Siadamy nad przysłowiową czystą kartką i... niestety czasami pozostaje ona czysta. Jak ugryźć ten temat? Jak wymyślić własną melodię, której nie będziemy się wstydzić? W tym miesiącu spróbujemy odpowiedzieć sobie na to pytanie. Weźmiemy na warsztat progresję akordów z przykładu 1, którą znajdziecie w numerze 11/2008 "Gitarzysty", i wymyślimy do niej zupełnie nową melodię.
Przykład 1 to podkład do naszej kompozycji. Kiedy go omawialiśmy w listopadzie, nosił tytuł "Klisza X". Więc co my tu mamy? Pierwszy akord w pierwszym takcie to oczywiście B moll, a drugi to Fis dur z dźwiękiem Ais w basie. Pierwszy akord w drugim takcie to D7 bez prymy, ale za to z kwintą (A) w basie. Pojawia się tu również interwał tercdecymy (13), ale raczej w charakterze koloru melodycznego. Spróbujcie utrzymać ten właśnie dźwięk (siódmy próg na pierwszej strunie) przez wszystkie akordy w pierwszych dwóch taktach - brzmi interesująco i, szczerze mówiąc, ten sposób zagrania progresji chodził mi pierwotnie po głowie. W takcie trzecim przesuwamy jakby formę z taktu drugiego o cały ton w dół, a więc mamy tu C7 początkowo z kwintą (G) w basie, a później z prymką. Takt czwarty to akord Fmaj7. A w zasadzie jest to Fmaj7 w 81,25%, ponieważ na drugą szesnastkę ostatniej ćwiartki wchodzi dwudźwięk Db-F, który jest częścią akordu przejściowego Bbm prowadzącego chromatycznie do Bm. Kiedy czytam to, co właśnie napisałem, przypomina mi się słynne powiedzenie Franka Zappy: "Pisanie o muzyce jest jak tańczenie o architekturze". Posłuchajcie więc po prostu przykładu 1 na załączonym CD i niech muzyka mówi sama za siebie.
Zanim jednak zaczniecie wymyślać temat, musicie się dobrze osłuchać z harmonią. Proponuję zapętlić ten podkład w odtwarzaczu i powtarzać tak długo, aż sam zacznie Wam grać w myślach. Kiedy już go macie w głowie, zadajcie sobie pytanie, jaka melodia podobałaby mi się na tym tle. Spróbujcie wyobrazić sobie, jak mogłaby brzmieć pierwsza fraza i jaki rytm mogłyby mieć dźwięki. Jaka nuta lub jaki interwał wypadłby interesująco na tle akordu z podkładu? Czasami dobrze jest robić to bez gitary w ręku. Tylko Wy, muzyka i Wasze myśli. Spróbujcie, to naprawdę działa.
Ja oczywiście mam to już za sobą. A ponieważ kiedy sam myślałem nad tematem do tej harmonii, za oknem padał jesienny deszcz, miniaturce tej dałem niewyszukany tytuł: "Kiedy pada deszcz".
Przykład 2 to właśnie ten mój temat (melodia) wymyślony do podkładu poznanego w przykładzie 1. Proponuję, abyście tym razem najpierw go posłuchali, a dopiero potem "potańczymy sobie o architekturze"... Moim zdaniem temat wyszedł całkiem sympatyczny, a przede wszystkim wpadający w ucho. Rozpoczynamy leżącą w przedtakcie nutą Eb, która pełni rolę chromatycznego dźwięku prowadzącego do pierwszej nuty pierwszego tematu, czyli do E. W przypadku akordu B moll nuta E jest kwartą i jeśli się dobrze wsłuchacie, to jej umiejscowienie w melodii na mocnej pozycji sprawia właśnie wrażenie takiego chwilowego zawieszenia, zupełnie jakby był tu akord Bsus. Kolejne trzy nuty (F# D B) rozwiązują to melodyczne zawieszenie, a jest to nic innego jak trójdźwięk B moll (oznaczony został nad tabulaturą). Jesteśmy więc w bezpiecznej bazie - w podkładzie mamy Bm i w melodii Bm. Pod tymi nutami zapisałem nasze tytułowe "Kiedy pada deszcz" - spróbujcie to sobie w myśli zaśpiewać.
