Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Jazz #34 - Jesienna Bossa Nova

Jazz #34 - Jesienna Bossa Nova

"Jazz"

Piotr Lemański

No tak... mamy już październik. Pomyślałem więc sobie, że gdybym chciał tak pisać zgodnie z kalendarzem, to w tym miesiącu wypadałoby wziąć na warsztat jakieś "Autumn Leaves" czy coś w tym rodzaju.


Nie zdradzę chyba żadnej tajemnicy, jeśli wyznam, że kolejne workshopy przygotowuję z pewnym wyprzedzeniem. Początek sierpnia (tak wynika z wiszącego nade mną kalendarza) nie sprzyja zanurzaniu się w jesiennych nastrojach, a i dla Was przyjemnie jest powrócić do wakacyjnych czasów, słonecznych plaż, skąpo odzianych dziewcząt... Dla podtrzymania tego nastroju pobawmy się tym razem muzyką latynoamerykańską, a ściślej - bossa novą. Za sprawą niejakiego Antonio Carlosa Jobima muzyka ta na stałe, i to od 60 lat, wywiera wpływ na jazz, a kompozycje "Girl From Ipanema", "Desafinado", "Corcovado" czy "How Insensitive" na stałe goszczą w repertuarze wielu jazzowych zespołów i solistów.

Jednym z głównych powodów popularności tego gatunku muzyki jest rytm, a ściślej mówiąc - rytm synkopowany, czyli woda na młyn muzyków jazzowych. Na bazie ósemkowego pulsu pojawiają się zazwyczaj stałe, dwu- lub czterotaktowe okresy o zazwyczaj dosyć skomplikowanej (dla Europejczyka) strukturze rytmicznej. Tych bardziej dociekliwych odsyłam w tym miejscu do podręczników dla perkusistów lub chociażby nagrań Stana Getza z Joao Gilberto.

 

Tyle tytułem wstępu, a teraz przejdźmy już do muzyki. Na początek nauczymy się prostego dwutaktowego schematu granego przez kontrabas (przykład 1). Jak widzicie, melodia oparta jest jedynie na dwóch dźwiękach: prymie i kwincie akordu, za to rytmika jest już trochę bardziej skomplikowana. Jeśli sprawia Wam trudność, proponuję odłożyć na chwilę instrument, włączyć metronom i trochę poklaskać. Jeśli nie, to chwała Wam. Pobawcie się trochę artykulacją, bo, podobnie jak w przypadku akompaniamentów walkingowych, dobrze osadzony rytmicznie bas to połowa sukcesu.

 

Po opanowaniu partii basu staramy się połączyć ją z akordami (przykład 2). Od strony harmonicznej jest to proste, ponieważ mamy tylko dwa akordy: Dm9 oraz substytut trytonowy dominanty, czyli Eb9. Takiego wyboru akordów dokonałem nieprzypadkowo, ponieważ tego typu połączenie akordowe często będzie mogło Wam służyć jako wstęp lub wydłużone zakończenie utworu w tonacji. W przypadku tonacji durowej wystarczy w pierwszym akordzie zmienić tryb na durowy - i po sprawie! Przypatrzmy się teraz, co uzyskaliśmy przez połączenie partii basu z akordami. Ósemkowy puls daje nam 16 uderzeń w dwóch taktach. My zaś realizujemy 13 z 16, a biorąc pod uwagę, że "raz" i "trzy" to nawet jeśli są niegrane, to podskórnie występują w tym rytmie i w efekcie mamy 15 na 16 zrealizowanych od strony rytmicznej ósemek. I o to chodzi. Jeśli posłuchacie jakiejkolwiek sekcji rytmicznej, to zauważycie, że w przypadku bossa novy każda ósemka jest wypełniona. Jeśli jesteśmy jedynymi akompaniatorami, to musimy pracować za całą sekcję, czyli instrument harmoniczny, bas i przede wszystkim perkusję.

 
 

Pójdźmy dalej. Przykład 4 (przykładem 3 zajmiemy się za chwilę) jest rozwinięciem zarówno od strony rytmicznej, jak i harmonicznej. Jeśli chodzi o harmonię, to - jak widzicie - mamy do czynienia z typowym schematem II-V-I-VI7, czyli musimy ograć cztery, a nie dwa akordy, poza tym następuje zagęszczenie zmian harmonicznych - zamiast co dwa takty, akordy zmieniają się co takt. W warstwie rytmicznej też nastąpiła zmiana: każde "raz" (czyli pojawienie się nowego akordu) jest wyprzedzone ósemkową synkopą.

