Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #12 - Funk Boogie

Funky #12 - Funk Boogie

"Funky"

Krzysztof Inglik

Kiedy pewnego słonecznego poranka usłyszałem w radiu znany utwór Joe Satrianiego nawet nie przypuszczałem, że zainspiruje on mnie do napisania kolejnego odcinka warsztatów funky

Był to "Satch Boogie" z płyty "Surfing With The Alien" wydanej prawie 20 lat temu. Riff z tego właśnie utworu z pewnością należy do grupy tak zwanych riffów wszech czasów i umiejętność zagrania go jest obowiązkowa dla każdego gitarzysty. Najprawdopodobniej impulsem do napisania "Satch Boogie" była kompozycja "Jeff's Boogie" autorstwa Jeffa Becka, którego zadeklarowanym fanem jest Joe. Kompozycja Satrianiego łączy w sobie rockową energię i funkowy puls triolowy, a główny riff nawiązuje swym charakterem do najlepszych tradycji ustanowionych przez The Meters i inne funkowe zespoły z lat siedemdziesiątych.

Tak więc w tym miejscu przedstawię Wam kilka przykładów z zupełnie innej beczki. Chciałbym, aby posłużyły one jako dowód wpływy muzyki Funk na inne style muzyczne. Wszystkie ćwiczenia będą inspirowane stylem słynnego riffu Joe Satrianiego, którego pierwsze takty zapisałem w przykładzie 1.

 

Charakterystyczne jest użycie legatowych zerwań (po angielsku "pull-off" - zaznaczone nad tabulaturą jako "P") do pustych strun (czy jak kto woli "otwartych strun", z angielskiego "open strings"). Piękno "Satch Boogie" leży w prostocie, z jaką zaznaczone są prymki Am oraz D. Przykładem inteligentnego podkreślania harmonii w riffie jest takt trzeci, gdzie Joe zaznacza tercję wielką i kwintę akordu A-dur (pierwsze dwie ósemki) stanowiącego dominantę do następującego zaraz potem D-dur (od 3 do 7 ósemki). Riff "Satch Boogie" obfituje w wiele takich smaczków, a całość zajmuje pięć razy więcej miejsca. Niestety, pojemność tego działu nie pozwala mi zapisać go w całości. Szkoda, bo im dalej, tym ciekawiej (na przykład słynne zejście  akordami dominantowymi bez prymy w okolicach 18 sekundy nagrania, zatrzymujące się na Bb7 - substytucie trytonowym dominanty od A). Gorąco więc zachęcam do posłuchania utworu w oryginale oraz sięgnięcia po rozpiskę (nuty do całej płyty zostały opublikowane przez wydawnictwo Cherry Lane już w 1988 roku).

Joe Satriani spowodował lawinę zainteresowania muzyką czysto gitarową, której eksplozja nastąpiła pod koniec lat osiemdziesiątych. Kolejny przykład - "Let's Go" (przykład 2) - pochodzi z płyty "Meltdown" nagranej przez Vinnie Moore'a na początku lat dziewięćdziesiątych. Jest to ewidentna próba nawiązania do stylistyki "Satch Boogie", zagrana tym samym, funkowym pulsem triolowym.

 

Podobnie jak w przypadku riffu Satrianiego, harmonia krąży tu wokół dwóch prymek - tym razem są to Bm i E. Vinnie używa więcej dźwięków przejściowych pomiędzy składnikami akordu. Przykładowo w drugim takcie, gdzie zaznaczony jest akord E7, zagrane są legatowe zerwania (pull-off) od dźwięków "G#-A-A#-B" - te cztery dźwięki to typowa fraza używana w improwizacjach do łączenia tercji wielkiej z kwintą. W kolejnym trzecim takcie, Vinnie używa skali B bluesowej (B D E F F#A) wraz z dźwiękami przejściowymi.

Przykład 3 - tytułowe "Funk Boogie" tych warsztatów - to riff mojego autorstwa, ułożony jako próba zmierzenia się z dziedzictwem pull-offowych riffów Satrianiego i Moore'a.

 

Oczywiście harmonia krąży po orbicie dwóch prymek - tutaj E oraz A, użyte są puste struny, a artykulacja jest legatowa. W kilku miejscach dźwięki akordów ozdobione są opóźnieniami o pół tonu niżej (na przykład dźwięk D# rozwiązujący się na E i dźwięk G# rozwiązujący się na A). Namawiam każdego z Czytelników "Gitarzysty" do podobnej próby ułożenia riffu w tej stylistyce. Kto wie, być może jeden z Was skomponuje następcę "Satch Boogie"? Jeśli ktoś chciałby podzielić się ze mną wynikami własnych, proszę o kontakt na podany tutaj adres e-mail. 

Przykład 4 to riff z utworu "Colliding Chips" autorstwa Bretta Garseda, który to z pewnością słuchał zarówno Satrianiego, jak i Moore'a.



W oryginale można posłuchać tego riffu na płycie "Uncle Moe' Space Ranch", na której opórcz Garseda gra też prawdziwa śmietanka muzyczna: T. J. Helmerich, Scott Kinsey, Gary Willis i Denis Chambers. Tym razem jest to dość skrajny przykład omawianej pull-offowej stylistyki. Brakuje tu triolowego pulsu, a tempo jest dość szybkie. Utrzymane jest obieganie dwóch prymek (A i E) oraz użycie dźwięków przejściowych pomiędzy składnikami akordu. W taki właśnie sposób przebiegają muzyczne metamorfozy - od inspiracji Satrainiego funkiem i wczesnym rockiem z czasów Yeardbirds do współczesnego, rockowego fusion.

Na koniec zachęcam do powtórzenia materiału z naszych warsztatów z poprzednich numerów "Gitarzysty". Życzę powodzenia w ćwiczeniach i do zobaczenia następnym razem.