Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Tapping #38 - Progresja Kwintowa - Chord Melody

Tapping #38 - Progresja Kwintowa - Chord Melody

"Tapping"

Adam Fulara

W ostatnim odcinku poświęconym ogrywaniu progresji kwintowej nauczymy się grać bardzo złożony akompaniament zawierający bas i rozszerzoną harmonię tworzącą wrażenie istnienia w niej linii melodycznej.

Akompaniament tego typu (ale bez basu) często stosują gitarzyści i pianiści jazzowi. Do tej pory nauczyliśmy się, jak prowadzić bas w progresji kwintowej, i z tej umiejętności skorzystamy zarówno w wersji podstawowej (grając prymy akordów), jak i w postaci walkingu. Innym razem tłumaczyłem, jak prowadzić podstawową harmonię opierającą się na tzw. guide tones, czyli tercjach i septymach akordów granych w podkładzie. Teraz to wszystko połączymy razem.

 
 

Tym razem - inaczej niż w poprzednich odcinkach - nie będziemy grali jednocześnie melodii z podkładem, tylko bas i "rozszerzone" akordy. Dodatkowo nauczymy się grać ten typ podkładu harmonicznie, gdzie kolejne akordy będą stanowić akcentowane, złożone "plamy" dźwiękowe, oraz melodycznie - gdy będziemy ćwiczyć te same akordy wykonywane arpeggio, czyli grając po kolei każdy ze składników w kierunku od dołu do góry, lub na odwrót, ale trzymając jednocześnie wcześniej zagrane nuty danego akordu w taki sposób, że po zagraniu ostatniego brzmi nam cały akord. Ten typ akompaniamentu typowy jest dla gitary akustycznej lub klasycznej, gdy trzymamy chwyt, a kostką lub palcami gramy kolejne składniki akordu po kolei. Tym razem jednak nie będziemy mogli zawczasu chwycić całego akordu. A zatem do dzieła. Przypomnijmy progresję Am7 | D7 | Gmaj7 | Cmaj7 | F#mb5 | B7 | Em7.

Zaczniemy od prowadzenia linii basowej lewą ręką. Wykorzystam tu prosty podkład z pierwszego odcinka poświęconego progresji kwintowej, gdy lewa ręka gra prymy akordów w układzie "kwarta w górę, potem kwinta w dół", i tak w kółko. Lewa ręka stanowi łatwiejszą część podkładu, prawa w tym czasie gra pełne akordy. W pierwszej wersji prawa ręka zagra całymi akordami bez wykorzystywania techniki arpeggio, czyli stawiając takie "plamy" dźwiękowe (wiele składników jednocześnie).

Zaczynamy od czterodźwięku granego na siedemnastym progu wszystkimi palcami naraz. W przypadku standardowej techniki gitarowej takie ustawienie palców jest niespotykane w tej pozycji (wykorzystuje się wtedy poprzeczkę, która w przypadku tappingu odpada). Cztery palce prawej ręki muszą się zmieścić na jednym progu, w dodatku dość wysoko, a to wymaga ćwiczeń. Palce ustawiamy, tak aby wskazujący grał dźwięk G na strunie D, a kolejne palce leżały wzdłuż siedemnastego progu, tak że mały palec będzie grał dźwięk A na strunie E. Akord gramy dwa razy dość energicznie, ale krótko. Teraz trochę teorii. Pierwszy akord w progresji to Am7, my gramy w basie A i E (pryma i kwinta), a w omawiamy układzie pojawiają się dźwięki: G, C, E, A stanowiące kolejno septymę, tercję (oba to nasze guide tones), kwintę i prymę. Gramy po prostu nasz akord w pełnym układzie. Akord ten proponuję zagrać dwa razy.

Aby zagrać drugi akord, nie wykonujemy znacznego ruchu prawą ręką, palce drugi i trzeci (licząc od wskazującego) pozostają na swoim miejscu. Palec wskazujący przesuwamy o jeden próg w dół, a mały palec o dwa progi w górę, tworząc przez to bardziej rozległy układ dźwięków: Fis, C, E, B (przypominam, że używamy zachodniej notacji, i zamiast H piszę B). W tym czasie w progresji mamy akord D7, zatem kolejne składniki to tercja, septyma (znów guide tones w tym samym głosie co w pierwszym akordzie), nona i dźwięk B fachowo zwany tercdecymą wielką (oznaczaną też liczbą 13 przy akordzie), ale geneza tego dźwięku jest trochę inna. Najwyższy głos w akompaniamencie tego typu spełnia specjalną funkcję - tworzy autonomiczną melodię, którą podświadomie wyłapuje słuchacz. Jest to najbardziej słyszalny dźwięk całego układu. Musimy zatem zwrócić szczególną uwagę na przebieg najwyższego głosu. Przy tym należy bardziej zwracać uwagę na odległości pomiędzy poprzednim i następnym dźwiękiem w najwyższym głosie oraz na melodię całego głosu, niż na to, jaki akurat składnik akordu tam się pojawia. Zwróćcie uwagę, że grając pierwsze dwa akordy, wykorzystujemy naraz aż 5 strun (!). Biorąc pod uwagę nasze warsztaty, które ukazały się do tej pory, jest to pierwsza sytuacja, kiedy aż tak wiele dźwięków granych jest naraz tappingiem.

