Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #19 - Plagiat?

Funky #19 - Plagiat?

"Funky"

Krzysztof Inglik

Kiedy Red Hot Chili Peppers wydali swoją ostatnią płytę "Stadium Arcadium", promujący ją utwór "Dani California" stał się wielkim hitem


Sprzedaż albumu rosła w szybkim tempie i wkrótce osiągnął on pierwsze miejsca na takich listach, jak "Bilboard 200" czy "Top Internet Albums". Zaraz po tym sukcesie wybuchła w mediach afera, a utwór "Dani California" nazwano plagiatem, którego pierwowzorem ma być piosenka "Mary Jane’s Last Dance" z repertuaru Toma Petty’ego. Rzeczywiście, zarówno warstwa harmoniczna, jak i melodyczna oraz tekstowa są bardzo podobne. Można by tylko zapytać, dlaczego piosenka Toma nie odniosła aż tak spektakularnego sukcesu jak utwór RHCP...

Wytrenowani w tropieniu sensacji internauci znaleźli ostatnio kolejny, rzekomy plagiat. Tym razem w tandemie stanęły: utwór "Szansa" grupy Virgin oraz "Life" zespołu Brides Of Destruction. Tym razem podobieństwo nie jest oczywiste. W zasadzie harmonia jest podobna, ale nie identyczna, a linia melodyczna zaledwie zbliżona. Czy jest to więc rzeczywiście plagiat? Gdzie jest granica pomiędzy inspiracją a kopiowaniem? Jak odróżnić premedytację od przypadku?

Według słownika, plagiat (z łac. plagium - kradzież) - to powielenie cudzej pracy lub jej części (np. odkrycia, piosenki, wiersza, wynalazku) i przedstawienie pod własnym nazwiskiem. Terminem podobnym, ale różniącym się subtelnie pod względem intencji, jest "kopia", za którą w sztuce uważa się dokładne powtórzenie wykonanego wcześniej dzieła (np. rzeźby, obrazu, obiektu architektonicznego) przy zastosowaniu tej samej techniki i w tej samej skali. Kolejnym pokrewnym terminem jest "cytat" (z łac. citatio, niem. Zitat) - dosłowne przytoczenie czyichś słów. Cytat w literaturze jest formą ekspresji artystycznej. Jeśli ma charakter jawny, to jest specjalnie oznaczony - najczęściej w postaci wyraźnie wyróżnionego tekstu. Może być jednak niejawny i wtedy stanowić rodzaj aluzji.

W muzyce aż roi się od dźwiękowych cytatów i zapożyczeń. Słynny jazzowy saksofonista, Charlie Parker, większość swoich kompozycji oparł na harmoniach zaczerpniętych ze swingowych standardów. Tematy te powstawały w wyniku setek improwizacji, z których powoli krystalizowały się jego ulubione przebiegi melodyczne. Muzyka, niezależnie od stylu, obfituje w harmoniczne samograje, które są wielokrotnie powielane, przetwarzane i modyfikowane. Jak powiedział inżynier Mamoń w filmie "Rejs": "Mnie podobają się melodie, które już raz słyszałem". To prawda, największymi, kasowymi przebojami stają się zwykle utwory, w których odnajdujemy jakąś znaną nam nutę. Czy można od tego uciec?

Po tym długim, aczkolwiek niezbędnym intro, zajmiemy się istotą tego wydania warsztatów "Funky" - złapiemy w sidła jakąś harmonię-samograja, rzeźnicki nóż i zobaczymy, co uda nam się z tego wykroić. Proponuję następującą progresję w tonacji C moll: Cm-Ab-Eb-G. Jest to przebieg, jaki usłyszeć można w różnych wersjach i tonacjach w setkach piosenek. Ja zaczerpnąłem go z jednego z utworów bardzo znanego zespołu, ale nie będę zdradzał jego nazwy. Sami zgadnijcie, jeśli umiecie (podpowiem tylko, że jego nazwa nie pada w tych warsztatach).

