Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #11 - Rytmiczny fitness, cz. 2

Funky #11 - Rytmiczny fitness, cz. 2

"Funky"

Krzysztof Inglik

 Kontynuujemy temat rozgrzebany w numerze wrześniowym i zajmiemy się solą tego świata, a mianowicie: rytmem.

Dlaczego? Ziemia obiega słońce w regularnym rytmie, chodzimy i mówimy we własnym tempie, nasze serce bije rytmicznie - jest to tak wszechobecny składnik naszego życia, że przestajemy go zauważać i doceniać. Bez niego jednak wszystko jest martwe i nieruchome. Tak więc rytm to również najważniejszy element muzyki, który organizuje pozostałe jej elementy w czasie. Tym razem zajmiemy się synkopami, czyli... wyślemy czas na "ślizgawkę". Zajrzyjmy najpierw do Wikipedii, która podaje nam następującą definicję: "Synkopa (termin muzyczny) - przesunięcie akcentu z mocnej na słabą część taktu przez wydłużenie wartości nuty nieakcentowanej (słabej metrycznie) o część wartości nuty akcentowanej znajdującej się na mocnej części taktu (mocnej metrycznie)".

Mniej zaawansowanym z Was (zaawansowani mogą opuścić ten akapit) zaraz po przeczytaniu tej definicji nasunie się z pewnością pytanie: Czym jest mocna i słaba część taktu? Jaka nuta jest mocna, a jaka słaba metrycznie? Wszystko to ma swój początek w podziale dwójkowym, który jest podstawą stosunków rytmicznych we współczesnej pisowni muzycznej. Zresztą mnożenie i dzielenie przez liczbę dwa jest również wszechobecne w naszym życiu - mamy dwoje, oczu i uszu, dwie nogi i ręce, doba dzieli się na dzień i noc, godzina na dwie półgodziny, a te z kolei na dwa kwadranse. Tak też i cała nuta, najdłuższa wartość rytmiczna w notacji muzycznej, dzieli się na dwie półnuty, następnie każda z nich na dwie ćwierćnuty, te dają z kolei po dwie ósemki, z których powstają po dwie szesnastki - i tak dalej. Kiedy spojrzycie na stronę obok, nuty powiązane są ze sobą w grupy odpowiadające ćwierćnucie i są umieszczone w taktach. Takty zawierają cztery takie grupy (metrum cztery czwarte) i nazywamy je taktami złożonymi (z dwóch taktów  prostych: dwa razy po dwie czwarte). Każda z tych grup (na dwie czwarte) dzieli się również na dwie części, z których pierwsza otrzymuje akcent metryczny i nazywa się częścią mocną, oraz część druga, nie posiadająca akcentu metrycznego, zwana słabą częścią taktu. Ponadto, jeżeli w części taktu - obojętnie czy w mocnej, czy słabej - znajdują się co najmniej dwie nuty, to pierwsza nuta takiej grupy będzie metrycznie mocna, druga zaś słaba.

Mamy więc akcent metryczny, który nadał rys znacznej części europejskiej muzyki, kochającej marszowe akcenty na raz i trzy. Nowa muzyka, która powstała za oceanem w tyglu różnych ras i narodowości, zdawała się pomijać to, co oczywiste, i akcentować nuty pomiędzy akcentem metrycznym. Synkopa- jako dźwięk znajdujący się na słabej części taktu, przedłużony o jego następną część - jest w swym otoczeniu najdłuższa, przez co odczuwamy ją jako zaakcentowaną. Ciekawostką jest, że w okresie drugiej wojny światowej naziści klasyfikowali muzykę jako brudną, niearyjską - między innymi po ilości synkop w temacie muzycznym.

Jak zapisujemy synkopę? Najczęściej jako połączenie dwóch nut o tej samej wysokości (słabej z mocną metrycznie) za pomocą łuku pisanego po przeciwnej stronie ogonków połączonych nut. Widać to dokładnie na nutach na partyturze obok i dobrze jest się z tym zapisem oswoić. Zapewniam, że po jakimś czasie czytanie synkopa a vista nie będzie stanowiło dla Was większego problemu. Do naszych ćwiczeń wykorzystamy zbiór uzyskany za pomocą kombinacji czterocyfrowych na potrzeby wrześniowych warsztatów. Każdą z czterech grup połączymy łukiem, uzyskując synkopy.

Dla tych, którzy nie posiadają "Gitarzysty" 9/2006, przypomnę sposoby wykonywania tych wprawek. Pierwszym z nich, do którego gorąco namawiam, jest zwykłe wystukiwanie rytmów rękami - chociażby na blacie stołu. To naprawdę świetny sposób na rozwijanie poczucia rytmu. Dlaczego samymi rękami? Bez gitary i bez nawyków z nią związanych bardziej możemy się skupić na tym, co jest sednem sprawy, szybciej wychwycić błędy i upewnić się, że nie polegamy na rutynie i przyzwyczajeniach. Rytm musi być osadzony w głębi nas samych. Zabawa w wystukiwanie wykorzystuje obie ręce, dzięki czemu stymulujemy obie półkule mózgu. Jest to ważne, bo każda z nich odpowiada za inna sferę naszego muzycznego rzemiosła (intuicja kontra logika). Upewnimy się też, że obie nasze ręce czują bluesa - zarówno ta kostkująca, jak i skracająca struny na gryfie. Każde ćwiczenie może więc być wykonywane dwukrotnie - za pierwszym razem lewa ręka pełni rolę metronomu, wystukując ćwierćnuty, a prawa gra zapisany rytm. Za drugim razem na odwrót - prawa pracuje jako metronom, a lewa wystukuje rytmy. Dobrze jest wziąć do ręki kostkę, klucz lub coś, dzięki czemu "metronom" będzie bardziej słyszalny. Tempo wykonywania tej wprawki powinno być początkowe wolne i w miarę uzyskiwania wprawy stopniowo zwiększane. Drugim sposobem na opanowanie rytmów jest zagranie ich na gitarze do metronomu lub jakiegoś podkładu perkusyjnego (może to być jeden tłumiony dźwięk, akord, fragment skali i tym podobne).

Na załączonej do magazynu płycie CD znajdują się podkłady perkusyjne, do których można wystukiwać lub grać na gitarze ćwiczenia rytmiczne. Podkłady te nagrane są w umiarkowanym tempie. Pierwszy z nich to zwykły rockowy rytm, z akcentami na dwa i cztery. Pozostałe to typowe funkowe groove, które mają za zadanie utrudnić trochę wystukiwanie synkopowych rytmów. Proponuję nie wykonywać wszystkich tych ćwiczeń jednego dnia, bo może to prowadzić do znużenia i - co za tym idzie - zniechęcenia. Początkującym radzę wykonywać jedno ćwiczenie dziennie, zagrane lub wystukane do każdego z podkładów perkusyjnych. Starajcie się wtedy wykorzystać synkopowane grupy rytmiczne. Któż wie, może któregoś dnia powstanie z tego kolejny riff, który zmieni świat?