Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #43 - Regularne nieregularniki

Funky #43 - Regularne nieregularniki

"Funky"

Krzysztof Inglik

W czerwcu wykonywaliśmy ćwiczenia oparte na kwintolach. Tym razem wrócimy do normalnego, szesnastkowego podziału, ale przemycimy pod nim grupy składające się z trzech, pięciu i siedmiu nut.

W muzyce, jak w życiu, rzeczy oczywistych nie trzeba specjalnie podkreślać. Co więcej, często najbardziej kręci nas to, czego nie widzimy na pierwszym planie. Jeśli w podkładzie twardo akcentowane są ćwierćnuty, to głowę rozbujają nam synkopy, akcenty na "i" oraz wszelkiego rodzaju rytmy, które stoją na bakier z tym podstawowym. Działa to też na odwrót - jeśli podkład jest rytmicznie zakręcony, to najfajniejsze są proste nuty. Notabene, dotyczy to również harmonii. Jeśli mamy prosty groove z jednym stojącym akordem, to można sobie poszaleć i odjechać naprawdę daleko, w rejony, których klasyczna teoria nie zdoła wyjaśnić. Ale jeśli przyjdzie nam ogrywać Coltrane’owski "Giant Steps" to lepiej trzymać się samych akordów - sam Mistrz biegał tam w większości po zwykłych trójdźwiękach.

Co jakiś czas proponuję Wam ćwiczenia oparte na sekwencjach. Tak było między innymi w numerze 12/2008 "Gitarzysty". Na pewno zauważyliście, że te sekwencje, które zgadzają się z naturalnym podziałem wartości rytmicznych w takcie, brzmią dość mechanicznie (próbuję ominąć tu termin "kwadratowo"). Na przykład w takcie podzielonym na szesnastki, w którym mamy cztery grupy po cztery nuty, sekwencje czwórkowe będą mało interesujące, tak samo jak sekwencje trójkowe grane triolami. Wystarczy jednak zamienić je miejscami. Kombinacje czwórkowe grane triolami oraz motywy składające się z trzech nut, grane regularnymi szesnastkami, będą już bardziej przyciągały uwagę słuchaczy.

PRZYKŁAD 1 to najprostsza z możliwych sekwencja (1-2-3) grana w dół po kolejnych stopniach pentatoniki F moll. W tabulaturze motywy zostały oddzielone przerywaną, pionową kreską. Na pięciolinii każda pierwsza nuta sekwencji oznaczona jest akcentem (>). Ćwiczenie należy przesuwać w górę gryfu i grać we wszystkich pięciu boksach pentatoniki. Warto je też przenieść na inne struny. Jak widać już na pierwszy rzut oka, akcent motywu pojawia się na kolejnych nutach grup szesnastkowych. Wróci na "raz" dopiero po przejściu pełnego cyklu, który wyznacza najmniejsza wspólna wielokrotność. W tym przypadku jest to dwanaście nut (cztery razy trzy) - wracamy na "raz" w trzeciej ćwiartce pierwszego taktu.



W numerze 6/2008 graliśmy ćwiczenia kwintolowe - one też brzmiały dość mechanicznie. Nieco bardziej interesujący był wyimprowizowany przykład 4. Tam intuicyjnie zagrałem sekwencje czwórkowe w pulsie kwintolowym, dzięki czemu przesuwały się akcenty. Teraz spróbujemy zrobić na odwrót, czyli zagrać motyw składający się z pięciu nut, ale w normalnym, szesnastkowym podziale.

PRZYKŁAD 2 to zaprezentowana już miesiąc temu sekwencja (1-2-3-4-5) grana w dół po kolejnych stopniach pentatoniki F moll. W tym przypadku najmniejszą wspólną wielokrotnością jest dwadzieścia (cztery grupy po pięć nut). Na "raz" wracamy dopiero z początkiem drugiej ćwiartki drugiego taktu. Podobne frazy wykorzystuje w swoich improwizacjach między innymi Pat Martino, zapętlając je czasem przez kilkadziesiąt taktów, co nadaje im hipnotyczny wręcz charakter. Zachęcam do rozwinięcia przykładu 2 o pozostałe kwintole, które ćwiczyliśmy w zeszłym miesiącu, lub wymyślenia własnych. Kombinacje składające się z pięciu dźwięków to niezwykle prosty, a jednocześnie efektywny sposób na dodanie do muzyki szczypty pieprzu.



