Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Blues #49 - Akcent dorycki w bluesie Howlin’ Wolfa

Blues #49 - Akcent dorycki w bluesie Howlin’ Wolfa

"Blues"

Katarzyna Maliszewska

Howlin’ Wolf to jeden z mniej znanych, ale jednocześnie najbardziej charakterystycznych bluesmanów wywodzących się z Missisipi.

Naprawdę nazywał się Chester Arthur Burnett. W jego muzyce usłyszeć można niepohamowaną wręcz dawkę emocji, która przekłada się na dźwięki gitary, harmonijki ustnej i charakterystycznej barwy głosu. Sposób śpiewania Chestera bardzo trafnie zdefiniował kiedyś Jimmy Rogers (piosenkarz country) jako "wycie wilka". Od tamtej pory określenie "Howlin’ Wolf" z powodzeniem zastępowało w środowisku muzycznym jego prawdziwe nazwisko. Wolf stanowił m.in. trzon zespołu The House Rockers. Występował u boku wielu znakomitych muzyków, takich jak Muddy Waters, Willie Johnson, Bill Wyman czy Willie Dixon. Popularność Wolfa urosła do niemałej rangi. Zespoły takie jak The Rolling Stones, Cream czy The Yardbirds wykonywały utwory z repertuaru m.in. Howlin’ Wolfa oraz grupy The House Rockers.

My weźmiemy pod lupę dwie krótkie zagrywki Wolfa, które pochodzą z płyty "Howlin’ At The Sun". Każda z nich, jeśli można to tak określić, stanowi instrumentalne intro danego utworu. Zupełnie jakby Howlin’ Wolf nabierał w tym czasie powietrza, a dźwięki gitary naprowadzały jedynie na trop za chwilę śpiewanej przez niego melodii. Spróbujcie tak właśnie to sobie wyobrazić. Za moment przejdziemy bowiem do analizy zmieniającego się tu metrum, zastosowanej skali oraz rytmiki. Uwierzcie jednak, że nie to jest najważniejsze. Howlin’ Wolf nie myślał przecież o tym, jakiej skali użyje w tej improwizacji ani w jakim metrum zagra za chwilę swoje bluesowe intro. Wyobraźcie sobie czarnoskórego olbrzyma (Wolfa często nazywano Big Foot lub Bull Cow) z gitarą elektryczną oraz wielkim głosem, który po utracie ukochanej wydobywa z dostępnych mu instrumentów dźwięki obfite w uczucie smutku i rozpaczy, aby za chwilę stać się radosnymi i ciepłymi niczym promyk słońca. Wyobraźcie sobie człowieka nieprzewidywalnego, który w zależności od nastroju nadawał swoim piosenkom odmienny ton. A teraz pomyślcie sobie, że te różnorodne i stale zmieniające się nastroje znajdują stałe odzwierciedlenie w muzyce, którą Howlin’ wykonuje. Wybrane jej fragmenty zapisałam w nutach i w tabulaturze obok, gdzie wyraźnie widać zmieniające się metrum wraz z graną w danym momencie frazą muzyczną. W rzeczywistości jednak Howlin’ tupał jednolite wartości rytmiczne (w tym przypadku - zgodnie z zapisem nutowym - ćwierćnuty) i grał w ich rytm. Zapoznając się z dalszą częścią warsztatu, weźcie proszę pod uwagę fakt, że Howlin’ Wolf był człowiekiem grającym prosto z serca. Jego muzyka to owoc drzemiących w nim uczuć, a nie efekt wiedzy teoretycznej z zakresu np. charakterystycznych dla bluesa skal.

PRZYKŁAD 1 to wstęp do "Baby Ride With Me". Przeanalizujmy tę muzyczną frazę pod kątem zastosowanego w niej materiału dźwiękowego oraz rytmiki. Rozpoczyna ją ciąg dźwięków: f, e, d, c, b /h/, a, g#, g - od najwyższego do najniższego. Później mamy powtórzone oktawę niżej dźwięki f oraz d. Zagraj pierwszy takt przykładu kilkakrotnie. Wsłuchaj się w brzmienie uzyskanej melodii. To urozmaicona przez dodatkowe kolory (e, g#, b /h/) paleta skali pentatonicznej molowej. Dzięki nim nabiera ona barwy doryckiej. Jak ją rozpoznać? Można oczywiście nauczyć się budowy danej skali oraz jej odmian. Innym sposobem może być jej słuchanie oraz usłyszenie. Co mam na myśli? Przejdźmy do przykładów.