W najwyższym głosie będziemy grali motywy melodyczne, frazując mniej więcej w ten sposób, by każda fraza objęła dwa kolejne akordy. Zatem pierwsza fraza (wynikająca z najwyższego głosu pierwszych dwóch omówionych wyżej układów) składa się z dźwięków: A, A | B, B, B . Drugi układ powtarzamy bowiem trzy razy.

Trzeci akord będzie zaczynał drugą frazę naszej melodii w najwyższym głosie.

W kolejnych akordach będziemy prawą ręką grać trójdźwięki (a nie jak do tej pory - czterodźwięki), ale za to będziemy bardziej urozmaicać melodię w najwyższym głosie.

Następny akord progresji Gmaj7 ogrywamy dwoma układami akordów. W najwyższym głosie w naszej melodii, na którą zwracamy szczególną uwagę, pojawia się znów dźwięk A. Ważne jest wygodne ustawienie prawej ręki. Akord gramy palcami 1, 2, 3 w myśl zasady "każdy palec to jeden próg". Będzie to szczególnie ważne w drugim przebiegu podczas grania techniką arpeggio. Akord gramy raz. Nad Gmaj7 robimy szybką zmianę układu na F#, A, B, który gramy na strunach D, G, B (następuje zmiana strun, poprzednio graliśmy na E,B,G). Nie będziemy analizować szczegółowo każdego akordu, bo brakłoby nam miejsca - będzie to dla Was zadanie domowe. Ważne jest, by śledzić zasadę: prosty bas łączymy z akordami zawierającymi guide tones oraz autonomiczną melodię w najwyższym głosie, która może zawierać dźwięki guide tones, ale wcale nie musi. Złożone struktury akordowe (słynne "przerażające" liczby 9, 11, 13 z krzyżykami i bemolami pojawiające się często przy akordach) powstają przeważnie w wyniku ciekawego prowadzenia melodii w najwyższym głosie. Jest to zjawisko często pojawiające się w muzyce rozrywkowej. Jeśli zrozumiecie te proste zasady, to będziecie umieli w ten sposób zaaranżować każdą progresję i zagrać w ten sposób niemal wszystkie piosenki znane z radia. Wymaga to jednak gimnastyki nie tylko dla palców, ale też dla umysłu i słuchu, dlatego warto na chwilkę zatrzymać się przy analizie progresji kwintowej.

Najbardziej lubię ostatnią zmianę, tuż przed pierwszą repetycją, kiedy nad akordem Em7 gramy zwrot w kierunku akordu Am7 rozpoczynającego progresję.

Podczas drugiego przebiegu postaramy się grać techniką arpeggio, co może w przypadku tappingu oburęcznego nastręczyć sporych problemów. Często przy różnych układach palce nie grają po kolei. W pierwszych dwóch akordach dokładamy palce w kolejności 1, 2, 3, 4. Dokładamy, bo grając drugi dźwięk akordu pierwszego, nie puszczamy, co już jest trudne. W trzecim akordzie palce dokładamy w kolejności 2, 1, 3, co sprawi Wam dodatkowy problem, jeśli wcześniej nie ćwiczyliście podobnych układów. W tym (moim ulubionym) momencie mamy kolejność 1, 3, 2, 4, więc jest to jeszcze bardziej skomplikowane. Wszystko to w celu uzyskania kolejności dodawanych dźwięków od najniższego do najwyższego w ramach każdego układu.

Po opanowaniu ćwiczenia zachęcam do eksperymentów i poszukiwań, a przede wszystkim do zgłębienia zasady tworzenia takiego akompaniamentu. Ta wiedza pomoże Wam zrobić duży krok naprzód, nawet jeśli nie posługujecie się tappingiem oburęcznym.