Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #3 - Funky

Funky #3 - Funky

"Funky"

Krzysztof Inglik

W warsztatach tych zajmiemy się szeroko pojętą gitarą funky. Zaczniemy od podstawowego pulsu, wypełnienia go akordami, zaprezentowania podstawowych akordów i riffów z użyciem pojedynczych dźwięków oraz wykorzystaniem efektów - żeby potem zmieszać to wszystko w jedno funkowe danie. Tak więc, o czym właściwie będziemy mówić?


Szukając korzeni muzyki funk, moglibyśmy sięgnąć głęboko w otchłań historii Ameryki Północnej, do czasów pierwszych osadników, niewolnictwa i zalążków kultury afroamerykańskiej. Do pierwszych spiritualsów, bluesa śpiewanego na polach kukurydzy, do portowych spelunek, gdzie rozbrzmiewał ragtime i miejskich barów, w których powstawał jazz. Moglibyśmy spróbować uchwycić moment, kiedy jazz i blues zrodziły styl R&B, a ten, w połączeniu z gospel, dał nam muzykę soul. Zatrzymalibyśmy się przez chwilę na ikonach tej muzyki, takich jak Aretha Franklin, Ray Charles czy James Brown. Następnie, tropiąc tajemnicze muzyczne tygle, w ogniu których powstał funk, natknęlibyśmy się na rok 1961, kiedy to jazzowy gitarzysta, Charlie Byrd, powrócił do USA z upojonej bossa novą Ameryki Południowej.

Wkrótce USA, a potem cały świat oszalały na punkcie latynoskich rytmów. Artyści wychowani na afroamerykańskiej muzyce rozrywkowej zaczęli wykorzystywać charakterystyczne dla tradycyjnej muzyki latynoskiej elementy, takie jak krótkie, jedno- lub dwutaktowe frazy grane ostinato oraz częste akcenty na słabych częściach grup rytmicznych. Łączyli je z jazzowym synkopowaniem, bluesową, pentatoniczną melodyką, mocną rockową perkusją i gitarowymi riffami. Magiczne składniki jazzu, bluesa, rocka, R&B i muzyki latynoskiej mieszały się, przenikały i łączyły w nową jakość.

Gdzieś w drugiej połowie lat sześćdziesiątych narodził się funk, a wraz z nim jego kapłani, tacy jak Funkadelic, Parliament, Sly & the Family Stone, Bootsy Collins i wielu innych, którzy przyszli potem. Muzyka już nigdy nie miała być taka, jak wcześniej...

Zacznijmy od kilku podstawowych spraw, związanych z instrumentem. Pragnę poruszyć tę kwestię, aby zachęcić Was do eksperymentów i poszukiwań. Bez tego nie traficie na to jedno jedyne, wymarzone brzmienie.

Typ gitary - w zasadzie dowolny, nie trzeba mieć kompleksów, jeśli nie mamy identycznej jak nasz idol. Funkujący gitarzyści używają praktycznie wszystkich dostępnych modeli gitar, strun, wzmacniaczy, efektów, zależnie od indywidualnych preferencji. Liczy się umiejętność kręcenia gałkami i świadomość tego, co chce się osiągnąć (bez tego ani rusz). Popularnym wyborem, również moim, jest gitara typu Stratocaster, ze strunami o grubości 10-46. Głównym atutem w gitarach tego typu są dla mnie przetworniki typu single-coil. W gitarze takiej przetwornik przy mostku ustawiony jest pod kątem, dzięki czemu w drugiej pozycji przełącznika gitara ma dość oryginalną barwę. Przy graniu raz na basowych, raz na wiolinowych strunach można wręcz uzyskać efekt wah-wah.

Skrajnie odmiennym przykładem wyboru instrumentu może być gitarzysta funkowej grupy z Czech, "-123min.". Kilka lat temu widziałem ich występ w nieistniejącym już, warszawskim klubie Akwarium. Gitarzysta miał jedno z najlepszych funkowych brzmień, jakie słyszałem, a grał na dużym jazzowym arch-topie z dwoma humbuckerami.