PRZYKŁAD 1A. Zagraj to ćwiczenie, a następnie zastanów się, co słyszysz. Na początku będzie to gama durowa C (dźwięki: c, d, e, f, g, a, b/h/, c). Zauważ, że rozpoczęta od 2 stopnia (drugi dźwięk gamy), czyli od dźwięku d, nabiera innego charakteru brzmieniowego. Jest to melodia skali doryckiej, którą dokładnie ilustruje PRZYKŁAD 1B. Rozpoczęta od dźwięku d jest skalą dorycką w tonacji C dur (d, e, f, g, a, b/h/, c, d). Dołóżmy do niej dźwięk gis (tzw. kwarta zwiększona, tryton) i zagrajmy od najwyższego dźwięku do najniższego, zgodnie z PRZYKŁADEM 1C. Wsłuchaj się w to ćwiczenie. Przejdźmy dalej: w PRZYKŁADZIE 1D 2 dźwięki (f, e) wyprzedzają przed chwilą graną melodię. W efekcie uzyskaliśmy brzmienie podobne do tego zilustrowanego w pierwszym takcie przykładu 1. Czym się różni? Porównaj przykłady 1D oraz 1E. Zwróć uwagę, że w tym ostatnim materiał dźwiękowy jest dokładnie taki sam jak w zagrywce Wolfa otwierającej warsztat. W kolejnych taktach przykładu 1 można również usłyszeć brzmienie innej, prezentowanej wielokrotnie na łamach warsztatu, skali. Przeanalizuj takty 4 i 5 i spróbuj samodzielnie odpowiedzieć na pytanie: jakiej?

Intro kompozycji "Baby Ride With Me" zamyka akord D7, a wraz z nim pojawia się niesamowity, porównywalny jedynie do tembru Elmore’a Jamesa, głos Howlin’ Wolfa. Przykład 1 pod względem rytmicznym (rozłożenia wartości ósemek w takcie) niewiele różni się od PRZYKŁADU 2. Przy zachowaniu w takcie metrum 4/4 na każdą jego miarę przypadają trzy ósemki. Zauważ, że metrum towarzyszące zagrywce zilustrowanej w przykładzie 2 jest zmienne. Drugi takt omawianego przykładu ma metrum 3/4, natomiast takt czwarty - 2/4. Jednak w omawianym przykładzie ważna jest przede wszystkim wspólna miara różniących się od siebie pod względem metrum taktów. W każdym z nich tą miarą jest ćwierćnuta (2/4, 3/4, 4/4). Spróbuj zagrać przedstawioną w przykładzie 2 zagrywkę, wystukując ćwierćnuty i koncentrując się na nich. Tak właśnie ją zagrał Howlin’ Wolf w utworze "How Many More Years". Posłuchaj jej. Spróbuj odnaleźć i usłyszeć w niej dorycki akcent. Zwróć w szczególności uwagę na takty 2 i 4, w których powtórzona jest ta sama melodia. W ostatnim takcie przykładu pozwoliłam sobie na zagranie dwóch akordów. Są one charakterystyczne m.in. dla stylu gry gitarzysty, którego sylwetkę postaram się Wam przybliżyć już za miesiąc.



Tymczasem pozostał nam jeszcze jeden przykład. Warto czasem eksperymentować i przenosić na gryf melodie, które pojawią się nieoczekiwanie gdzieś wewnątrz Was. Melodie, na których powstanie może wpłynąć nawet kilka dźwięków. Wybrałam cztery i, grając je w kółko, usłyszałam pewną melodię. Sprawdziłam, czy jej składniki można zinterpretować. Ku mojemu zdumieniu okazało się, że tak. Uzyskałam poniekąd brzmienie tzw. spanish scale, która z powodzeniem połączona z pentatoniką molową oraz z przedstawioną dziś skalą może jeszcze bardziej podkreślić dorycki akcent w bluesowych improwizacjach. Opartą na tym zagrywkę ilustruje PRZYKŁAD 3.



Mam nadzieję, że przedstawiony powyżej materiał pozwoli Wam chociaż w niewielkim stopniu poszerzyć horyzonty granych do tej pory improwizacji, zachęci do eksperymentowania, ale przede wszystkim do słuchania oraz słyszenia (a więc rozpoznawania) interesujących Was melodii. Tym razem poznaliśmy pokrótce sylwetkę Howlin’ Wolfa. Gorąco Was zachęcam do bliższego zapoznania się z jego twórczością, i nie tylko. Bowiem nawet najprostsza w formie bluesowa fraza muzyczna może stać się inspiracją dla uzyskania brzmienia zupełnie odmiennego, wręcz orientalnego, lub po prostu Waszego. Czego Wam życzę z okazji rozpoczętego już Nowego Roku.