Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #17 - Na funkowym szlaku, cz. 2

Funky #17 - Na funkowym szlaku, cz. 2

"Funky"

Krzysztof Inglik

W poprzednim spotkaniu podsumowaliśmy ubiegły rok i powtórzyliśmy materiał. Ponieważ dostaję niezmiennie dużą ilość pytań o zespoły grające funk, powracamy więc ponownie na nasz "funkowy szlak"


Podróż ta odbędzie się - tak jak wcześniej to czyniłem - na zasadzie powiązań lub luźnych skojarzeń. Postaram się też wybrać dla Was to, co jest według mnie ciekawe, poruszając przy tym jednocześnie trochę historii muzyki funkowej. Ale będzie to zaledwie zarys tego, bądź co bądź, obszernego tematu i dlatego chciałbym, aby to było jasne, że prawdziwą pracę musicie wykonać jednak samodzielnie.

Poprzednio marcowe warsztaty rozpoczęliśmy od zespołu Parliament. Tak też zrobimy i w tym miesiącu. Przykład 1 to riff z "Up For The Down Stroke", tytułowego utworu z wydanej w 1974 roku płyty tego zespołu. Charakter kompozycji, a zwłaszcza twardo zaznaczony beat, ujawnia inspirację stylem dwóch innych supergrup tamtych czasów - Sly And The Family Stone oraz Jamesa Browna (w tekście pojawia się nawet słynna fraza "Get Up"). W roli producenta i aranżera wystąpił tu oczywiście legendarny George Clinton, na basie gra równie legendarny William "Bootsy" Collins, a na gitarach Eddie Hazel (znany też z zespołu Funkadelic i także określany mianem "legendarny"). Mamy tu więc do czynienia z zespołem gwiazd muzyki funk. Notabene, gitarzysta Eddie Hazel znalazł się na 43 pozycji listy "100 gitarzystów wszech czasów" magazynu "Rolling Stone". Riff z intro "Up For The Down Stroke" to typowa figura pentatoniczna. Główną rolę gra tu legatowe "odbicie" z prymy do septymy małej, następnie do kwinty i z powrotem. Podobne frazy wykorzystywane były w niezliczonych utworach, ale zespołem, który eksploatował podobne pentatoniczne patenty aż do bólu, był The Meters. Gitara i bas grały tu często razem, unisono lub w oktawach, co dawało charakterystyczne brzmienie. Ćwierć wieku później ten sam zabieg stosowali muzycy takich postfunkowych kapel, jak Rage Against The Machine, grając oczywiście mroczniejsze klimaty, niemniej jednak wywodzące się z tej samej funkowej gałęzi co The Meters.

 

 


Przykład 2 oparty jest na partii gitary z utworu The Meters "Can You Do Without?", który ukazał się na płycie "Fire On The Bayou" w 1975 roku. Na początku gitara gra glissanda trójdźwiękiem molowym w pierwszym przewrocie: Dbm-Dm-Ebm. Trzeba zwrócić uwagę, aby akordy oznaczone w nutach kropką zagrane były krótko i ostro. Zaraz po uderzeniu kostką trzeba oderwać od strun palce lewej ręki. Bas gra w tym czasie riff składający się głównie z pentatoniki Ab moll. Wbrew pozorom nie jest to jednak tonacja molowa, a raczej bluesowo-dominantowa. Tercję wielką od Ab zaznaczają od czasu do czasu klawisze w dalszej części utworu. Tak więc trójdźwięk Ebm gitary to górna część akordu Ab9 (odpowiednio: septyma mała, nona wielka i kwinta czysta), a pojawiający się w riffie basowym dźwięk B traktować należy jako "blue note". W drugiej części ćwiczenia gitara i bas grają ten sam riff. Nuty znajdujące się na VI progu strun 4 i 5 grane są techniką rolling-fingers. Natomiast pod koniec taktu pierwszego nuta Ab grana jest raz na VI progu 4 struny i raz z glissandową przednutką na XI progu 5 struny. Płyta "Fire On The Bayou" uplasowała się w 1975 roku na 41 miejscu listy Bilboard, w kategorii "Czarne albumy". Na gitarze grał oczywiście Leo Nocentelli, o którym amerykański magazyn "Guitar Player" napisał: "Najlepszy gitarzysta rytmiczny wszech czasów".



