Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #44 - 26 stopni na schodach do chwały

Funky #44 - 26 stopni na schodach do chwały

"Funky"

Krzysztof Inglik

Tym razem, z okazji drugiego miesiąca wakacji, zafundujemy sobie gitarowy obóz przetrwania. Ćwiczenia na poprawę kondycji trwać będą przez 30 dni. Mam nadzieję, że dotrwamy do końca w komplecie...

Na wstępie kilka uwag, a raczej porad, jak grać wprawki zapisane na stronie obok. Po pierwsze, nie radzę rzucać się na głęboką wodę i grać wszystko jednego dnia. To może spowodować znudzenie i wypalenie się, a w rezultacie nigdzie nas nie zaprowadzi. Najlepiej jest grać jedną sekwencję dziennie (na różne sposoby - o czym niżej) przez sześć dni w tygodniu, a siódmego zrobić sobie odpoczynek. W ten sposób mamy realistyczny, bo możliwy do wykonania plan na cały miesiąc. Wszystkie sekwencje proponuję opanować najpierw tak, jak są zapisane, czyli z powtarzaniem tych dwóch grup szesnastkowych. W ten sposób ograna zostanie większość miejsc problematycznych, jakie wystąpić mogą w solówkach pentatonicznych. Dla urozmaicenia można przesuwać motyw zarówno horyzontalnie (wzdłuż gryfu do innych pozycji pentatoniki), jak i wertykalnie (grać je na różnych setach strun). Zwieńczeniem może być podkładanie pod te figury różnych rytmów - zabawa z tym ograniczona jest w zasadzie tylko wyobraźnią. Ćwiczenia te wpłyną pozytywnie zarówno na lewą, jak i prawą (kostkującą) rękę, na orientację na gryfie, a także pobudzą wyobraźnię podczas improwizacji. Zaręczam, że niektóre motywy będą się pojawiały w solówkach spontanicznie.

Sugerowana technika palcowania to rolling-fingers, czyli przetaczanie się jednym palcem podczas grania nut położonych na dwóch strunach, ale na tym samym progu. Oczywiście tam, gdzie będzie to wygodne, lepiej jest użyć osobnych palców. Nie jest bowiem naszym celem wybieranie drogi skrajnie trudnej. Wręcz przeciwnie, rolling stosujemy po to, by sobie sprawę uprościć. Mniej wtajemniczonym przypomnę może, o czym mowa. Nazwa "rolling-fingers" nawiązuje obrazowo do sposobu zagrania - przez przetoczenie palca z jednej struny na drugą. Jak to zrobić? Kiedy trzeba zagrać kolejny dźwięk na tym samym progu na wyższej strunie, to po prostu kładzie się palec, tłumiąc jednocześnie niższą strunę jego opuszką. Kiedy kolejny dźwięk jest na niższej strunie, trzeba zrobić tak zwaną zakładkę (tak jakby położyć wcześniej palec w docelowej pozycji) i po zagraniu pierwszego dźwięku wyprostować go (naciskając niższą strunę i zwalniając wyższą). Brzmi to skomplikowanie, lecz zapewniam, że w praktyce technika ta jest prosta i intuicyjna, a największą jej zaletą jest ekonomia opalcowań nawet przy największym nagromadzeniu kwart.

KOMBINACJA 1 to 1-2-3-4. W przedstawionej formie nie powinna sprawiać żadnych problemów. Natomiast przy schodzeniu w dół skali trzeba uważać na dźwięki pojawiające się na piątym progu. W miejscu, gdzie z sekwencji rozpoczynającej się od nuty "D" przechodzimy do sekwencji zaczynającej się od nuty "C", trzeba skoczyć z piątego progu pierwszej struny na piąty próg struny trzeciej - ta odległość będzie się powtarzała także na innych strunach. Trzeba tu więc zawczasu zrobić "zakładkę" pierwszym palcem, by móc go wyprostować, grając "C" na trzeciej strunie. Zupełnie naturalnie gra się natomiast tę sekwencję w ruchu do góry - prawdopodobnie każdy z Was w jakimś momencie swej gitarowej kariery grał podobne ćwiczenie. Paul Gilbert powiedział kiedyś: "Słuchałem bardzo wielu gitarzystów - kolesi, którzy byli dużo szybsi ode mnie, ale grali trochę chaotycznie. Chciałem się od tego odciąć. Chciałem grać wolniej, ale dokładniej, tak aby każda nuta zagrana była czysto". Tak więc pomimo prostoty spróbujcie zagrać to ćwiczenie w ekstremalnie wolnym tempie, nadając każdej nucie dużą wagę.

