Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Akustyk #41 - Świat Jerry’ego Reeda

Akustyk #41 - Świat Jerry’ego Reeda

"Akustyk"

Piotr Słapa

Miesiąc temu obiecałem warsztat poświęcony tematyce gypsy. Temat ten przeniesiemy na później, a tym razem omówimy styl gitarowy Jerry’ego Reeda Hubbarda, giganta gitary fingerstyle.

We wrześniu 2008 roku świat obiegła smutna wiadomość. Po długiej chorobie (rozedma płuc) Jerry przegrał walkę o życie. Rok 2009 nie zaczął się szczęśliwie, ponieważ odszedł też największy naśladowca jego stylu - mam tu na myśli Bustera B. Jonesa. O tym ostatnim na pewno jeszcze wspomnę w kolejnych warsztatach. Z czego zasłynął Jerry Reed? Na pewno z ogromnego wkładu w gitarę fingerstyle oraz długoletniej współpracy z drugim geniuszem gitary Chetem Atkinsem. Ta dwójka zawojowała świat i wywarła wpływ na następne pokolenia gitarzystów, do których można zaliczyć m.in. Tommy’ego Emmanuela czy Thoma Bresha. Szczyt jego kariery przypadł na lata 60. oraz 70., kiedy w Nashville (zresztą ponownie jak dziś) królowała muzyka country. Jerry pomimo tego, że był znakomitym gitarzystą, świetnie śpiewał i to w tej dziedzinie otrzymał najwięcej nagród. W 1972 roku otrzymał nagrodę Grammy za utwór "East Bound And Down". Jego dyskografia jest imponująca - ok. 40 albumów oraz ok. 50 singli. Na pewno warto zerknąć na płyty, gdzie udziela się ze swoim wieloletnim przyjacielem Chetem Atkinsem - "Me And Jerry Reed" oraz "Sneakin’ Around" to niezwykłe muzyczne perełki. Znajdują się na nich wzorcowe przykłady pokazujące, jak aranżować utwory na dwie gitary.

Jerry, podobnie jak Chet, używał thumbpicka (pazurka na kciuk). To, co różni ich style, to boom chic, czyli specyficzny dźwięk powstający poprzez tłumienie strun basowych (E, A, D). Atkins najczęściej łączył melodie z basem biegnącym w pewien schematyczny sposób, np. na strunach A-D-E-D lub E-D. W grze Reeda słychać więcej bluesa i nie znajdziemy tam takiego typowego boom chicu (co nie znaczy, że nie potrafił grać w ten sposób). Bardzo ciekawie wyglądała praca jego prawej ręki. Podczas gry solowej prawie nie używał palca wskazującego, który spoczywał w pozycji przykurczonej. Dla większości gitarzystów taki układ jest bardzo niekomfortowy. Jerry układał partie basowe jak zawodowy basista. Często opierały się one na półtonowych przejściach w górę i w dół. Jego styl, który wcale nie jest łatwy, wymaga specyficznego układu lewej ręki na gryfie. Ze względu na dużą ilość i szybkość pojawiających się dźwięków musimy zaangażować do gry mały palec, który zazwyczaj jest najsłabszym ogniwem.

PRZYKŁAD 1 pomoże rozgrzać mały palec. Pierwsza i najważniejsza rzecz to układ lewej ręki. Zaczynamy od ułożenia palca wskazującego na 1 progu struny basowej E. Musimy zadbać o to, aby pozostałe palce znalazły się na odpowiednich progach, czyli: palec środkowy na 2 progu struny A, palec serdeczny na 3 progu struny D oraz mały palec na 4 progu struny G. Gramy jeden dźwięk, dokładamy palec i gramy kolejny, pamiętając, by nie puszczać palców, które przed chwilą pracowały. Wykonując ruch małym palcem, przyłóżcie trochę siły, tak aby ręka miała okazję się zmęczyć. Następnie zmieniamy ustawienie - palec wskazujący ląduje na 2 progu struny G. Zauważcie, że znowu przesuwamy się w prawo o jeden próg, tylko zaczynamy od niższej struny. Palec środkowy spada na 3 próg struny D, palec serdeczny na 4 próg struny A oraz mały palec na 5 próg struny basowej E. W ten sposób mamy omówiony patent. Aby zachować płynność, przesuwamy się o 1 półton w prawo w stosunku do miejsca, w którym zaczęliśmy ćwiczenie. Tym razem będzie to 2 próg. W nagraniu, które znajdziecie na płycie audio dołączonej do magazynu, poruszałem się do 4 progu na strunie basowej E, a potem zmieniłem strunę z E na A i ponownie wykonałem drogę z 1 do 4 progu. Oczywiście to, jak daleko i na jakiej strunie się poruszacie, zależy wyłącznie od Was. Ważne, żeby mały palec odpowiednio się zmęczył. Dźwięki możecie wydobyć kostką lub palcami prawej ręki.

