Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Metal #50 - Pull 'Em All

Metal #50 - Pull 'Em All

"Metal"

Sławomir Sobczak

Jeśli jako gitarzyści rytmiczni macie czasem ochotę poszerzyć swój arsenał technik gry o nowe narzędzia, jak np. pull-off, to nic nie powinno stanąć Wam na przeszkodzie.

Sprawdźmy więc, co można osiągnąć, dodając do prostych riffów pull-off. PRZYKŁAD 1 to najłatwiejsze z prezentowanych w tym miesiącu ćwiczeń, które można potraktować nawet jako rozgrzewkę. Zagrywka ta składa się z samych ósemek, które najlepiej kostkować ruchem z góry na dół, co zresztą sugeruje umiarkowane tempo 150BPM. W tym przypadku zastosowanie kostkowania naprzemiennego nie jest niczym uzasadnione. Większość dźwięków jest wytłumiona prawą ręką ułożoną na mostku (P.M.), a pozostałe połączone są łukiem legato. Nie ma tu zatem nic, co mogłoby odwrócić naszą uwagę od tematu tegoż odcinka warsztatów, czyli techniki pull-off. We wszystkich taktach przykładu 1 znajduje się ona niezmiennie pomiędzy "2 i" oraz "3", a zatem dźwięk wydobyty poprzez zarwanie struny palcem lewej ręki (w taktach 1-4 jest to e na pustej strunie E6, natomiast w takcie 5 - f na progu 1 tej samej struny) przypada na mocnej części taktu. Dzięki takiemu usytuowaniu, a także za sprawą chwilowej rezygnacji z tłumienia strun, dźwięki grane jako pull-off zostały bardziej wyeksponowane.



Pomimo uproszczonej do granic możliwości budowy omawianego riffu powinniśmy zwrócić uwagę na... opalcowanie. Na początek omówimy najbardziej naturalne rozwiązanie, jakie przychodzi do głowy, a więc użycie palca środkowego lub serdecznego do zagrania dźwięku g na 3 progu struny E6 oraz dźwięku a na jej 5 progu. Pozostaje jeszcze takt 5, w którym najbardziej wygodnym rozwiązaniem jest użycie palca wskazującego (próg 1) i serdecznego (próg 3). Teraz postaram się przekonać Was do użycia nieco innego opalcowania, które z pozoru może wydawać się nieuzasadnione, ale za to w praktyce pozwala uzyskać nieco lepsze brzmienie. A skoro przy tak małym wysiłku można poprawić brzmienie, to czemu nie spróbować? Zacznijmy od początku, czyli od pustej struny E6. W czasie grania dźwięku e na tej strunie połóżmy palec wskazujący na progu 2 struny A5, dzięki czemu zyskamy podwójnie: po pierwsze - zabezpieczymy się przed ryzykiem związanym z niechcianymi dźwiękami pochodzącymi z tejże struny, a po drugie - wzmocnimy brzmienie. Pierwsza korzyść związana jest z tym, że na progu 2 struny A5 znajduje się dźwięk b leżący w odległości kwinty od dźwięku e, a więc nawet jeśli delikatnie zahaczymy o strunę A5, to nie stanie się nic złego.

Druga korzyść wynika z faktu łatwego wzbudzenia struny A5 wskutek drgań całego instrumentu, których źródłem jest struna E6. W efekcie otrzymujemy subtelne, acz słyszalne wzbogacenie brzmienia - dosłownie tak, jakby zostały wzmocnione najbardziej pożądane harmoniczne pustej struny E6. Podobny rezultat jest bardzo trudny do uzyskania poprzez zwyczajne kostkowanie obejmujące swym zasięgiem dwie struny, które - co nie powinno dziwić - jest zbyt, że tak powiem, dosłowne. Spróbujmy jeszcze pozostać przy rozmieszczeniu dźwięków granych jako pull-off, nie wprowadzając żadnych zmian w strukturze rytmicznej zagrywki. PRZYKŁAD 2 zawiera więcej par dźwięków połączonych łukiem legato, przy czym wciąż są to tylko ósemki. Podobnie jak poprzednio, tłumimy pozostałe dźwięki. Jako że rozgrzewkę (przykład 1) mamy już za sobą, podkręćmy nieco tempo do 175BPM. Opalcowanie nie powinno sprawić większych problemów, ponieważ jest jednoznacznie wymuszone przez rozkład dźwięków. I tak: pierwsze legato wykonujemy palcem środkowym, który (po umieszczeniu na progu 8 struny E6, gdzie znajduje się dźwięk c) jest od niej odrywany, by wydobyć dźwięk b na progu 7, za który jest oczywiście odpowiedzialny palec wskazujący. Pozostawiamy go w tej pozycji aż do końca taktu, wykonując po drodze jeszcze pull-off z dźwięku d na progu 10 i ponownie c na progu 8. W takcie 2 zmieniamy pozycję z VII na V, wykorzystując przy tym palce: wskazujący (próg 5), serdeczny (próg 7) oraz mały (próg 8). Tym razem zmieniamy położenie pierwszego pull-offa, co ma za zadanie - jak zwykle - urozmaicić banalną strukturę omawianego riffu. Dwa końcowe takty nie wymagają omówienia, ponieważ są skonstruowane na podobnej zasadzie jak takty 1-2. Warto zwrócić uwagę na staranne wykonanie techniki pull-off w pozycji III, gdzie znajduje się zejście z progu 7 (dźwięk b) do 3 (dźwięk g) struny E6.



