Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Specjalny: gitarowa ewangelia czyli katechesis z Nergalem

Specjalny: gitarowa ewangelia czyli katechesis z Nergalem

"Metal"

Krzysztof Inglik

"Evangelion" to jedenasty album zespołu Behemoth, wypełniony kolejną dawką riffów i solówek. Każdy, kto obserwuje karierę zespołu, musi sobie zadać pytanie - kto stoi za taką masą materiału?.

Nergal uchyla rąbka tajemnicy: "Przynoszę materiał muzyczny, jestem autorem wszystkich riffów. Utwory aranżujemy wspólnie. W studiu pozwalamy sobie na jakieś 5% swobody, improwizacji, która czasem wnosi świeżą krew do kompozycji. Natomiast na koncertach panuje już zupełna dowolność. Jeśli uznamy, że tak czy inaczej zmieniony riff jest bardziej skuteczny live, to tak gramy. Jeśli na płycie gram solo w dwugłosie, a na koncercie mam ochotę użyć wah-wah, to po prostu to robię i niczym się nie przejmuję".

Do odtworzenia na koncertach brzmienia Behemoth potrzeba nie lada sprzętu. Pytamy więc Nergala o setup live: "Mam racka firmy Mark L, którego autorem jest Marek Laskowski z Trójmiasta. Zaj***sty fachowiec i przyjaciel, dzięki któremu od jakiegoś czasu nie muszę się martwić o swoje brzmienie. W zbudowanym przez niego racku mam kilka pedałów Bossa: delay, pitch-shifter, noise suppressor, kaczkę Dunlopa, jakiś rozbudowany delay DigiTecha... Do tego stabilizator napięcia Furmana. Używam w tej chwili trzech wzmacniaczy. Pierwszy to Sommatone, który zagrał właśnie na ostatniej płycie, bardzo fajny, 50-watowy wzmacniacz małej firmy z New Jersey. Drugi to Mesa Boogie Road King - najbardziej uniwersalny, sprawdzający się dosłownie w każdych warunkach piec, i jego się trzymam najczęściej w wersji live. Trzecim jest Bogner Uberschall".

Jednakże sercem setupu Nergala jest słynna "strzałka" ESP Custom Shop. Gitara ta ma blokowane klucze, mostek tune-o-matic ze strunami przechodzącymi przez korpus oraz przystawki EMG. Gdy weźmie się ją do ręki, zaskakuje niezwykle wygodny, wykończony naturalnie gryf. Nergal: "Jego faktura jest zupełnym przypadkiem. Pewien kretyn kiedyś upuścił gitarę i złamał gryf, dlatego trzeba było ogolić lakier, żeby można było go porządnie skleić". Dość ciekawym elementem jest tu siodełko Earvana, które zostało dorobione przez lutnika z mosiądzu.

W celu uzyskania ciężkiego brzmienia lider Behemotha stroi gitarę półtora tonu w dół, idąc od szóstej struny: C#, F#, B, E, G# i C#. Standardowe komplety strun byłyby w tym przypadku bezużyteczne. Nergal ma swój własny sposób na uzyskanie optymalnego kompletu: "Łączę dwa komplety D’Addario. Wiolinowe struny biorę z kompletu .011-.049", a basowe z .013-.056". Reszta niestety idzie do kosza. Może ktoś wreszcie pomyśli o sygnowanym komplecie dla mnie? Do grania wykorzystuję jeszcze sygnowane kostki 1mm wykonane z tworzywa Tortex"

Najniżej brzmiącym numerem na płycie jest "Defiling Morality Ov Black God". Muzyk zapytany o sposób strojenia gitar odpowiada: "To jest jedyny utwór, w którym wykorzystałem gitarę siedmiostrunową. Jest ona strojona jeszcze pół tonu niżej niż standardowo: A#, D#, G#, C#, F#, A#, D#".

Riff w utworze "Daimonos", który słyszymy w okolicach 0:44 (przykład 1) jest połączeniem akordów kwintowych i ekstremalnie szybkiego kostkowania. Zaczyna się od otwartego C#5, by na drugiej ćwiartce przejść z oktawy tego powerchordu o pół tonu wyżej, co tworzy specyficzne napięcie. Odpowiedzią na nie jest szybki motyw tremolo grany na szóstej strunie. Jak mówi Nergal: "Najważniejszy jest tutaj główny puls. Reszta kostkowana jest całkowicie na czuja. Gram na gitarze bardzo intuicyjnie i nie zastanawiam się nad rzeczami, które wychodzą mi naturalnie".


Podobną sytuację mamy w początkowym riffie utworu "Ov Fire And The Void" (przykład 2). Niezwykle masywny motyw tworzy otwarty akord C#5 na strunach 5 i 6 oraz podążające za nim tremola na strunach 3 i 4. Jeśli dobrze się wsłuchać, to okazuje się, że na każdą ćwierćnutę przypada około 12 nut. Warto też zwrócić uwagę na mutację motywu w takcie drugim - tremola na 3 strunie przesunięte są pół tonu w dół. Prostota, piękno i logika tego riffu są powalające. W pierwszym takcie można znaleźć powiązania do dominanty (A) oraz jej substytutu trytonowego (D), a w drugim - implikację akordu położonego o tryton od toniki (G5), jaki można znaleźć w tak wielu klasycznych thrashowych riffach. Natomiast pierwsza nuta tremola w każdym takcie może być postrzegana wręcz jako appoggiatura zapożyczona z muzyki barokowej - wyprzedza i rozwiązuje się na nuty właściwe.


