Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #37 - Melodie

Funky #37 - Melodie

"Funky"

Krzysztof Inglik

Kiedy uczymy się grać, ćwiczymy skale, wprawki i szlifujemy solówki znanych gitarzystów. Schody zaczynają się, kiedy trzeba coś wymyślić samemu.

 Siadamy nad przysłowiową czystą kartką i... niestety czasami pozostaje ona czysta. Jak ugryźć ten temat? Jak wymyślić własną melodię, której nie będziemy się wstydzić? W tym miesiącu spróbujemy odpowiedzieć sobie na to pytanie. Weźmiemy na warsztat progresję akordów z przykładu 1, którą znajdziecie w numerze 11/2008 "Gitarzysty", i wymyślimy do niej zupełnie nową melodię.

 

Przykład 1 to podkład do naszej kompozycji. Kiedy go omawialiśmy w listopadzie, nosił tytuł "Klisza X". Więc co my tu mamy? Pierwszy akord w pierwszym takcie to oczywiście B moll, a drugi to Fis dur z dźwiękiem Ais w basie. Pierwszy akord w drugim takcie to D7 bez prymy, ale za to z kwintą (A) w basie. Pojawia się tu również interwał tercdecymy (13), ale raczej w charakterze koloru melodycznego. Spróbujcie utrzymać ten właśnie dźwięk (siódmy próg na pierwszej strunie) przez wszystkie akordy w pierwszych dwóch taktach - brzmi interesująco i, szczerze mówiąc, ten sposób zagrania progresji chodził mi pierwotnie po głowie. W takcie trzecim przesuwamy jakby formę z taktu drugiego o cały ton w dół, a więc mamy tu C7 początkowo z kwintą (G) w basie, a później z prymką. Takt czwarty to akord Fmaj7. A w zasadzie jest to Fmaj7 w 81,25%, ponieważ na drugą szesnastkę ostatniej ćwiartki wchodzi dwudźwięk Db-F, który jest częścią akordu przejściowego Bbm prowadzącego chromatycznie do Bm. Kiedy czytam to, co właśnie napisałem, przypomina mi się słynne powiedzenie Franka Zappy: "Pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze". Posłuchajcie więc po prostu przykładu 1 na załączonym CD i niech muzyka mówi sama za siebie.

Zanim jednak zaczniecie wymyślać temat, musicie się dobrze osłuchać z harmonią. Proponuję zapętlić ten podkład w odtwarzaczu i powtarzać tak długo, aż sam zacznie Wam grać w myślach. Kiedy już go macie w głowie, zadajcie sobie pytanie, jaka melodia podobałaby mi się na tym tle. Spróbujcie wyobrazić sobie, jak mogłaby brzmieć pierwsza fraza i jaki rytm mogłyby mieć dźwięki. Jaka nuta lub jaki interwał wypadłby interesująco na tle akordu z podkładu? Czasami dobrze jest robić to bez gitary w ręku. Tylko Wy, muzyka i Wasze myśli. Spróbujcie, to naprawdę działa.

Ja oczywiście mam to już za sobą. A ponieważ kiedy sam myślałem nad tematem do tej harmonii, za oknem padał jesienny deszcz, miniaturce tej dałem niewyszukany tytuł: "Kiedy pada deszcz".



Przykład 2 to właśnie ten mój temat (melodia) wymyślony do podkładu poznanego w przykładzie 1. Proponuję, abyście tym razem najpierw go posłuchali, a dopiero potem "potańczymy sobie o architekturze"... Moim zdaniem temat wyszedł całkiem sympatyczny, a przede wszystkim wpadający w ucho. Rozpoczynamy leżącą w przedtakcie nutą Eb, która pełni rolę chromatycznego dźwięku prowadzącego do pierwszej nuty pierwszego tematu, czyli do E. W przypadku akordu B moll nuta E jest kwartą i jeśli się dobrze wsłuchacie, to jej umiejscowienie w melodii na mocnej pozycji sprawia właśnie wrażenie takiego chwilowego zawieszenia, zupełnie jakby był tu akord Bsus. Kolejne trzy nuty (F# D B) rozwiązują to melodyczne zawieszenie, a jest to nic innego jak trójdźwięk B moll (oznaczony został nad tabulaturą). Jesteśmy więc w bezpiecznej bazie - w podkładzie mamy Bm i w melodii Bm. Pod tymi nutami zapisałem nasze tytułowe "Kiedy pada deszcz" - spróbujcie to sobie w myśli zaśpiewać.