Kolejnym "nieregularnikiem" w tym odcinku warsztatów "Funky" będzie motyw składający się z siedmiu nut. PRZYKŁAD 3 to sekwencja, którą można usłyszeć w solówkach Scotta Hendersona. Tak jak we wcześniejszych frazach motywy zostały oddzielone przerywaną, pionową kreską i każda pierwsza nuta sekwencji oznaczona akcentem (>). Pełny okres (najmniejsza wspólna wielokrotność) wynosi w tym przypadku dwadzieścia osiem nut. Tak więc powrót do "raz" pochłonie nam cały pierwszy takt (szesnaście nut) i trzy ćwiartki taktu drugiego (dwanaście nut). W przykładzie 3 jedynym trudnym momentem może być przeskok z czwartego progu drugiej struny na czwarty próg struny pierwszej i zagranie zaraz po tym pull-offu. Zaznajomieni z techniką rolling-fingers będą mieli łatwiej. Pozostali muszą tu użyć poszczególnych palców. Zachęcam jednak do opanowania umiejętności grania jednym palcem nut położonych na tym samym progu - pozwoli to w przyszłości uniknąć zbędnej plątaniny (co szczególnie widoczne będzie w przykładzie 4).



Oczywiście nie trzeba się trzymać kurczowo pulsu szesnastkowego. Można w podobny sposób wykorzystywać rozmaite rytmy. PRZYKŁAD 4 oparty jest na grupie składającej się z trzech ósemek. Drugą ósemkę z każdego motywu podzielimy dodatkowo na trzy. Mamy tu więc ósemkę, triolę szesnastkową i kolejną ósemkę. Triolę tę zagrać należy sweepem - zaczynamy uderzeniem kostki w dół, potem trzy dźwięki jednym ruchem w górę i znowu uderzenie w dół. Nuty leżące na jednym progu proponuję jak zwykle zagrać techniką rolling-fingers. Oczywiście można grać wszystko poszczególnymi palcami, ale w niektórych sytuacjach robi się z tego niepotrzebnie zakręcona plątanina. Dla tych, którzy spotykają się z terminem rolling-fingers po raz pierwszy, wyjaśniam: oznacza on zagranie dwóch nut przez "przetoczenie" palca z jednej struny na drugą. Kiedy trzeba zagrać kolejny dźwięk na tym samym progu na wyższej strunie, kładzie się palec, tłumiąc jednocześnie niższą strunę jego opuszką. Kiedy trzeba wykonać nutę na niższej strunie, trzeba zrobić tak zwaną "zakładkę", położyć zawczasu palec w docelowej pozycji i wyprostować go do normalnej pozycji, grając drugą nutę. Naprawdę warto spróbować, bo umiejętność ta niezwykle ułatwia życie.



Jak już wspomniałem, w celu uzyskania maksymalnych korzyści z tych ćwiczeń należy je wykonać we wszystkich możliwych pozycjach i na wszystkich strunach. Ze względu na ograniczoną pojemność załączonej płyty CD prezentuję przykłady jedynie w pięciu kolejnych boksach pentatoniki. PRZYKŁAD 5 to tradycyjnie miejsce na Waszą aktywność. Proszę, abyście wzięli udział w redagowaniu kolumny "Funky" i wpisali tam swoje własne, samodzielnie wymyślone ćwiczenie.



Jeśli ktoś z Was miałby ochotę mi je zeskanować i przesłać na e-mail, to z dziką przyjemnością się z nim zapoznam. Do zobaczenia za miesiąc!