PRZYKŁAD 3 zawiera riff złożony z szesnastek, co w połączeniu z tym samym jak poprzednio tempem (175BPM) sprawia, że tym razem musimy zwrócić baczniejszą uwagę na kostkowanie i pracę prawej ręki. Jest to o tyle istotne, że po pierwszej części zagrywki (takty 1-2) przechodzimy do fragmentu, w którym musimy zahaczyć kostką także o strunę A5 (takty 3-4). Obydwie części zagrywki różnią się jedynie tym, co znalazło się na strunie A5. Pod względem budowy przykład 3 nie różni się zbytnio od tego, co już wcześniej przećwiczyliśmy, jednak z uwagi na gęstszą fakturę rytmiczną wymaga większego nakładu pracy. Najważniejsze fragmenty omawianego riffu to dwudźwięki, których niższy składnik grany jest jako legato. W pierwszym z nich (c-e) należy użyć palców wg schematu: mały palec na progu 8 struny E6 oraz serdeczny na progu 7 struny A5. Najważniejsze jest jednak to, że oprócz tego powinniśmy zawczasu umieścić palec wskazujący na progu 5 struny E6, co umożliwi błyskawiczne wykonanie techniki pull-off. Oczywiście w tym czasie dźwięk e na progu 7 struny A5 cały czas wybrzmiewa. Podobna zasada obowiązuje przy dwudźwięku b-e na progu 7, z tym że tam za dźwięk b na progu 7 struny E6 odpowiada już palec środkowy.



PRZYKŁAD 4 koncentruje się na innym aspekcie techniki pull- -off, a mianowicie na możliwości wykorzystania jej jako efektywnego sposobu ograniczenia ilości kostkowanych dźwięków. Tego typu oszczędne kostkowanie jest często stosowane w grze solowej, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zaadaptować je do naszych celów. Tym razem rozszerzymy obszar działania o kolejną strunę (D4) i zastosujemy bardzo wygodne opalcowanie. W takcie 1 dwa razy przechodzimy z progu 7 na próg 5 kolejno na strunach D4 i A5, a następnie z progu 8 na 5 (struna E6). W następnym takcie rozpoczynamy podobnie, jednak kończymy trzema ćwierćnutami triolowymi. Takty 3-4 zawierają podobną zagrywkę, z tym że przeniesioną do pozycji III. Tu również pojawia się pull-off z progu 7 do 3, który wymaga sporego rozstawu palców. Widoczne w tym przykładzie podobieństwo do gry solowej nie powinno nam przeszkadzać. Jak się okazuje, pull-off świetnie nadaje się nie tylko do rozbudowania prostych riffów o dodatkowe środki wyrazu, ale także do... ułatwienia sobie życia poprzez rezygnację z kostkowania każdego dźwięku, co może być czasem bardzo przydatne.



Mam nadzieję, że przedstawione w tym miesiącu riffy potwierdzą użyteczność techniki gry pull-off. Zagrywki te nie zawierają skomplikowanych rozwiązań rytmicznych, dzięki czemu eksponują przede wszystkim to, co najlepsze w omawianej technice w kontekście gry rytmicznej. Pamiętajmy, że każdy, nawet najbardziej banalny riff można wydatnie urozmaicić, dodając do niego jedynie kilka odpowiednio rozmieszczonych pull-offów. Jak łatwo zauważyć, ważne jest nie tylko staranne wykonanie techniki, ale również jej kontekst - w tym przypadku chodziło o rozmieszczenie akcentów. Powodzenia!