Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #89 - Bulwar Zachodzącego Słońca

Funky #89 - Bulwar Zachodzącego Słońca

"Funky"

Krzysztof Inglik

Miesiąc temu graliśmy trzy różne riffy wymyślone do prostego, opartego na prymce podkładu. Tym razem zbudujemy jeden czterotaktowy riff, a nad nim utkamy korespondującą linię melodyczną.

Jaka jest ulubiona tonacja gitarzystów? "Em", bo taki jest naturalny układ pustych strun gitary - zakładając oczywiście, że stroją się standardowo, ale nawet jeśli się przestrajają w dół, to zazwyczaj myślą kategoriami "E-A-D-G-B-E".

W każdym razie my zagramy sobie przykład 1 w E moll, zaczynając na dodatek w pierwszej ćwiartce zupełnie bezczelnie od pustej struny E6. W drugiej ćwiartce pojawia się dźwięk położony na szóstym progu struny A5 - Eb - a więc nuta spoza skali, pełniąca tu rolę dźwięku przejściowego, poprzedzającego tonikę położoną o pół tonu wyżej. Od tego miejsca, czyli od trzeciej ćwiartki, szesnastki pogrupowane są trójkowo - jeden dźwięk wybrzmiewający normalnie i dwa tłumione, perkusyjne - a więc akcenty rozminą się z naturalnym podziałem taktu. Dźwięki schodzą od prymki "E" do septymy małej "D", seksty wielkiej "C#" i tercji małej "G". Grupowanie to rozwiąże się nam dokładnie na pierwszej nucie kolejnego taktu, co łatwo obliczyć matematycznie. Począwszy od trzeciej ćwiartki (od połowy taktu pierwszego), aż do końca taktu drugiego mamy sześć naturalnych grup po cztery szesnastki - 6 razy 4 równa się 24. Mamy tu też wspomniane grupy rytmiczne po trzy nuty w każdej, a jest ich osiem - 8 razy 3 równa się także 24, a więc jesteśmy w domu i wszystko się wyrównuje.

Takt trzeci i połowa czwartego to powtórzenie riffu, który dopiero co zagraliśmy. Jednakże od drugiej połowy czwartego taktu (od trzeciej ćwiartki) mamy solową, szesnastkową wstawkę, zaczynającą się slidem pierwszego palca z IV progu na V. Tam trzeba ten palec natychmiast położyć na czwartej strunie (omawiana już kiedyś technika "rolling-fingers"). Następnie odbijamy się od trytonu (VIII próg czwartej struny) i dalej schodzimy w dół po dźwiękach pentatoniki E moll. Ostatnią nutą w tym takcie jest "B" co można potraktować jak symboliczną "dominantę" rozwiązującą się w kolejnym takcie na "E". Mamy więc nasz riff, który pełnił będzie rolę tła wraz z basem grającym te same nuty (oczywiście w niższej oktawie). Czas domalować do tego jakąś melodię.



Przykład 2 to właśnie ta melodia - wymyślona na szybko, a raczej wyimprowizowana do puszczonego w pętli podkładu. Zobaczmy jakie nuty przyniósł nam wiatr. Melodia zaczyna się tak zwanym "przedtaktem", czyli jej początek przypada o kilka nut przed momentem, w którym reszta instrumentów gra swój takt nr 1. Nuta "Bb", na XI progu drugiej struny, oznaczona jest kropką, czyli trzeba skrócić czas jej trwania o połowę (w teorii, w praktyce bowiem kropki takie oznaczają po prostu nuty grane krótko - staccato - nikt nie mierzy z zegarkiem w ręku ile dokładnie trwają). Wspomniana nuta "Bb" jest kwintą zmniejszoną w stosunku do "E", a więc podążamy śladami skali bluesowej (E G A Bb B D), dążąc do rozwiązania na nutę "B" na początku taktu pierwszego. Na trzeciej ćwiartce tego taktu wślizgujemy się slidem z progu XII na XVI (dźwięk "F#"). Jest to nona wielka, a więc wchodzimy już w zakres skali doryckiej (E F# G A B C# D) - biorąc pod uwagę występujący w podkładzie dźwięk "C#" (seksta wielka).

Interwał ten brzmi dość lirycznie w kontekście skali molowej, choć nie tak dramatycznie melancholijnie jak seksta mała, obecna w skali eolskiej. Od tego "F#" schodzimy do kwinty "G", a następnie do trójdźwięku B moll (B D F#) w takcie trzecim. Pozostawiona dłużej, przechodząca na kolejny takt nuta "B", stanowi symboliczną dominantę - pomimo braku konkretnego akordu w podkładzie, nasz słuch automatycznie oczekuje rozwiązania, wyczuwa koniec okresu (składającego się tu z czterech taktów). Następnie powtarzamy zagrany wcześniej motyw, zmieniając jedynie jego końcówkę - zejście zachacza tu o sekstę wielką i poprzez nonę wielką schodzi do obojętnego pod względem napięcia dźwięku "E" (prymy). Ostatni takt to wejście po pentatonice E moll (E G A B D) kończące się na dźwięku "Bb", czyli tym samym, który występował w przedtakcie. Dzięki temu te osiem taktów tworzy satysfakcjonującą muzycznie całość. Wszystkie dźwięki położone tu na tym samym progu, ale różnych strunach gram jednym palcem (rolling-fingers).

Na koniec, pewnie wielu czytelników będzie się zastanawiać - czemu Inglik dał tytuł "Bulwar Zachodzącego Słońca". Otóż po nagraniu przykładu numer dwa, puściłem go pierwszej osobie, która pojawiła się w pobliżu, pytając o skojarzenia. "Jazda na motocyklu w relaksującym blasku kalifornijskiego słońca" - usłyszałem. Czemu nie, tym bardziej, że niedawno oglądałem świetny film o tym tytule, nakręcony w roku 1950. W nim zapadła mi w pamięć kwestia wypowiadana przez Normę Desmond (postać grana przez ex-gwiazdę kina niemego i ikonę Hollywood, Glorię Swanson - notabene, aktorkę pochodzenia szwedzko-polskiego): "Ja wciąż jestem wielka, to kino zrobiło się małe! Był czas, kiedy ten biznes miał we władaniu oczy całego świata. Ale to im było za mało! Musieli mieć także uszy całego świata. Więc otworzyli te wielkie usta i zaczęli mówić, mówić, mówić..." Dające do myślenia. Życzę Wam wszystkim, aby "scena" nigdy nie zrobiła się dla Was "za mała". A film polecam!

Wracając do meritum tutorialu, każdy z dwóch przykładów ma oczywiście korespondującą próbkę audio (na płycie CD dla prenumeratorów lub do pobrania z serwisu www. media.avt.pl). Po opanowaniu materiału w tym odcinku warsztatów funky spróbujcie wymyślić do podkładu własną melodię i niech nic nie zdoła Was przed tym powstrzymać. A jeśli nie, po prostu sobie do tego poimprowizujcie. Koniec końców, w tym wszystkim chodzi o to, by się dobrze bawić i by granie przynosiło nam frajdę. Do zobaczenia w numerze czerwcowym!