Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #39- "A imię jego czterdzieści i cztery"...

Funky #39- "A imię jego czterdzieści i cztery"...

"Funky"

Krzysztof Inglik

Jak myślicie, dokąd zaprowadzić nas może cytat zawarty w tytule tego warsztatu? Powiedzmy, że czterdzieści to piękna, okrągła rocznica, a cztery to ilość przykładów, jakie Wam za chwilę zaserwuję

Cofnijmy się więc myślami o czterdzieści lat do brzemiennego w wydarzenia roku 1969, który wielu z Was kojarzy się zapewne z prehistorią. Dlaczego brzemiennego? Pozwolę sobie przypomnieć Wam, że właśnie wtedy odbyło się pierwsze lądowanie ludzi na Księżycu podczas misji statku kosmicznego Apollo 11. Telewizja BBC nadała pierwszy odcinek "Latającego cyrku Monty Pythona", a w Woodstock pięćset tysięcy ludzi zgromadziło się na festiwalu, który uważany jest obecnie za legendarny. W 1969 roku ukazała się także pierwsza płyta zespołu The Meters, która zdobyła wówczas dwudzieste trzecie miejsce na liście Bilboardu w kategorii Black Albums. Zespół założyli w połowie lat 60. czarnoskórzy nowoorleańczycy, by wkrótce wytyczyć szlaki, którymi podąża po dziś dzień wielu muzyków. Zachęcam więc i Was do wgłębienia się w funkowe riffy gitarzysty The Meters - Leo Nocentelliego.

Na dobry początek zaprezentuję dwa takty z utworu "Cissy Strut" (PRZYKŁAD 1), który jest pierwszym na wspomnianej przed chwilą płycie. Riff zaczyna się zstępującym arpeggiem akordu Cm7 (C, Bb, G, Eb i znów C) granym w trzeciej pozycji. Nuta Eb jest tu jednak na sposób bluesowy lekko podciągnięta. Pojawiający się na ostatniej ćwiartce pierwszego taktu dźwięk A nadaje całości durowy charakter. W drugiej połowie kolejnego taktu mamy akcenty z użyciem trójdźwięków Bb i F. Trójdźwięk Bb jest w pierwszym przewrocie (D, F, Bb), a trójdźwięk F w drugim przewrocie (C, F, A). Riff ten jest niezwykle prosty, ale ma jedną fundamentalną zaletę - buja.

 



Spróbujmy podążyć teraz funkowym tropem The Meters. Kto wsłuchiwał się w riffy Leo Nocentelliego? Kto je grał i adaptował do własnego repertuaru? Na kogo wpływ miała ta nagrana przed czterdziestu laty płyta?

Pierwsza osoba, jaka mi przychodzi na myśl, to Oz Noy, którego muzyki ostatnio słuchałem i Wam również szczerze polecam. Ten urodzony w Izraelu gitarzysta gra niezwykle interesującą mieszankę funka, rocka, bluesa i jazzu. Fusion, można by rzec, jeśli nie obawiamy się reprymendy od Pata Metheny’ego, który twierdzi, że styl fusion nie istnieje. W każdym razie Oz Noy to człowiek niezwykle zdolny, kreatywny, który pokazuje światu świeże oblicze gitary. Nic dziwnego, że po przeprowadzce do Nowego Jorku zaczął być rozchwytywany przez takie gwiazdy, jak Toni Braxton, Jeff "Tain" Watts czy Chris Botti. Oz Noy umieścił swoją wersję "Cissy Strut" The Meters na wydanym w roku 2006 albumie "Oz Live", a wpływ funka jest dość wyraźny w całym jego dorobku. Jako przykład weźmy kompozycję "Say What?!" z wydanej rok wcześniej płyty "Ha!".

