Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #30 - Szuflandia, cd.

Funky #30 - Szuflandia, cd.

"Funky"

Krzysztof Inglik

W listopadzie 2007 zaprosiłem Was do mojej prywatnej muzycznej "Szuflandii". W przysłowiowej szufladzie lądują niewykorzystane pomysły,
riffy czy chociażby fragmenty melodii.

Czekają tam na odkurzenie i ewentualne użycie w jakimś przeboju, który oczywiście... powali świat na kolana. Niemniej czytelnicy "Gitarzysty" są dla mnie równie ważni - odsuwam więc lekko szufladę i wyciągam pierwsze cztery riffy, jakie wejdą mi pod rękę.



Przykład 1 to prosta dwutaktowa fraza obracająca się wokół akordów C7-F7. Dźwięki C7 (C-E-G-Bb) podkreślone są popularnym bluesowym patentem, w którym gramy w dwudźwięku kwintę czystą (G) i tercję wielką (E) zagraną przednutką z tercji małej (Eb). Pozostałe dźwięki w pierwszym takcie to pryma (C) i septyma mała (Bb). Akord F7 (F-A-B-Eb) pojawia się dopiero w drugiej połówce taktu drugiego. Jest on zaznaczony dość symbolicznie, bo tylko prymką (F), na którą wchodzimy legato z septymy małej (Eb).



Przykład 2 w podobny sposób wykorzystuje tandem tercji wielkiej i kwinty czystej, ale grany jest samymi palcami, bez kostki. Nad tabulaturą zapisałem nieużywane wcześniej przeze mnie oznaczenie: "S". Chodzi o "slap", czyli uderzenie palcami prawej ręki w struny. Technika ta jest dość popularna, szczególnie na gitarze akustycznej. Notabene, jeśli kojarzycie przebojową balladę "More Than Words" zespołu Extreme, to Nuno Bettencourt grał tam taki perkusyjny smaczek na drugiej i czwartej ćwierćnucie pomiędzy akordami. Taki sposób zagrania akompaniamentu sprawia wrażenie, jakby gitara grała razem z jakimś instrumentem perkusyjnym. Wracając do naszego riffu, oscyluje on między akordami A7 i D7, każdy z nich trwa pół taktu. Akord A7 (A-C#-E-G) zaznaczony jest wspomnianym na wstępie dwudźwiękiem (C#-E). Akord D7 (D-F#-A-C) natomiast legatowym zarwaniem z dwudźwięku pryma - tercja wielka (D-F#) na parę septyma mała - nona wielka (C-E). Ostatni dwudźwięk w drugim takcie to zagrana w oktawie septyma mała z A7 (dźwięk G).

 



Przykład 3 utrzymany jest w funkowym, szesnastkowym "shuffle". Zapis pomiędzy nutami a tabulaturą oznacza, że każde dwie szesnastki gramy jak ósemkę i szesnastkę w pulsie trioli szesnastkowej. Cały ten riff, gdyby go sprowadzić do fundamentów, opiera się na tandemie akordów Gmaj7 i D7. Rozpoczynamy od Bm (B-D-F#), który tak naprawdę jest składową Gmaj7 (G-B-D-F#) - zauważcie zbieżność ostatnich trzech dźwięków. Akord D9, który pojawia się na trzeciej ćwiartce, poprzedzony jest przez Eb9. Zgodnie z zasadą substytutu trytonowego można by tenże Eb9 uznać za zamiennik dominanty A7. Byłaby to jednak teoretyczna nadgorliwość. Tego typu wtrącenia akordów są zupełnie nieistotne z punktu widzenia analizy harmonicznej. Po prostu tak już jest, że wyprzedzanie akordów o półton z góry lub z dołu brzmi dobrze i nie ma co dorabiać do tego ideologii. Podobnie wyprzedzona jest prymka oktawowa G, z początku drugiego taktu. Kolejnym przykładem takiego półtonowego odstępstwa jest dwudźwięk złożony z kwinty czystej (D) i tercji wielkiej (B) zagrany na drugiej ćwiartce. Możecie swobodnie poeksperymentować z takimi półtonowymi smaczkami w Waszych akompaniamentach. Działają one jak przyprawa wzbogacająca smak potrawy. Końcówka riffu numer 3 to oktawowa odbitka z C do F.



Przykład 4 trafił do szuflady dość niedawno. W marcowym numerze "Gitarzysty" zaserwowałem Wam garść riffów inspirowanych muzyką country, a w zasadzie używaną w tym stylu techniką "chicken picking". Te z kolei, zainspirowane były przez utwór "AmeRYKańska wioSKA" z płyty "...wydaje mi się..." Krzyśka Misiaka. Niezbadane są ścieżki inspiracji i tak coś czuję przez skórę, że wpływ niesłychanie zaraźliwych "kurczaków" będzie się w moich riffach odbijał czkawką jeszcze przez długi czas. Tak więc mamy tu pewną mutację, wariację (jak rzekłby muzyk klasyczny) na temat przykładu numer 5 z marcowych warsztatów funky, również utrzymaną w tonacji G. Zaczynamy tak samo - dźwiękami G i Bb przez oktawę. Następnie legatowe zejście na septymę małą (F), krótka odbitka od prymki (G), znowu septyma (F) i kwinta czysta (D). Takt drugi zaczyna się podobnie, ale szybciej przechodzimy do dźwięku "F", skaczemy w drugą oktawę wyżej, gramy tam chromatyczne wejście z trytonu na kwintę czystą i znów septymę. Pozwólcie wybrzmieć obu tym dźwiękom (moment ten zaznaczony jest nad tabulaturą używanym standardowo angielskim terminem "let ring"). Trzeci takt jest powtórzeniem pierwszego. Czwarty takt znów zaczyna się znanym już patentem, ale po legatowym zejściu zagrane są dwa symetryczne motywy. W pierwszym, przez dolną chromatyczną sekundę opóźniona jest seksta wielka (E), po której odbijamy się legato z prymki do kwinty. W drugim, dźwięk pół tonu niżej poprzedza kwintę czystą (D), po której zapodajemy odbitkę z septymy do kwinty. Jest to kolejny przykład tematu półtonowych smaczków, poruszony wcześniej przy okazji przykładu numer 3.

Na koniec coś z zupełnie innej beczki (chociaż może nie do końca). W lutowym "Gitarzyście" opublikowaliśmy wywiad ze Scottem Hendersonem. Powiedział on: "Gdybym miał do wyboru siedzenie nad ‘Giant Steps’ lub komponowanie, wybrałbym to drugie". Czasami lepiej nie ślęczeć zbyt długo nad teorią, bo potem zaczyna się pisać w tak niezrozumiały sposób jak ja wyżej. Lepiej grać, iść na żywioł, podążać za własnym słuchem jak za światełkiem prowadzącym Was w ciemnościach. Scott powiedział też: "Wiele z moich kompozycji wyrzuciłem do kosza, ponieważ nie podobały mi się". Nie myślcie jednak, że wyrzucanie kompozycji do kosza idzie na marne. Wręcz przeciwnie. Japończycy zwykli mawiać, że nie cel jest ważny, lecz droga jaka do niego prowadzi. Tak więc możecie wyrzucić wiele utworów, ale proces prowadzący do ich powstania wzbogaci Was i zmieni raz na zawsze. Pamiętajcie o tym. A najlepiej zamiast do kosza, wyrzucajcie swe kompozycje, pomysły i riffy do szuflady. Wierzę, że i Wy zaprosicie mnie kiedyś do Waszej własnej... "Szuflandii".

(Krzysztof Inglik)