Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Metal #4 - Co dwie struny to nie jedna

Metal #4 - Co dwie struny to nie jedna

"Metal"

Sławomir Sobczak

Choć w grze rytmicznej często można ulec pokusie wykonywania nawet skomplikowanych riffów na jednej tylko strunie, najczęściej basowej E, my postaramy się poćwiczyć grę na dwóch strunach, tworząc tym samym proste figury, zbudowane w oparciu o namiastkę kontrapunktu.

Wykorzystanie dwóch strun do gry rytmicznej jest o tyle wdzięczne, że umożliwia dość wygodne budowanie interesujących riffów. I to bez zbytniej gimnastyki, nieodłącznie pojawiającej się w przypadku grania dźwięków znajdujących się w odległości większej niż tercja na jednej strunie, a do tego w niższych pozycjach (już sama tercja między 1. a 5. progiem może być problemem).

Wyobraźmy sobie zagrywkę składającą się z dwóch, granych na przemian dźwięków: na 5. i na 8. progu struny basowej E. Jest to rozwiązanie łatwe do wykonania, lecz nie zawsze przynoszące pożądany skutek. Problemy pojawiają się w sytuacji, kiedy chcemy uzyskać dźwięki typu staccato. Im szybciej będziemy wykonywać tę zagrywkę, tym efekt staccato stanie się słabszy, aż w końcu wszystkie dźwięki zleją się ze sobą, tworząc jednolitą masę. Pół biedy, gdy wszystkie nuty zostaną mocno stłumione. Gorzej, gdy naszym kaprysem jest zagranie na przykład jednego dźwięku na strunie tłumionej, a drugiego - na strunie, której nie chcemy tłumić. W większym tempie staje się to niewygodne, a co najważniejsze - nie brzmi zbyt dobrze.

Krótki spacer na sąsiednią strunę diametralnie zmienia sytuację. Decydując się na zagranie omawianej wprawki na dwóch strunach, osiągamy za jednym zamachem dwie korzyści. Po pierwsze zarówno podczas gry na przemian (jedna nuta tłumiona, druga wybrzmiewająca), jak i przy jednolitym tłumieniu obu strun dźwięki są lepiej osadzone w rytmie i z większą łatwością dają się "podkręcić" do intensywnego staccato. Jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy jest kostkowanie naprzemienne, które wydatnie przyczynia się do odpowiednio mocnego "wyrywania" dźwięków granych na drugiej strunie. Mimo to kostkując konsekwentnie z góry na dół, również uzyskamy ciekawe rezultaty. Druga z osiągniętych korzyści polega po prostu na większej wygodzie gry i mniejszym wysiłku, jaki należy włożyć w wykonanie zagrywki, nawet w szybkim tempie. Nie pozostaje mi nic innego jak zaprosić Was do ćwiczeń.

W ćwiczeniu 1 skupimy się na prawidłowym, równomiernym kostkowaniu dwóch strun na przemian: raz pustej struny A, a następnie struny D (na progach: 2., 3. oraz na pustej strunie). Dla urozmaicenia dźwięk E (na 2. progu struny D) gramy, kostkując z góry na dół i do tego tłumimy strunę, natomiast dźwięki F i D kostkujemy z dołu do góry, rezygnując jednocześnie z tłumienia. W ten sposób powstają drobne, lecz słyszalne różnice, dzięki którym możemy łatwo zaakcentować pewien fragment riffu.

Ćwiczenie 2 opiera się na tej samej figurze, lecz wzbogaca ją o nowe elementy. Przede wszystkim przetransponujemy tę zagrywkę, grając ją również wyżej, w trzeciej pozycji. Podczas zmian pozycji dodamy Sławomir Sobczak Co dwie struny to nie jedna kilka dźwięków, znajdujących się, dla odmiany, na jednej strunie. Chwilowe wyrwanie się z przećwiczonego w poprzednim przykładzie wahadłowego rytmu jest bardzo wskazane, o czym przekonamy się już za chwilę. Po drugiej repetycji urozmaicimy sobie ten riff poprzez zmniejszenie stopnia tłumienia strun, z jednoczesnym zwiększeniem siły ataku strun.

Ćwiczenie 3 odpowiada na pytanie, dlaczego warto wprowadzać dodatkowe dźwięki, znajdujące się na tej samej strunie, rezygnując tym samym z konsekwentnego grania na dwóch strunach na przemian. Mamy tu triole wykonywane w tym samym, umiarkowanym tempie. Im szybciej próbujemy ćwiczyć tego typu zagrywki, tym trudniej przyjdzie nam wyrwać się z wahadłowego rytmu kostkowania i zagrać serię na przykład trzech dźwięków, leżących na tej samej strunie. Sytuacja komplikuje się w momencie eksperymentowania z tłumieniem - jeden dźwięk stłumiony, kolejny wybrzmiewający, dwa następne stłumione itd. Ogranie dodatkowych dźwięków jest więc konieczne dla osiągnięcia odpowiedniej biegłości.

W ćwiczeniu 4 rozwijamy poprzedni riff, uzbrajając nuty w silne staccato. W tym przypadku może być nieco trudniej niż poprzednio, gdyż staccato wymaga od nas głębszego zakresu ruchów. Jest to konsekwencją sposobu kostkowania: strunę E tłumimy, natomiast na A gramy z dołu do góry bez tłumienia.

Ćwiczenie 5 rozpoczyna się od dźwięków oddalonych od siebie o oktawę. Wprowadzimy tu sobie pewne utrudnienie, polegające na szesnastkowych zagęszczeniach. Dwie pierwsze szesnastki gramy jako legato, nie wprowadzi to więc żadnych zmian w sposobie kostkowania. Dopiero kolejne dwie nuty są obiektem naszych zainteresowań. Im szybciej to ćwiczymy, tym większą wagę powinniśmy przykładać do poprawności tych właśnie dwóch niepozornych nut. Ułatwi nam to zadanie, gdy będziemy omawiać bardziej skomplikowane figury rytmiczne, składające się z wielu zagęszczeń faktury tego typu. Znajdujący się pod koniec zagrywki znak "X" może zostać potraktowany jako pauza lub jako nuta zagrana z jednoczesnym tłumieniem strun zarówno prawą, jak i lewą ręką.

Na koniec zostawimy sobie przykład, wyróżniający się na tle pozostałych za sprawą śmielej poprowadzonego głosu (ćwiczenie 6). Dla odmiany porozciągamy też trochę palce. Sukcesywne kostkowanie ustępuje z czasem miejsca legato, które nieco ożywia riff i przypomina nam, że warto sobie czasem urozmaicić życie, także gitarowe.