Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Metal #2 - Oszczędne kostkowanie

Metal #2 - Oszczędne kostkowanie

"Metal"

Sławomir Sobczak

Gra rytmiczna nie musi być męczącym zajęciem, nawet w przypadku długich i jednostajnych riffów, granych w typowy dla rocka czy metalu sposób - z góry na dół. W tym odcinku warsztatów metalowych zajmiemy się ćwiczeniami, które pomogą nam w osiągnięciu odpowiedniego stopnia rozluźnienia prawej ręki. Jak się za chwilę przekonamy, jest to kwestia najwyższej wagi.

W ćwiczeniu 1 widzimy banalny riff, w którym jednostajny ciąg dźwięków, granych na pustej strunie E, zostaje przełamany za pomocą krótkiej figury, występującej na końcu każdego taktu. Pierwsza część riffu wymaga od nas kostkowania z góry na dół, gdyż zależy nam na odpowiedniej dynamice tego fragmentu. Nie możemy zagrać tego motywu, kostkując naprzemiennie, gdyż stracimy na koniecznej w tym przypadku energii.

 



A co z drugą częścią riffu? Okazuje się, że tutaj nie jesteśmy już ograniczeni do jednego tylko sposobu kostkowania, ponieważ tego typu figury brzmią całkiem dobrze (o ile nie lepiej), gdy gramy je w sposób naprzemienny.

Powoli dochodzimy do sedna sprawy. Każda zagrywka, wymagająca kostkowania z góry na dół, może stać się łatwiejsza do wykonania, gdy znajdziemy w niej fragment, w którym możemy rozluźnić rękę, odrywając ją na chwilę od strun czy też... grając sekwencję dźwięków nie wymagających od nas wysiłku - na przykład kostkując naprzemiennie.

Co jednak stanie się w przypadku, gdy mamy do wykonania długą zagrywkę, składającą się z monotonnych dźwięków i kiedy powinniśmy do tego zagrać ją tylko i wyłącznie z góry na dół (czyli mamy po prostu ciąg jednakowych nut, bez żadnych przerywników)? Odpowiedź jest prosta: oszukujmy. Znajdźmy takie fragmenty w tej zagrywce, które pozwolą nam zataić nasze lenistwo. Partie gitarowe są przecież umieszczone na tle sekcji rytmicznej, a zatem przysłuchajmy się jej i odnajdźmy w niej takie elementy, które pozwolą na ukrycie nagłej zmiany kostkowania. Po to właśnie przedstawiłem ćwiczenie 1, aby odnieść się do zaprezentowanego w nim sposobu kostkowania przy ćwiczeniu kolejnym. Czy w ćwiczeniu 2 wyraźnie słychać, że kostkowanie jest raz jednostronne, a raz naprzemienne? Nie razi to tak, jak raziłoby w przypadku zastosowania gry naprzemiennej przez cały czas.

Tak naprawdę lenistwo, o którym wspomniałem wcześniej, nie jest do końca odpowiednim określeniem na to, co proponuję. Granie w ten sposób nie sprawi, że przestaniemy się rozwijać w dziedzinie sprawności rytmicznej. Wręcz przeciwnie, staniemy się bardziej otwarci na nowe sposoby kostkowania i pozwolimy na to, aby nasza prawa dłoń była rozluźniona, co jest (powtarzam do znudzenia...) kwestią najistotniejszą. Luźne traktowanie sposobu kostkowania pozwoli nam na nabranie większej swobody w technice prawej ręki. Z czasem będziemy skracać fragmenty, w których stosujemy kostkowanie naprzemienne i - co ważniejsze - odrzucimy utarty schemat kostkowania, na rzecz elastyczności i umiejętności dostosowywania się do aktualnych warunków. Jeśli jesteśmy w stanie zagrać dłuższy fragment, kostkując z góry na dół, to zróbmy to. Jeśli jednak czujemy, że dochodzimy do granic własnych możliwości i zwyczajnie czujemy zmęczenie, to ratujmy się wspomnianym sposobami. Gdy poczujemy, że dzięki tym prostym zabiegom zmęczenie (i związane z nim napięcie) mija, to powróćmy do poprzedniego sposobu kostkowania.



Ćwiczenie 3 to kolejny wybieg, mający jeden cel: rozluźnienie dłoni. Każdy akord gramy z dołu do góry, przez co na ułamek sekundy dajemy sobie szansę na złapanie oddechu. Wystarczy przeprowadzić mały eksperyment: grajmy to ćwiczenie w kółko przez kilka minut, stosując kostkowanie z góry na dół, a następnie w sposób przed chwilą opisany. Różnica w odczuwaniu zmęczenia będzie kolosalna - pod warunkiem, że kostkowanie akordów od dołu wykonamy w sposób podobny do potrząsania dłonią, w sposób maksymalnie rozluźniony. Samo atakowanie struny od dołu nie zagwarantuje nam odpowiedniego stopnia rozluźnienia, lecz dopiero fakt nadania temu ruchowi wyraźnie swobodnego charakteru.



Ćwiczenie 4 zawiera proste rozwinięcie idei z poprzedniego przykładu. W tym przypadku występuje kilka następujących po sobie akordów, które zagramy swobodnie, pozwalając dłoni na wykonanie dosyć szerokiego zamachu. To jest moment odpoczynku dla mięśni i tak właśnie starajmy się go traktować.



W ćwiczeniu 5 kostkujemy standardowo (z góry na dół) na strunie E, natomiast pozostałe dźwięki gramy w sposób odwrotny, czyli z dołu do góry. Co ciekawe, nawet jeśli wykonamy tę zagrywkę, kostkując sukcesywnie z góry na dół, to i tak jesteśmy w stanie znaleźć w dźwiękach znajdujących się na strunach innych niż E chwilę oddechu. Żeby to osiągnąć, musimy sobie uświadomić, że dźwięki na pozostałych strunach nie muszą być zagrane z dużą precyzją. Są to momenty, kiedy możemy sobie pozwolić na większą swobodę.



Ostatnie dwa riffy (ćwiczenie 6 i 7) przedstawiają sytuację, z jaką czasem przyjdzie nam się zmierzyć, czyli kostkowanie naprzemienne, w którym zmieniamy sposób kostkowania (w pewnym momencie gramy dwa razy od dołu). W przeciwnym razie nie osiągnęlibyśmy odpowiedniego rezultatu.


Oczywiście, pisanie o rozluźnieniu dłoni nie miałoby sensu, gdybyśmy każde z prezentowanych ćwiczeń wykonywali siłowo, z napiętymi mięśniami. Nie dopuszczajmy do tego - to bardzo ważne, jeśli nie najważniejsze.