Jak łatwo zauważyć, gitarzyści rytmiczni z kręgu ostrzejszych brzmień chętnie korzystają z bezpiecznych akordów kwintowych, czyli z tzw. powerchordów.
Przypomnijmy, że powerchordy ("Gitarzysta", 1/2007) to akordy składające się tylko z prymy i kwinty, choć może pojawić się w nich również oktawa. Brak tercji sprawia, iż są one neutralne harmonicznie, natomiast zaakcentowana obecność kwinty dodaje im swoistej mocy i czytelności, szczególnie ważnej podczas gry na większym gainie. Powerchordy brzmią spójnie i potężnie, a ponadto są łatwe do zastosowania. Nic zatem dziwnego, że są wszechobecne w różnych odmianach rocka i metalu. Akordy tego typu nie przez przypadek zadomowiły się w gatunkach muzycznych, których przedstawiciele często nie mają pojęcia o teorii muzyki. Zamiast zastanawiać się nad tym, czy zagrać akord molowy bądź durowy, wystarczy zastosować powerchordy i sprawa jest już załatwiona. Z tego właśnie względu można je określić jako po prostu bezpieczne.
W miarę naszego rozwoju muzycznego dostrzegamy jednak ograniczenia, jakie niesie ze sobą (nad)używanie tego typu akordów. W tym miesiącu chcę Wam zaproponować zejście z utartych szlaków kwintowych i eksplorację mniej uczęszczanych, choć bardzo ciekawych obszarów, na których królują niezbyt popularne współbrzmienia. A zatem pora na... mały dysonansik.
Przykład 1 złożony jest prawie z samych ósemek, które umożliwią nam pełną koncentrację na interesujących nas współbrzmieniach, nie absorbując przy tym naszej uwagi na kwestiach rytmicznych. Najpierw drobna uwaga dotycząca nut w nawiasach: są to dźwięki, których nie kostkujmy, jednak konsekwentnie trzymamy palec lewej ręki na wskazanych progach, aby odpowiadające im dźwięki mogły swobodnie wybrzmiewać. Dzięki temu zaprezentowany riff nabiera większej siły wyrazu i nie jest tak sterylny, jak w przypadku tłumienia lewą ręką każdego dźwięku na strunie A5 przy jednoczesnym tłumieniu prawą ręką. Początkowe współbrzmienia są spójne, ponieważ odpowiada za nie kwinta (2 próg struny A5), ale już chwilę później pojawia się kwinta zmniejszona (próg 1 struny A5), wprowadzająca pewien niepokój. My się oczywiście nie boimy, ponieważ zdajemy sobie sprawę z tego, iż za chwilę znów powrócimy do stabilnej kwinty. Częste zmiany współbrzmień pomiędzy dysonansowymi oraz stabilnymi - to jedna ze strategii, które są warte polecenia szczególnie na początkowym etapie eksperymentów z nowymi dźwiękami. Jeśli nie czujemy się zbyt pewnie, grając dysonans, to starajmy się poruszać w okolicy kwinty lub oktawy, aby w każdej chwili móc powrócić na bardziej stabilny grunt harmoniczny. Nie od dziś wiadomo, że naprawdę dobra muzyka to umiejętne budowanie napięcia i operowanie nim. A najlepszym sposobem na tworzenie napięcia nie są wcale monstrualne brzmienia czy groźne miny, lecz odpowiednio eksponowane dźwięki i sposób gry.
Od niedawna jestem posiadaczem używanego przetwornika firmy Bartolini, na którym nie ma serii ani numeru. Mogę tylko stwierdzić, że jest to przetwornik Bartolini o wymiarach 70×39mm. Chciałbym się dowiedzieć, czy jest jakaś możliwość rozróżnienia, z jakim dokładnie przetwornikiem mam do czynienia?
{Odpowiedź}Moje ulubione kostki to Fender Classic Celluloid Extra Heavy. Jedyny problem w tym, że pocą mi się ręce i kostki te się ślizgają...
{Odpowiedź}Zgromadziłem dość pokaźną kolekcję materiałów na gitarę: książki, DVD, tabulatury itp. Staram się teraz przerobić to wszystko po kolei. Jaką strategię przyjąć, by wyciągnąć z tego maksymalne korzyści?
{Odpowiedź}Mam problemy z płynnym graniem legato. Zwykle w połowie przebiegu palce mi się blokują, a cała ręka jest spięta. Proszę o radę, jak wyjść z tego impasu.
{Odpowiedź}Na rynku jest obecnie bardzo dużo szkółek, podręczników, nut... Jak z tego morza materiałów wybrać coś, co jest naprawdę dobre i warte uwagi?
{Odpowiedź}