Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #40 - Prima aprilis

Funky #40 - Prima aprilis

"Funky"

Krzysztof Inglik

Kartka w kalendarzu oznaczona jako 1 kwietnia zapowiada nam niezwykłe wydarzenia mniej więcej od połowy XIII wieku. Sprawdźmy, czy uda nam się ją powiązać z naszymi warsztatami i wytropić coś ciekawego...

Nie będziemy oczywiście mówić o tym, że tego dnia urodził się słynny rosyjski kompozytor, Siergiej Rachmaninow. Nie będziemy też wspominać o Jimmym Cliffie, znanym jamajskim muzyku reggae, ani o gitarzyście Machine Head, Philu Demmelu. Postać, która nas interesuje ze względu na temat naszych warsztatów, to Jesse Tobias, którego urodziny przypadły na 1 kwietnia 1972 roku. Jesse to pochodzący z Teksasu gitarzysta z meksykańskimi korzeniami. Gdyby urodził się o wiek lub dwa wieki wcześniej, byłby zapewne rewolwerowcem. Primaaprilisowy zamęt rzucił go w końcówkę XX wieku i włożył mu w dłonie kawałek drewna z naciągniętymi drutami, zwany powszechnie gitarą. Niemniej meksykańska krew i teksański charakter dawały o sobie znać, nie pozwalając krewkiemu młodzieńcowi zagrzać nigdzie miejsca na dłużej. Mother Tongue to jeden z zespołów, którego był sprawcą i filarem. Jego muzyka oscylowała wokół retro rocka z domieszką funka i dużą dawką improwizacji, szczególnie podczas grania live. Debiut w dużej wytwórni (Sony/Epic) odbył się w roku 1994 - płyta nosiła tytuł... "Mother Tongue".

PRZYKŁAD 1 to riff zbliżony do partii gitary Jessego Tobiasa z utworu "Damage" z debiutanckiego krążka Mother Tongue. Zapis, który widzicie obok, jest czytelny i czysty. Jednakże Jesse wykonuje swój riff dość swawolnie. Jeśli chcecie się zbliżyć do oryginału, nie bójcie się kostkować bardzo szeroko i trącać przypadkowych nut (przykładowo Tobias często uderza pustą strunę A). To właśnie ma brzmieć brudno. Na pięciolinii widać jak na dłoni fundamentalne nakładanie się rytmów - trzy na cztery - grana jest jedna pełna nuta i dwie tłumione, co "gryzie się" z grupowanymi po cztery szesnastkami. W ostatniej ćwiartce gramy nutę C na piątym progu trzeciej struny i lekko ją zaciągamy w dół - to bardzo typowy zabieg. Pierwszy takt grany jest trzy razy. W czwartym takcie kostkujemy szesnastkowo dwudźwięk D-Fis, podciągając go stopniowo w górę. Nie da się ukryć, że riff ten przypomina grę Johna Frusciante z jego pierwszych nagrań z zespołem Red Hot Chili Peppers. Nie jest to przypadek. Frusciante nagrał z RHCP świetną płytę - "Blood Sugar Sex Magik" - ale niestety uzależnił się od twardych narkotyków, co w końcu doprowadziło do odejścia z zespołu w roku 1992. Jego miejsce zajął najpierw Arik Marshall, a potem nasz bohater - Jesse Tobias. To w zasadzie wyjaśnia podobieństwo jego riffu z "Damage" - jako kandydat na członka zespołu znał materiał Red Hotów na wyrywki, a na wsłuchiwaniu się we frazy Frusciantego spędził zapewne niejeden długi wieczór. Niestety, zanim zdążył nagrać swoje partie na nowy album, zastąpił go Dave Navarro (moim zdaniem zupełnie do tego zespołu niepasujący). Skoro już wspomnieliśmy "Blood Sugar Sex Magik", przyjrzyjmy się jednemu z riffów, którego musiał się uczyć w tamtym okresie Jesse.

