Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Metal #9 - Flażolety sztuczne

Metal #9 - Flażolety sztuczne

"Metal"

Sławomir Sobczak

Choć flażolety są raczej domeną gry solowej, to ich umiejętne użycie umożliwia znaczące poszerzenie naszych możliwości wykonawczych również w sferze gry rytmicznej.

Podstawowe informacje na temat techniki znajdują się w ramce. Chociaż flażolety możemy grać praktycznie w każdym miejscu na strunach, to na początek spróbujmy ćwiczyć z flażoletami znajdującymi się w odległości wielokrotności oktawy. Który ze znanych gitarzystów rockowych wykorzystuje flażolety sztuczne? Odpowiedź jest prosta: w większym lub mniejszym (czasem ledwie słyszalnym) stopniu wykorzystują je prawie wszyscy! W pierwszej kolejności na myśl przychodzi rzecz jasna Zakk Wylde oraz Andy LaRocque.

Osobiście nie przepadam za wysokimi, przenikliwymi flażoletami pojawiającymi się nagle w czasie gry rytmicznej i bardziej preferuję flażolety określane mianem "semi-harmonics" (półflażolety) - dźwięki będące czymś pośrednim, brzmiące zdecydowanie bardziej agresywnie i oryginalnie. Po dojściu do wprawy można wydobyć naprawdę wiele różnych dźwięków, nieznacznie tylko zmieniając kąt kostki oraz miejsce ataku struny. Przy wykorzystywaniu omawianej techniki ważne jest to, aby nie przesadzić, gdyż zbyt częste i natarczywe flażolety mogą skutecznie zniechęcić naszych potencjalnych słuchaczy.

Przykład 1 przedstawia absolutne podstawy. Mamy tu skalę molową, którą staramy się ogrywać, stosując flażolety. Celowo ćwiczymy w niższych pozycjach nie tylko dlatego, że w tych warsztatach zajmujemy się grą rytmiczną. Robimy tak przede wszystkim w celu przyzwyczajenia się do charakteru brzmieniowego flażoletów granych w niższych rejestrach. W przypadku trudności z uzyskaniem zadowalających rezultatów proponuję rozpocząć ćwiczenia w okolicach 5-7 pozycji na strunach Di G. W tym magicznym miejscu flażolety powinny wychodzić najłatwiej (choć nie zapominajmy, że efekty zależą też od konkretnego instrumentu). Aby dobrze trafić w odpowiednie miejsce na strunie, należy kierować się prostą zasadą - gramy w tym miejscu, gdzie znalazłby się dźwięk wyższy o wielokrotność oktawy (czyli leżący w odległości 12 wirtualnych progów, np. grając dźwięk cis na 4 progu struny A5, kostkę umieszczamy nad miejscem, gdzie znalazłby się próg 28). Niekiedy konieczne może się okazać podkręcenie regulatorów TREBLE i PRESENCE w posiadanym sprzęcie. Po dojściu do wprawy okaże się jednak, że nawet na stosunkowo ciemno brzmiącej gitarze jesteśmy w stanie wydobyć idealne flażolety.



Teraz pora na coś z życia - przykład 2 zawierający riff okraszony kilkoma flażoletami. Jak widać, możemy zagrać kilka różnych flażoletów, nie zmieniając pozycji lewej dłoni (w drugim takcie gramy ciągle dźwięk na 2 progu struny A5, chociaż zmieniając pozycję prawej dłoni powodujemy, że wydobywane są zupełnie inne dźwięki), a także ten sam flażolet, wykorzystując inną pozycję (tutaj: w pierwszym takcie grając na 3 i 7 progu, otrzymujemy ten sam flażolet). Ważne jest tu trafienie w odpowiednie miejsce na strunach.

Ciekawie zagrane flażolety znajdziemy choćby u Johna Petrucciego w niezwykłej pod wieloma względami kompozycji "When The Water Breaks" (Liquid Tension Experiment, "2"). Jest to o tyle ciekawy przykład, że w jednym z riffów gitarzysta wprowadza flażolety stopniowo, rozpoczynając od motywów ich pozbawionych. Artykulacja tego typu powinna być naszym nadrzędnym celem. Podobnie jak tłumienie strun, również flażolety aż proszą się o potraktowanie ich w sposób dynamiczny, jako pewne kontinuum.



Spróbujmy zagrać prostą zagrywkę bez użycia flażoletów, by następnie stopniowo je wprowadzać aż do momentu, gdy staną się maksymalnie wyraziste. Proponuję rozpocząć od riffu przedstawionego w przykładzie 3, który - z uwagi na zastosowaną pozycję - idealnie nadaje się do flażoletów. Eksperymenty z tą techniką powinniśmy przeprowadzać tu tylko w przypadku dźwięków granych na strunie A5.



Naszym celem powinno być takie opanowanie prezentowanej techniki, aby możliwe było jej wykonanie bez wysiłku w czasie dość szybkiej gry. Przykład 4 przedstawia zagrywkę wymagającą większej koncentracji i - standardowo - rozluźnienia mięśni. Szybka zmiana sposobu kostkowania (konieczna przy tego typu zagrywkach), jest już większym wyzwaniem niż sporadyczne wydobywanie flażoletów, tak jak to miało miejsce poprzednio.



Dokładność wykonania nabiera kolosalnego znaczenia w przypadku opracowania kompozycji zaaranżowanych na dwie lub więcej gitar, bowiem niezwykle łatwo o stworzenie nieprzyjemnych dysonansów. Jeśli mamy jakiekolwiek wątpliwości co do poprawności granych dźwięków, poprośmy kolegę o granie w kółko odpowiedniego motywu i dodajmy do tego flażolety.

Na koniec pewien charakterystyczny i efektowny trik, który można właściwie potraktować bardziej jako flażolet naturalny (przykład 5). Zagrywkę tę realizujemy w następujący sposób: lewą ręką wykonujemy jakąkolwiek, możliwie prostą, zagrywkę bazującą na technice legato. W przedstawionym ćwiczeniu znajduje się sekwencja technik hammer-on, pull-off, pull-off. Można ją oczywiście znacznie urozmaicić, ale to już pozostawiam Wam. Prawa ręka zachowuje się tu dość dziwnie, gdyż nie atakuje strun anie nie realizuje techniki typu tapping. Grzbietem dłoni delikatnie dotykamy strun i przesuwamy rękę wzdłuż nich, bacznie zwracając uwagę na to, aby, nie naciskać zbyt mocno.



Jako że tym razem poruszyłem temat rytmu tylko pobieżnie, serdecznie zapraszam do warsztatów funky Krzyśka Inglika, w których znajduje się solidna dawka ćwiczeń rytmicznych, szczególnie wartościowych dla gitarzystów interesujących się muzyką metalową.