Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #54 - Siadając nad pustą kartką...

Funky #54 - Siadając nad pustą kartką...

"Funky"

Krzysztof Inglik

Kiedy uczymy się grać na gitarze, kopiujemy znane riffy i solówki, które nam się szczególnie podobają. Staramy się układać frazy i komponować utwory na wzór tego, co słyszymy w otchłani własnej wyobraźni. Tak czy inaczej, wcześniej czy później zasiądziemy nad pustą kartką, starając się ją zapełnić nutkami...

Nasz stary, dobry znajomy Henio Sienkiewicz powiedział kiedyś: "Muzyka jest jak morze: stoimy na jednym brzegu i widzimy dal, ale drugiego brzegu dojrzeć niepodobna". Nic dodać, nic ująć. Muzyka to bezkres, czasem obezwładniający swym rozmiarem. Niby możemy zagrać wszystko, ale jednocześnie mamy trudności z wybraniem z tego bezkresu kilku właściwych nut.

Tak więc siedzimy nad naszą tytułową białą kartką z zamiarem powołania do życia całego stada roztańczonych czarnych kropek i interwałów bawiących się w berka pomiędzy pięcioma liniami. Od czego zacząć? Gitarzysta zapewne odpowie: od gitary. Jasne, można i tak. Od gitary zaczęła się cała masa legendarnych utworów. Ja jednak będę namawiał Was do rozpoczęcia komponowania od perkusji. Wielokrotnie bowiem podkreślałem, że to RYTM właśnie jest głównym budulcem wszechświata (Zappa twierdził wprawdzie, że głównym budulcem wszechświata jest głupota, ale to zupełnie inna historia). Na czym to ja skończyłem... No tak - rytm - zaczynamy od wymyślenia prostego beatu perkusyjnego. Zapewne już to wszyscy wiecie, ale podstawowy beat stosowany w muzyce tak zwanej rozrywkowej składa się ze stopy położonej na pierwszej i trzeciej ćwierćnucie oraz werbla bijącego drugą i czwartą ćwierćnutę w takcie. Góra perkusji to hi-hat, w najprostszym wydaniu grający ósemki. Ten rytm możecie dowolnie modyfikować, przesuwając i zagęszczając nutki. Wynik mojego eksperymentu zapisałem na nutach poniżej - jak łatwo się domyślić, hi-hat zapisany jest najwyżej, werbel pośrodku, a stopa na samym dole. OK, mamy nasz prosty loop perkusyjny, który można wklepać do sekwencera i zająć się wymyślaniem basu.



Najłatwiejszym sposobem na wymyślenie nieskomplikowanej linii gitary basowej będzie skupienie się w pierwszej kolejności na stopie, a w drugiej na werblu. Tak też zrobiłem, wykorzystując dźwięki pentatoniki E moll. Spójrzcie przez chwilę na zapisany w nutach bas - dokładnie odzwierciedla stopę oraz werbel położony na drugiej szesnastce ostatniej ćwiartki z drugiego taktu. Gotowego do użycia podkładu perkusji i basu możecie posłuchać na załączonej płycie CD (ostatni track warsztatów "Funky"). Zabieramy się za wymyślanie gitarowych riffów...

PRZYKŁAD 1



to pierwsza rzecz, którą może zrobić leniwy gitarzysta, czyli po prostu skopiować riff od basisty. W tym wypadku przeniosłem tę pentatoniczną frazę w okolice VII pozycji i miejsce pauz wypełniłem typowym, szesnastkowym "szuraniem" po strunach. Dla zachowania czystości zapisu zanotowałem jedynie podstawowe nuty, ale atak kostką powinien być tu szeroki i zdecydowany. Za tłumienie niepożądanych dźwięków przy biciu po kilku strunach odpowiada lewa ręka, ale o tym mówiliśmy już we wcześniejszych odcinkach tego warsztatu.

PRZYKŁAD 2



idzie nieco bardziej pod włos rytmu podkładu. Na samym początku zagrałem akordy położone na pierwszej i ostatniej szesnastce. Całą resztę wypełniłem tłumionym biciem. Użyty tu trójdźwięk to zwykły E moll w pierwszym przewrocie (G B E) - proponuję grać go trzecim palcem, wtedy łatwiej jest tłumić struny. Z kolei drugi takt dla kontrastu wypełniłem prostymi ósemkami A-G wybranymi z pentatoniki E moll, które przywodzą mi na myśl zespół The Meters. Zauważcie szczegół - ostatnia nuta w tym takcie zgadza się rytmicznie z basem i perkusją.

PRZYKŁAD 3



jest już nieco bardziej gęsty. Każdy takt zaczynam akordami, ale potem grane są szesnastkowe frazy, które przejmują miejsce zajmowane wcześniej przez tłumione bicie. Jest jeszcze jedna różnica. Tam, gdzie na pierwszej nucie w takcie grałem czysty trójdźwięk E moll, teraz leży akord pełniący rolę przyprawy. W takcie pierwszym jest to po prostu przesunięcie ręki o pół tonu w dół do trójdźwięku Db-Gb-Bb, będącego górą akordu Ebm7. Po tym wracam pół tonu w górę do trójdźwięku D-G-B, czyli góry akordu Em7. Natomiast w takcie drugim najwyższy dźwięk tego trójdźwięku, czyli B, zamieniam na C#, czyli sekstę wielką nadającą molowym frazom nieco bluesowego charakteru (seksta mała zabrzmiałaby tu zbyt lirycznie i smutno). Po niej, jak wcześniej, wracam do trójdźwięku D-G-B. Co do wspomnianych szesnastkowych fraz pomiędzy akordami, to jest to głównie pentatonika E moll z dodaną kwintą zmniejszoną (Bb) oraz septymą wielką (D#) pełniącą funkcję dźwięku przejściowego. Grając ten przykład, starajcie się grać nuty krótko i zdecydowanie, gdyż ich przedłużanie zabiera riffowi ów charakterystyczny puls.

PRZYKŁAD 4



nawiązuje do stylistyki blues i country. Od tego glissu na V próg, po którym odzywa się pusta struna i zejście w dół po nutach pentatoniki E moll, zaczyna się całe stado gitarowych riffów. Jeśli spojrzycie na zapis nutowy na sąsiedniej stronie, to zobaczycie tłumione dźwięki skupione w drugiej połówce pierwszego taktu i w pierwszej połówce taktu drugiego. Taki jest główny zamysł tej frazy - otwarte, krzyczące nuty na początku, przygaszone ględzenie w środku i głośniejsza konkluzja na końcu. Grając przykład 4, pozwólcie sobie na odrobinę luzu i improwizacji, nie starając się grać za każdym razem tak samo. Zwróćcie uwagę, słuchając nagrania, jak zagrałem trzecie powtórzenie tego riffu. Zmiana prosta i subtelna, aczkolwiek wnosząca tu nieco życia.

PRZYKŁAD 5



zostawiam pusty - możecie tam zanotować wymyślony przez siebie riff i stać się tym samym częścią funkowych warsztatów magazynu "Gitarzysta". Zachęcam też tradycyjnie do przysyłania mi na adres e-mail Waszych nagrań (podkład macie w ostatnim tracku na płycie). Nie bójcie się próbować, bo każdy wymyślony riff jest dobry. Jak napisał kiedyś nasz inny dobry kolega, Władzio Reymont: "Muzyka to chińska łamigłówka, którą każdy rozwiązuje po swojemu i zawsze dobrze...". Powodzenia i do zobaczenia za miesiąc!