PRZYKŁAD 2 oparty jest na fragmencie riffu z tego właśnie utworu. Zaczynamy szesnastką przed pierwszym taktem (nuta Bb - ósmy próg czwartej struny). Następnie wchodzimy z niego chromatycznie na dźwięk C dwa progi wyżej. W drugiej ćwiartce pojawia się synkopowany akord. Jest to góra Cm7 (nuty Bb i Eb stanowiące jego esencję) z dodaną sekstą (nuta A na dziesiątym progu drugiej struny), która w tym kontekście dodaje nieco durowego charakteru. Zaryzykowałbym stwierdzenie, że seksta w molowym otoczeniu pełni rolę podobną do nony zwiększonej (tercji małej) w durowym otoczeniu - czyli przełamuje charakter akordu dur/moll. Spróbujcie zagrać sobie akord w układzie 8-x-8-8-10-x, żeby to lepiej usłyszeć.



Innym muzykiem, w którego dorobku znaleźć możemy hit zespołu The Meters, jest Matt Schofield, angielski gitarzysta, który rozgłos zyskał w zespole bluesowej divy, Dany Gillespie. Utwór "Cissy Strut" znalazł się na jego debiutanckim, wydanym w 2004 roku krążku zatytułowanym "The Trio, Live". Tak jak poprzednio szperam w jego twórczości w poszukiwaniu innych funkowych perełek. Jedną z nich znajduję na wydanej w roku 2005 płycie "Siftin’ Thru Ashes".

Riff tytułowej kompozycji, którym inspirowany jest PRZYKŁAD 3, może przywodzić na myśl linię melodyczną hitu Jamesa Browna "Get Up". Rytm ten stał się w pewnym sensie idiomem funkowym. Tym razem zaczynamy o dwie szesnastki przed właściwym taktem. Na drugiej ćwiartce, dokładnie w miejscu, na którym tradycyjnie kładzie się uderzenie w werbel, mamy akcent akordowy - dźwięki G-Bb-F to pryma, tercja mała i septyma mała akordu Gm7. Zwróćcie uwagę, że dotychczas nie pojawiały się w naszych przykładach pełne, tak zwane "harcerskie" opalcowania akordów. Wynika to z tego, że w sytuacji zespołowej lepiej sprawdzają się wielodźwięki złożone z trzech, a już maksymalnie czterech nut, chociaż często dwie dobrze dobrane nuty mogą satysfakcjonująco załatwić sprawę.

 


Na sam koniec zostawiłem sobie najsmaczniejszy kąsek. Otóż z utworem "Cissy Strut" zbratał się także nie kto inny jak sam John Scofield (fanfary). Tego giganta jazzowej gitary nie muszę Wam chyba przedstawiać (taką mam przynajmniej nadzieję). Wywiad i lekcję z nim zaprezentowaliśmy miesiąc temu ("Gitarzysta", 2/2009). Dowód rzeczowy sympatii dla zespołu The Meters znajduje się między innymi na płycie "Flat Out" wydanej w roku 1988. Jednakże na wielu płytach Scofielda można trafić na przesiąkniętą funkiem muzykę. Pozwólcie, że sięgnę po przykład nieco młodszy. Utwór "Blackout", który osobiście bardzo lubię, wydany został na płycie "Bump" w 2000 roku.

PRZYKŁAD 4 to wariacja na ten właśnie temat. Riff zaczyna się oktawami - z B przesuwamy się pół tonu wyżej do C. W basie w tym czasie jest dźwięk D, można więc przyjąć, że wspomniane oktawy to seksta wielka i septyma mała dominantowego wampa. Następnie bas wykonuje ruch na kwintę (nuta A), by spocząć po chwili na septymie małej (nuta C). W tym czasie gitara gra trójdźwięk złożony z nut F-B-E. Jest to góra akordu D7#9, a konkretnie jego tercja wielka, septyma mała i nona zwiększona. Na drugiej ćwiartce drugiego taktu wchodzi oktawowa wstawka A-C-D-C-F-C-D-C oparta na pentatonice D moll (D F G A C). Oktawy pojawiające się w takcie czwartym to odmiana typowego chromatycznego wejścia na kwintę (F#-G-G#-A).

 


Tym samym nasze tytułowe "czterdzieści i cztery" mamy już za sobą. Kiedy jeszcze policzymy takty tego odcinka warsztatów (łącznie z przedtaktami) otrzymamy liczbę 13. Ta trzynastka jest specjalnie dla Was - na szczęście - niech się Wam wiedzie i do zobaczenia za miesiąc!