Kup Magazyn Gitarzysta
Strona główna / Warsztat / Lekcje / Funky #55 - POT, czyli Pentatoniczny Obóz Treningowy, cz.1

Funky #55 - POT, czyli Pentatoniczny Obóz Treningowy, cz.1

"Funky"

Krzysztof Inglik

Wielu z Was zapewne zapyta - znowu pentatonika? Tak, znowu. Wydaje się Wam, że znacie tę skalę na wylot? A ja Wam mówię, że guzik prawda.

Podczas ćwiczeń na Waszych czołach z pewnością pojawi się POT - w tym miesiącu rozpoczynamy Pentatoniczny Obóz Treningowy. Pentatonika molowa to zdecydowanie najpopularniejsza skala muzyki rozrywkowej. Wielu muzyków, szczególnie rockowych, zbudowało sobie na niej wille z basenami. Nawet początkujący gitarzyści znają przynajmniej pentatonikę E moll graną z użyciem pustych strun lub wyżej na gryfie w XII pozycji. Pentatonika w tonacji Am również jest dość mocno ograna. Dlatego też nasze ćwiczenia oprzemy na tonacjach Gm, Bbm, Dm i Fm.

Jak mawia Dave Mustaine: "Nieważne, jak dobry masz ołówek. Ważne jest to, jak potrafisz się nim podpisać". Oczywiście lider Megadeth odnosi to do sprzętu i owego złudzenia, jakim przepełnieni są początkujący gitarzyści, jakoby zdobycie droższej gitary lub wzmacniacza czyniło z nich lepszych muzyków. My możemy odnieść to do skal - nieważne, jak wiele skal znasz, ważne, jak dobrze znasz każdą z nich i czy umiesz z nich sprawnie korzystać. Inny z gigantów gitary, Joe Satriani, powiedział kiedyś: "Źródłem twojego brzmienia są palce. Efekty są jedynie dodatkiem". Mówiąc więc półżartem, zadbamy, aby Wasze palce trafiały dokładnie tam, gdzie trzeba. Na początek przypomnimy sobie pięć podstawowych opalcowań. Jeśli spojrzycie w nuty na stronie obok, zobaczycie pięć systemów, z których każdy utrwala jeden z boksów (PRZYKŁAD 1).

Pierwsze dwa takty w każdej linii wypełniłem nutami. Pozostałe dwa, z oznaczeniem "itd.", należy ograć w podobny sposób. W przygotowanym do ćwiczeń podkładzie tonacje zmieniają się co takt. W obrębie tego taktu trzeba się zmieścić z zadanym szeregiem dźwięków, po czym przesunąć rękę do kolejnej pozycji i kolejnej tonacji. Ponieważ w warsztacie tym mamy ograniczone miejsce, zapisać w nutach mogę tylko jedno z ćwiczeń, resztę zadając Wam do samodzielnego rozpisania w ramach pracy domowej. Tak więc w ciągu tego miesiąca chciałbym, abyście opanowali następujące ćwiczenia:

  • Zejście po skali od najwyższej nuty w boksie do najniższej (to właśnie ćwiczenie jest rozpisane w nutach).
  • Wejście po skali od nuty najniższej do najwyższej.
  • Zejście po skali w jednej tonacji i wejście po niej w kolejnej - Gm w dół, Bbm w górę, Dm w dół i Fm w górę, a potem odwrotnie - Gm w górę, Bbm w dół, Dm w górę i Fm w dół.

Pierwszy boks, z racji swej popularności, nie powinien sprawiać problemów. Najniższy oraz drugi od góry dźwięk w tym opalcowaniu to tonika. Dzięki temu łatwo zlokalizować kolejne tonacje - Gm, Bbm, Dm i Fm. Ci z Was, którzy rzadziej używają pozostałych boksów, muszą zapamiętać wizualnie punkt odniesienia, jakim jest tonika. Piszę o tym dlatego, żeby uniknąć grania na pamięć, czyli przesuwania ręki do określonych pozycji bez kojarzenia ich z tonacją. Właśnie wiązanie boksów z konkretnymi tonacjami jest tutaj najważniejsze.