Przykład 3 zawiera kolejny riff grany wspólnie przez gitarę i bas. Pochodzi z utworu "He Bite Me" z wydanej w 1990 roku płyty "Good Old Funky Music". Sam krążek nie jest za bardzo udany - zbyt dużo na nim "wypełniaczy" i z czystym sumieniem polecać jej nie można. Jednakże ten fragment z "He Bite Me" jest idealnym przykładem tego, o czym pisałem wcześniej... Fraza zbudowana jest bardzo podobnie jak ta z przykładu 1 - dźwięki oscylują pomiędzy prymą, septymą małą i kwintą czystą. Na takich prostych, pentatonicznych riffach niektórzy muzycy pobudowali sobie domy z basenami. A skoro już jesteśmy w temacie zbijania fortuny na muzyce...

 


Przykład 4 to riff z utworu "He’s The Greatest Dancer". W oryginale partia ta zagrana jest z użyciem efektu delay. My zagramy to bez niego, imitując tylko tworzone przezeń wrażenie pulsacji (ghost- -notes w nawiasach). Bardzo ważna jest tutaj dynamika i akcenty. Radzę poświęcić na to trochę uwagi, bo bez tego riff nie zabrzmi tak, jak trzeba. Utwór ten, pochodzący z wydanej w 1979 roku płyty "We Are Family", to chyba największy hit Sister Sledge. Został nagrany w czasie sesji, do której siostry Sledge zostały wybrane przez założycieli zespołu Chic, tj. gitarzystę Nile’a Rodgersa i basistę Bernarda Edwardsa. Piosenka znalazła się na pierwszym miejscu list przebojów R&B i muzyki klubowej oraz na dziewiątym miejscu listy POP. Jako ciekawostkę można dodać, że wiele lat później riff ten reanimował Will Smith na nagranej w 1997 płycie "Big Willie Style". Na loopie z "He’s The Greatest Dancer" oparty jest utwór "Gettin’ Jiggy Wit It", który stał się wielkim hitem nagrodzonym MTV Video Music Awards w kategorii Best Rap Video i który wywindował debiutancką płytę Smitha na szczyty list przebojów, a jego konta bankowe wypełnił kilkoma milionami dolarów. Warto też zwrócić uwagę na muzyka zespołu Chic, Nile’a Rodgersa, który w historii muzyki zapisał się nie tylko jako gitarzysta, ale również jako kompozytor, aranżer i producent. Współpracował m.in. z takimi gwiazdami, jak: Diana Ross, Dawid Bowie, INXS, Duran Duran, Mick Jagger, Vaughan Brothers, Eric Clapton, Slash, David Lee Roth, Madonna, Al Jarreau i wieloma innymi. À propos płyty "We Are Family" - Nile założył fundację o tej nazwie, promującą wizję świata jako jednej wielkiej rodziny, wspomagającą programy edukacyjne, itd. (www.wearefamilyfoundation.org). Rodgers znany jest ze swej aktywności społeczno-politycznej. W latach 70. angażował się w walkę z dyskryminacją rasową (tajemnicą poliszynela były jego powiązania z Czarnymi Panterami). Może teraz wydaje się to dla niektórych z Was dziwne, ale w tamtych czasach muzyk ten nie był w stanie podpisać żadnego kontraktu z firmą fonograficzną, gdy te odkrywały, że jest on czarny. Problem polegał na tym, że pierwszy zespół Rodgersa grał rocka, a niepisana zasada mówiła wtedy, że czarnoskórzy artyści nie mogą grać rocka. Być może dlatego wiele lat później Miles Davis odmówił zagrania wspólnego koncertu z Claptonem, stwierdzając: "Rock to muzyka białych. Ja nie chcę być biały".

 


Na koniec polecam odszukanie wyżej wymienionych nagrań. Możecie potraktować to jako pracę domową - proszę posłuchać tych płyt, wybrać sobie jakiś ciekawy fragment i rozpisać samodzielnie ze słuchu. W razie pytań i wątpliwości proszę się śmiało kontaktować poprzez e-mail (adres podany jest na górze). Powodzenia!