Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #76 - Look mo’ - no pick!

Funky #76 - Look mo’ - no pick!

"Funky"

Krzysztof Inglik

Każdy z nas próbował na rowerze tak zwanej jazdy bez trzymanki. Tym razem spróbujemy odłożyć na chwilę kostkę, by sprawdzić, czy funky da się zagrać bez niej, a potem krzyknąć: "Spójrz mamo - gram bez kostki!"

W zeszłym miesiącu gwiazdą okładki Gitarzysty był gigant gitary - Tony MacAlpine. Na pytanie, czy nadal ćwiczy, powiedział on między innymi coś takiego: "Dla mnie muzyka jest jak język. Jeśli opanujesz gramatykę, słownictwo i wymowę, a także porozumiewasz się swobodnie i nie masz problemów z komunikacją, to nie ma sensu wracać do podstaw". Jednakże myliłby się ten, kto odebrałby to jako zachętę do porzucenia ćwiczeń. Jak zauważył w swym wstępniaku do numeru marcowego Sławek Sobczak: "Muzycy o ugruntowanej pozycji z reguły mają za sobą lata ćwiczeń, dzięki czemu teraz nie muszą już poświęcać na to czasu". Tak więc zróbmy to, po co się tutaj spotkaliśmy - najwyższy czas coś sobie zagrać.

Przykład 1 to utrzymany w średnim tempie groove oscylujący pomiędzy akordami A7 i G7. Prymki zaznacza bas, a gitara gra dwudźwiękami tylko górę akordów. Zaczynamy od pozycji dwunastej, gdzie gramy położoną na drugiej i trzeciej strunie parę nut "G-Cis". Jest to septyma mała i tercja wielka akordu A7 (A Cis E G). W drugiej połowie taktu wchodzi prymka "G", a gitara przenosi się w dół o cały ton do pozycji dziesiątej. Tam oscyluje pomiędzy dwudźwiękami "F-A" i "F-B". W pierwszym przypadku jest to septyma mała i nona wielka, a w drugim - septyma mała i tercja wielka akordu G7 (G9). Ostatnią nutą w takcie jest "E" zagrana na pierwszej, pustej strunie. Tę samą nutę gra tu bas, odrywając się pull-offem od dźwięku przejściowego Gis - to taka zgodność w mikroskali. Patrząc przez pryzmat akordu G7, nuta "E" byłaby jego sekstą wielką. Ale w końcu w basie też pojawia się "E", tylko w niższej oktawie. Można więc to "E" potraktować jako pseudodominantę do nadchodzącego w kolejnym takcie A7. Od strony wykonawczej nie powinno tu być żadnych problemów, bo i sam riff jest ekstremalnie prosty - prosty, ale skutecznie bujający. Jako że mieliśmy nie używać kostki, dźwięki na drugiej i trzeciej strunie szarpiemy kciukiem i palcem wskazującym, a końcowe "E" - tak zwanym fakiem (młodzież zdaje się nie używać terminu "palec środkowy"). Trzeba pamiętać, aby rytmicznie dwudźwięki te grać dość krótko. Inaczej tracimy cały puls riffu i groove nam się rozmywa.



A teraz zagrajmy sobie kolejne ćwiczenie - przykład 2. To riff pokazujący, jak w prosty sposób ograć molowe, doryckie środowisko. Poruszamy się tu bowiem w kolorystyce akordu Bm7, ale z dorycką sekstą wielką pojawiającą się w gitarowym riffie. Przyznam się bez zbędnych tortur - to jeden z moich ulubionych interwałów w molowej tonalności. Ta trącąca arcysmutnym patetyzmem seksta mała zawsze wywołuje we mnie objawy choroby lokomocyjnej (szczególnie jeśli ktoś zestawi ją z zamordowaną przez gitarzystów neoklasycznych septymą wielką). Natomiast bluesowo brzmiąca seksta wielka - to jest to! - według mnie pełni ona w akordzie molowym tę samą rolę brzmieniową, co nona zwiększona w akordzie dominantowym.

