Jak już się zapewne domyślacie, tematem przewodnim tych warsztatów będzie etiuda.
Kilka uwag o wykonaniu ćwiczenia. Pierwszy dźwięk (V próg na 6 strunie) gramy drugim palcem. Następnie trójdźwięk A-moll na trzech najwyższych strunach gramy trzecim palcem (tak zwane pół-barré). Przy takim opalcowaniu z łatwością zagramy hammer- -on z III na V próg szóstej struny. Z kolei trójdźwięk B moll (pół-barré na VII progu) gramy czwartym palcem. Dzięki temu łatwiej będzie wrócić na V próg szóstej struny w kolejnym takcie, a także przejść do legatowej wstawki (pull-offy z VII do V progu) w takcie czwartym.
Ponieważ etiuda jest utworem ćwiczebnym, a redakcja otrzymuje niezmiennie wiele pytań właśnie w sprawie ćwiczeń, pozwolę sobie pozostać jeszcze przez chwilę przy tym temacie. W rozmaitych wywiadach, udzielanych przez słynnych gitarzystów, można znaleźć wiele wskazówek dotyczących sposobu ćwiczenia. Na przykład John Petrucci podkreśla konieczność wyznaczenia sobie realistycznego celu. Realistyczny cel to taki, który da się osiągnąć lub da się ocenić rezultat pracy nad nim. Tak więc "opanować dzisiaj ten jeden pasaż Emaj7" jest celem realistycznym. Natomiast"nauczyć się grać na tyle szybko, żeby wszystkim opadły szczęki" jest już celem nierealistycznym. Nie dlatego, że nigdy do takiej szybkości się dojść nie da, ale dlatego, że jest to cel mglisty, niejasny, nieokreślony. To tak, jakby postanowić dobiec do Krakowa, po czym zawiązać sobie oczy szarfą i wystartować z całych sił w wybranym losowo kierunku. Sukces nie jest kwestią szczęścia czy talentu. Do celu dobiegają gitarzyści, którzy wiedzą, dokąd i którędy (przez jakie etapy) biec.
Jednak czy sprint po 8 godzin dziennie bez przerwy zrobi z nas lepszych biegaczy? Joe Satriani powiedział kiedyś, żeby nie spędzać nad jednym problemem (tematem) więcej niż godzinę. Wynika to ze specyfiki naszego mózgu, dlatego też lekcje w szkołach podzielone są na"odcinki" tematyczne przeplatane przerwami. Naukowcy odkryli, że mózg potrzebuje czasu na utrwalenie wiedzy i przygotowanie się do przyjęcia następnej porcji. Dlatego też, nawet mając duże ambicje, nie starajcie się siedzieć nad jedną rzeczą kilka godzin pod rząd. Joe Satriani wstawał zwykle wcześniej i ćwiczył godzinę przed pójściem do szkoły. Po południu zajmował się już tylko tym, co przyjemne: graniem, jamowaniem z kolegami, słuchaniem muzyki itd. John McLaughlin, mając już przecież ugruntowaną pozycję w świecie gitary, po dziś dzień ćwiczy o trzech porach dnia: dwie godziny rano i wieczorem oraz jedną godzinę w środku dnia. To tak, jakby zaliczył trzy dni treningu w czasie, podczas gdy inni odbywają długi, ale pojedynczy trening.
Z kolei Frank Gambale zwraca uwagę na fakt, że ludzie próbujący wyćwiczyć do perfekcji jakiś element techniki lub zagrywkę, często wpadają w rutynę wykonywania ciągle tych samych czynności. Frank radzi, żeby wciąż zmieniać i urozmaicać swoje treningi. Zamiast próbować grać tę dobrze znaną skalę eolską (lepiej od samego Boga), lepiej jest wziąć na warsztat piąty modus harmonicznej minorowej lub cokolwiek innego, co może zaprowadzić w nieodkryte wcześniej rejony. Granie w kółko tych samych, dobrze znanych, bezpiecznych rzeczy niewątpliwie może poprawić Wasze samopoczucie, ale sprawi też, że nigdy nie dobiegniecie do celu.
Jim Hall namawia nas do pójścia jeszcze dalej w naszej krucjacie przeciwko rutynie i dobrze ogranym patentom. Ten legendarny gitarzysta jazzowy podczas ćwiczeń"zaślepiał" wybrane struny w gitarze za pomocą gumek. To zmuszało go do maksymalnego wykorzystania strun, które pozostały mu do dyspozycji, a jednocześnie do spojrzenia na gryf gitary w zupełnie inny, nowy sposób. Spróbujcie pograć akompaniament i improwizację z pominięciem czwartej lub trzeciej struny albo zagrać solo, mając do dyspozycji tylko dwie najwyższe struny. Włóżcie w to tyle wyobraźni i energii, jakby od tego solo zależało całe Wasze życie.
Stary rockowy wyjadacz Keith Richards podpowiada, żeby grając, nie chować się za gitarowymi efektami. Największą sztuką jest bowiem użycie tych zabawek w taki sposób, aby słuchacz czuł, że dzieje się coś niezwykłego, ale nie wiedział tak do końca, co to jest. Podczas ćwiczenia na gitarze lepiej jest unikać zbyt intensywnego przesteru, na którym gra się zbyt łatwo, jak również innych efektów, takich jak reverb czy chorus, ponieważ one maskują braki techniki i nie pozwalają skorygować błędów. Natomiast Steve Morse zdradził, że często ćwiczy na niepodłączonej gitarze, dzięki czemu zyskuje większą siłę i kontrolę nad instrumentem.
Na koniec zacytuję słowa nieśmiertelnego Johna Lee Hookera:"Zapomnijcie o tych wszystkich wyszukanych akordach i po prostu skoncentrujcie się na funkowym pulsie!". Czasami mniej, znaczy więcej.
(Krzysztof Inglik)
Od niedawna jestem posiadaczem używanego przetwornika firmy Bartolini, na którym nie ma serii ani numeru. Mogę tylko stwierdzić, że jest to przetwornik Bartolini o wymiarach 70×39mm. Chciałbym się dowiedzieć, czy jest jakaś możliwość rozróżnienia, z jakim dokładnie przetwornikiem mam do czynienia?
{Odpowiedź}Moje ulubione kostki to Fender Classic Celluloid Extra Heavy. Jedyny problem w tym, że pocą mi się ręce i kostki te się ślizgają...
{Odpowiedź}Zgromadziłem dość pokaźną kolekcję materiałów na gitarę: książki, DVD, tabulatury itp. Staram się teraz przerobić to wszystko po kolei. Jaką strategię przyjąć, by wyciągnąć z tego maksymalne korzyści?
{Odpowiedź}Mam problemy z płynnym graniem legato. Zwykle w połowie przebiegu palce mi się blokują, a cała ręka jest spięta. Proszę o radę, jak wyjść z tego impasu.
{Odpowiedź}Na rynku jest obecnie bardzo dużo szkółek, podręczników, nut... Jak z tego morza materiałów wybrać coś, co jest naprawdę dobre i warte uwagi?
{Odpowiedź}