W drugim opalcowaniu pentatoniki (PRZYKŁAD 2) punktem odniesienia przy zejściu w dół jest tonika leżąca pod czwartym palcem na drugiej strunie. Tej nuty szukamy wzrokiem, grając w kolejnych tonacjach. Przy wejściu do góry "widzimy" tonikę na szóstej strunie, rozpoczynając skalę drugim palcem o tercję małą wyżej. Opcjonalnie można się kierować toniką leżącą pod pierwszym palcem na czwartej strunie.

 

W trzecim opalcowaniu (PRZYKŁAD 3) przy zejściu "czujemy" nutę leżącą pod pierwszym palcem na drugiej strunie. Przy wejściu naszą latarnią morską będzie dźwięk pod czwartym palcem na piątej strunie.

W czwartym opalcowaniu (PRZYKŁAD 4) punktem odniesienia przy zejściu po skali jest nuta pod trzecim palcem na trzeciej strunie. Przy wejściu trzeba się kierować toniką kryjącą się pod pierwszym palcem na piątej strunie.

 

W ostatnim boksie (PRZYKŁAD 5) pierwszym drogowskazem jest najwyższa nuta leżąca pod czwartym palcem na pierwszej strunie. Przy wejściu trzeba się kierować analogicznie umieszczoną toniką na szóstej strunie. W ten sposób znajdziecie we wszystkich boksach drogowskazy, które należy utrwalić tak, by widzieć je w wyobraźni nawet bez instrumentu w ręku.

Kolejnym wirtuozem sześciu strun, którego zacytuję w tych warsztatach, będzie Paul Gilbert. Ten znany z Racer X i Mr. Big wioślarz o polskich korzeniach wyznał kiedyś: "Słuchałem bardzo wielu gitarzystów - kolesi, którzy byli dużo szybsi ode mnie, ale grali trochę chaotycznie. Chciałem się od tego odciąć. Chciałem grać wolniej, ale dokładniej, tak aby każda nuta była zagrana czysto". Jeśli taki wymiatacz jak Paul mógł grać wolno, to i Wy możecie - zanim zaczniecie ćwiczyć z załączonym podkładem, ograjcie sobie każdy przykład w każdej pozycji w towarzystwie metronomu ustawionego na około 60BPM. Mówiąc o "kolesiach", Gilbert z pewnością nie miał na myśli słynnego Szweda. Yngwie Malmsteen podkreślał bowiem wyraźnie: "Technikę zawdzięczam tylko i wyłącznie ciężkiej pracy. Zawsze byłem dla siebie strasznie surowy i niesłychanie samokrytyczny". Tak samo surowo oceniajcie własne postępy, nawet jeśli ćwiczenia przeze mnie zaproponowane wydają się Wam łatwe. A jeśli ćwiczenia te rzeczywiście wykonujecie bez trudu, to spróbujcie wnieść w nie trochę życia, czynnika ludzkiego, odrobiny odmiennej artykulacji, technik legato, zmian dynamiki lub pobawić się barwą wzmacniacza. Możliwości są ograniczone jedynie Waszą wyobraźnią.

Za miesiąc będziemy kontynuować Pentatoniczny Obóz Treningowy, więc radzę sumiennie przegrać wszystkie proponowane przeze mnie wprawki. Na koniec przypomnę coś, co powiedziała nasza rodzima gwiazda gitary, Zbyszek Krebs: "Ćwiczenie to podstawa. Nawet jeśli kładę się o godzinie 3 czy 4 nad ranem, to i tak staram się wstać wcześniej, żeby trochę pograć. Przez te wszystkie lata wyrobiłem sobie taki nawyk, że jeśli nie poćwiczę, to mam ogromne wyrzuty sumienia". Posłuchajcie Zbyszka i nie narażajcie się na wyrzuty sumienia. Zawsze lepiej pograć o godzinę za długo, niż przez godzinę żałować, że się nie grało wcale. Do zobaczenia w kolejnym odcinku warsztatów "Funky".