Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #28- Etiuda Am op. 28

Funky #28- Etiuda Am op. 28

"Funky"

Krzysztof Inglik

Jak już się zapewne domyślacie, tematem przewodnim tych warsztatów będzie etiuda.


Przyporządkowałem jej numer 28, ponieważ tyle właśnie ukazało się dotychczas numerów "Gitarzysty". Notabene, gdyby tak zebrać w jedną całość wszystkie opublikowane na łamach naszego magazynu warsztaty, to wyszłaby już z tego kilkusetstronicowa książka!

Co dokładnie znaczy to słowo"etiuda"? Etiuda (franc. L’étude = ćwiczenie, studium) to utwór mający na celu opanowywanie i doskonalenie gry na instrumencie. E. podejmuje jeden lub kilka problemów wykonawczo-technicznych, jak figuracja gamowa lub akordowa, interwały, ozdobniki, polirytmia, biegłość lewej ręki, różne rodzaje artykulacji, specjalna aplikatura i in. ("Mała encyklopedia muzyki" PWN, W-wa 1981).

Nuty widoczne po prawej stronie to etiuda oparta na dwunastotaktowej formie molowego bluesa w tonacji A moll: Am | Am | Am | Am | Dm | Dm | Am | Am | Em | Dm | Am | Am |. Problem, który podejmuje ta etiuda, to przeplatanie gry akordowej z punktowanymi solowymi wstawkami. Ma ona także usprawnić szybkie przechodzenie pomiędzy oddalonymi od siebie pozycjami na gryfie. Dzięki oparciu etiudy o formę bluesa osłuchacie się i uwewnętrznicie sobie jego harmonię. Funkowy riff, przedstawiony w pierwszych czterech taktach, zaczerpnięty został z utworu "Tutti-Frutti In Realtime" zespołu -123 min (www.minus123min.com), który można usłyszeć na wydanej w 1999 roku płycie"Shooba Dooba". W oryginale na gitarze gra Zdeněk Bína, z którym miałem okazję zamienić kiedyś kilka słów po warszawskim koncercie zespołu. To naprawdę skromny, a jednocześnie utalentowany gitarzysta, z niezwykłym wyczuciem rytmu i funkowej frazy.

 

Kilka uwag o wykonaniu ćwiczenia. Pierwszy dźwięk (V próg na 6 strunie) gramy drugim palcem. Następnie trójdźwięk A-moll na trzech najwyższych strunach gramy trzecim palcem (tak zwane pół-barré). Przy takim opalcowaniu z łatwością zagramy hammer- -on z III na V próg szóstej struny. Z kolei trójdźwięk B moll (pół-barré na VII progu) gramy czwartym palcem. Dzięki temu łatwiej będzie wrócić na V próg szóstej struny w kolejnym takcie, a także przejść do legatowej wstawki (pull-offy z VII do V progu) w takcie czwartym.

Ponieważ etiuda jest utworem ćwiczebnym, a redakcja otrzymuje niezmiennie wiele pytań właśnie w sprawie ćwiczeń, pozwolę sobie pozostać jeszcze przez chwilę przy tym temacie. W rozmaitych wywiadach, udzielanych przez słynnych gitarzystów, można znaleźć wiele wskazówek dotyczących sposobu ćwiczenia. Na przykład John Petrucci podkreśla konieczność wyznaczenia sobie realistycznego celu. Realistyczny cel to taki, który da się osiągnąć lub da się ocenić rezultat pracy nad nim. Tak więc "opanować dzisiaj ten jeden pasaż Emaj7" jest celem realistycznym. Natomiast"nauczyć się grać na tyle szybko, żeby wszystkim opadły szczęki" jest już celem nierealistycznym. Nie dlatego, że nigdy do takiej szybkości się dojść nie da, ale dlatego, że jest to cel mglisty, niejasny, nieokreślony. To tak, jakby postanowić dobiec do Krakowa, po czym zawiązać sobie oczy szarfą i wystartować z całych sił w wybranym losowo kierunku. Sukces nie jest kwestią szczęścia czy talentu. Do celu dobiegają gitarzyści, którzy wiedzą, dokąd i którędy (przez jakie etapy) biec.

