O tym, że teoretyczne opanowanie gamy durowej w dwunastu tonacjach jest podstawowym warunkiem jakiegokolwiek myślenia o muzyce, nie muszę chyba nikomu przypominać.
Pierwsze dwa takty, podobnie jak w klasycznym jazzowym bluesie, to zmiana toniki na subdominantę, czyli według tego, co już wcześniej ustaliliśmy, nastąpi obniżenie dźwięku E na Eb (zmiana skali C-miksolidyjskiej na F-miksolidyjską). O ile w klasycznym bluesie powinniśmy w trzecim takcie wrócić na C7, o tyle w naszym "bluesie" następuje kolejny ruch o kwintę na Bb7 (skala Bb-miksolidyjska: zamiast dźwięku A gramy Ab), i dalej według tej samej reguły (takt czwarty, akord Eb7, zmiana D, czyli tercji skali Eb miksolidyjskiej na dźwięk Db). Zasada ruchu kwintowego jest bowiem następująca: tercja poprzedniego akordu opada o pół tonu na septymę małą akordu następnego. Doskonałym ćwiczeniem przygotowawczym będzie więc ogrywanie półnutami, w wolnym tempie, samych tercji i septym z każdego akordu, a zatem: || C7 | F7 | Bb7 | Eb7 | itd. ogrywamy półnutami | E - Bb | Eb - A | D - Ab | Db - G || itd. W rezultacie zaczniemy kontrolować po pewnym czasie wszelkie ruchy dźwięków we wszystkich dwunastu tonacjach. Jeśli teraz wrócimy do ogrywania naszego "bluesa", to okaże się, że nie taki diabeł straszny... Jeszcze jedna ważna uwaga: z praktyki wiem, że największą trudność sprawia środkowa część, czyli takty 5-8, gdzie mamy do czynienia z dużą ilością znaków chromatycznych, a do tego następuje przejście z akordów bemolowych na krzyżykowe (takt 7/8, czyli Gb7-H7). Jedyny sposób, jaki znam, to wielokrotne, częste ogrywanie tych trudniejszych fragmentów... No cóż, sztuka zawsze rodzi się w bólu.
PRZYKŁAD 2 daje nam trochę inne spojrzenie na zmieniające się dźwięki w kolejnych skalach. Wielokrotnie wspominałem, że do pełnej kontroli nad każdym schematem harmonicznym potrzebna jest świadomość tego, jakie dźwięki uległy zmianie, gdy pojawia się kolejny akord. Temu problemowi poświęcone jest właśnie drugie ćwiczenie. Jak widzicie, przez cały czas gramy w obrębie jednej tylko oktawy, najpierw C-C, a potem H-H. Nie wdając się w ogrywanie dźwięków akordowych, realizujemy ciągle tę samą frazę, modyfikując ją w kolejnych taktach zgodnie z zapisem harmonicznym. Zaproponowana przeze mnie progresja jest oczywiście jednym z wielu przykładów na wykorzystanie za każdym razem całej skali miksolidyjskiej. Kombinacji jest wiele, ale zanim weźmiecie do ręki instrument, wykonajcie sobie na kartce papieru ściągę. Wypiszcie jedna pod drugą wszystkie 12 skal, następnie na kolorowo zaznaczcie ten dźwięk, który w następnej skali ulega zmianie, a na koniec połączcie te dźwięki kreskami. I jeszcze jedna uwaga: rozpoczynając ćwiczenie, możemy grywać prostsze melodie, a nawet grać ruchem sekundowym po gamie: takt pierwszy - C, D, E, F, G, A, Bb, C; takt drugi - C, D, Eb, F, G, A, Bb, C itd. Zasada jest prosta: wszystko, co gramy, ma służyć jednemu celowi, czyli zarówno teoretycznemu, jak i praktycznemu opanowaniu skal miksolidyjskich w dwunastu tonacjach.
Od niedawna jestem posiadaczem używanego przetwornika firmy Bartolini, na którym nie ma serii ani numeru. Mogę tylko stwierdzić, że jest to przetwornik Bartolini o wymiarach 70×39mm. Chciałbym się dowiedzieć, czy jest jakaś możliwość rozróżnienia, z jakim dokładnie przetwornikiem mam do czynienia?
{Odpowiedź}Moje ulubione kostki to Fender Classic Celluloid Extra Heavy. Jedyny problem w tym, że pocą mi się ręce i kostki te się ślizgają...
{Odpowiedź}Zgromadziłem dość pokaźną kolekcję materiałów na gitarę: książki, DVD, tabulatury itp. Staram się teraz przerobić to wszystko po kolei. Jaką strategię przyjąć, by wyciągnąć z tego maksymalne korzyści?
{Odpowiedź}Mam problemy z płynnym graniem legato. Zwykle w połowie przebiegu palce mi się blokują, a cała ręka jest spięta. Proszę o radę, jak wyjść z tego impasu.
{Odpowiedź}Na rynku jest obecnie bardzo dużo szkółek, podręczników, nut... Jak z tego morza materiałów wybrać coś, co jest naprawdę dobre i warte uwagi?
{Odpowiedź}