Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #36 - Kwartowe Zagwozdki

Funky #36 - Kwartowe Zagwozdki

"Funky"

Krzysztof Inglik

Znowu pentatonika? Ilekroć słyszę to pytanie, tylekroć się dziwię. Dziwię się, bowiem wielu gitarzystów nie odkryło nawet połowy układów w niej ukrytych.


Tym razem przyjrzymy się kilku motywom eksploatującym interwał kwarty. Pierwsze trzy ćwiczenia zaczerpniemy z prezentowanej już wcześniej tabeli sekwencji czwórkowych. Będzie to 1-2-4-3 oraz 1-3-2-4. Mam nadzieję, że wybije Was to nieco z rutyny najpopularniejszych gitarowych układów, czyli 1-2-3 (niesławna bluesowa triola) oraz 1-2-3-4 (typowy heavymetalowy lick). Jeśli poświęcicie na to trochę czasu, pomysły takie zaczną się pojawiać nieświadomie w Waszych solówkach i być może otworzą Wam jakieś nowe drzwi.

Użyjemy tutaj techniki rolling fingers, której nazwa nawiązuje obrazowo do sposobu grania - przez przetoczenie palca z jednej struny na drugą. Jak to zrobić? Kiedy trzeba zagrać kolejny dźwięk na tym samym progu na wyższej strunie, to po prostu kładzie się palec, tłumiąc jednocześnie niższą strunę jego opuszką. Kiedy kolejny dźwięk jest na niższej strunie, trzeba zrobić tak zwaną "zakładkę" (tak jakby położyć wcześniej palec w docelowej pozycji) i po zagraniu pierwszego dźwięku wyprostować go (naciskając niższą strunę i zwalniając wyższą).

 

Przykład 1 oparty został na sekwencji 1-2-4-3 w kierunku zstępującym. To znaczy dzielimy pentatonikę od najwyższej nuty na odcinki po cztery i gramy w kolejności 1-2-4-3 od najwyższego dźwięku. Niektórzy wolą taki układ zapisywać, zaczynając od najniższej nuty - jako 4-3-1-2. Niech każdy robi tak, jak uważa za stosowne - lub jak się przyzwyczaił - niezależnie od nazewnictwa w przestrzeni lewitują przecież te same dźwięki. Zapis nutowy umieszczony na następnej stronie nie powinien zostawiać wątpliwości, o co mi chodzi. Wracając do meritum, mamy tutaj motywy czterodźwiękowe. Pomiędzy drugą a trzecią nutą każdego motywu pojawia sięinterwał kwarty czystej. Idąc po kolei, dźwięk na ósmym progu pierwszej struny gramy czwartym palcem, potem próg piąty - palcem pierwszym, ale z zakładką. Następnie prostujemy palec, uzyskując nutę na piątym progu drugiej struny, i kończymymotyw palcem czwartym umieszczonym na ósmym progu. Wyjątkiem od rolling fingers będzie moment przejścia pomiędzy ósmym progiem drugiej struny na siódmy próg struny trzeciej. Wtedy oczywiście gramy te dźwięki osobnymi palcami (czwartym i trzecim). Kolejne nuty (aż do struny szóstej) opędzamy wyłącznie palcem pierwszym i trzecim. Już na tym przykładzie widać, ile upraszcza zastosowanie tej techniki - grając wszystko osobnymi palcami, mielibyśmy tu niezłą plątaninę. Oczywiście człowiek jest zdolny do wszystkiego, więc każdą "plątaninę" też da się opanować i wyćwiczyć do perfekcji, ale wprowadzenie do niej jakiejkolwiek zmiany czy odstępstwa zmienia ponownie cały układ i trzeba zaczynać od początku. Jeśli gramy kwarty za pomocą rolling fingers, to układ palców nam się nigdy nie zmienia. Wystarczający powód, by spróbować?

 

Przykład 2 to odwrócenie motywu zaprezentowanego w przykładzie 1. Mamy tutaj sekwencję 1-2-4-3, ale tym razem w kierunku wstępującym. Zaczynamy pierwszym palcem na piątym progu szóstej struny i cały pierwszy czterodźwiękowy motyw gramy standardowo. Rolling wchodzi dopiero w drugiej sekwencji, która zaczyna się czwartym palcem na ósmym progu szóstej struny. Kolejne dwie nuty gramy pierwszym palcem. Początkowo stawiając go na piątym progu piątej struny, a następnie kładąc na strunę czwartą. Ten motyw będzie się tutaj pojawiał w co drugim motywie. Oprócz ćwiczenia lewej ręki, jest to doskonała wprawka na kostkowanie. Spróbujcie zapętlić ćwiczenie 1 i 2, tak aby przechodzić pomiędzy skrajnymi strunami bez zatrzymywania się.