Jednak czy sprint po 8 godzin dziennie bez przerwy zrobi z nas lepszych biegaczy? Joe Satriani powiedział kiedyś, żeby nie spędzać nad jednym problemem (tematem) więcej niż godzinę. Wynika to ze specyfiki naszego mózgu, dlatego też lekcje w szkołach podzielone są na"odcinki" tematyczne przeplatane przerwami. Naukowcy odkryli, że mózg potrzebuje czasu na utrwalenie wiedzy i przygotowanie się do przyjęcia następnej porcji. Dlatego też, nawet mając duże ambicje, nie starajcie się siedzieć nad jedną rzeczą kilka godzin pod rząd. Joe Satriani wstawał zwykle wcześniej i ćwiczył godzinę przed pójściem do szkoły. Po południu zajmował się już tylko tym, co przyjemne: graniem, jamowaniem z kolegami, słuchaniem muzyki itd. John McLaughlin, mając już przecież ugruntowaną pozycję w świecie gitary, po dziś dzień ćwiczy o trzech porach dnia: dwie godziny rano i wieczorem oraz jedną godzinę w środku dnia. To tak, jakby zaliczył trzy dni treningu w czasie, podczas gdy inni odbywają długi, ale pojedynczy trening.

Z kolei Frank Gambale zwraca uwagę na fakt, że ludzie próbujący wyćwiczyć do perfekcji jakiś element techniki lub zagrywkę, często wpadają w rutynę wykonywania ciągle tych samych czynności. Frank radzi, żeby wciąż zmieniać i urozmaicać swoje treningi. Zamiast próbować grać tę dobrze znaną skalę eolską (lepiej od samego Boga), lepiej jest wziąć na warsztat piąty modus harmonicznej minorowej lub cokolwiek innego, co może zaprowadzić w nieodkryte wcześniej rejony. Granie w kółko tych samych, dobrze znanych, bezpiecznych rzeczy niewątpliwie może poprawić Wasze samopoczucie, ale sprawi też, że nigdy nie dobiegniecie do celu.

Jim Hall namawia nas do pójścia jeszcze dalej w naszej krucjacie przeciwko rutynie i dobrze ogranym patentom. Ten legendarny gitarzysta jazzowy podczas ćwiczeń"zaślepiał" wybrane struny w gitarze za pomocą gumek. To zmuszało go do maksymalnego wykorzystania strun, które pozostały mu do dyspozycji, a jednocześnie do spojrzenia na gryf gitary w zupełnie inny, nowy sposób. Spróbujcie pograć akompaniament i improwizację z pominięciem czwartej lub trzeciej struny albo zagrać solo, mając do dyspozycji tylko dwie najwyższe struny. Włóżcie w to tyle wyobraźni i energii, jakby od tego solo zależało całe Wasze życie.

Stary rockowy wyjadacz Keith Richards podpowiada, żeby grając, nie chować się za gitarowymi efektami. Największą sztuką jest bowiem użycie tych zabawek w taki sposób, aby słuchacz czuł, że dzieje się coś niezwykłego, ale nie wiedział tak do końca, co to jest. Podczas ćwiczenia na gitarze lepiej jest unikać zbyt intensywnego przesteru, na którym gra się zbyt łatwo, jak również innych efektów, takich jak reverb czy chorus, ponieważ one maskują braki techniki i nie pozwalają skorygować błędów. Natomiast Steve Morse zdradził, że często ćwiczy na niepodłączonej gitarze, dzięki czemu zyskuje większą siłę i kontrolę nad instrumentem.

Na koniec zacytuję słowa nieśmiertelnego Johna Lee Hookera:"Zapomnijcie o tych wszystkich wyszukanych akordach i po prostu skoncentrujcie się na funkowym pulsie!". Czasami mniej, znaczy więcej.

(Krzysztof Inglik)