Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #45 - Przymierzalnia

Funky #45 - Przymierzalnia

"Funky"

Krzysztof Inglik

"Gdy kopiujesz solówki innych gitarzystów to tak, jakbyś założył ich buty i starał się poczuć to, co oni czują". W tych słowach Scotta Hendersona czai się coś niepokojąco prawdziwego, ale nie zniechęci nas to do założenia chociaż na chwilę butów Johna Frusciante. Prawda?

Album "Stadium Arcadium" ukazał się w roku 2006 i w pierwszym tygodniu sprzedał się w nakładzie 442.000 egzemplarzy w samych tylko Stanach Zjednoczonych, a do teraz sprzedano go w nakładzie przekraczającym 7 milionów (ukłony dla polskich bandów, które dostają złotą płytę za 20.000 sztuk). Zespół twierdzi, że to ich najlepsza płyta od czasów słynnego "Blood Sugar Sex Magik". Ponoć odpowiednią magię zapewnić miało nagrywanie płyty w tym samym miejscu - w rezydencji The Mansion, należącej obecnie do Ricka Rubina. Początkowo miała to być trylogia, w której każdy z albumów dzieliłby od pozostałych sześciomiesięczny odstęp. Kto wie, czy takie rozwiązanie nie byłoby rozsądniejszym. Ilość materiału, którą dostaliśmy na krążkach "Jupiter" i "Mars" sprawiła, że wielu z nas znieczuliło się na niuanse. 

Płyta kryje w sobie wiele smaczków i zakamuflowanych pod płaszczykiem prostoty wielowątkowych planów. Tak naprawdę "Stadium Arcadium" jest taki, jakim chce go widzieć słuchacz. Jeśli ktoś szuka szlagierów pokroju "Dani California" - znajdzie je. Jeśli ktoś pragnie zabawić się w detektywa śledzącego zabawy Johna z syntezatorem modularnym, ręcznie ciętą i puszczaną od tyłu taśmą czy nieregularnymi grupami nut, takimi jak kwintole i septymole - nie będzie zawiedziony. W tym odcinku warsztatów "Funky" przedstawiam cztery riffy, które zwróciły moją uwagę. Potraktujcie je, proszę, jako wstęp do własnych poszukiwań. Po tym przydługim wstępie założymy sobie pierwsze buty Johna...

 

PRZYKŁAD 1 to krótki fragment zaczerpnięty z utworu "Charlie". Nie przypadkiem go wybrałem. Riff ten nawiązuje do tematyki, w jakiej poruszaliśmy się w ciągu ostatnich miesięcy, czyli do nakładania się na siebie rytmów. Tutaj mamy nakładanie w skali makro - riff zajmujący trzy takty został nałożony na regularną formę, w której jako naturalne odczuwamy okresy czterotaktowe. Co więcej, wewnątrz tych regularnych trzech taktów na cztery czwarte znajdują się motywy mieszczące się w trzech czwartych (widać to wyraźnie w nutach). Mamy więc przesunięcie zarówno wewnątrz taktów, jak i wewnątrz okresów czterotaktowych. Posłuchajcie najlepiej w oryginale, jak gitara ustawia się przez to w kontrze do reszty zespołu. Od strony wykonawczej nie ma tu żadnych niespodzianek. To zwykły funkowy rytm. Pamiętajcie tylko o kostkowaniu obustronnym - tak łatwiej jest utrzymać puls.

Jeden z Wielkich, David Gilmour, powiedział kiedyś: "Chociaż moje palce nie są wybitnie szybkie, to mój styl gry wciąż pozostaje rozpoznawalny. Potrafię wsłuchiwać się we własne dźwięki, dzięki czemu mam pewność, że to, co gram, jest w pełni moje". Czas na kolejne "buty"...