Kolejnym akordem jest Fis Dur, a jaki akord tworzą kolejne dźwięki melodii (A# C# F#)? Jest to oczywiście trójdźwięk F#. W takt drugi wchodzimy podobnie jak w pierwszy - przejściowym półtonem - z nuty Db wchodzimy na D. Pierwsze trzy nuty tutaj to trójdźwięk D dur (D F# A), ale tak naprawdę pod palcami układa nam się pentatonika D dur (D E F# A B), która jest tożsama dźwiękowo, jak wszyscy wiemy, z pentatoniką B moll (B D E F# A). Tego zbioru nut trzymamy się także w takcie trzecim, jakby zupełnie ignorując harmonię, przez co podkreślone interwały to 9 (D) i #11 (F#). Na zwiększonej jedenastce lądujemy również w takcie czwartym (dźwięk B dla Fmaj7). Daje to w tym miejscu interesujący kolor. Jakby na przekór tej melancholijnej melodii, w drugiej połowie taktu wchodzi dysonansowo pentatonika położona pół tonu niżej od tonicznej, czyli Bb moll.
To chwilowe napięcie rozwiązuje się w takcie piątym, który już w zasadzie znamy, bo jest to powtórzenie taktu pierwszego. To tak, jakbyśmy opowiadając jakąś historyjkę, na chwilę nawiązali do jej początku, a więc: kiedy pada deszcz... Słyszycie to? Potem mamy rozwinięcie historii, czyli dźwięki w takcie szóstym składające się na akord Dmaj7 (D F# A C#). Ostatnie dwa takty (nuty nad C7 i Fmaj7) to wyłącznie pentatonika B moll z dodaną kwintą zmniejszoną, znana jako skala bluesowa B (B D E F F# A). Jest to więc zignorowanie harmonii, jakby sposób na powiedzenie: olać to wszystko, róbmy swoje. Oczywiście na siłę można by się tu doszukiwać jakiegoś sensu harmonicznego (człowiek jest wszakże zdolny uzasadnić sobie na siłę wszystko). W takcie siódmym mamy więc wobec C7 dźwięk B, czyli septymę wielką, ale również takie interwały, jak: 3, b5, 9, 11, 13. Wobec akordu Fmaj7 skala pentatoniczna B moll tworzy takie interwały, jak: 1, 3, 7, #11, 13, ale również b9, czyli dysonans leżący pół tonu wyżej od toniki. Tak czy inaczej skala bluesowa jest na tyle mocną i wyrytą w naszej podświadomości konstrukcją, że cała ta fraza broni się i specjalnie jej kwestionować nie można. Temat ten testowałem na swoich znajomych i reakcje były bardzo pozytywne.
Jakie wnioski płyną z tego doświadczenia, które moglibyście wykorzystać we własnych kompozycjach? Przede wszystkim to, że jeśli macie już harmonię i znacie akordy podkładu, to najprostszą drogą do wymyślenia jakiejś melodii jest wypisanie sobie ich dźwięków jako drogowskazów. Czasem wystarczy tylko je trochę przeorganizować, przenieść w inne miejsce na gryfie, dodać jakiś rytm - i temat mamy gotowy.
Na dźwiękach akordów opartych jest wiele najbardziej znanych utworów w dziejach muzyki, na przykład megahit Gary’ego Moore’a "Still Got The Blues". Melodia zaczyna się dźwiękami A-D-E-F, a w tle pojawia się akord Dm7. Jest to więc przejście od kwinty (A) i położonej na mocnej pozycji prymy (D) przez nonę wielką (E) do tercji małej (F). Kolejnym akordem jest Cmaj7, a następne dźwięki w melodii to C-D-E, czyli pryma (C), nona wielka (D) jako dźwięk przejściowy i tercja wielka (E). Następnie mamy w podkładzie Fmaj7, a w melodii lądujemy na jego kwincie (C). Po czym melodia wspina się po nutach A-B-C-D, czyli septymie małej (A), prymie (B), nonie małej (C) jako dźwięku przejściowym aż do tercji małej (D) brzmiącego w podkładzie akordu Bm7b5. Wszystko logicznie i zgodnie z harmonią. Takich przykładów można znaleźć na pęczki. Po prostu wszystkie dobre melodie opierają się na dźwiękach akordów - oczywiste, ale jak często o tym zapominamy. To jest nasz pierwszy wniosek. A drugi? Dla utrzymania równowagi we wszechświecie drugi wniosek wyciągniemy sobie z kończącej temat w przykładzie 2 skali bluesowej. Otóż czasami warto olać zasady i robić to, co się czuje niezależnie od okoliczności i wiatrów (harmonii) wiejących nam w oczy. I tym akcentem zakończę ten odcinek warsztatów funky, zachęcając Was jednocześnie do wymyślenia własnych tematów do powyżej progresji akordów. Powodzenia!