Kostka (piórko) - najpopularniejsze wśród funkowych gitarzystów są miękkie kostki o grubościach od Thin do Medium. Piórko takie sprawia, że agresywne funkowe bicia są łatwiejsze do wykonania, a dźwięk uzyskuje charakterystyczną sprężystość. Barwa ma mniej środkowych i więcej wysokich alikwotów. Osobiście wolę jednak kostki Heavy. Kostki takie dają dźwięk z nieco bardziej uwypuklonym środkiem, przez co brzmią dobrze zarówno w grze akordami, jak i pojedynczymi dźwiękami. Równie ważną kwestią, jak sam typ piórka, jest sposób jego trzymania. Miękkie kostki brzmią lepiej, jeśli trzyma się je dalej i więcej powierzchni kostki wystaje spod palców. Twarde kostki brzmią ciekawiej, gdy trzymamy je krócej, prawie jak przy graniu sztucznych flażoletów. Dzięki temu, poprzez muskanie strun opuszkami palców, brzmienie uzyskuje dodatkowe alikwoty.

Funk to rytm. Zwykle nie ma zbyt wielu akordów w utworach funky, a cała energia skupia się w warstwie rytmicznej. Gitara gra więc tutaj rolę instrumentu perkusyjnego, jest częścią sekcji rytmicznej. Podstawą większości riffów jest tu szesnastkowy groove. Szesnastki oznaczają, że w takcie na 4/4 mamy 16 nut, po 4 szesnastki na każdą ćwierćnutę. Ważne jest, aby ten szesnastkowy puls wbić sobie w krwiobieg, czuć go pod skórą - aby stał się naszą drugą naturą.

W tym celu zaczniemy od zupełnie podstawowego ćwiczenia, od taktu wypełnionego wyłącznie tłumionymi dźwiękami, bez użycia akordu - patrz ćwiczenie 1. Dźwięki tłumione są palcami lewej ręki tak, aby nie odzywały się flażolety lub przydźwięki. W nutach oznaczone są jako krzyżyki.

 

 


Należy zwrócić uwagę na siłę kostkowania, by ruchy kostki w górę były tak dynamiczne, jak ruchy w dół. Druga ważna sprawa to konsekwentne kostkowanie naprzemienne. Kierunki uderzeń kostką poszczególnych nut, zapisane nad ćwiczeniem 1, można potraktować jako matrycę, wzór we wszystkich późniejszych ćwiczeniach.

Kolejne cztery ćwiczenia mają dwa zadania. Po pierwsze, ugruntować umiejętność grania akordu na dowolnej szesnastce każdego uderzenia w takcie. Użyjemy w tym celu bardzo popularnego akordu dominantowego z noną - D9 (progi: x5455x, opalcowanie z użyciem pół-barre trzecim palcem: x2133x). Drugim celem będzie zdobycie umiejętności dokładnego tłumienia strun lewą ręką.

Tak jak już ustaliliśmy, kierunki kostkowania pozostają niezmienione. Uderzenia wypadające nad każdym akordem zostały zapisane nad nutami. W ćwiczeniu 2 akord przypada na pierwszą szesnastkę każdej ćwierćnuty i grany jest uderzeniem do dołu. W ćwiczeniu 3 akord przypada na drugą szesnastkę każdej ćwierćnuty i grany jest uderzeniem do góry. W ćwiczeniu 4 akord przypada na trzecią szesnastkę każdej ćwierćnuty i grany jest uderzeniem do dołu. W ćwiczeniu 5 akord przypada na czwartą, ostatnią szesnastkę każdej ćwierćnuty i grany jest uderzeniem do góry.

 

 

 

 


W przykładach użyty został rockowy, surowy rytm perkusyjny. Uważam, że dobrym pomysłem jest ćwiczenie z takim rytmem zamiast metronomu. W ten sposób gra się ciekawiej. Tempo użytego podkładu to BPM=96. Warto jednak poćwiczyć też z samym metronomem, ustawionym standardowo, na każdą ćwierćnutę lub wyłącznie na 2. i 4. ćwierćnutę w takcie. Powodzenia!