Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #34 - Akord Hendriksowski

Funky #34 - Akord Hendriksowski

"Funky"

Krzysztof Inglik

Muzycy klasyczni operują pojęciem "akord tristanowski" w nawiązaniu do wielodźwięku użytego przez Wagnera w dramacie muzycznym "Tristan i Izolda".

Wśród znajomych, z którymi uczyłem się grać na gitarze, mieliśmy nasz własny akord, który całkowicie zawładnął naszą wyobraźnią. Był to tzw. akord hendriksowski. Pisaliśmy już o tym akordzie przy okazji artykułu Nicka Cracknella "Jimi Hendrix - jaki był naprawdę?", opublikowanego w lipcowym wydaniu "Gitarzysty". Chodzi oczywiście o popularną dominantę z noną zwiększoną i pominiętą kwintą, na przykład E7#9, składającą się z dźwięków: E, G#, B, D, G. Notabene zamiast G powinno tu być w zasadzie Fisis, bo do nony (F#) dodajemy kolejny krzyżyk w celu uzyskania nony zwiększonej. Nieważne... To co jest ważne, to opalcowanie tego wielodźwięku, patrząc od struny szóstej do pierwszej: x-7-6-7-8-x. Ktoś kiedyś powiedział, że tego akordu używał Jimi Hendrix i tak już zostało. Tak czy inaczej można go spotkać w niezliczonej ilości gitarowych riffów. Te, które przedstawię Wam poniżej, nie stanowią wyjątku.

 

Przykład 1 to hołd dla, za przeproszeniem, dawcy nazwy - Jimiego Hendriksa. Riff ten został dość luźno zainspirowany utworem "Foxy Lady" z płyty "Are You Experienced?", wydanej w roku 1967. Polecam gorąco ten utwór w oryginale, ponieważ jest to zdecydowanie jeden z najlepszych utworów rockowych wszech czasów. W przykładzie 1 akord E7#9 pojawia się dokładnie tam, gdzie perkusista uderza w werbel, czyli na "dwa" i "cztery". To powoduje, że fraza jest bardzo nośna i prowokująca do rytmicznego kiwania głową w takt muzyki. W drugim takcie jest mały kruczek - dwie ósemki gramy tak jak wcześniej, ale pomiędzy nimi znajduje się tłumiona szesnastka, grana kostką do góry. Akord umieszczony na drugiej ćwiartce tego taktu przytrzymujemy i tuż przed stłumioną szesnastką lekko zsuwamy w dół. Następnie wchodzi oktawowy turnaround i zapętlamy wszystko od początku.

 

Przykład 2 to riffik własnego "wypieku" (pamiętacie temat "Szuflandia"?). Zaczynamy jeden próg niżej i glissem wchodzimy na nasz ulubiony E7#9. Jednak zamiast mocnego uderzenia na dwa, jak w przykładzie pierwszym, pojawia się tutaj synkopowany akcent na drugą szesnastkę w drugiej ćwiartce. Na trzeciej ćwiartce znajdziecie oktawę A, a następnie analogiczny akcent szesnastkowy w obrębie ostatniej ćwiartki. Można przyjąć, że harmonicznie mamy tu do czynienia z molowym V-I (na "raz" i "dwa": E7#9, na "trzy" i "cztery": Am).

 

Przykład 3 rozpoczynamy z przedtaktu (trzy ósemki przed zasadniczym taktem pierwszym). W ćwiczeniu tym miejsca, w których występuje E7#9, położone są zupełnie odwrotnie niż w przykładzie 1. Tutaj mamy zaakcentowane "raz" i "trzy", z czego na pierwszej ćwiartce zaznaczona jest tylko prymka, a pełny akord przypada na trzecią ćwiartkę. W odróżnieniu od ćwiczenia 2 cały takt pierwszy dotyczy tutaj dominanty E7#9 (czyli V). Jej rozwiązanie na A dokonuje się w takcie drugim, w którym najpierw zaznaczona jest oktawowo septyma, a potem dopiero pryma. Pierwsze skrzypce grają tu akcenty, których dokładne opanowanie jest naprawdę ważne. Zauważcie, że wspomniana prymka A wchodzi w taktach drugim i czwartym z innym rytmem. W takcie drugim jest to synkopowany ślizg na trzecią ćwiartkę. Natomiast w takcie czwartym położona jest twardo na trzy.

