Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #23 - Szuflandia

Funky #23 - Szuflandia

"Funky"

Krzysztof Inglik

Wielcy muzycy często prowadzą archiwa ze swoimi pomysłami, niewykorzystanymi utworami czy luźnymi fragmentami riffów lub solówek.

John Petrucci zapisuje w kolejnych tomach każde swoje ćwiczenie, z których potem korzysta. Natomiast Brian May zawsze nosi ze sobą dyktafon, by móc zapisywać na nim każdy wpadający do głowy pomysł. Z kolei Steve Vai rozpisuje najmniejszy skrawek muzyki w nutach, by nie uronić żadnej idei. W głowie każdego gitarzysty, niezależnie od jego poziomu, rodzą się nowe pomysły. Trzeba je tylko umieć dostrzec, zdefiniować i umieścić w osobistym archiwum. Inspiracja może dopaść Was podczas ćwiczenia w domu, w trakcie prób z zespołem, słuchania ulubionej płyty lub oglądania telewizji z gitarą w ręku. Pomysły czasami lepsze, czasami gorsze. Niektóre z nich zostaną potem wykorzystane w utworach zespołu, natomiast inne, wrzucone na dno szuflady czekać tam będą na lepsze czasy. Zapraszam Was dzisiaj do mojej prywatnej Szuflandii.

Przykład 1 to riff nigdy niewykorzystany. Oparty jest na progresji akordów Bm-G-E-A, po jednym akordzie na takt. Opalcowania dobrane są tak, aby poszczególne głosy akordów leżały możliwie jak najbliżej siebie. W pierwszym takcie trójdźwięk B-moll występuje w pierwszym przewrocie (x-x-x- -7-7-7). W drugim takcie trójdźwięk G-dur pojawia się w drugim przewrocie (x-x-x-7-8-7) - jak widać, zmieniony został tylko jeden dźwięk (f# na g). W takcie trzecim trójdźwięk E-dur zagrany został w układzie zasadniczym, czyli bez przewrotu (x-x- -x-9-9-7) - tutaj zmieniają się dwa dźwięki, ale górny głos (dźwięk b) nadal pozostaje ten sam. W takcie czwartym w głosie gitary występuje znowu trójdźwięk G-dur w drugim przewrocie, ale bas gra w tym miejscu prymkę a. Jest to więc slash-chord G/A, który można by opisać jako pewien rodzaj akordu A9sus (z kwartą zamiast tercji oraz septymą małą i noną wielką). Drugim dźwiękiem występującym w basie jest e. Jeśli mielibyśmy to analizować, to trójdźwięk G-dur nałożony na prymkę e w basie (G/E) da nam w sumie czysty akord Em7. Przypomnę, że slash-chord to termin z języka angielskiego: slash oznacza popularny ukośnik "/", a chord to akord. Slash-chord składa się zatem z dwóch części oddzielonych ukośnikiem, czyli "slashem" - i stąd jego nazwa. Literka po lewej stronie oznacza jakiś akord, a literka po prawej stronie - prymkę graną w basie (której gitarzysta nie musi grać). Dzięki temu można grać zespołowo bogate brzmieniowo harmonie, jednocześnie unikając skomplikowanych opalcowań akordów.

 

 


Przykład 2 to riff, który już naprawdę długo leżał na dnie szuflady. Szczerze mówiąc musiałem przynieść odkurzacz ze specjalną końcówką, aby zdjąć z niego grubą pokrywę czasu. Oparty został na progresji akordów Bm-G-F, z czego pierwsze dwa akordy (Bm-G) zajmują jeden takt, a trzeci akord (F) drugi takt. Sama fraza riffu, ten wypunktowany puls, przywodzi mi na myśl skrzyżowanie The Police z Lady Pank. Akordy nie są grane w pełnych układach, a w zasadzie mamy tutaj tylko tak zwane akordy kwintowe (B5-G5-F5). W czwartym takcie zagrana jest dla kontrastu wstawka solowa. Proponuję przyjrzeć się dokładnie zanotowanemu nad tabulaturą opalcowaniu, aby łatwiej ją było wykonać. Do zagrania nut leżących na tym samym progu, lecz na różnych strunach, użyłem techniki zwanej rolling-fingers. Dla tych, którzy spotykają się z tym terminem po raz pierwszy, wyjaśniam, że oznacza on zagranie dwóch nut przez "przetoczenie" palca z jednej struny na drugą. Kiedy trzeba zagrać kolejny dźwięk na tym samym progu na wyższej strunie, kładzie się palec, tłumiąc jednocześnie jego opuszką niższą strunę. Natomiast kiedy chcemy wykonać nutę na niższej strunie, trzeba zrobić tak zwaną "zakładkę", czyli zawczasu położyć palec w docelowej pozycji i wyprostować go, grając drugą nutę.



Przykład 3 przedstawia sytuację zupełnie odmienną od dwóch poprzednich. Ten prosty, acz rasowy riff, wymyślił Michał Pruszkowski, który w naszym zespole gra na basie. Zmodyfikowałem go lekko, dodając pull-offy na piątej strunie zamiast granych w oryginale dźwięków staccato. A w jakim sensie riff ten jest odmienny od dwóch wcześniejszych? Otóż nie tylko nie leżał on w mojej szufladzie (narodził się de facto dość niedawno), ale jeszcze przyszedł na odsiecz riffowi, który w tejże szufladzie dojrzewał ponad rok. Odszukujemy teraz "Gitarzystę" 6/2006 i nurkujemy nosem, zanurzając się w przykład 3. Tak, to właśnie ten uratowany riff, który po połączeniu z riffem "ratownikiem" dał efekt w postaci całkiem fajnego, dynamicznego kawałka funky. Budowa riffu przedstawionego w przykładzie 3 aktualnych warsztatów (zbieżność trójek nie może być przypadkowa) jest prosta jak budowa cepa (riff w tonacji A-moll, septyma mała grana na piątej strunie, a zaraz po niej prymka i legatowe zerwanie do pustej struny A5). Na czwartą szesnastkę ćwiartki grany jest trójdźwięk A-moll w pierwszym przewrocie, tworząc ostry, synkopowany akcent.

 


Jaki morał z tej wzruszającej historii? Zawsze bądźcie gotowi na nowe wytwory wyobraźni i starajcie się zapisywać świeże idee. To nie musi być od razu uwertura na sześciuset stronach partytur. To może być krótki, jednotaktowy motyw, krótka fraza, intrygujący akord. Każdy taki pomysł wart jest tego, by go zachować. Jeśli nie znajdzie zastosowania dzisiaj, być może oprzecie na nim świetny utwór za rok. Jeśli korzystacie z komputera, stwórzcie sobie specjalny folder o nazwie Archiwum i zapisujcie w nim nagrania. Przeglądanie swoich starych pomysłów jest świetną zabawą, impulsem do refleksji, a także inspiracją. Jest to z pewnością coś, co warto robić. Więc jak będzie? Czy zaprosicie mnie kiedyś do własnej Szuflandii? Pozdrawiam i do następnego spotkania za miesiąc!