Kolejnym akordem jest Fis Dur, a jaki akord tworzą kolejne dźwięki melodii (A# C# F#)? Jest to oczywiście trójdźwięk F#. W takt drugi wchodzimy podobnie jak w pierwszy - przejściowym półtonem - z nuty Db wchodzimy na D. Pierwsze trzy nuty tutaj to trójdźwięk D dur (D F# A), ale tak naprawdę pod palcami układa nam się pentatonika D dur (D E F# A B), która jest tożsama dźwiękowo, jak wszyscy wiemy, z pentatoniką B moll (B D E F# A). Tego zbioru nut trzymamy się także w takcie trzecim, jakby zupełnie ignorując harmonię, przez co podkreślone interwały to 9 (D) i #11 (F#). Na zwiększonej jedenastce lądujemy również w takcie czwartym (dźwięk B dla Fmaj7). Daje to w tym miejscu interesujący kolor. Jakby na przekór tej melancholijnej melodii, w drugiej połowie taktu wchodzi dysonansowo pentatonika położona pół tonu niżej od tonicznej, czyli Bb moll.

To chwilowe napięcie rozwiązuje się w takcie piątym, który już w zasadzie znamy, bo jest to powtórzenie taktu pierwszego. To tak, jakbyśmy opowiadając jakąś historyjkę, na chwilę nawiązali do jej początku, a więc: kiedy pada deszcz... Słyszycie to? Potem mamy rozwinięcie historii, czyli dźwięki w takcie szóstym składające się na akord Dmaj7 (D F# A C#). Ostatnie dwa takty (nuty nad C7 i Fmaj7) to wyłącznie pentatonika B moll z dodaną kwintą zmniejszoną, znana jako skala bluesowa B (B D E F F# A). Jest to więc zignorowanie harmonii, jakby sposób na powiedzenie: olać to wszystko, róbmy swoje. Oczywiście na siłę można by się tu doszukiwać jakiegoś sensu harmonicznego (człowiek jest wszakże zdolny uzasadnić sobie na siłę wszystko). W takcie siódmym mamy więc wobec C7 dźwięk B, czyli septymę wielką, ale również takie interwały, jak: 3, b5, 9, 11, 13. Wobec akordu Fmaj7 skala pentatoniczna B moll tworzy takie interwały, jak: 1, 3, 7, #11, 13, ale również b9, czyli dysonans leżący pół tonu wyżej od toniki. Tak czy inaczej skala bluesowa jest na tyle mocną i wyrytą w naszej podświadomości konstrukcją, że cała ta fraza broni się i specjalnie jej kwestionować nie można. Temat ten testowałem na swoich znajomych i reakcje były bardzo pozytywne.

Jakie wnioski płyną z tego doświadczenia, które moglibyście wykorzystać we własnych kompozycjach? Przede wszystkim to, że jeśli macie już harmonię i znacie akordy podkładu, to najprostszą drogą do wymyślenia jakiejś melodii jest wypisanie sobie ich dźwięków jako drogowskazów. Czasem wystarczy tylko je trochę przeorganizować, przenieść w inne miejsce na gryfie, dodać jakiś rytm - i temat mamy gotowy.

Na dźwiękach akordów opartych jest wiele najbardziej znanych utworów w dziejach muzyki, na przykład megahit Gary’ego Moore’a "Still Got The Blues". Melodia zaczyna się dźwiękami A-D-E-F, a w tle pojawia się akord Dm7. Jest to więc przejście od kwinty (A) i położonej na mocnej pozycji prymy (D) przez nonę wielką (E) do tercji małej (F). Kolejnym akordem jest Cmaj7, a następne dźwięki w melodii to C-D-E, czyli pryma (C), nona wielka (D) jako dźwięk przejściowy i tercja wielka (E). Następnie mamy w podkładzie Fmaj7, a w melodii lądujemy na jego kwincie (C). Po czym melodia wspina się po nutach A-B-C-D, czyli septymie małej (A), prymie (B), nonie małej (C) jako dźwięku przejściowym aż do tercji małej (D) brzmiącego w podkładzie akordu Bm7b5. Wszystko logicznie i zgodnie z harmonią. Takich przykładów można znaleźć na pęczki. Po prostu wszystkie dobre melodie opierają się na dźwiękach akordów - oczywiste, ale jak często o tym zapominamy. To jest nasz pierwszy wniosek. A drugi? Dla utrzymania równowagi we wszechświecie drugi wniosek wyciągniemy sobie z kończącej temat w przykładzie 2 skali bluesowej. Otóż czasami warto olać zasady i robić to, co się czuje niezależnie od okoliczności i wiatrów (harmonii) wiejących nam w oczy. I tym akcentem zakończę ten odcinek warsztatów funky, zachęcając Was jednocześnie do wymyślenia własnych tematów do powyżej progresji akordów. Powodzenia!