Wracając do merytoryki, przykład 2 zaczynamy od ćwierćnutowej przednutki, dźwięku "A", czyli septymy małej w Bm7, po czym lądujemy na prymce "B". To megatypowy zwrot, który znajdziecie w zyliardach innych riffów, ale jednocześnie jeden z najskuteczniejszych. Po nim gramy trójdźwięk położony na drugiej, trzeciej i czwartej strunie, będący górą akordu Bm7. Idąc od góry, są to nuty "Fis", "D" i "A", czyli kwinta czysta, tercja mała i septyma mała tego akordu. Ostatnim elementem układanki jest dwudźwięk "D-Gis", czyli tercja mała i seksta wielka - od której zaczęliśmy omawianie przykładu 2. Ponieważ ten kolor jest dla nas ważny, pozwalamy wybrzmieć parce "D-Gis" przez trzy ćwierci kolejnego taktu, który z kolei kończy się wspomnianą wcześniej przednutką "A" (septyma mała) - i koło się zamyka. Od strony rytmicznej - trzeba szczególnie uważać na precyzyjne zagranie synkopujących akcentów na "i" zarówno trójdźwięku, jak i dwudźwięku. Nuty grane na szóstej strunie ("A" i "B") oraz trójdźwięk trzeba zagrać krótko i zdecydowanie.

Do zagrania tego riffu możecie oczywiście używać dowolnych palców prawej ręki - jak Wam wygodnie. Ja jednak znajduję tu pewne niuanse, dzięki którym przykład 2 brzmi lepiej. Przede wszystkim pierwsze dwa dźwięki na strunie E6 zagrać nie kciukiem, a palcem wskazującym, dzięki czemu ich brzmienie będzie ostrzejsze. Z tego samego powodu trójdźwięk "A-D-Fis" gram palcami wskazującym, środkowym i serdecznym. Natomiast końcowy dwudźwięk - kciukiem i palcem wskazującym, dzięki czemu brzmi on trochę pełniej i cieplej, co jest szczególnie ważne ze względu na czas jego wybrzmiewania. Powoli, acz nieubłaganie, zbliżamy się do ostatniego przykładu w 76 lekcji funky. Tym razem proponuję coś w nieco innym klimacie.



Przykład 3 to riff nawiązujący do gitary Johna Scofielda z płyt takich jak "A Go Go" czy "Bump". Poruszamy się tutaj po terytorium akordu dominantowego G7. Jego durowo-bluesowy charakter podkreśla już pierwszy dwudźwięk: "B-D" (czyli tercja wielka i kwinta czysta akordu). Smaczkiem jest to, że owo "B" osiągane jest legatowo z przednutki "Bb" (czyli z tercji małej). To również typowy, aczkolwiek nieśmiertelny zwrot - rodzaj muzycznego słowa, które na stałe weszło do naszego języka. Po jego dwukrotnym zagraniu lądujemy na prymce "G" położonej na piątym progu czwartej struny. Środkowa część taktu to oscylowanie pomiędzy septymą małą (nuta "F") i prymą, zwieńczone dwudźwiękiem "Bb-D" (tercja mała i kwinta czysta). Początek drugiego taktu to parafraza riffów granych często przez basistów, czyli poruszanie się od prymy do prymy w innej oktawie, poprzez kwintę.

Kiedy już dotrzemy do "G" na szóstej strunie, robimy sobie pauzę - nie trzeba przecież wypełniać dźwiękami całej dostępnej przestrzeni czasowej, tak samo jak nie trzeba zapełniać farbą całego płótna, by uzyskać żądany efekt. W końcowym takcie, w miejscu wcześniejszej pauzy, pojawiają się synkopowane dwudźwięki "C-F" (kwarta czysta i septyma mała) oraz "C-E" (kwarta czysta i seksta wielka). Cała magia tego przykładu kryje się w krótko granych dźwiękach przedzielonych perkusyjnymi ghost-notes. Trzeba to zagrać dynamicznie i zdecydowanie. Aby riff wyszedł jak trzeba, trzeba te nutki grać naprzemiennie kciukiem i palcem wskazującym. Tylko to zapewni frazie odpowiednie cieniowanie.

Wracając na koniec do muzyka, o którym wspomniałem na wstępie - Tony powiedział w marcowym wywiadzie tak: "W zasadzie nie ćwiczę w powszechnym rozumieniu tego słowa. Nie maltretuję skal z metronomem - nic w tym stylu. Kiedy spędzam czas z instrumentem, to po prostu gram muzykę". Tak więc po opanowaniu tych trzech przykładów zachęcam Was po prostu do zabawy - te riffy to świetne podkłady do improwizacji. Macie tu jak na tacy trzy tonalności i trzy tematy do snucia swych muzycznych opowieści - do "grania muzyki". Jeśli zarejestrujecie coś interesującego, nie omieszkajcie przysłać nam tego do redakcji. Jak zawsze jesteśmy niezwykle ciekawi dokonań naszych Czytelników. Powodzenia!