 

Przykład 4 jest swobodnym nawiązaniem do riffu "Cupid’s Dead" z wydanej w 1992 roku płyty "III Sides To Every Story" zespołu Extreme. Grający w nim na gitarze Nuno Bettencourt to prawdziwy mistrz funkującej, rockowej gitary. Spod jego ręki wyszło naprawdę dużo riffowych perełek. Tak więc jeśli jakikolwiek muzyk nazywający siebie gitarzystą jeszcze go nie zna, to gorąco polecam (ale nie sądzę, aby się ktoś taki znalazł). Wracając do przykładu 4, zaczynamy od pustej struny E6 granej ósemkami zupełnie jak w przykładzie 1. Akord E7#9 pojawia się również i tutaj na drugiej ćwiartce. Natomiast na ostatniej ćwiartce w takcie pierwszym mamy akcent na drugiej szesnastce - podobnie jak w przykładzie 2 na "dwa" i "cztery". Jak widać, pewne elementy, swoiste nutowe cegiełki występują jako budulec w wielu różnych, muzycznych konstrukcjach. Niewątpliwie interesującym momentem w przykładzie 4 jest fraza, której początek przypada na czwarty beat taktu trzeciego. Wykorzystany jest tam interwał seksty wielkiej, dodający trochę pieprzu do naszej funkowej potrawy.

Warto też zwrócić uwagę na akord F7#9, pojawiający się na ostatnich ćwiartkach taktu trzeciego i czwartego. Jest to w zasadzie ten sam akord, tylko przesunięty pół tonu do góry. Niemniej pełni niezwykle ważną funkcję dominanty, stwarzającej chwilowe napięcie i zamykającej okres składający się z dwóch taktów. Owe F7#9 postrzegać można jako substytut trytonowy akordu B7alt, a konkretnie: B13b5 (w takim opalcowaniu, z pominięciem prymy, nony i undecymy).

Wróćmy na chwilę myślami do artysty, który zainspirował to wydanie warsztatu funky. We wspomnianym na wstępie artykule o Jimim przeczytać można słowa jego kuzyna, Boba Hendriksa. Opowiada on, że Jimi był tak zwariowany na punkcie gitar, że gdziekolwiek szedł, zawsze miał jedną z nich przewieszoną przez ramię. Był przy tym kompletnym samoukiem i wszystko opanowywał ze słuchu. Włączał płytę Myddy’ego Watersa i cofał igłę gramofonu tyle razy, ile było trzeba, aby dokładnie usłyszeć i zapamiętać zagrywkę. Kiedy koledzy chcieli, aby wyszedł i pograł z nimi w kosza, Hendrix był twardy i nie odrywał się od gitary, dopóki nie opanował danej zagrywki do perfekcji. Drugi z wielkich gitarzystów, wymienionych w tych warsztatach, miał zaledwie roczek, kiedy Jimi nagrał swoją pierwszą płytę. Jakkolwiek Nuno zaczął grać na perkusji, to już niedługo potem na dobre złapał gitarowego bakcyla. To, co łączy tych dwóch muzyków, to pełne oddanie swojej pasji. Nuno również uczył się ze słuchu, ćwiczył bez przerwy i zarywał z tego powodu zajęcia w szkole. Jeśli można z tego wyciągnąć jakąś naukę, to ująłbym to tak - jeśli chcesz być w czymś dobry, to musisz dać z siebie 200% energii. W obecnych czasach, przy całym tym zgiełku, szumie informacyjnym i ogromnej konkurencji wśród muzyków trzeba się skupić na jednej dziedzinie i drążyć w głąb tak głęboko, jak to tylko możliwe. Trzeba ćwiczyć jak najwięcej i żyć muzyką przez całą dobę, siedem dni w tygodniu, 365 dni w roku. Chyba, że będzie to rok przestępny - wtedy należy ćwiczyć 366 dni!

Na koniec chciałbym Was jak zwykle namówić do odrobiny samodzielnej pracy i poszukiwań. Kiedy już opanujecie cztery powyższe przykłady, spróbujcie ułożyć własny riff z użyciem akordu hendriksowskiego. Do zobaczenia za miesiąc.

(Krzysztof Inglik)