W dalszej części utworu "Ov Fire And The Void" słyszymy niezwykle klimatyczny motyw oparty na akordzie molowym C#m. Jest on przesuwany pod koniec taktu o pół tonu w dół, co tworzy napięcie rozwiązujące się z początkiem kolejnego taktu (przykład 3). Potwierdza się stara zasada, że dobra muzyka to tworzenie i rozwiązywanie napięć odzwierciedlające dychotomię tego świata - noc i dzień, czerń i biel, ogień i woda etc. Akordy C#m i Cm grane są swobodnym biciem i bez tłumienia: "Chcieliśmy, by brzmienie tej partii było otwarte, bez przesadnego wypunktowania" - tłumaczy Nergal. Fraza powtarzana jest trzy razy, po czym następuje konkluzja w postaci akordów kwintowych C5-A5-C5 oraz A5-G#5-A5. Ostatni akord z każdej grupy jest lekko zawibrowany.


Riff rozpoczynający utwór "Transmigrating Beyond Realms Ov Amenti" to kolejny sprawdzian dla naszej prawej ręki. Niewprawiony gitarzysta może mieć z riffami w "Evangelion" kłopot. Spytany o ćwiczenie na gitarze Nergal odpowiada: "Nie ćwiczę regularnie. W zasadzie robię to tylko wtedy, kiedy muszę - zwykle w trasie. Staram się wtedy zrobić 20-minutową rozgrzewkę przed każdym koncertem. Gram wtedy najczęściej nasze numery, coś szybkiego, gdzie prawa ręka gęsto pracuje. Tak więc moja gitarowa kondycja i technika zrodziła się podczas setek koncertów, a nie ćwiczenia z metronomem na domowej kanapie, co niestety czasem słychać (śmiech)". W odróżnieniu od tremola w przykładzie 1, w riffie z "Transmigrating..." mamy konkretny podział rytmiczny. Na każdą nutę trioli będącej podstawowym pulsem przypadają po dwa dźwięki, które trzeba precyzyjnie wyegzekwować. Motyw ten przedzielony jest krótką wstawką - są to na zmianę dźwięki solowe oraz akordy kwintowe (przykład 4). Całość tworzy charakterystyczne "call & response", jakie znaleźć można w każdej dobrej muzyce - od bluesów począwszy, a na death metalu skończywszy. To kolejna wskazówka typu "jak napisać dobry riff". W dalszej części utworu, około 0:20, można usłyszeć punktowane akordy kwintowe, które zdradzają inspirację zespołem Metallica.


Kruki w intro utworu "He Who Breeds Pestilence" przyprawiają o ciarki na plecach. W klimat idealnie wpisują się arpeggia trójdźwięków Fm i Db z nutą pedałową F w basie, grane na lekko przesterowanej barwie (przykład 5). Nastrój przerywa uderzenie bezkompromisowego riffu, który wchodzi około 1:39 (przykład 6). Oparty na oktawie E motyw powtarzany jest za każdym razem trzykrotnie i kończony jednym z dwóch akordów, które poznaliśmy w przykładzie 5. Warto zauważyć, że na ostatniej ćwiartce tego oktawowego riffu pojawia się znowu tryton (F-B). Być może nie wszyscy z Was wiedzą, że ten dysonansowy interwał był swego czasu uważany za "diabolus in musica", a jego użycie w bogobojnej muzyce niewskazane. W utworze tym Nergal gra pierwsze solo oparte głównie na arpeggiu akordu zmniejszonego E° (E G Bb Db), zakończone ekspresyjnym podciągnięciem na wah-wah. Solo, które słyszymy na płycie, to improwizacja ze studia. Nergal wyjaśnia: "Kiedy występujemy na żywo, to często gram inne solówki niż na płytach. Pozwalam sobie na odrobinę luzu i szaleństwa. Jaki sens miałoby granie w kółko tych samych dźwięków?".

 


Ewenementem w karierze Behemotha jest "Lucifer", a dokładniej - wykorzystanie w nim liryki polskiego poety i pisarza okresu Młodej Polski, Tadeusza Micińskiego (1873-1918). Jednakże to, co najbardziej wyróżnia "Lucifera", to epickość i niesamowity klimat tej trwającej ponad 8 minut kompozycji. Znajdziemy tu też kilka gitarowych perełek. Fundamentem pod pierwszą część wiersza, pojawiającą się ok. 1:56, jest riff oparty na akordach kwintowych G#5 i D5, a więc znów ruch po wektorze trytonu, który odpowiada za niepokojący klimat tego motywu. Pomiędzy nimi grane jest zejście oktawowe po dźwiękach C i B (przykład 7).

 

 

 

Tłem dla drugiej części wiersza, pojawiającej się po solówce ok. 3:33, jest genialny riff będący połączeniem swobodnie wybrzmiewającego arpeggia akordu C#m i punktowanego, granego tremolem arpeggia akordu D, które tworzy napięcie (przykład 8). Ten półtonowy ruch w górę można w zasadzie zinterpretować jako implikację zamiennika trytonowego dominanty G#. Mamy tu więc znów tworzenie napięcia (dominanta) i jego rozwiązywanie (tonika). Jednakże w grze Nergala takie zjawiska pojawiają się zupełnie spontanicznie, jak sam przyznaje: "Jestem muzycznym analfabetą. Uczę się oczywiście od czasu do czasu czegoś nowego, ale mój umysł wypiera całą tę wiedzę (śmiech). Pozostają rzeczy, które czuję całym sobą - dusza i palce - biorę instrument do ręki i po prostu gram, nie analizując tego zbyt intensywnie".

Krzysztof Inglik