W grudniu 2008 przedstawiłem kilka sekwencji, które miały pomóc Wam urozmaicić ograne pentatoniczne patenty. W tym miesiącu pociągniemy ten temat dalej, i to nie tylko pod względem nietypowej kolejności dźwięków, ale również ich ilości.
W numerze 36 ćwiczyliśmy sześć przykładowych sekwencji. Pierwsze z nich były regularne. Rytm szesnastkowy, a więc cztery grupy po cztery nuty na takt i sekwencja składająca się z czterech stopni skali. Od jej kolejnych dźwięków graliśmy kombinację 1-2-4-3 (zarówno w górę, jak i w dół) oraz 1-3-2-4 graną od co drugiego stopnia skali. Następnie przełamaliśmy rytm tych czwórkowych grup przy pomocy sekwencji nieparzystych. Najpierw kombinacją 1-3-2 w dół skali, a następnie nieco bardziej złożoną sekwencją składającą się z siedmiu dźwięków: 1-2-4-1-2-4-5-6 w górę skali. Na końcu połączyliśmy ze sobą kilka grup - dwa razy po dwanaście, trzy i pięć dźwięków - w bardziej złożoną całość. Zachęcam Was, abyście potraktowali te przykłady jako rozgrzewkę przed kolejnym odcinkiem warsztatów.
Cechą wspólną tamtych ćwiczeń był puls szesnastkowy, który przełamywaliśmy nieparzystymi sekwencjami. Teraz zrobimy coś innego - wyrwiemy się z tradycyjnego pulsu szesnastkowego. Dlaczego? Jak powiedział kiedyś Ritchie Blackmore: "Nie lubię być przewidywalny. Uwielbiam robić wszystko to, czego mi nie wolno lub nie wypada". Skoro wypada grać na trzy lub na cztery, i tak grają wszyscy, czemu nie zagrać na pięć? Jeśli spojrzycie na zapis nutowy zamieszczony na sąsiedniej stronie, to zobaczycie grupy złożone właśnie z pięciu dźwięków. Pięć dźwięków przypadających na jedną ćwierćnutę (beat) nazywamy kwintolą.
Zanim zabierzecie się do ćwiczenia, spróbujcie przez chwilę wystukiwać kwintole ręką. Jeśli nie macie metronomu, niech beat wyznacza noga. Palcami postarajcie się zmieścić pięć puknięć w każdym uderzeniu metronomu (nogi). Można tu zastosować pewien trick ułatwiający kontrolowanie ilości uderzeń, a mianowicie składać piątkę z mniejszych grup. Możecie liczyć kwintolę jako dwa - jeden - dwa, jako dwa - trzy lub jako trzy - dwa (w ten ostatni sposób podzielone jest metrum pięć czwartych słynnego standardu jazzowego "Take Five"). Jeśli oswoiliście się już trochę z kwintolą, proponuję przejść do naszych ćwiczeń.
PRZYKŁAD 1 to najprostszy sposób zagrania grup złożonych z pięciu dźwięków. Poruszamy się w pentatonice C moll, w ósmej pozycji na gryfie. Kwintole grane są w dół od kolejnych stopni skali. Tak więc użytą tu kombinację można opisać jako 1-2-3-4-5, patrząc od najwyższego dźwięku (niektórzy zapisują to, patrząc od najniższego dźwięku jako 5-4-3-2-1). Pewien jankeski brodacz Zakk Wylde powiedział, że "jeśli ćwiczysz szybkie zagrywki, kostkując naprzemiennie, i zapominasz o legato, to nie znaczy, że automatycznie jesteś lepszym gitarzystą". Tak więc tam, gdzie na to pozwalał układ opalcowania, dodałem łuki legato. Dobrze jest jednak pograć te wprawki również z kostkowaniem każdego dźwięku. Kwintola jest bowiem naprawdę niezłym boosterem technicznym, ponieważ (podobnie jak w trioli) każdą grupę rozpoczynamy, kostkując w innym kierunku.
Od niedawna jestem posiadaczem używanego przetwornika firmy Bartolini, na którym nie ma serii ani numeru. Mogę tylko stwierdzić, że jest to przetwornik Bartolini o wymiarach 70×39mm. Chciałbym się dowiedzieć, czy jest jakaś możliwość rozróżnienia, z jakim dokładnie przetwornikiem mam do czynienia?
{Odpowiedź}Moje ulubione kostki to Fender Classic Celluloid Extra Heavy. Jedyny problem w tym, że pocą mi się ręce i kostki te się ślizgają...
{Odpowiedź}Zgromadziłem dość pokaźną kolekcję materiałów na gitarę: książki, DVD, tabulatury itp. Staram się teraz przerobić to wszystko po kolei. Jaką strategię przyjąć, by wyciągnąć z tego maksymalne korzyści?
{Odpowiedź}Mam problemy z płynnym graniem legato. Zwykle w połowie przebiegu palce mi się blokują, a cała ręka jest spięta. Proszę o radę, jak wyjść z tego impasu.
{Odpowiedź}Na rynku jest obecnie bardzo dużo szkółek, podręczników, nut... Jak z tego morza materiałów wybrać coś, co jest naprawdę dobre i warte uwagi?
{Odpowiedź}