Chociaż pora roku nie sprzyja wycieczkom na lodowisko, to w każdej chwili możemy się poślizgać w domu... po strunach naszej gitary
Technika glissando, bo o niej oczywiście mowa, nie jest tylko i wyłącznie domeną gitarzystów solowych, a ciekawe przykłady zastosowania tego sposobu gry znajdziemy także w grze rytmicznej. Żeby nie szukać daleko, wystarczy wspomnieć kilka utworów grupy Metallica: "Metal Militia" (początek), "Master Of Puppets" (riff zwrotkowy) czy "Damage Inc.". Tym ostatnim kawałkiem zajmiemy się zresztą za chwilę. Gitarzyści z kręgu muzyki metalowej chętnie wykorzystują glissando w połączeniu z grą powerchordami, albowiem dzięki tej technice możliwe jest odpowiednie złagodzenie brzmienia pewnych fragmentów granego akurat riffu. Najczęściej użycie tej techniki jest dosyć subtelne i na tyle niezauważalne, że trudno sobie zdać sprawę z tego, że w danym momencie gitarzysta właśnie z niej korzysta.
Na wstępie wspominałem o możliwości złagodzenia brzmieniowego pewnych części riffu. Zobaczmy, jak przedstawia się różnica pomiędzy tradycyjnym kostkowaniem wszystkich powerchordów wchodzących w skład zagrywki (przykład 1), a grą z wykorzystaniem techniki glissando. Co ciekawe, dzięki temu zróżnicowaniu artykulacyjnemu zostaje bardziej wyeksponowany fragment grany z tłumieniem strun prawą ręką, a powerchordy połączone glissandem nie absorbują już tak naszej uwagi. W ostatnim takcie glissando powtarza się dwukrotnie, a zatem zarówno drugi, jak i trzeci powerchord zagrany jest bez użycia kostki. Warto bliżej przyjrzeć się temu zagadnieniu, ponieważ wielokrotnie powtarzane ślizganie się może doprowadzić do wyczerpania - co prawda nie nas, ale... strun. W grze solowej problem ten praktycznie nie istnieje, ponieważ w zasięgu instrumentalisty leży cały szereg technik podtrzymujących wybrzmiewanie dźwięku (przede wszystkim wibrato oraz pull-off bądź hammer-on). Natomiast przy powerchordach (i jakichkolwiek wielodźwiękach) jesteśmy zdani praktycznie tylko i wyłącznie na łaskę sprzętu, który posiadamy. Gdy przyjrzymy się nieco bliżej zjawisku zanikania dźwięku, to okaże się, że jest ono bardziej słyszalne przy przejściu z dźwięków wyższych na niższe - i odwrotnie (przy stopniowym wchodzeniu w górę struny wybrzmiewają dłużej). Warto więc przećwiczyć wielokrotne glissanda, układając proste pochody powerchordów w obu kierunkach, np. od pozycji 2 do 12 (F#5, G5, A5, B5, C5, D5, E5) i w przeciwną stronę. Choć w pewnym momencie dźwięki te zaczną gasnąć, to i tak warto kontynuować tę wprawkę, ponieważ uświadamia nam ona, jak ważne jest utrzymywanie odpowiedniego kontaktu palców lewej ręki ze strunami. Temat utrzymania stabilnego chwytu rozwinę za chwilę - przy okazji omawiania następnego ćwiczenia.
Od niedawna jestem posiadaczem używanego przetwornika firmy Bartolini, na którym nie ma serii ani numeru. Mogę tylko stwierdzić, że jest to przetwornik Bartolini o wymiarach 70×39mm. Chciałbym się dowiedzieć, czy jest jakaś możliwość rozróżnienia, z jakim dokładnie przetwornikiem mam do czynienia?
{Odpowiedź}Moje ulubione kostki to Fender Classic Celluloid Extra Heavy. Jedyny problem w tym, że pocą mi się ręce i kostki te się ślizgają...
{Odpowiedź}Zgromadziłem dość pokaźną kolekcję materiałów na gitarę: książki, DVD, tabulatury itp. Staram się teraz przerobić to wszystko po kolei. Jaką strategię przyjąć, by wyciągnąć z tego maksymalne korzyści?
{Odpowiedź}Mam problemy z płynnym graniem legato. Zwykle w połowie przebiegu palce mi się blokują, a cała ręka jest spięta. Proszę o radę, jak wyjść z tego impasu.
{Odpowiedź}Na rynku jest obecnie bardzo dużo szkółek, podręczników, nut... Jak z tego morza materiałów wybrać coś, co jest naprawdę dobre i warte uwagi?
{Odpowiedź}