paśmie, którą słychać już na sucho - ESP ma go więcej, szczególnie w jego górnym zakresie, co sprawia wrażenie szklistości. Na przesterze przejawia się to czymś, co odbieram na poziomie energetycznym. Drive na japońskiej wersji Snakebyte’a jest po prostu bardziej rasowy.

Kiedy się skręci gałką VOLUME, obie gitary ładnie oczyszczają się z przesteru, ale ESP zachowuje pazur, gdzie LTD staje się już nieco matowe. Bardzo śpiewny jest przetwornik pod gryfem i, operując gałkę VOLUME, z łatwością można tu przejść z rockowej solówki do bluesa. W wersji LTD dół jest trochę mniej skupiony. Przyznam, że w ogóle elektronika mnie tutaj zaskoczyła, bo osobiście nie przepadam za aktywnymi rozwiązaniami. Preamp jest genialnie wystrojony. Brzmienia tego setu są żywe i niesterylne, a co ważne - da się ich całkiem sporo ukręcić. Oczywistym jest, że model Snakebyte to maszyna stworzona z myślą o metalu w jego najróżniejszych odmianach. Jednakże z łatwością mogę sobie wyobrazić te instrumenty w stylistyce rock, blues czy fusion.

Podsumowanie


Przyznam szczerze, że test gitar ESP/LTD Snakebyte zrodził we mnie jeszcze więcej pytań, a możliwe odpowiedzi uczynił nieobiektywnymi. Jak oceniłbym LTD Snakebyte bez możliwości porównania tej gitary z jej droższą siostrą? Czy rozpoznałbym różnice pomiędzy nimi w ślepym teście? Czy różnica w cenie będzie słyszalna w gęstym miksie lub na żywo, na scenie? Każdy, kto miał do czynienia z wyższymi, koreańskimi modelami LTD, wie, o czym mówię. Jakość wykonania "tańszych" wersji modeli ESP nie da się porównać z budżetowymi modelami innych marek, które najczęściej kierowane są do początkujących. Nie ma tu przepaści i różnic dramatycznych. Ale jeśli LTD Snakebyte jest naprawdę świetnym wiosłem, które zadowoli nawet profesjonalistę, to ESP Snakebyte jest wiosłem wręcz genialnym. Ma w sobie "to coś", tę szczyptę magii, która nie pozwoli się Wam od niego oderwać nawet na chwilę.


INFORMACJE
konstrukcja: set-in
korpus: mahoń
gryf: mahoń
podstrunnica: heban
klucze: Sperzel (blokowane)
mostek: Tonepros Locking TOM Bridge & Tailpiece
przetworniki: EMG-81 (mostek), EMG-60 (gryf)
potencjometry: 2xVOLUME
przełącznik: 3-pozycyjny
wyposażenie ESP: straplocki Schaller, futerał, certyfikat
kraj pochodzenia: Japonia (ESP), Korea (LTD)
Liczba odsłon: 10284


Marka: ESP Dystrybutorzy: SOUND SERVICE


Krzysztof Inglik