 

PRZYKŁAD 2 to melodia żywcem wyjęta z wprawki, której nauczycie się w ostatniej części tego warsztatu. Jest to fragment świetnego numeru Jerry’ego Reeda o nazwie "Swingin ’69". Dlaczego w tym ćwiczeniu postanowiłem rozpisać samą melodię? Z kilku istotnych powodów. Po pierwsze poćwiczymy opalcowania, a po drugie - postaramy wbić ją sobie do głowy. Wykonując jednocześnie bas oraz melodię, wpadamy w pewien automatyzm i często nie słyszymy melodii, którą gramy, a co za tym idzie nie będziemy potrafili wyciągnąć jej z akordów i zagrać osobno. Polecam, ucząc się nowych utworów, analizować osobno każdy z jego elementów, czyli bas, melodię oraz rytm. Nasza melodia zaczyna się od dźwięku D na strunie B (3 próg), gramy go palcem serdecznym lewej ręki. Następnie pusta E oraz dźwięk G (3 próg) na tej samej strunie, którą łapiemy palcem wskazującym. Teraz slide małym palcem z 6 na 7 próg na strunie E. W dalszej kolejności gramy 3, a potem 5 próg na strunie B palcem wskazującym, aby przeskoczyć na mały palec, który złapie 7, a następnie 6 próg na strunie G. Mały palec w dalszym ciągu będzie nam potrzebny, aby zagrać 6 i 5 próg na strunie wiolinowej E. Kolejny dźwięk (G na tej samej strunie) to robota dla palca wskazującego. Do następnych dwóch dźwięków angażujemy palec wskazujący i serdeczny. Slide z 2 na 1 próg znowu wykona palec wskazujący, a pull-off z 3 progu do pustej struny G - palec serdeczny. Teraz będzie dość nietypowa zagrywka, jeśli chodzi o opalcowanie. Do tego pull-offu zaangażujemy palec wskazujący i mały. Ten ostatni palec złapie także kolejny dźwięk, czyli dźwięk G (5 próg) na strunie D. W końcówce wykonujemy hammer-on z 3 na 4 próg palcem wskazującym i środkowym. Następnie przechodzimy na dźwięk D (3 próg) na strunie B, potem na E (5 próg) oraz ponownie na D (na tej samej strunie). No to mamy zrobione opalcowanie dla tej bluesowej melodii. Zwróćcie uwagę na pewną ważną rzecz. Opalcowanie, które Wam zaproponowałem, świetnie sprawdzi się podczas jednoczesnej realizacji partii basowej. W kontekście solowym nie wydaje już się takie wygodne. Jest to dowód na to, że nie zawsze dobra jest tylko jedna droga dla danej melodii czy zagrywki. Trzeba dostosować ją do danej sytuacji.

 

W PRZYKŁADZIE 3 rozpisałem partię basową naszego wstępu do "Swingin ’69". Pokażę Wam teraz, którego palca używamy w danym momencie. Zasadę już znacie, więc nie będę opisywać, na którym dźwięku jesteśmy - znajdziecie je w zapisie nutowym (tabulaturze). Zaczynamy od palca wskazującego, potem 3× palec środkowy, 2× palec serdeczny, 2× palec środkowy, palec wskazujący, palec środkowy, palec wskazujący oraz palec środkowy. Teraz uwaga: kolejne dwa dźwięki zagramy kciukiem lewej ręki (ten drugi na 2 progu struny A). Następnie palec środkowy, serdeczny, ponownie kciuk oraz na końcu palec serdeczny.

 

PRZYKŁAD 4 będzie Waszą pracą domową. Tym razem musicie trochę pogłówkować i połączyć opalcowania z przykładów 2 i 3 w jedną całość. Jeśli przestrzegaliście instrukcji, to wszystko powinno pójść jak po maśle.

 

Na tym zakończymy nasze zmagania. Zainteresowanym tematem polecam przejrzeć całą twórczość Jerry’ego Reeda. Znajdziecie w niej olbrzymią ilość wartościowych i niezwykle interesujących zagrywek. W przyszłym miesiącu podejmiemy dalsze zmagania z utworem "Swingin ’69". Pozdrawiam oraz życzę owocnego ćwiczenia!