KOMBINACJA 2 to 1-2-4-3. Jest to sekwencja dość prosta i wdzięczna wykonawczo w obu kierunkach. Mamy tutaj wprawdzie na dzień dobry dwie zakładki - między nutą drugą i trzecią (ósmy próg) oraz między nutą szóstą i siódmą (piąty próg) - są to jednakże skoki na sąsiednią strunę, więc z ich wykonaniem nie powinno być kłopotu. Przy okazji wzmocniony zostanie czwarty palec (oraz trzeci na niższych setach strun).

KOMBINACJA 3 to 1-3-2-4. Mamy tutaj same kwarty, ale dla zaprzyjaźnionych z techniką rolling- -fingers ćwiczenie powinno być dość łatwe. Miejsce, w którym trzeba uważać, to zapętlenie tego motywu - gramy tu piąty próg na drugiej strunie, piąty próg na pierwszej i trzeba od razu wrócić na strunę drugą. Świetnie wzmacnia to pierwszy palec. Sekwencja ta może natomiast sprawić trochę problemów podczas schodzenia w dół skali, szczególnie na strunach od piątej do trzeciej. Zagranie jednym palcem zakładki ze struny czwartej na trzecią i wstawienie tego palca na strunę piątą jest dość trudne nawet dla zaprawionych rollerów. Proponuję w tym wypadku dostawiać osobny palec na koniec każdej grupy szesnastkowej - to będzie łatwiejsza droga. Dave Mustaine powiedział kiedyś: "Zawsze chciałem grać po swojemu, choć czasem znajdzie się ktoś, kto powie, że coś się robi nie tak. Jest całe mnóstwo takich mądrali". Nie bójcie się więc szukać własnych rozwiązań i grać tak, jak Wam podpowiada intuicja.

KOMBINACJA 4 to 1-3-4-2. Jest ona nieco łatwiejsza od poprzedniej. Jedyny moment, w którym trzeba uważać, pojawia się przy schodzeniu z tą sekwencją w dół skali. Pojawiają się wtedy trzy dźwięki pod rząd na tym samym progu - trzeba odpowiednio wcześniej robić zakładkę i stopniowo ją przenosić na struny niżej. Zupełnie bez problemu gra się za to wersję wchodzącą.

KOMBINACJA 5 to 1-4-2-3. To jedna z najłatwiejszych po kombinacjach 1 i 2. Praktycznie nie ma tu trudnych miejsc zarówno w kierunku wstępującym, jak i zstępującym. Nie bagatelizujcie pomimo to kombinacji 5. Jak mówi Joe Bonamassa: "Nigdy się nie poddawaj. Trzeba być bardzo wytrwałym, a wtedy wszystko się spełni".

KOMBINACJA 6 to 1-4-3-2. W formie, w jakiej jest zapisana, nie powinna sprawiać problemów. Natomiast przy schodzeniu w dół po skali trzeba uważać na moment przechodzenia pomiędzy kolejnymi sekwencjami - mamy tam do czynienia z nutami granymi jednym palcem na tym samym progu. Ta szósta kombinacja, szczególnie w wersji opadającej, jest niezwykle wdzięczna w graniu i bardzo popularna wśród muzyków, nie tylko gitarzystów. Ciekawie wypada akcent przypadający na drugą nutę każdej grupy szesnastkowej.

Ograniczone miejsce nie pozwala mi opisać wszystkich dwudziestu czterech sekwencji. Myślę jednak, że każdy, kto przebrnie przez pierwszą szóstkę, poradzi sobie także dalej. Na CD przygotowałem dla Was trzy podkłady w trzech różnych tempach, tak aby każdy mógł spróbować swych sił i stopniowo się rozwijać. Na koniec przytoczę słowa Jarka Śmietany: "Ważne są nie tylko same nuty, ale to, co dzieje się pomiędzy nimi. Pauzy są tak samo ważne jak dźwięki. Właśnie gospodarowanie pauzami pokazuje Twój artyzm i styl". Spróbujcie więc ubarwić grane ćwiczenia wtrącaniem do nich pauz, a nawet dłuższych momentów ciszy - czyż frazy nie nabierają wtedy oddechu? Życzę wytrwałości i do zobaczenia za miesiąc!