Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #42 - Ja kwintolę, ty kwintolisz, on kwintoli...

Funky #42 - Ja kwintolę, ty kwintolisz, on kwintoli...

"Funky"

Krzysztof Inglik

W grudniu 2008 przedstawiłem kilka sekwencji, które miały pomóc Wam urozmaicić ograne pentatoniczne patenty. W tym miesiącu pociągniemy ten temat dalej, i to nie tylko pod względem nietypowej kolejności dźwięków, ale również ich ilości.

W numerze 36 ćwiczyliśmy sześć przykładowych sekwencji. Pierwsze z nich były regularne. Rytm szesnastkowy, a więc cztery grupy po cztery nuty na takt i sekwencja składająca się z czterech stopni skali. Od jej kolejnych dźwięków graliśmy kombinację 1-2-4-3 (zarówno w górę, jak i w dół) oraz 1-3-2-4 graną od co drugiego stopnia skali. Następnie przełamaliśmy rytm tych czwórkowych grup przy pomocy sekwencji nieparzystych. Najpierw kombinacją 1-3-2 w dół skali, a następnie nieco bardziej złożoną sekwencją składającą się z siedmiu dźwięków: 1-2-4-1-2-4-5-6 w górę skali. Na końcu połączyliśmy ze sobą kilka grup - dwa razy po dwanaście, trzy i pięć dźwięków - w bardziej złożoną całość. Zachęcam Was, abyście potraktowali te przykłady jako rozgrzewkę przed kolejnym odcinkiem warsztatów.

Cechą wspólną tamtych ćwiczeń był puls szesnastkowy, który przełamywaliśmy nieparzystymi sekwencjami. Teraz zrobimy coś innego - wyrwiemy się z tradycyjnego pulsu szesnastkowego. Dlaczego? Jak powiedział kiedyś Ritchie Blackmore: "Nie lubię być przewidywalny. Uwielbiam robić wszystko to, czego mi nie wolno lub nie wypada". Skoro wypada grać na trzy lub na cztery, i tak grają wszyscy, czemu nie zagrać na pięć? Jeśli spojrzycie na zapis nutowy zamieszczony na sąsiedniej stronie, to zobaczycie grupy złożone właśnie z pięciu dźwięków. Pięć dźwięków przypadających na jedną ćwierćnutę (beat) nazywamy kwintolą.

Zanim zabierzecie się do ćwiczenia, spróbujcie przez chwilę wystukiwać kwintole ręką. Jeśli nie macie metronomu, niech beat wyznacza noga. Palcami postarajcie się zmieścić pięć puknięć w każdym uderzeniu metronomu (nogi). Można tu zastosować pewien trick ułatwiający kontrolowanie ilości uderzeń, a mianowicie składać piątkę z mniejszych grup. Możecie liczyć kwintolę jako dwa - jeden - dwa, jako dwa - trzy lub jako trzy - dwa (w ten ostatni sposób podzielone jest metrum pięć czwartych słynnego standardu jazzowego "Take Five"). Jeśli oswoiliście się już trochę z kwintolą, proponuję przejść do naszych ćwiczeń.

PRZYKŁAD 1 to najprostszy sposób zagrania grup złożonych z pięciu dźwięków. Poruszamy się w pentatonice C moll, w ósmej pozycji na gryfie. Kwintole grane są w dół od kolejnych stopni skali. Tak więc użytą tu kombinację można opisać jako 1-2-3-4-5, patrząc od najwyższego dźwięku (niektórzy zapisują to, patrząc od najniższego dźwięku jako 5-4-3-2-1). Pewien jankeski brodacz Zakk Wylde powiedział, że "jeśli ćwiczysz szybkie zagrywki, kostkując naprzemiennie, i zapominasz o legato, to nie znaczy, że automatycznie jesteś lepszym gitarzystą". Tak więc tam, gdzie na to pozwalał układ opalcowania, dodałem łuki legato. Dobrze jest jednak pograć te wprawki również z kostkowaniem każdego dźwięku. Kwintola jest bowiem naprawdę niezłym boosterem technicznym, ponieważ (podobnie jak w trioli) każdą grupę rozpoczynamy, kostkując w innym kierunku.