 

Przykład 3 to kwarty w skrajnej postaci - każda kolejna para dźwięków tworzy ten interwał. Można by powiedzieć, że jest to ćwiczenie oparte na sekwencji 1-3-2-4, ale granej od co drugiej czwórki dźwięków pentatoniki. Opalcowanie oczywiście nadal pozostaje proste, o ile pozostaniemy przy rolling fingers. Ale od początku... Czwarty palec kładziemy na ósmym progu pierwszej struny z zakładką, tak aby po wyprostowaniu nacisnął on strunę drugą. Następnie w podobny sposób kładziemy i prostujemy pierwszy palec na piątym progu. W podobny sposób pokonujemy drogę aż do struny szóstej. Wyjątek stanowi tu oczywiście przejście z ósmego progudrugiej struny na siódmy próg trzeciej struny oraz z siódmego progu piątej struny na ósmy próg szóstej struny. Warto zagrać to ćwiczenie także na odwrót, czyli kładąc kwartę nie z góry na dół, lecz z dołu do góry. Ciekawym patentem jest zagranie tego ćwiczenia na czystej barwie z wybrzmiewającymi kwartami - w tym celu nie gramy już za każdym razem rolling fingers lecz minibarré.

 

Przykład 4 zainspirowany jest popularną zagrywką, oryginalnie graną tappingiem w rytmie triolowym. Każda pierwsza nuta - z grupy trzech nut granych na jednej strunie - grana jest tam uderzeniem prawej ręki. Tutaj gramy ją kostką i skaczemy kwartę niżej na sąsiednią strunę. Cała fraza utrzymana jest w pulsie szesnastkowym, dzięki czemu całość nie brzmi tak kwadratowo jak poprzednie ćwiczenia. Nakładanie się akcentów zaznaczyłem graficznie triolowymi nawiasami nad tabulaturą - łatwo jest zobaczyć, jak mijają się z czwórkowo pogrupowanymi nutami u góry. Przykład 4 jest ponadto świetnym treningiem dla kostki - kiedy zaczniemy w dół i kostkujemy naprzemiennie, ćwiczymy najtrudniejszy, wewnętrzny wariant kostkowania. Dla wprawy można też zacząć wprawkę odwrotnie, czyli uderzeniem kostki w górę.

 

Przykład 5 to pójście nieco dalej śladami przykładu 3. Skoro nieparzyste grupy nut dają przyjemną kontrę w stosunku do parzystego pulsu szesnastek, to czemu nie spróbować z motywem złożonym z ich większej ilości. OK, niech będzie ich siedem. Zaczynamy od motywu trójkowego: piąty i ósmy próg na strunie szóstej oraz siódmy próg na piątej. Następnie powtarzamy tę grupę, ale na końcu doczepiamy kwartę jak świąteczną bombkę na choince. W ten sposób uzyskujemy siedmiodźwiękowe sekwencje, które oznaczone zostały przeze mnie nawiasami nad tabulaturą. Tym z Was, którzy nie opanowali jeszcze zbyt dobrze techniki rolling fingers, trudność może sprawić drugi z kolei motyw. Mamy tu do czynienia z trzema nutami (dwie kwarty pod rząd) granymi jednym palcem na jednym progu. Dobrze jest sobie wyizolować ten problem i ćwiczyć następująco: trzecim palcem trzy nuty na progu piątym w górę, a potem pierwszym palcem trzy nuty na progu piątym w dół. Pętla. Reszta ćwiczenia 5 nie powinna sprawić trudności.

 

Przykład 6 oparty jest na dłuższej, bo składającej się z dwunastu nut sekwencji. Trudnym może okazać się moment pomiędzy trzecim a siódmym dźwiękiem każdego motywu. Trzeba tutaj zagrać jednym palcem pięć nut leżących na jednym progu w taki sposób, aby ten interwał kwarty się nie zlewał. Warto zauważyć, że wyższy dźwięk tych kwart tworzy interesujący akcent na "i".

To byłoby tyle w świątecznym wydaniu warsztatów. Jak zwykle zachęcam do kreatywności i samodzielnego tworzenia niezwykłych sekwencji pentatonicznych. Czas na to poświęcony zaowocuje później w solówkach, które (miejmy nadzieję) staną się dzięki temu ciekawsze. Wesołych Świąt i wielu gitarowych prezentów pod choinką!