{

PRZYKŁAD 2 jest zainspirowany wstępem do "The Power Of Equality" z tej właśnie płyty. Fraza jest dość prosta, oparta jedynie na akcentach akordowych i nucie pedałowej w postaci pustej struny E pomiędzy nimi. Układ x-x-x-7-8-0 to septyma mała, tercja mała i prymka akordu Em7. Cały ten przykład przeniosłem o pół tonu w górę, żebyście nie musieli przestrajać gitary. Jednakże w oryginalnej tonacji riff brzmi zdecydowanie inaczej, jest ciemniejszy. Ciekawostką jest jednak sposób, w jaki John Frusciante nagrał swoją partię. Przestroił jedynie pierwszą strunę o pół tonu w dół, pozostałe struny pozostawiając bez zmian. Oznacza to, że wszystkie zanotowane na tabulaturze progi trzeba przesunąć o półton - zamiast siódmego szósty, a zamiast ósmego siódmy. Wyrzucenie z Red Hot Chili Peppers nie było jednakże dla Jessego Tobiasa tragedią. Dzięki "niegraniu" w Papryczkach Tobias załapał się bowiem do koncertowego składu Alanis Morissette, z którym grał największe i najbardziej dochodowe koncerty podczas trasy promującej przebojowy album piosenkarki "Jagged Little Pill". Jako support na jednym z koncertów w 1996 roku grał zespół Frente! a w nim Angie Hart, która rok później została żoną naszego bohatera. W zasadzie to jego los może być przykładem tego, że każde wydarzenie w naszym życiu ma sens, nawet jeśli jest nieprzyjemne. Pamiętajcie o tym.

{
}  

Jednym z utworów, które Jesse Tobias grał na koncertach, był "Wake Up". Inspirowany jest nim PRZYKŁAD 3. Tutaj również występuje pusta struna E, ale w tej arpeggiowej aranżacji pojawia się ruch na trzeciej strunie. W pierwszym takcie zaczynamy na czwartym progu (dźwięk B), w następnym przesuwamy się o próg wyżej do C, potem jeszcze próg wyżej (do Des) i znów wracamy na piąty próg (do dźwięku C). Całość wypada dzięki temu zabiegowi bardzo nastrojowo i warto ten patent zapamiętać. Nie jest to jednak jedyna rzecz, jaką możemy wynieść z tego utworu, ale o tym wspomnę na końcu tego tekstu... Wracając do przykładu 3 - taka przesuwająca się chromatycznie nuta pojawia się u różnych artystów z najbardziej odległych od siebie stylów muzyki. Weźmy na przykład thrashową formację Megadeth i ich "Hangar 18". Zaczynamy od trójdźwięku D-moll w układzie x-x-x-2-3-1 i podwyższamy półtonami nutę leżącą na trzeciej strunie. Na potrzeby naszej lekcji omówimy sobie jednak nieco inny, bardziej liryczny riff, który mógł być inspiracją dla "Wake Up".

{
}  

PRZYKŁAD 4 zaczerpnięty jest z końcówki "Is There Anybody Out There?" zespołu Pink Floyd. Nazwę kłamcą każdego, kto będzie twierdził, że Alanis Morissette i spółka nie słyszały tego utworu. Ukazał się bowiem na słynnej płycie "The Wall" wydanej w roku 1979. Album ten był wielkim hitem - w Ameryce utrzymywał się na pierwszym miejscu przez piętnaście tygodni i sprzedał się (tylko w USA) w ponad jedenastu milionach egzemplarzy, pokrywając się dwadzieścia trzy razy platyną. Notabene, gdyby odbywało się to dziś w Polsce, przy obniżonych progach sprzedaży, to grupa Pink Floyd dostałaby platynową płytę 575 razy. Riff zapisałem szesnastkami (w oryginale jest ósemkowy), aby zajął mniej taktów. Zaczynamy go od akordu A-moll w układzie x-x-2-2-1-0, ale uwaga - nutę na czwartej strunie trzeba zagrać trzecim palcem. Dzięki temu łatwiej będzie przesunąć ją o cały próg do góry na trzeciej ćwiartce. W drugim takcie dostawiamy czwarty palec na czwartym progu struny D, po czym wracamy o pół tonu niżej. Bardzo nastrojowa muzyczna konkluzja nadchodzi wraz z taktem trzecim - górny trójdźwięk A-moll zostaje, a bas schodzi po dźwiękach E > D > C > B. Tempo zwalnia (oznaczone jest to w nutach słowem ritard.) i w takcie czwartym mamy dość typowe outro zwieńczone akordem A-moll w wysokiej pozycji. Piękne. Obiecałem jeszcze wspomnieć na koniec o utworze Alanis Morissette. Jeśli posłuchamy uważnie tekstu, usłyszymy: "Lubisz śnieg, ale tylko jeśli jest ciepły. Lubisz deszcz, ale tylko jeśli jest suchy. Lubisz ból, ale tylko kiedy nie boli zbyt mocno. I siedzisz... i czekasz... by otrzymywać". Tak, jest wielu takich ludzi, którzy lubią grać na gitarze, ale niezbyt długo, i lubią ćwiczyć, ale niezbyt intensywnie. Jednocześnie oczekują szybkich efektów. Efekty przyjdą, jeśli polubicie "zimny śnieg" i "mokry deszcz". Obudźcie się więc (tytułowe ang. wake up) i realizujcie swe marzenia, bo to od Was zależy przyszłość. Do zobaczenia za miesiąc.

{
}