Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #81 - Czym właściwie jest funky?

Funky #81 - Czym właściwie jest funky?

"Funky"

Krzysztof Inglik

Im dłużej prowadzę tę rubrykę, tym bardziej się przekonuję, że elementy stylu funky są dosłownie wszędzie. Zagramy sobie zatem trzy przykłady, każdy z nich w nieco innej stylistyce, a celem tego eksperymentu będzie weryfikacja moich odczuć.

Kiedy mówimy FUNK, myślimy mimowolnie o USA. To tam leżą korzenie całej, znanej nam muzyki rozrywkowej, od bluesa po metal. Dlatego to, że zapatrzeni jesteśmy prawie wyłącznie w Amerykę nie jest wcale takie dziwne, ale czy słyszeliście kiedyś o zespole funkowym 123min., pochodzącym z... Czech? To właśnie gitarzysta tego zespołu zagrał jeden z fajniejszych, swingujących riffów jakie dotychczas słyszałem. Nim to właśnie inspirowany jest przykład 1 tych warsztatów.

Riff składa się z dwóch oddzielnych, nałożonych na siebie części: riff basowy grany na strunach 6-4 oraz akcentów akordowych (trójdźwięk Bm: x-x-x-7-7-7) na strunach wiolinowych. Od strony technicznej należy zwrócić tutaj uwagę na dwa elementy. Pierwszy z nich to wspomniany już trójdźwięk Bm - należy go zagrać, układając czwarty palec w mini barre na strunach 3-1. Z doświadczenia wiem, że nie jest to łatwe dla wszystkich, ponieważ czwarty palec jest najsłabszy. Drugi element techniczny to legatowa fraza pod koniec taktu drugiego. Należy zagrać to tak, aby nie zachwiać rytmu całości. Kierunki uderzania kostką w newralgicznych momentach zostały jak zwykle zapisane nad pięciolinią.

 

Przykład 1 jest, jak słyszycie, blisko spokrewniony z bluesem. W zasadzie przy niewielkiej modyfikacji pulsu byłby z tego riff, którego nie powstydził by się Joe Bonamassa czy Kenny Wayne Shepherd. Sięgnijmy więc do samego tygla, w którym gotowały się najbardziej znane hity funky.



Przykład 2 oparty jest na utworze "(Call Me) Super Bad", drugim w karierze młodzieżowego zespołu The Pacesetters, w którym grali dwaj bracia: William "Bootsy" Collins i gitarzysta Phelps "Catfish" Collins. Oni to stali się potem trzonem zespołu Jamesa Browna. Omawiana partia gitary składa się z dwóch części. Pierwsza, oznaczona w nutach jako "figura A", zbudowana jest z granych staccato, twardo na raz ósemek. Regularność rytmu jest złamana delikatnie synkopami na drugiej ćwierćnucie drugiego taktu. Zagrane tutaj nuty (F G A) należą do pentatoniki D moll (D F G A C ), z którą ciekawie współbrzmi partia basu, dzięki zagranemu w niej dźwiękowi przejściowemu F# (tercja wielka do D). Kolejna część riffu, figura B, stoi w opozycji do figury A. Rytm jest tu gęsty, szesnastkowy, bardziej agresywnie zagrany. Akcenty przywodzą na myśl słynny swingowy rytm "Charleston" (na "raz", a potem na "dwa i"). W figurze B akordy leżą dokładnie w tych miejscach, tylko podział został zagęszczony do szesnastek.

Wykorzystany przeze mnie w nagraniu trójdźwięk to górna część czterodźwięku septymowego. Warto zapamiętać to opalcowanie, jeśli na dole dodamy dźwięk F, otrzymamy akord Dm7: x-x-3-5-3-5. Jeśli przesuniemy dźwięk F do F#, otrzymamy dominantę D7: x-x-4-5-3-5. Jest to esencja stylu funky w swym ortodoksyjnym wydaniu. Można wymyślać i grać dowolnie skomplikowane rytmicznie riffy, ale czasem nic nie jest bardziej funky niż proste, ósemkowe nuty staccato. Tłumione szesnastki w drugiej części (fig. B) to tylko kropeczka nad "i". Trzeba zagrać tę frazę i poczuć pozostającą w domyśle synkopę przed trzecią ćwiartką, a wtedy nie trzeba będzie nic więcej mówić.

Nie może zwać się gitarzystą ten, kto nie zna wioślarza zwanego Nuno Bettencourt. Jednym znany z grupy Extreme, innym z występów Rihanny, muzyk ten stał się ikoną funkowego riffu w świecie gitary metalowej. Jednym z jego projektów był zespół, którego nazwę zainspirował napis ze ściany portugalskiego kościoła - Mourning Widows. Drugi album tej grupy został wydany w 2000 roku i nosił tytuł "Furnished Souls For Rent".



Rasowo rockowe ćwiczenie 3 oparte jest na utworze "Monkey Paw" i składa się z dwóch części. Pierwsze dwa takty to podstawowy riff, jaki możecie usłyszeć na początku piosenki. Zwróćcie uwagę na strzałki przy nutach oznaczające główne akcenty. Jeśli wystukacie sobie palcami ten szesnastkowy puls wraz z akcentami, to funkowe korzenie riffu staną się ewidentne. Ostatnia nuta w takcie (G, trzeci próg) jest podciągnięta z bluesową manierą, o niecałe pół tonu, tworząc typowy "blue note" (złamana, bluesowa tercja). Aby nie było zbyt łatwo, frazę tę połączymy z dwoma taktami akcentów, jakie możecie znaleźć w dalszej części utworu (dokładnie w 2:20). Otrzymamy w ten sposób ćwiczenie składające się z czterech taktów (oczywiście można i należy ćwiczyć je osobno z metronomem). Owe dwa "doklejone" takty mogą sprawić trudność mniej zaawansowanym z was. Ich tajemnica leży w odwracających się akcentach (na przemian "raz" oraz "i"), które są wynikiem pogrupowania nut po pięć. Spójrzcie w nuty - po pierwszych dwóch szesnastkach powtarzają się: nuta-tłumienie-nuta-tłumienie-tłumienie (razem pięć dźwięków). Jeśli chodzi o sam materiał dźwiękowy to są to głównie chromatyczne nuty przejściowe, które prowadzą nas do toniki (E).

Zagraliśmy więc sobie trzy różne riffy, a każdy z nich grawitował w kierunku innej planety. Pierwszy - planeta Blues. Drugi - planeta R&B. Trzeci - planeta rock & heavy. Każdy z nich sklejony spoiwem o nazwie "funk". Jeśli dobrze się przyjrzycie, okaże się, że cały świat skąpany jest w rytmie funky. Bez tego nie ma dobrej muzyki.