Żeby dobrze opanować drugi akompaniament, proponuję nauczyć się najpierw linii basowej (przykład 3). Tak na marginesie: zapewne już zauważyliście, że wszystkie przykłady są nagrane z metronomem i tak proponuję ćwiczyć, ponieważ na bazie pojawiających się równo na każdą ćwierćnutę uderzeń metronomu, łatwiej nam będzie uzyskać charakterystyczny dla tej muzyki puls. Dopiero po uzyskaniu lekkości w realizacji obu schematów możemy sobie pozwolić na grę bez metronomu.

 

Powróćmy jednak do naszych nutek. Oto przykład 5 - od strony rytmicznej kolejny stopień trudności, czyli jeszcze jeden dodatkowy akord, i to na "4i". Jeśli teraz przypatrzymy się naszym czterotaktowym akompaniamentom, to zauważymy rzecz następującą: w drugim mamy cztery akordy na dwa takty, w czwartym zaś pięć akordów, a ostatni przykład to sześć akordów, w tym cztery grane na "i". Wniosek nasuwa się jeden. Podobnie jak w przypadku akompaniamentów walkingowych, również i w tym przypadku możemy sterować ilością akordów w każdym dwutaktowym schemacie. Pozostała nam jeszcze do omówienia artykulacja i palcowanie. Jeśli złapiemy na gryfie Dm9 i Eb9, to jedynym możliwym wariantem palcowania, wynikającym w sposób naturalny z ułożenia ręki na gryfie, jest realizacja partii basu jednym palcem - palcem 2. Umiejętne przenoszenie go ze struny A na strunę E i z powrotem jest warunkiem niezbędnym do uzyskania właściwej artykulacji. Wsłuchajcie się w nagranie przykładu 2. Trójdźwiękowe akordy spokojnie wybrzmiewają, a wszystkie ósemki w basie są grane krótko. Całą tę artykulację uzyskujemy ręką lewą. W zależności od tego, z jaką siłą i jak długo przyciskamy palcami poszczególne struny, tak długo dany dźwięk będzie trwał. Palce 1, 3 i 4 przez cały czas przyciskają struny, natomiast palec 2 wędruje między strunami A i E, dłużej przyciskając wszystkie ćwierćnuty czy ćwierćnuty z kropką, a krócej i lżej dociskając grane raczej staccato ósemki. W podobny sposób realizujemy drugi schemat harmoniczny (czyli Dm7 / G7 / Cmaj7 / A7). Co prawda akordy w miarę zwiększania ich liczebności w takcie wybrzmiewają krócej, ale linia basu jest realizowana dokładnie tak samo jak w poprzednim przykładzie.

No i ostatnia ważna rzecz, a mianowicie: budowa akordów. Starajcie się grać akordy o bardziej złożonej strukturze. Ja najczęściej używam tych układów, które zastosowałem w tym miesiącu, czyli z noną i sekstą. W przypadku dominant można pokusić się o alteracje, jeśli oczywiście będą pasowały do przebiegu melodycznego tematu. Ważne jest tylko to, aby ruch w górnym głosie był jak najmniejszy. Dla porównania zagrajcie w prezentowanych dzisiaj przykładach zwykłe akordy septymowe bez jakichkolwiek dodatków, a sami zauważycie różnicę. Jest to jakby odwrotność tego, co stosujemy w przypadku akompaniamentów walkingowych, gdzie można z powodzeniem stosować skąpą, czasami dwudźwiękową wręcz harmonię. Na koniec jeszcze jedna drobna uwaga: ćwicząc, starajcie się nagrywać, ponieważ podczas gry nie zawsze jesteśmy w stanie kontrolować realizację wszystkich założeń. Dopiero spokojne przesłuchanie nagranego akompaniamentu pozwoli nam wychwycić wszystkie niedokładności, a że - jak zwykle - diabeł tkwi w szczegółach, musimy te wszystkie szczególiki dokładnie wyćwiczyć. Więc, póki co, "szable w dłoń"!

(Piotr Lemański)