PRZYKŁAD 2 jest już trochę bardziej skomplikowany. Poruszamy się w dół po tych samych fragmentach dźwiękowych, ale tym razem wykorzystana jest kombinacja 1-4-3-2-5. Jak widać już w pierwszym takcie, pojawiają się tu skoki pomiędzy pierwszą i trzecią oraz drugą i czwartą struną (string skipping). W szybkim tempie może być to miejscem próby, czy Wasza technika jest odpowiednio doszlifowana. Sytuacja ta ulega jeszcze pogorszeniu w takcie drugim. Pomiędzy pierwszą i drugą kwintolą mamy skok ze struny piątej na drugą, a pomiędzy kwintolą trzecią i czwartą - skok ze struny czwartej na pierwszą. Jeśli sprawia Wam to jakiekolwiek problemy, to radzę zwolnić tempo, a nawet wyizolować to miejsce i przez chwilę pobawić się w Małysza, czyli potrenować skoki (między strunami).



PRZYKŁAD 3 to powrót do najprostszej sekwencji czwórkowej, o której rozmawialiśmy w grudniu 2008. Mamy tu typowe 1-2-3-4 grane w dół skali. Jednakże, w celu uzyskania kwintoli, podwojony został pierwszy dźwięk w każdej grupie. Proponuję Wam ten zabieg z dwóch powodów. Po pierwsze, możecie wykorzystać do ćwiczeń wszystkie dobrze wgrane pod palce frazy oparte na kombinacjach czwórkowych. Po drugie, takie zdwajanie dźwięków jest dobrym wyjściem do przyszłych zabaw z rytmami. Owe zdwojone pierwsze (lub dowolne kolejne) dźwięki z grupy możecie zamienić przykładowo na jedną ósemkę. W ten sposób łatwiej będzie eksplorować tak nadal jeszcze dziki i nieodkryty świat nieregularnych podziałów rytmicznych.



Po kilku ćwiczeniach przychodzi czas na rzucenie się na głęboką wodę. PRZYKŁAD 4 jest fragmentem improwizacji. Zobaczmy, co nam tu wyobraźnia dała w prezencie... Pierwsze dwa motywy złożone są z grup po cztery nuty i mają identyczną architekturę. Widać, że godziny poświęcone na ćwiczenie sekwencji czwórkowych dają o sobie znać - jest to kombinacja 1-2-4-5, grana od co drugiego stopnia pentatoniki. W dalszej części frazy (czyli trzeciej kwintoli) również mamy motywy parzyste. Tym razem jest to również kombinacja 1-2-4-5 grana od co drugiego stopnia skali, ale w innym układzie (opalcowaniu). Musicie jednak pamiętać, że te kombinacje czwórkowe ubrane są tutaj w kwintolowy płaszczyk, powodujący przesunięcie akcentów. Podobny zabieg występował w przykładach od czwartego do szóstego wspomnianych już wcześniej warsztatów z numeru 36 "Gitarzysty". Wtedy grane były nieparzyste grupy nut na przekór regularnym grupom szesnastek. Tutaj na odwrót - rytmiczną grupę nut mamy nieregularną, a motyw regularny. Na początku drugiego taktu wchodzimy do góry po rozłożonym akordzie Cm7, zmieniając jednocześnie pozycję na gryfie. Ostatnie dwie kwintole to standardowe zejście, podobne do tego z przykładu 1, ale z innym opalcowaniem. Do zmiany pozycji na gryfie wykorzystany został tu slide (sl.).



PRZYKŁAD 5 zostawiam pusty, aby zachęcić Was do wpisania tu samodzielnie wymyślonego ćwiczenia lub frazy. Dzięki temu możecie mieć swój własny przykład w Waszym ulubionym piśmie gitarowym. Nie bójcie się kombinować, analizować i rozkładać wszystkiego na czynniki pierwsze. John Frusciante, mistrz spontanicznego grania i autor wielu legendarnych riffów w zespole Red Hot Chili Peppers, powiedział kiedyś: "Niektórzy ludzie są po prostu leniwi i dorabiają filozofię do tego, że nie znają teorii. Teoria cieszy się złą sławą, bo kojarzy się z graniem bez emocji. Moim zdaniem, trzeba znaleźć złoty środek".



Życzę więc Wszystkim powodzenia i wytrwałości. Do zobaczenia za miesiąc!