Przykład 1 to aranżacja tego przebiegu w stylu, który nazwałbym surf- -rockiem. Akordy są pełne, w podstawowych układach, grane na lekkim przesterze. Na tym podkładzie dograna została krótka solówka, którą również polecam Wam jako wprawkę (jej rozpiska znajduje się na CD Gitarzysty w folderze /dodatki). Teraz uwaga dla początkujących: cały riff składa się z czterech taktów, które w nutach zapisane są z użyciem znaku powtórzenia (podwójna kreska taktowa z kropkami) oraz volt (kreski nad taktami z cyframi 1 i 2). Jak się zapewne domyślacie, oznaczają one, że za pierwszym powtórzeniem gra się takt oznaczony jedynką (akord G grany w trzeciej pozycji), a za drugim razem - dwójką (akord G grany z glissandem w dziesiątej pozycji). Dzięki takiemu zabiegowi zapis nutowy jest krótszy.

 

 


Przykład 2 zagrany jest w wolniejszym tempie i pulsie triolowym (ang. triplet feel, shuffle). Tym razem pomysł na riff jest nieco inny. Prymki akordów zaznaczone są oktawami, po których grany jest trójdźwięk przesuwany glissandem o pół tonu niżej i z powrotem. Czy taki sposób wykorzystania znanej harmonii jest plagiatem? Na początku największą trudność może Wam sprawiać szybkie przełożenie palców z trójdźwięku na oktawę. Układ akordów celowo dobrany jest tak, aby przesuwały się one konsekwentnie coraz wyżej. Trójdźwięk Cm występuje tu w układzie podstawowym, Ab w pierwszym przewrocie, Eb w układzie podstawowym i G w drugim przewrocie. Spróbujcie sami zmieniać kierunek tych akordów, stosując inne przewroty w różnej kolejności.

 


Teraz kolej na tytułowy plagiat (Przykład 3). Pisałem wcześniej o ostatniej płycie RHCP, przyjrzyjmy się zatem utworowi "Snow (Hey Oh)". John Frusciante gra tam fajny, "arpedżiowaty" riff w tonacji Ab moll, oparty na akordach: Abm-E-B-Gb. Po przeniesieniu go do naszej tonacji (C moll) otrzymamy taki przebieg: Cm-Ab-Eb-Bb (jak widać, prawie identyczny jak omawiany przez nas, różniący się tylko ostatnim akordem). Występuje tutaj Bb, który można by na siłę uznać jako akord Gm7 bez prymy. Natomiast w naszym przebiegu mamy durowe G, które jest dominantą wtrąconą do Cm (w tonacji C moll nie ma oryginalnie dźwięku B, czyli tercji wielkiej akordu G dur). Skopiujemy teraz sposób, w jaki Frusciante ogrywa tę progresję (rytm i układ dźwięków), modyfikując jedynie ten ostatni akord. Trójdźwięki zostały zagrane w większości w wersji podstawowej, z wyjątkiem C moll, który występuje tu w drugim przewrocie. Każdy z nich zakończony jest legatowym ozdobnikiem wykorzystującym wyższy, sąsiedni dźwięk z tonacji. Czyż nie brzmi to wystarczająco podobnie? Jak słychać, takie "inspirowanie się" cudzą własnością intelektualną możemy z czystym sumieniem nazwać plagiatem. Zgodzicie się?

 


Przykład 4 to próba przeniesienia omawianej progresji w rytmy taneczne. Riff grany jest z oktawerem, a harmonia zaznaczona jest śladowo. Akord Cm reprezentuje rozłożone C5, reszta to tylko oktawy (prymki). Bardzo ważne jest tutaj pilnowanie pauz (częstym błędem popełnianym przez początkujących jest zwracanie uwagi wyłącznie na początek dźwięku, a ignorowanie czasu jego trwania). Ten riff należy grać krótko, ostro i dynamicznie. Różnica w stosunku do poprzednich przykładów jest znaczna, tymczasem nadal opieramy się na tej samej progresji. Czy taki sposób "inspiracji" również jest plagiatem?

 


Odpowiedź, wraz z całym tematem do przemyślenia, pozostawiam Wam. Na końcu strony z nutami znajduje się prywatne miejsce tylko dla Was. Zapiszcie tam swój własny riff inspirowany omawianym przebiegiem harmonicznym. Styl dowolny.

 

Powodzenia!