  

PRZYKŁAD 2 jest spokojniejszy i bardziej klimatyczny. Jakkolwiek utrzymany w zupełnie innej konwencji niż przykład 1, to już po pierwszych nutach wiemy, kto gra. Ćwiczenie to oparte jest na motywie z utworu "Slow Cheetah", a John Frusciante udowadnia tutaj, że można oprzeć kolejną piosenkę na dobrze znanej i z pozoru banalnej progresji akordów. Zgadzam się - riff jest prosty i może mało funkowy, ale jednocześnie ma coś w sobie i zdecydowanie warto się go nauczyć. Do jego wykonania przyda się kapodaster, który należy założyć na szóstym progu. W zapisie, który widzicie obok, kapodaster jest progiem zerowym i wszystko jest liczone od niego. Dzięki takiej notacji możliwe jest zagranie riffu bez kapodastra, jeśli przyjmiemy, że jest nim nasze siodełko w gitarze. Jednakże riff grany wyżej ma zupełnie inny klimat. Wszystkie dźwięki na szóstej i piątej strunie grane są kostką, pozostałe trzeba zagrać palcami.

Inny z Wielkich, Richie Blackmore, wyznał pewnego razu: "Nie lubię być przewidywalny. Uwielbiam robić wszystko to, czego mi nie wolno lub nie wypada". Czy gitarzyście Red Hot Chili Peppers wypada oprzeć główny riff piosenki na zwykłych powerchordach? Przymierzmy trzecią parę "butów"...

  

PRZYKŁAD 3 oparty jest na motywie z utworu "C’mon Girl", w którym John Frusciante pokazał zupełnie inną twarz. Gdyby ten riff zagrać na trochę innym podkładzie, otrzymalibyśmy rasowego przedstawiciela stylu ska. Rozłożone w ten sposób powerchordy G5-D5- -E5-C5 to naprawdę dobre ćwiczenie na kostkowanie. Natomiast w takcie trzecim i czwartym mamy akord E moll, który w zasadzie za każdym razem grany jest przez Johna trochę inaczej. Nie ma nawet sensu tego rozpisywać, ani uczyć się dokładnie. Proponuję grać na wyczucie biciem szesnastkowym w trzech różnych rejestrach akordu w sposób zbliżony do zapisanego tutaj. Całość stanowi skuteczną wprawkę, która w swej pierwszej części wymaga precyzji, a w drugiej nieco improwizowanego chaosu.

Artysta poruszający się w nieco innej stylistyce, B.B. King, rzekł pewnego razu: "Wszyscy mamy swoich idoli. Grając utwory tych, których podziwiasz, pamiętaj, żeby ciągle być sobą". Frusciante jest sobą - niezależnie od sygnału podanego na wejściu, na wyjściu otrzymamy rasową "papryczkę". Nie wierzycie? Czas na ostatnią parę "butów"...

  

PRZYKŁAD 4 to powrót do stylistyki funky, który spotyka nas na początku utworu "Turn It Again". Ten zgrabny riff oparty został na ogranej harmonii Gm-F-Cm-Gm, zagranej jednakże w interesujący sposób. Po pierwsze, gramy tylko dwa dźwięki z każdego akordu: prymę i tercję z Gm i F oraz tercję i kwintę z Cm. Po drugie, w środek wpleciony został gliss po pentatonice G moll: z dźwięku "C" na "D" przy Cm oraz z "D" na "F" przy pozostałych akordach. Po trzecie - pod wszystkimi akordami bas gra nutę "G", co dodaje harmonii klimatu. Podczas grania tego riffu trzeba oczywiście odpowiednio wytłumić sąsiednie struny, bo kostką gramy szeroko i dynamicznie, żeby uzyskać charakterystyczny perkusyjny atak.

Rozpoczęliśmy cytatem Scotta Hendersona i skończymy słowami tego samego muzyka: "Jeśli coś robisz, musisz się temu poświęcić, bo inaczej nic nie osiągniesz - na każdym polu jest przecież ogromna konkurencja".